Gość: Jasio
IP: *.proxy.aol.com
26.06.02, 08:44
Przejzalem artykulik pod powyzszym tytulem w internetowym wydaniu Gazety
Wyborczej. Przezylem szok. Dlaczego?
Wypadek, w ktorym poszkodowane zostaly dwie osoby wydarzyl sie na drodze
publicznej i spowodowany zostal przez pojazdy, z czego jeden byl w ruchu.
Zadnemu z kierowcow formalnie nie udowodniono, ze byl pod wplywem alkoholu lub
innych stodkow oduzajacych.
Czy w takiej sytuacji nie nalezy oczekiwac, ze poszkodowani w wypadku dostana
rente i wysokie odszkodowania od firmy ubezpieczajacej pojazd, ktory
bezposrednio udezyl w czlowieka. Potem niech sie firmy ubezpieczeniowe kloca
miedzy soba o detale.
Wszyscy starym dobrym zwyczajem (jak za komuny) oczekuja pieniedzy od panstwa,
szukaja winnego prokuratora i policjanta. Dla poszkodowanego chlopaka powinno
byc to bez znaczenia, jak dlugo nie udowodni sie sprawcy wypadku prowadzenia
pojazdu w stnie nietrzezwym. Ubezpieczenie powinno odpowiadac za wszelkie
straty spowodowane przez poruszajacy sie pojazd.
Mlody chlopak, inwalidztwo, stracona noga. Oczekiwalbym tlumu prawnikow
pukajacych do drzwi zeby zajac sie ta sprawa. To pachnie duzym odszkodowaniem.
A tu cisza.....
Jaka jest wasza opinia w tej sprawie?