Dodaj do ulubionych

Gonić króliczka

11.08.05, 22:56
Kierowca to zwierzę myślące - nie zdałby przecież egzaminu i zabiłby się na
pierwszym wyjeździe z parkingu, gdyby był kompletnuym matołem, no nie?

A wszakże można dojść do całkiem innego wniosku obserwując styl jazdy
większości kierowców marnotrawiących nie tylko paliwo ale i mechanizmy
samochodu - klocki, tarcze, sprzęgła, amortyzatory, opony, przeguby napedowe -
tylko po to, by jechać szyciej.

No właśnie - "jechać szybciej", a nie - "dojechać szybciej".

Bo sekundy i pojedyncze minuty zyskane na "dynamicznej" jeździe czesto giną w
bliskich spotkaniach z traktorem na podwójnej ciągłej, w korku w okolicach
robót drogowych, zamkniętym przejździe kolejowym czy nawet po prostu z powodu
niedopasowanego cyklu zmiany świateł

A człowiek po walce z lewopasmowcami, dziurami, kombajnami jest dużo bardziej
wyczerpany od luzaka pomykającego płynnie i spokojnie, choć pozornie wolniej.

A dodatkowa przerwa na kawę czy tankowanie już całkiem zlikwiduje
"oszczędności" czaasu nadrobione szybką jazdą.

No to dlaczego tak jeżdżą?
I dlaczego, kurdę, samemu zdarza mi się przycisnąć zupełnie bez powodu, tylko
tak - dla fasonu?

Chyba po prostu zbyt lubimy jeździć - nie chcemy zamieniać się w
zimnokrwistych księgowych skrupulatnie wyliczajacych każdą stratę poniesiona w
wyniku zbyt mocnego naciśnięcia gazu czy hamulca.
Lubimy cieszyć się jazdą - mimo tych koszmarnych dróg i powszechnego braku
życzliwości ze strony innych użytkowników drogi - ciągle to lubimy.
A jak tu cieszyć się jazdą jadąc mdłym tempem z precyzją i temperamentem
autopilota?

Bo to chyba nam podobnie jak w zabawie w łapanie króliczka - nie chodzi o to,
by go szybko złapać, tylko by go gonić...?


Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • hippolin Re: Gonić króliczka 11.08.05, 23:00
      a ja tam lubię jeżdzić samochodem i dlatego jeżdzę wolniej, żeby do celu dojechać póżniej :-) i jechać dłużej - cieszyć się jazdą :-)
    • kierowiec1 Re: Gonić króliczka 11.08.05, 23:02
      Drogi Mejsonie,
      zaprawde na darmo scierasz skore na klawiszach. Fakt, ze czas przejazdu nie jest
      zalezny od woli prowadzacego, ani od prowadzonego samochodu, nijak nie dotrze do
      zwyklego, a masowo wystepujacego mistrza gazu, ktory samochod prowadzi tylkiem,
      a nie mozgiem.

      Pozdr.

      K.
    • szymizalogowany Re: Gonić króliczka 11.08.05, 23:12
      Robisz bledne zalozenie ze kazdemu zalezy tylko na szybkim dotarciu do celu.
      Potem wychodzac z tego blednego zalozenia rozpisujesz sie jacy to oni sa glupi
      bo pedza pedza (glupki) i i tak nic z tego nie maja.

      A zastanow sie ze moze ktos jedzie szybciej dla samej frajdy z wlasnie tej
      szybszej jazdy a wogle go nie obchodzi o ktorej dotrze do celu?

      ps. Strasznie hamletyzujesz w tych swoich postach, hiszpanie i wlosi tez jezdza
      szybko i nieuwaznie, slowianie podobni sa do ras poludniowych z duzym
      temperamentem, nigdy nie beda nordykami
      • mejson.e Re: Gonić króliczka 11.08.05, 23:40
        szymizalogowany napisał:

        > Robisz bledne zalozenie ze kazdemu zalezy tylko na szybkim dotarciu do celu.
        > Potem wychodzac z tego blednego zalozenia rozpisujesz sie jacy to oni sa glupi
        > bo pedza pedza (glupki) i i tak nic z tego nie maja.
        >
        > A zastanow sie ze moze ktos jedzie szybciej dla samej frajdy z wlasnie tej
        > szybszej jazdy a wogle go nie obchodzi o ktorej dotrze do celu?
        >
        > ps. Strasznie hamletyzujesz w tych swoich postach, hiszpanie i wlosi tez jezdza
        >
        > szybko i nieuwaznie, slowianie podobni sa do ras poludniowych z duzym
        > temperamentem, nigdy nie beda nordykami


        Co się mnie czepiasz?
        Umiesz czytać uważnie?

        "I dlaczego, kurdę, samemu zdarza mi się przycisnąć zupełnie bez powodu, tylko
        tak - dla fasonu?

        Chyba po prostu zbyt lubimy jeździć - nie chcemy zamieniać się w
        zimnokrwistych księgowych skrupulatnie wyliczajacych każdą stratę poniesiona w
        wyniku zbyt mocnego naciśnięcia gazu czy hamulca.
        Lubimy cieszyć się jazdą - mimo tych koszmarnych dróg i powszechnego braku
        życzliwości ze strony innych użytkowników drogi - ciągle to lubimy.
        A jak tu cieszyć się jazdą jadąc mdłym tempem z precyzją i temperamentem
        autopilota?"

        Przecież właśnie piszę, że lubimy sobie pojeździć a nie tylko - dojechać.
        Przecież napisałem że sam tak czasami robię - więc gdzie tu hamletyzowanie?

        Czytajcie ludziska do końca a nie odpowiadajcie już po pierwszych zdaniach!

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • szymizalogowany Re: Gonić króliczka 11.08.05, 23:50
          Hehe sorry

          Bo ty zawsze tak smucisz, marudzisz i przynudzasz ze nie chcialo mi sie
          przeczytac dalej niz dwa zdania :)

          Nastpenym razem sie poswiece i doczytam. Obiecuje

          :)
          • mejson.e Poświęcenie 11.08.05, 23:58
            szymizalogowany napisał:


            "Bo ty zawsze tak smucisz, marudzisz i przynudzasz ze nie chcialo mi sie
            przeczytac dalej niz dwa zdania"

            Nie chciało się doczytać, no to niepotrzebnie się wku.wiłeś i napracowałeś
            odpisując.

            >
            > Nastpenym razem sie poswiece i doczytam. Obiecuje

            Warto, bo przeskoki tempa akcji nie występują tylko u Hitchcocka. ;-)

            Nudne na początku nie musi być nudne do końca ;-)


            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • szymizalogowany Re: Poświęcenie 12.08.05, 00:02
              Pisz na poczatku czy bedziesz hamletyzowal w danym odcinku czy bedzie jakas
              akcja. Poza tym opisuj cos ciekawego jak komus zajechales, przescignales itd
              hehehe
              • vqr_via_jonci Re: Poświęcenie 12.08.05, 17:37
                te szymek zamiast niemieckiego chlamu trza bylo nabyc thrusta ssc ad 1997 i
                opisywalbys ciekawie jak komus zajechales przescignoles na pradze
                hahahaha
            • swoboda_t BINGO!! 12.08.05, 10:26
              >Bo to chyba nam podobnie jak w zabawie w łapanie króliczka - nie chodzi o to,
              by go szybko złapać, tylko by go gonić...?<

              P.S.: Fajny tekst, podoba mi się ;)
    • greenblack Re: Gonić króliczka 12.08.05, 08:13
      >wyczerpany od luzaka pomykającego płynnie i spokojnie,

      Boy, a gdzie w Polsce można jeździć płynie i spokojnie? Co chwila jakaś wioska
      i ograniczenie do 50, jakaś wyrwa, jakiś kombajn albo traktor, pielgrzymka,
      stary ledwo jadący Kamaz gubiący ładunek...

      Czy nie uważasz, że jazda w kraju pozbawionym autostrad nie może być płynna i
      spokojna? Jechałeś kiedyś 600 km nie przekraczając 90 i co chwila zwalniając do
      50?

