ubersztumperumper
07.06.05, 13:31
A miało być tak pięknie...
Vento GT czy jakoś tak,rocznik '96,klima,ABS,2 poduchy,bezwypadkowy("tylko
małe puknięcie na parkingu"),stan idealny...
Niestety wszystko to okazało się kompletną bzdurą,od nie działajćej
klimatyzacji na -niestety- atrapach airbagów i fakcie,że samochód był
strasznie naprawiony po potężnym wypadku.Wczoraj z kolegami oglądaliśmy
resztki na parkingu,auto DOSŁOWNIE zgięło się w pół,zderzenie nastąpiło lewą
połową przodu (jak na crash-testach),ale po prawej stronie,na wysokości
przegrody powstała...dziura,szpara,rozszczelnienie,nie wiem jak to nazwać - w
którą spokojnie można wsadzić obie ręce.Zamiast poduszek oczywiście wielka
dziura w kierownicy i zero reakcji po stronie pasażera (niech mi nikt nie
wmawia,że "tam był czujnik obecności"),dach oprócz tego że załamany to
pofalowany,normalnie masakra.Pasy po wypadku nie dały się rozpiąć,ale co w
tym dziwnego skoro przeżyły już drugi taki dzwon.
A obok stał sobie Citroen C3 który był "przeciwnikiem" i miałem nieodparte
wrażenie,że spokojnie da się go jeszcze naprawić - tak dobrze zniósł
zderzenie.Kierująca nim babka (Belgijka!) wyszła z tej tragedii jedynie z
niegroźnymi potłuczeniami,a nikt nie powie mi,że Golfy III / Vento były
samochodami niebezpiecznymi (oczywiście normalne,bezwypadkowe
egzemplarze) ,albo że C3 to jakiś pięciogwiazdkowy kiler.A już szczególnie
biorąc pod uwagę różnicę wielkości,masy,zniszczeń i skutków dla kierujących.
Niech moje wypociny będą ostrzeżeniem dla wszystkich właścicieli "prawie
nówek" za 100 euro,którzy myślą,że zrobili interes życia.Ten "interes" może
ich bowiem kosztować właśnie życie.