wypalony31
05.04.05, 20:58
Wracalem po czwartej zwykla trasa do domu i nie zauwazylem go jak szedl
poboczem. Z przeciwka jechal na swiatlach z daleka widoczny samochod, wiec
zawczasu zjechalem troche na prawo, zeby zrobic mu miejsce. I nagle, w
ostatniej chwili zobaczylem ciemna sylwetke zblizajaca sie w zastraszajacym
tempie do maski mojego auta. Odbilem szybko w lewo, ale niestety zahaczylem go
lusterkiem, ktore rozsypalo sie w drzazgi. Przez chwile walczylem jeszcze z
kierownica, zeby powrocic na swoj pas ruchu i w glowie kolatala mi jedna mysl
- nie zderzyc sie z tym samochodem z przeciwka. Sam nie wiem jak sie udalo.
Otrzezwialem kilkanascie metrow dalej i jakos odruchowo z przerazeniem
spojrzalem w lusterko wsteczne czy zabilem czlowieka. Na szczescie zobaczylem
ciemna postac jak wygramala sie z rowu i wygraza reka w moja strone. Ulzylo
mi, bo wiedzialem juz, ze tym razem mi sie udalo. Teraz siedze w domu i chyba
jestem w szoku, bo pije juz trzecie piwo i bede pil dalej. Nie wiedzialem, ze
tak latwo na drodze o wypadek i tragedie z tak pozornie glupiego powodu jak
zapalone swiatla w dzien. Teraz wiem, ze gdyby tamtem samochod nie mial
zapalonych swiatel, to uwazniej obserwowalbym jezdnie i pobocze i dostrzeglbym
tamtego czlowieka na czas. Sam dotad jezdzilem na swiatlach przez caly rok, bo
naprawde myslalem, ze tak trzeba, ale od dzisiaj zmienilem zdanie, bo teraz
wiem, ze nieodpowiedzialne uzycie swiatel to nieodpowiedzialnosc graniczaca z
lekkomyslnoscia. Prosze i was drodzy kierowcy o przemyslenie tej sprawy, bo
nie zycze wam, tego co ja przezylem. A nie daj Boze gdy to sie skonczy
tragicznie to bedziecie sobie do konca zycia wypominac, ze tak wcale nie
musialo byc. Prosze o przemyslenie i refleksje.
Co sie stalo z moim poprzednim postem?