      • elvispresley Re: Gonić króliczka 12.08.05, 12:06
        Jak rzadko - prawda.
    • ant777 Re: Gonić króliczka 12.08.05, 11:48
      W drodze z nad morza omc miałem takich dwóch króliczków. Passat i audi A4.
      Ludziska jadą jeden za drugim w kolumnnie, a ci goście wyprzedzają. Na wariata,
      bo przecież mają silnik min. 2,0. Tak sobie tylko przez chwilę pomyślałem, że
      skoczę za nimi. Ale oni byli już kilkaset metrów dalej i decydowali się na
      wyprzedzanie gdzie ja bym się z obecnego miejsca nie zdecydował. Myślę że oni
      się nieźle bawili.
      Widziałem też jednego gó..arza z panienką w oplu calibra, co się zdenerwował
      staniem w kolumnie i wyskoczył na lewy pas. A tu niespodzianka: z naprzeciwka
      jadą samochody a z boku nikt gnojka nie chce wpuścić.

      Często bywa tak że wariatów doganiam w jakiejś miejscowości przed światłami.
      Facet pruł jak strzała, wchodził na 4 lub więcej tysięcy obrotów tylko po to
      żeby być 5-10 metrów dalej ode mnie.
      Ja chyba nie mam takich problemów, silnik 1.2 pozbywa radości z jazdy. Zanim
      kogoś wyprzedzę dwa razy się zastanowię.
    • 01boryna Re: Gonić króliczka - w Niemczech 12.08.05, 19:04
      Opisujesz sposob jazdy po polskich drogach. Szybka jazda aby szybciej byc u
      celu, co nie zawsze sie udaje. Ja jezdzac po niemieckich autostradach
      zauwazylem inny ciekawy "obyczaj". Nagle pojawia sie bardzo szybko jadace auto.
      Poza duza szybkoscia zaobserwowac mozna pewna agresywnosc w stylu jazdy,
      niejednokrotnie kierowca denerwuje sie na jadacych jego zdaniem zbyt wolno. Po
      chwili niknie za horyzontem. Lecz nie na dlugo. Po paru kilometrach trafiam na
      to auto znowu. Tym razem jedzie przykladnie po prawej stronie. Ani sladu dawnej
      predkosci. Ot zwykly zjadacz samochodowego chleba. O co tu chodzi? Nagle
      szalenstwo, nieodpara chec "pobrykania" kiedy zona obok wlasnie usnela?
      • maruda.r Re: Gonić króliczka - w Niemczech 16.08.05, 00:48
        01boryna napisał:

        Po paru kilometrach trafiam na
        > to auto znowu. Tym razem jedzie przykladnie po prawej stronie. Ani sladu dawnej
        >
        > predkosci.

        *******************************

        Pewnie zmęczenie. Każde dodatkowe 10 km na prędkościomierzu to nieporównywalny
        wzrost koncentracji niezbędnej do panowania nad samochodem, a więc zmęczenia.
        Sami to sprawdźcie. Do jakiej prędkości świadomie słuchacie muzyki, do 120, 130?
        Później przestajemy rejestrowac, co grają, a nawet wyłączamy radio.

        Wartości, rzecz jasna, nie stałe.

    • mejson.e No i znowu pogoniłem... 15.08.05, 22:45
      Są takie fajne miejsca na drodze, gdzie człowieka odchodzi rozsądek i zostają
      tylko emocje.

      W piątek jechałem "żółtą" przez Zwoleń-Lipsko-Ożarów i znowu mnie poniosło na
      odcinku od Kostusina do Tarłowa - jest tam kilka kilometrów drogi niezmiernie
      pięknie pokręconej i pełnej wzniesień i zjazdów.
      Od zawsze lubiałem tamtędy przycinać, bo z reguły pusto, a większość
      Nieśmiertelnych tam wymięka.

      Teraz też na końcu obszaru zabudowanego zaczęła mnie doganiać sfora za nic
      mająca ograniczenia szybkości, ale akurat zabudowany się skończył, więc depnąłem.
      Tylko jeden gostek w Accordzie mnie myknął a reszta znikła wkrótce we wstecznym.
      Głupio mi ale mnie poniosło - gdy podczas próby dorównania hondzie zerknąłem na
      licznik, to mnie zmroziło - dochodziłem do 150.

      Odpuściłem do swoich 120 i zacząłem zastanawiać się nad ironią losu - dopiero co
      napisałem wątek o króliczku a już zaraz sam zacząłem go gonić.

      Tak więc satysfakcję z wyprzedzenia mnie przez sforę dopiero na końcu następnego
      zabudowanego trochę zagłuszały wyrzuty sumienia, że znowu mnie poniosło.

      I jak tu prawić kazania innym...?

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • szymizalogowany Re: No i znowu pogoniłem... 15.08.05, 23:03
        mejson.e napisał:

        > Są takie fajne miejsca na drodze, gdzie człowieka odchodzi rozsądek i zostają
        > tylko emocje.
        >
        > W piątek jechałem "żółtą" przez Zwoleń-Lipsko-Ożarów i znowu mnie poniosło na
        > odcinku od Kostusina do Tarłowa - jest tam kilka kilometrów drogi niezmiernie
        > pięknie pokręconej i pełnej wzniesień i zjazdów.
        > Od zawsze lubiałem tamtędy przycinać, bo z reguły pusto, a większość
        > Nieśmiertelnych tam wymięka.
        >
        > Teraz też na końcu obszaru zabudowanego zaczęła mnie doganiać sfora za nic
        > mająca ograniczenia szybkości, ale akurat zabudowany się skończył, więc
        depnąłe
        > m.
        > Tylko jeden gostek w Accordzie mnie myknął a reszta znikła wkrótce we
        wstecznym
        > .
        > Głupio mi ale mnie poniosło - gdy podczas próby dorównania hondzie zerknąłem
        na
        > licznik, to mnie zmroziło - dochodziłem do 150.
        >
        > Odpuściłem do swoich 120 i zacząłem zastanawiać się nad ironią losu - dopiero
        c
        > o
        > napisałem wątek o króliczku a już zaraz sam zacząłem go gonić.
        >
        > Tak więc satysfakcję z wyprzedzenia mnie przez sforę dopiero na końcu
        następneg
        > o
        > zabudowanego trochę zagłuszały wyrzuty sumienia, że znowu mnie poniosło.
        >
        > I jak tu prawić kazania innym...?
        >
        > Pozdrawiam,
        > Mejson
        > --
        > Automobil
        > Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.

        chrrrrr, chrrrr, bron, chraaaaaa, chrrrr ... co, co , co? uaaaaa? juz koniec?
        • klemens1 Re: No i znowu pogoniłem... 16.08.05, 10:29
          > chrrrrr, chrrrr, bron, chraaaaaa, chrrrr ... co, co , co? uaaaaa? juz koniec?

          To normalne, że miłośnik disco polo zasypia przy czymś bardziej skomplikowanym -
          i niekoniecznie musi to być symfonia Beethovena.
      • jocek1 Re: No i znowu pogoniłem... 16.08.05, 12:38
        > W piątek jechałem "żółtą" przez Zwoleń-Lipsko-Ożarów i znowu mnie poniosło na
        > odcinku od Kostusina do Tarłowa - jest tam kilka kilometrów drogi niezmiernie
        > pięknie pokręconej i pełnej wzniesień i zjazdów.


        Jest w Polsce kilkadziesiąt takich "żółtych" odcinków, na których widać dryg
        łącznika pomiędzy pedałami a kierownicą ;-) np. trójkat Jasło, Tarnów, Nowy
        Sącz, pas od Jeleniej Góry do Kłodzka i jeszcze pare innych odcinków na mapach
        oznaczanych zielona linią, jako "szczególnie atrakcyjne widokowo".
        Wieść gminna niesie, że proste są dla szybkich samochodów a zakręty dla
        szybkich kierowców i że nie każdy ma na bocznych szybach samochodu ślady po
        owadach ;-PPPP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka