Gość: Michal
IP: *.telia.com
27.06.02, 19:59
Dzisiaj oczom nie wierze,na stacje diagnostyczna wjezdza zielony metalic Bentley
R rok 1954.Wygladal jak nowka.Rozmawialem z wlascicielem.Niemiec sam go
odremontowal oprocz malowania.Motor rzedowy 6cyl. dlugi na 1.5m bez mala
pojemnosci 4.3 litra.Mocy ta fabryka nigdy nie podaje. Jak byla proba 2500
obrotow wyjalem olowek z kieszeni i postawilem na glowicy.Panowie nie truje
olowek sie utrzymal w pozycji pionowej.Motor tylko szumial dyskretnie,zadnych
wibracji czy dzwiekow.Zebyscie widzieli dyfer tego samochodu,wielki jak w aucie
terenowym,chodzi bezszelestnie podniesiony lyftem i uruchomiony motor i
puszczony dosc wysoki bieg i tu cisza,niesamowite.Czesc karossy jak u Rolsa z
aluminium.Tych aut sie juz nie widzi.Jeszcze w latach 70 amerykanie tyl
zrobili na wzor tego auta w jakims swoim Coupe mastodondzie.Pamietam jako
dziecko to takim po Warszawie jezdzil ambasador brytyjski jeszcze w latach
szesdziesiatych.Strasznie dostojna limuzyna.Niemiec zapytany co robi z tym
gratem ,powiedzial ze rodzine w Reichu odwiedza ku uciesze wszystkich.
Pzdr.Michal
P.S Dzisiaj sobie pogadalem z tym co probowal Mc Larena.Tych egzemplarzy dla
ludnosci fabryka wyprodukowala 100sztuk Mc Laren F-1 cena dokladna 11.5 miliona
koron szwedzkich czyli 1mln i 100tysiecy baksow.Te auta kupowane sa przez
maniakow zbieraczy w celu lokowania kapitalu.To auto za dziesiec lat bedzie
mialo te sama cene.Mimo ze nikt tym nie jezdzi.Nie trzeba placic podatkow od
procentow jakby te pieniadze lezaly w banku.Samochod wyrejestrowany nikogo nie
obchodzi.To bardzo popularna forma trzymania oszczednosci.