pojeb**i rowerzysci

03.09.02, 09:15
przed chwila wlasnie o malo jednego nie przejechalem.
Z calym szacunkiem dla tych cyklistow ktorzy jezdza z glowa
sa tacy ktorych nauczy chyba tylko jak ktos po nich przejedzie.

przed chwila mialem taka sytuacje:
jechal koles na rowerze srodkowym pasem przy Rivierze (ten kawalek od ronda
jazdy polskiej do pulawskiej) potem zjechal na prawy pas i zniknal mi za
samochodami. ja skrecalem w goworka przy silver screen'ie. jechalem juz
srodkowym pasem do skretu w lewo i nagle ten pojeb wyskoczyl na moj pas
spomiedzy dwoch autobusow. ja oczywiscie musialem hamowac z piskiem opon i
omalo go nie potracilem. a co zrobil ten pajac? zatrzymal sie na czerwonym
swietle na srodkowym pasie (bo na prawym staly autobusy, wiecie takie wolne
co sie tocza i tocza i co on bedzie tak za nimi sie wlókł)i ze zdziwieniem
patrzyl na mnie. Ja bylem w lekkim szoku i nawet go nie opieprzylem, chociaz
chyba powinienem mu przywalic.

Zeby bylo jasne. Sam uwielbiam rower. Przepuszczam rowerzystów (i
motocyklistów) gdzie tylko moge. nie parkuje na drogach dla rowerow. i wiem
jak kierowcy reaguja na cyklistow (czesto sie z takim chamstwem mozna
spotkac, ale na naszych drogach to chyba juz norma)

Ale jak ktos chce sie zabic to niech sie powiesi
a nie mnie jeszcze do tego miesza ...
    • Gość: Niknejm Niestety, zdarza się... IP: 143.26.81.* 03.09.02, 11:52
      Niestety. Zarówno wśród kierowców, jak i rowerzystów zdarzają się kretyni.
      Ostatnio zauważyłem wśród rowerzystów nagminną praktykę przejeżdżania na
      czerwonym świetle. Na skrzyżowaniu Jana Pawła II i Grzybowskiej w W-wie jeden
      taki omal nie zginął na oczach wielu ludzi, ładując sie bezpośrednio pod jadące
      samochody. Ludzie ledwo wyhamowali, a rowerzysta? Cały ubawiony pokazał
      kierowcom 'fucka'. Na podobne scenki natrafiam coraz częściej, bo 'ekstremalna
      jazda rowerem' jest taka trendowa... Tyle, że jej miłośnicy chyba nie
      skalkulowali szans przeżycia w kolizji z samochodem. Ich móżdżki są, zdaje się,
      za małe na to.
      Ostatnio przeczytałem sobie artykuł "jazda na ostrym kole" na ten właśnie
      temat, gdzie wypowiadali się ekstremalni rowerzyści, często kurierzy. Komentarz
      może być jeden. Zgraja kretynów, nie mniej niebezpiecznych niż piraci drogowi
      za kierownicą auta.

      Pzdr
      Niknejm
      • Gość: Piotr Re: Niestety, zdarza się... IP: *.eurx.dupont.com 03.09.02, 11:59
        Dodajmy do tego jeszcze oswietlenie rowerow (a raczej jego brak) i robi sie
        naprawde niefajnie. Wczoraj jechal taki po zmroku na Popularnej (kawalek jest
        nieoswietlony) i pokazal mi sie przed maska...

        pzdr
    • dypsoman Re: pojeb**i rowerzysci 03.09.02, 12:12
      Jestem fanatykiem turystyki rowerowej. Hobby świetne. Byłem również przez 5 lat
      kierowcą zawodowym. Stanowczo stwierdzam, że rowerzysta na miejskich drogach
      stwarza zagrożenie, nie zdając sobie z tego sprawy. Bikerzy wjedźcie na
      chodniki, bo kierowcy ślą w Waszym kierunku same ku..y do szóstego pokolenia
      wstecz. Samochody jeżdżą szybko, a Wy nie jesteście ze stali. Poruszam się
      chodnikami od czasu wypadku, który mi się przytrafił. Rower contra przegubowy
      ikarus. Chciałem ominąć dziurę w jeżdni, kierowca tego nie przewidział. NIGDY
      chyba nie miał roweru. To mnie nauczyło myśleć.
      • Gość: makiej Re: pojeb**i rowerzysci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 22:26
        Jestem kierowca i rowerzysta. Jezdzilem po Warszawie bardzo duzo rowerem,
        przede wszystkim po ulicach. Od kilku dni wiem na pewno, ze juz tego nie bede
        robil, bo malo nie zginalem. Jadac po Pulawskiej nagle uslyszalem za soba
        cholernie dlugi pisk opon - tak ok. 10 s. I tylko sie zastanawialem czy zaraz
        mnie ktos jebnie czy jednak przezyje. Przezylem, nie trafili mnie, ale bylo
        naprawde blisko (ponoc samochod, ktory za mna hamowal obrocil sie w poprzek
        drogi). A potem jeszcze mila zaloga tego samochodu chciala wysiadac i mnie
        bic...
        Cala moja wina polegala na tym, ze bylem rowerzysta i jechalem z predkoscia 30
        km/h, a nie 130. Nigdy, ale to przenigdy nie bede juz jezdzil Pulawska na
        rowerze. Bo chce zyc.
        pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja