Dodaj do ulubionych

jazda po Rumunii

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.08.02, 01:42
Jak się jeżdzi samochodem po Rumunii? Czy dojazd do tego kraju jest cięzki?
Wybieram się tam pocz. wrzesnia na wakacje i bylbym wdzięczny za wszelkie
informacje. Pzdr.
Obserwuj wątek
    • Gość: mAbZ Ostrzeżenie przed Bułgarią! IP: *.tnt16.stk3.da.uu.net 07.08.02, 08:25
      Nie odpowiem Ci na pytanie, chcę natomiast wszystkich ostrzec przed Bułgarią.

      Mieszkam w Szwecji, gdzie ostatnio w mediach głośno jest o Buługarii właśnie i
      ich kretyńskich przepisach. Otóż Szwedowi ukradziono w Bułgarii auto i... nie
      mógł opuścić kraju, póki nie zapłaci cła!!! Miał zapłacić ponad 10.000 lewa,
      tj. mniej więcej PLN 20.000.

      Koczował tam przez ponad miesiąc, próbując rozwiązać sprawę, ale nie dało się-
      wypuścili go dopiero gdy zobowiązał się zapłacić. Takie przepisy i koniec.
      Inna para Szwedów w tej samej sytuacji uciekła pociągiem do Grecji, a dopiero
      stamtąd do Szwecji.

      Nikomu nie życzę takiego zakończenia wakacji.
      Widać nie tylko w Polsce są idioci we władzach legislacyjnych ;-)
    • Gość: sandwich Re: jazda po Rumunii IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 07.08.02, 09:08
      Byłem w Rumunii w 96roku i nie mam jakiś nieprzyjemnych wrażeń. Drogi może nie
      takie jak w Niemczech, ale z Polską można porównać. Policja zatrzymywała mnie 7
      razy i kończyło się na sprawdzeniu dokumentów. Raz miałem spaloną żarówke od
      tablicy rejestracyjnej i chcieliśmy dać policjantom fajki jako łapówke to
      popatrzeli na nas jak na debili i kazali jechać i kupić na najbliższej stacji.
      Popieram natomiast post wyżej. W życiu już do Bułgarii samochodem nie pojade.
      Drogi takie że tylko cudem żadnego koła nie straciłem. Opłaty na granicy to
      zdzierstwo i z kulturą u nich też nie najlepiej. Jak nie chcą cie okraść to
      oszukają.
      • b_a_c_h_a Re: jazda po Rumunii 07.08.02, 09:16
        bylam w Rumunii dwa tygodnie temu.
        Jesli chodzi o przekraczanie granicy to przekraczalismy w takiej malutkiej
        miejscowosci "NIRABRANY" (czy jakos tak) :)
        jak nas zobaczyli na granicy i spojrzeli na rejestracje to jeden
        krzyknal "ooooo! welcome polaki". Calkiem milo.
        Oplaty nie bylo zadnej. Odprawa trwala 3 minuty. Zero kolejek - podczas
        powrotnej drogi dokladnie to samo.

        W Rumunii nie widzialam ani jednego patrolu policji. Nikt nas nie zlapal. Nie
        zaplacilismy mandadtu. Nikt nie chcial lapowki.
        Jak dla mnie - normalny kraj.
        Drogi gorsze niz u nas. Przy drogach prawie w ogole nie ma drzew.

        A jesli chodzi o sam dojazd to jechalismy podczas 30-35 stopniowego upalu w
        samochodzie bez klimy. To dosyc nieciekawe przezycie. Jazda meczaca - ale tylko
        jesli chodzi o warunki jazdy autem podczas takiej pogody. Ale chyba nie o to
        pytasz :)

        Jesli masz inne pytanka pisz na priva. Odpowiem.
        • Gość: darekk Re: jazda po Rumunii IP: 217.153.15.* 07.08.02, 09:40
          a ja jechalem przez rumunie do grecji trzy czy cztery lata temu i wspominam to
          jak najgorzej. nigdy, ale to nigdy wiecej.

          scinalem rumunie z wegier do bulgarii przez arad, timisoare, craiova. widoki
          przez okno - piekne w gorach, ale w miastach koszmarne. drogi tragiczne. ale ni
          o widoki tu chodzi.

          najpierw na przejezdzie kolejowym gdzies kolo aradu stanelismy przed szlabanem.
          szlaban zamknal sie tuz przed naszym wozem. z krzakow niespiesznie wyszla
          grupka +/- 10 nastolatkow cyganow. w rekach mieli wszystko co tylko wyglada
          groznie - baseballe, siekierki, kije - you name it, they got it :) -
          najzabawniejsi byli ci, ktorzy ledwo dzwigali swoj sprzet, gdyz naraz targali
          trzy dragi, siekierke, dwa baseballe. dali do zrozumienia, ze moga sie potknac,
          a wtedy - nie daj boze - baseballe moga stluc szybe, reflektory, pogniesc
          blachy. postukali nawet szybki z roznych stron, tak dla dodania sobie powagi.
          piwo im nie starczylo (bylismy przygotowani na ta okolicznosc) - wzieli jeszcze
          nasze napoje i 20 marek. szlaban sie podniosl (nie bylo zadnego pociagu) i
          pojechalismy.

          w timisoarze droge zastapila nam zgraja dzieci, ktora wlazila niemal przez okna
          do srodka. poszly slodycze.

          dalej w gorach zatrzymala nas policyjna dacia. pan policjant - ubrany we
          flanelowa kraciasta koszule, ale w sluzbowej czapce - byl pewien, ze mamy zle
          ustawione swiatla, watpil w jakosc spalin i w ogole stwierdzil, ze dalsza jazda
          wymaga oplaty. znowu zbiednielismy o 20 marek. ot tak.

          balismy sie zatrzymac w miescie, wiec zakupy - przeciez zabrali nam napoje -
          odlozylismy do tankowania. na wielgachnej stacji, w wielkim sklepie byly 2
          rodzaje oleju, pasek klinowy do dacii i dwie puszki fanty. dla nas - "bogatych"
          europejczykow - cena razy trzy.

          przejazd do bulgarii: trzeba przekroczyc dunaj. mostu nie ma - jest prom.
          ostatni odplywa za pol godziny. celnicy musieli jednak obejrzez woz, usiasc za
          kierownica, ponaciskac wszystkie klawisze, dzwigienki. reszta piwa i 20 marek i
          z laska wpuscili nas na ostatni prom.

          nie pojade do tego cholernego kraju przez dobrych kilka lat. mam gdzies
          rumunie. z grecji wrocilem juz przez jugoslawie.

          darekk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka