sarastro
16.09.01, 12:19
Zaczynam nowy wątek, by nie ciągnąć poprzednich i tak już przeładowanych. Wątek
ten w zamyśle jest kontynuacją dyskusji o "kaszlakach" i innych starych trupach.
To prawda, że maluch zmotoryzował Polskę, no, co najmniej miał duży w tym
udział. Doceniam to, choć sam byłem za młody, żeby jeździć maluchem, a potem
(początek lat 90-tych) już nie chciałem malucha, więc nie jeździłem niczym :-
))) Jednak w dzisiejszych czasach samochód w dobrym stanie, sprawny, powiedzmy,
5-7-letni można kupić za 12-20 tysięcy, a nawet za 10. Niech nikt mi więc nie
wmawia, że on musi jeździć maluchem i tarasować drogi. Kochani! Uważam za
zjawisko bardzo niebezpieczne, że gość, którego ledwie stać na wlanie do baku
kilkunastu litrów (zauważcie jak niewiele osób tankuje do pełna) jeździ sobie
samochodem z urządzeniami przywiązanymi na sznurki. Przecież tu nie chodzi o
wygląd (kaszlak, jakiś stary 125p, Skoda 105 czy Wartburg), tylko o to, ża za
tym wyglądem kryje się opłakany stan techniczny. To, że samochód ledwie rusza
spod świateł, to jeszcze małe piwo. Większym piwem jest fakt, że samochody te
przechodzą coroczny przegląd rejestracyjny za 100 zł "do rączki", bo o
normalnej sprawności technicznej nie można nawet marzyć.
Do rozpoczęcia tego wątku skłoniły mnie doświadczenia dnia wczorajszego: byłem
z rodziną na ślubie brata, za Bydgoszczą. Wracaliśmy po zmroku - 300 km do
Warszawy. Właściwie co drugi samochód ma niesprawne światła. Najczęstsze
usterki: jeden reflektor nie świeci, jeden reflektor świeci za wysoko i
oślepia, oba reflektory świecą za wysoko, bo kierowca-kretyn myśli, że to
dobrze, reflektory sa tak brudne i (lub) alternator tak słaby, że światła
wyglądają jak pozycyjne i ich prawie nie widać. To ostatnie dotyczy przede
wszystkim maluchów. Stare trupy (szczególnie maluchy) mają też to do siebie, że
tylnych świateł prawie nie widać.
Powyższe można zaobserwować. Działania urządzeń w silniku, hamulców itd. z
zewnątrz nie widać. Jeśli dodamy do tego uporczywe jeżdżenie lewym pasem, żeby
pokazać "gnojkom", że każdy uczestnik ruchu drogowego ma takie same prawa, to
wyłania się niezbyt przyjemny obraz współuczestniczenia w ruchu ze starymi
gratami.
Pozdrawiam wszystkich, a właścicieli starych trupów gorąco namawiam do
wyrzucenia tego na złom i kupienia za nieduże pieniądze czegoś, co będzie
sprawne technicznie i czym będą mogli normalnie podróżować.