legal.alien
20.08.02, 08:06
W lipcu przejechalem Polske wzdluz i wszez. Zaskoczylo mnie, ze jest tylu
potencjalnych samobojcow na polskich drogach, i to nie tylko kierowcow
jezdzacych swoimi wyklepanymi BMW, jakby jechali w rajdzie samochodowym, ale
przede wszystkim kolarzy. Wszedzie ich jest pelno i to na glownych,
miedzynarodowych drogach. Widzialem cale rodziny jadace rowerami na trasie
Augustow - Suwalki, gdzie ruch TIR-ow jest olbrzymi. Przeciez wystarczy
moment nieuwagi i tych ludzi fizycznie nie ma. Kompletny brak wyobrazni. Jak
mozna z dziecmi jechac taka droga i jak jest to rekreacja - jazda w smrodzie
spalin. Czy na urlopie nie przyjemniej byloby jezdzic polnymi drogami.
Mieszkam w kraju, w ktorym wiecej inwestuje sie w drogi dla rowerow niz w
jezdnie, ale musze powiedziec, ze to niewiele daje - kolarze i tak jezdza
jezdnia. Oczywiscie kazdy ma zalozony kask, juz Zagloba mowil, ze kapusta z
sagana najlepsza, i zasuwa jezdnia obok samochodow, czesto nieoswietlony, ale
kask ma, jakby mial mu pomoc w przypadku wypadku. Obok pusta sciezka dla
rowerzystow.