niknejm
17.06.05, 11:35
W ostatnim okresie widuję coraz więcej aut jeżdżących w deszczu i po zmroku
bez świateł (może efekt motoryzacji społeczeństwa szrotami kupionymi za
1000EUR - pojawiło się sporo początkujących?). Potrafi taki wychynąć po
prostu 'znikąd'. Zazwyczaj zauważam ich na czas, ale ostatnio 2 razy
wyhamowałem w ostatniej chwili. W obu przypadkach zapominalscy machali łapami
i stukali się w głowę. I dobrze - może jak sie pukną, to coś im się we łbach
naprostuje? A jak nie, to sugeruję żreć magnez, popijać lecytyną, do jasnej
ciasnej. Albo jeździć na światłach non-stop, co zwalnia od obowiązku
pamiętania o włączeniu świateł.
Pzdr
Niknejm