Dodaj do ulubionych

Przedst. handlowi - draznią was na drodze...?

IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 28.09.02, 00:05
Czy wkurzył was kiedyś jakiś przedstawiciel na drodze swoim sposobem jazdy...?
Jakie firmy w tym przodują?

Macie jakieś doświadczenia...?
Obserwuj wątek
    • Gość: markous Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: *.bmj.net.pl 28.09.02, 14:22
      Firma Elmo - staszne ciuliki
      heh
    • Gość: Wojtek Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 01:24
      Mnie wcalenie drażnią, nawet przeciwnie. Przynajmniej jest z kim się pościgać
      na drodze. Jak stanę obok takiego na światłach to zawsze mam pewność ze on
      ruszy na maxa i wtedy jest okazja się sprawdzić w przyspieszeniu z różnymi
      samochodami.
      Może jedno mnie denerwije: że ciorają (niszczą) nie swoje auta- wg starej
      zasady: nie moje to po co dbać.
      Ale ubaw z nimi jest...
      • mareks11 Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? 29.09.02, 12:31
        I jak doświadczenia? Jakie auta mają najlepszego "kopa"?
        Wg mnie w tym wyścigu szczurów najlepiej zbierają się Focusy:)
        • nube Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? 29.09.02, 23:41
          Zależy które. Do niedawna jeździłam 1.8 (benzyna). Ze świateł ruszał
          wspaniale, nieraz w ten sposób się ścigałam z jakimiś "napaleńcami". Natomiast
          z wyprzedzaniem był już pewien - niewielki, ale jednak - kłopot. Teraz jeżdże
          Focusem 1.6 (też benzyna). Jest na odwrót. Ze świateł zrywa się wolniej, ale z
          wyprzedzaniem nie ma żadnych problemów.
          Zaznaczam, że nie jestem przedstawicielem/-ką handlowym/-ą, a samochodu używam
          wyłącznie do celów prywatnych/
          Pozdrowienia
    • Gość: martynka Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: *.lukowa7.waw.pl / 192.168.1.* 29.09.02, 12:37
      Niesamowicie wkurzający są - wszystko im jedno , bo autka nie ich więc
      wyciskają ile fabryka dała (czasem nie dała ale tez wyciskają) - ogólnie
      ostatnio jadąc do Koła obserwoawałam wyścig pomiędzy Punto (obklejone nazwami
      ajkiejśc firmy) a seicento VANEM = i muszę przyznać , że facio w Seicento
      nieźle sobie radził - może dali mu 1.1???
      Ogólnie wkurzający są ale zarabiac jakoś muszą....
      PZDR>M
      • Gość: Rafał Żal Wam d... sciska?!? No luudzie... IP: 217.98.57.* 29.09.02, 17:27
        Ludzie!
        Jestem przedstawicielem handlowym.Wcale sie tego nie wstydze i szlag mnie
        trafia jak slysze takie glosy jak moich przedmowcow.Czasem jak staje obok
        jakiegos lalusia w dresach i on sie mnie pyta:"Jak sie tam Alwaysy
        sprzedaja...?" to mam ochote wysiasc i...(reszty sie domyslcie) Zaznaczam,ze
        nie sprzedaje zadnych podpasek ani tym podobnych.Zarabiam okolo dwoch srednich
        krajowych,wiec nie mowcie,ze przedstawiciele to zebracy w garniturach...
        Zrozumcie,ze w kazdym zawodzie sa odmiency i nie mowie tu,ze przedstawiciele sa
        swieci.To sa tacy ludzie jak WY! A to,ze czasem ostro ruszamy spod swiatel...
        domyslam sie,ze jakbym jechal swoim prywatnym samochodem(dodam,ze jezdze tak
        samo nie baczac czym jade) i tak samo ruszyl spod swiatel przyjelibyscie to
        zwyczajnie.Moze sie myle(jesli tak to mnie poprawcie),ale wydaje mi sie,ze
        najzwyczajniej w swiecie zal Wam tylki sciska,ze ja moge jezdzic jak chce,bo za
        paliwo placi firma i do tego woze sie dobra fura... Domyslam sie,ze zaraz
        zostane przekrzyczany przez bande anty-przedstawicieli,ale takie jest moje
        zdanie i przeczytajcie jeszcze raz moje zdanie zanim zaczniecie rzucac miesem
        na inne zawody.
        pozdrawiam
        Rafał
        • wrc1 Re: Żal Wam d... sciska?!? No luudzie... 29.09.02, 19:00
          Gość portalu: Rafał napisał(a):

          > Ludzie!
          > Jestem przedstawicielem handlowym.Wcale sie tego nie wstydze i szlag mnie
          > trafia jak slysze takie glosy jak moich przedmowcow.Czasem jak staje obok
          > jakiegos lalusia w dresach i on sie mnie pyta:"Jak sie tam Alwaysy
          > sprzedaja...?" to mam ochote wysiasc i...(reszty sie domyslcie) Zaznaczam,ze
          > nie sprzedaje zadnych podpasek ani tym podobnych.Zarabiam okolo dwoch
          srednich
          > krajowych,wiec nie mowcie,ze przedstawiciele to zebracy w garniturach...
          > Zrozumcie,ze w kazdym zawodzie sa odmiency i nie mowie tu,ze przedstawiciele
          sa
          >
          > swieci.To sa tacy ludzie jak WY! A to,ze czasem ostro ruszamy spod swiatel...
          > domyslam sie,ze jakbym jechal swoim prywatnym samochodem(dodam,ze jezdze tak
          > samo nie baczac czym jade) i tak samo ruszyl spod swiatel przyjelibyscie to
          > zwyczajnie.Moze sie myle(jesli tak to mnie poprawcie),ale wydaje mi sie,ze
          > najzwyczajniej w swiecie zal Wam tylki sciska,ze ja moge jezdzic jak chce,bo
          za
          >
          > paliwo placi firma i do tego woze sie dobra fura... Domyslam sie,ze zaraz
          > zostane przekrzyczany przez bande anty-przedstawicieli,ale takie jest moje
          > zdanie i przeczytajcie jeszcze raz moje zdanie zanim zaczniecie rzucac miesem
          > na inne zawody.
          > pozdrawiam
          > Rafał


          Podpisuję się obiema rękoma w 100 %!!!!!
          Tak się składa że też jestem przedstawicielem handlowym dość sporej firmy, nie
          wstydzę się tego,naturalnie jeżdżę służbowym autem (klasy średniej), i naprawdę
          nie wiem o co Wam chodzi. "Żebractwo pod krawatem" tak?
          Fakt, moje autko ma silnik 1.8, więc czasem lubię nim dynamicznie jeździć, ale
          o swoją firmową furkę dbam. W końcu to moje bezpieczeństwo i komfort jazdy.
          Pracuję kiedy chcę, nie muszę wstawać o 7.00 żeby gonić na jakąś tam godzinę do
          biura, liczą się efekty.

          Ja zauważyłem taką ciekawą sytłację: gdy jakiś młokos w 15 letnim złomie po
          kilku wypadkach widzi, że inny młody może sobie pomykać nową furką dobrej klasy
          pod krawatem, do tego firma płaci za paliwo, i jeszcze jemu pensję która jest 4
          krotnością jedynki z trzema zerami, to ja się potem nie dziwię, że korzystając
          z anonimowości sieci chce sobie ulżyć i pisze to czego nie rozumie ("żebractwo
          pod krawatem").

          Ludzie! Idźcie po rozum do głowy, i zobaczcie jak większość statystycznych
          Polaków zarabia, i jak ajest stopa bezrobocia w Belko-Kołodko kraju:(
          • Gość: robert a masz taki słuzbowy spojler WRC? IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 29.09.02, 19:06
            • Gość: Rafał Re: a masz taki słuzbowy spojler WRC? IP: 217.98.57.* 29.09.02, 20:13
              Co,nie umiales Mu inaczej dogryzc,bo Cie zatkalo tak?
              Przykre,ale niestety prawdziwe...
              pozdrawiam
              Rafał

              P.S.A Ty Robert masz w swoim Trabancie spojler?
              • Gość: robert a ty co za niego odpowiadasz? przecież nie jesteś IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 29.09.02, 20:15
                adwokatem - nie słyszałem aby jeździli z kratką:)
                • Gość: Rafał Re: a ty co za niego odpowiadasz? przecież nie je IP: 217.98.57.* 29.09.02, 20:22
                  Gość portalu: robert napisał(a):

                  > adwokatem - nie słyszałem aby jeździli z kratką:)

                  Zdziwilbys sie jacy ludzie i na jakich stanowiskach jezdza samochodami
                  zarejestrowanymi jako ciezarowe(niekoniecznie z kratka!). Ja na przyklad mam
                  samochod bez kratki a rejestrowany jako ciezarowy.A odpowiadam za Niego,bo
                  szkoda mi takich ludzi jak Ty.Nie wiem co przez Ciebie
                  przemawia:zawisc,zazdrosc... To Twoja sprawa.
                  pzdr.
                  Rafał

                  P.S.A tak przy okazji np. kancelaria adwokacka to tez firma.Dalsze wnioski
                  jezeli jestes inteligentny wysnujesz sam.Jezeli nie domyslisz sie co mialem na
                  mysli to...
                  powodzenia
                  • Gość: robert Ale cię facet coś zżera, ojej! IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 30.09.02, 09:57
                    Gość portalu: Rafał napisał(a):

                    > Gość portalu: robert napisał(a):
                    >
                    > > adwokatem - nie słyszałem aby jeździli z kratką:)
                    >
                    > Zdziwilbys sie jacy ludzie i na jakich stanowiskach jezdza samochodami
                    > zarejestrowanymi jako ciezarowe(niekoniecznie z kratka!). Ja na przyklad mam
                    > samochod bez kratki a rejestrowany jako ciezarowy.A odpowiadam za Niego,bo
                    > szkoda mi takich ludzi jak Ty.Nie wiem co przez Ciebie
                    > przemawia:zawisc,zazdrosc... To Twoja sprawa.
                    > pzdr.
                    > Rafał
                    >
                    > P.S.A tak przy okazji np. kancelaria adwokacka to tez firma.Dalsze wnioski
                    > jezeli jestes inteligentny wysnujesz sam.Jezeli nie domyslisz sie co mialem
                    na
                    > mysli to...
                    > powodzenia

                    I po co te podjazdy osobiste? Ja sobie niewinnie zażartowałem (mając na uwadze
                    jego nick "WRC1") a ciebie widzę, że aż telepie ze złości. Wyluzuj gościu, bo
                    cię cholera zeżre i po co? Dla głupiego żarciku? Trochę więcej dystansu koleś,
                    zauważ, że adresat potraktował sprawę na luzie a ty co? Pozbierać się ze złości
                    nie możesz? Poczytaj ile złości jest w twoich tekstach. I po co te wycieczki
                    osobiste do mojego stanu posiadania? Jakaż tu moja zawiść bądź zazdrość? Gdzie
                    ty ją zaobserwowałeś? A może to jest tak, że podejrzewasz innych o to co jest
                    najczęściej twoim własnym udziałem, nie? Aby cię uspokoić, to nie mam do nikogo
                    zawiści ani zazdrości - a już napewno do aut komiwojażerów. A co się tyczy
                    moich zasobów finansowych i posiadanych aut - to są ne z tak odległych poziomów
                    finansowych jak tylko potrafisz sobie wyobrazić:-)))
                    Na pewno nikomu z tej listy nie mógłbym zazdrościć. Bez obawy. Pa:-)
                    • Gość: Rafał Re: Ale cię facet coś zżera, ojej! IP: *.kalisz.mm.pl 30.09.02, 15:54
                      Gość portalu: robert napisał(a):

                      > Gość portalu: Rafał napisał(a):
                      >
                      > > Gość portalu: robert napisał(a):
                      > >
                      > > > adwokatem - nie słyszałem aby jeździli z kratką:)
                      > >
                      > > Zdziwilbys sie jacy ludzie i na jakich stanowiskach jezdza samochodami
                      > > zarejestrowanymi jako ciezarowe(niekoniecznie z kratka!). Ja na przyklad m
                      > am
                      > > samochod bez kratki a rejestrowany jako ciezarowy.A odpowiadam za Niego,bo
                      >
                      > > szkoda mi takich ludzi jak Ty.Nie wiem co przez Ciebie
                      > > przemawia:zawisc,zazdrosc... To Twoja sprawa.
                      > > pzdr.
                      > > Rafał
                      > >
                      > > P.S.A tak przy okazji np. kancelaria adwokacka to tez firma.Dalsze wnioski
                      >
                      > > jezeli jestes inteligentny wysnujesz sam.Jezeli nie domyslisz sie co miale
                      > m
                      > na
                      > > mysli to...
                      > > powodzenia
                      >
                      > I po co te podjazdy osobiste? Ja sobie niewinnie zażartowałem (mając na
                      uwadze
                      > jego nick "WRC1") a ciebie widzę, że aż telepie ze złości. Wyluzuj gościu, bo
                      > cię cholera zeżre i po co? Dla głupiego żarciku? Trochę więcej dystansu
                      koleś,
                      > zauważ, że adresat potraktował sprawę na luzie a ty co? Pozbierać się ze
                      złości
                      >
                      > nie możesz? Poczytaj ile złości jest w twoich tekstach. I po co te wycieczki
                      > osobiste do mojego stanu posiadania? Jakaż tu moja zawiść bądź zazdrość?
                      Gdzie
                      > ty ją zaobserwowałeś? A może to jest tak, że podejrzewasz innych o to co jest
                      > najczęściej twoim własnym udziałem, nie? Aby cię uspokoić, to nie mam do
                      nikogo
                      >
                      > zawiści ani zazdrości - a już napewno do aut komiwojażerów. A co się tyczy
                      > moich zasobów finansowych i posiadanych aut - to są ne z tak odległych
                      poziomów
                      >
                      > finansowych jak tylko potrafisz sobie wyobrazić:-)))
                      > Na pewno nikomu z tej listy nie mógłbym zazdrościć. Bez obawy. Pa:-)

                      Dobra,moze troche przesadzilem sorry.
                      Tylko jak czasami slysze takie glupie glosy to mnie krew zalewa.
                      Jezeli to byl zart to OK:)
                      Sorry za watek osobisty,ale zawsze najwiecej pretensji do calego swiata maja
                      dresiarze i tym podbne...
                      Rzeczywiscie podszedlem do sprawy zbyt powaznie,ale postaraj sie tez mnie
                      troche zrozumiec.
                      pozdrawiam
                      Rafał
          • Gość: zdeb 4 krotnosc jedynki z ... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.02, 09:18
            no poeta już sie z ciebie prawie zrobił, a sciemniasz ze przedstawiciel
    • Gość: sandwich Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 19:19
      Sam jężdże służbowym i potwierdzam fakt, że dba się oto mniej niż o własny mimo
      oporów wewnętrzych, bo przecież za dwa lata to ja będę jeździł tym rzęchem, a
      może dłużej. Natomiast mam uraz do firmy pepsi (do 3,5 T). Do innych też, ale
      nie pozostali w mej pamięci. Na marginesie: służbowe auto jest bez kratki i
      służy tylko do poruszania się w terenie zabudowanym w okolicach firmy. Na co
      dzień jeżdżę prywatnym i niestety w takim samym stylu.
      • Gość: gregor Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 29.09.02, 22:13
        Panowie,


        Prawda jest po środku. Moim zdaniem - "repi" mocno przesadzają na drodze - po
        prostu jeżdżą "na cwaniaka" i po chamsku. Pośpiech pośpiechem, ale trzeba
        liczyć się z innymi na drodze. Co ciekawe - to wcale nie przedstawicele w
        autach klasy średniej szaleją i wszędzie się wpychają - a głównie chamy w
        białych lanosach, cinquecento czy matizach!
        Gregor
    • Gość: Kokakol Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: *.waw.cdp.pl 30.09.02, 09:33
      Bardzo, najbardziej koka i pepsikole, bo się ścigają półciężarówkami a nawet całymi, ale inni też ciołki.
      Ale im wybaczam, bo ich żywot jest krótki, to niech użyją.
    • Gość: hocest .......biała Corsa .............. IP: 217.153.90.* 30.09.02, 11:18
      ... z kratką i przedstawicielem handlowym za sterami dwa tygodnie temu na moich
      oczak pikowała do rowu. Misiu jechał za mną tak blisko że nie rozpoznawałem
      marki. zaczął mnie wyprzedzać w chwili gdy ja zjechałem z kierunkowaskazem na
      prawo, na pobocze celem ominięcia skręcającej na praking znajdujący się z lewej
      strony Łady. Misio był tak blisko za mną że jak zjechałem na prawo ten chyba
      myślał że mu ustępuję i nawet nie popatrzył na włączony lewy kierunkowskaz Łady
      i ją samą rozpoczynającą juz manewr skrętu. skutek był taki, że pierdacznął
      Ładę w lewy bok ale nie tak groźnie bo w zasadzie się otarł się o nią uciekając
      bardzo na lewo. nie zdołał już wyprowadzić i pomknął wprost do rowu. zdarzenie
      miało miejsce na E 7 przed kielcami jadąc od wawy na wysokość zajazdu Echa
      Leśne.
    • remo29 Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? 30.09.02, 11:42
      Generalizować nie lubię. Ja rozumiem, że chłopaki mają taką robotę, że muszą
      zdążyć, że plany mają wywindowane, a czas nie chce się naciągnąć. Ale
      nienawidzę jak ktoś przykleja mi się do zderzaka przy 120 km/h. Używam lusterek
      i jesli widzę coś jadącego szybciej ode mnie, to zjeżdżam na bok, ale jeśli mam
      taką możliwość. Natomiast, jeśli jestem w trakcie wyprzedzania kolumny 5-6
      samochodów, to choćby ten za mną wjechał mi na dach, ja i tak nie zjade mu na
      prawy pas, bo NIE MAM GDZIE. Swego czasu przez kilka dni siedział mi na plecach
      dzień w dzień w tym samym miejscu biały sc z kratą. Walił z górki lekko patrząc
      km/h. Zjeżdżałem mu za każdym razem jak tylko mogłem. Ale któregoś dnia
      nacisnąłem ostro na hamulec, aż usłyszałem za sobą pisk opon. To chyba
      spowodowało u niego powrót procesów myślowych. Teraz widzę go od czasu do
      czasu, ale już sie do mnie nie klei.
      • Gość: gre Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: 213.17.133.* 01.10.02, 10:25
        remo29 napisał:

        > Generalizować nie lubię...

        Zgadzam się ze wszystkim co napisał remo29.

        (Remo29 to nie jest wycieczka osobista!)

        Jeżdżę dosyć szybko. Mam niezły samochód, uważam że mogę sobie na to pozwolić.
        Oczywiście bez przesady.
        Repi też jeżdżą przeważnie szybko, (piszę o jeździe na trasie, bo jazda w
        mieście to zupełnie inna sprawa) i to lubię.
        Powiem więcej, im ktoś szybciej jeździ na trasie tym lepiej orientuje się co
        się wokół niego dzieje, szczególnie co da się zobaczyć w lusterku wstecznym.
        I to nie wynika wcale z tego, że ktoś to robi bo tak się powinno.
        Robi to dlatego, że wie co to znaczy jechać 200 i hamować do 100, czy 90 bo
        ktośtam stwierdził, że wyprzedzi.
        I brakło mu wyobraźni i doświadczenia, bo nie popatrzył w lusterko i nie
        zauważył mnie w ogóle, albo popatrzył i pomyślał sobie, że jeszcze zdąży.
        I powiem Wam, że w takich zachowaniach przodują kierowcy samochodów wolnych
        (najczęściej ciężarowych).
        • remo29 Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? 01.10.02, 10:29
          Gość portalu: gre napisał(a):

          > Zgadzam się ze wszystkim co napisał remo29.
          >
          > (Remo29 to nie jest wycieczka osobista!)

          Eeee... Nie kumam... Jakaś podpowiedź?
          • Gość: gre do remo29 IP: 213.17.133.* 02.10.02, 12:05
            pisałeś o nieustepowaniu a caly moj tekst byl generalnie o gosciach ktorzy nie
            ustepuja ;))
            ale ty to robisz bo "NIE MASZ GDZIE"
            Znajac to forum nie chcialem zebys sie na mnie rzucil z zebami i pazurami ;))
            tak jak gosc "kierowiec" ;))
        • Gość: Kierowiec Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: 212.6.124.* 02.10.02, 08:17
          Gość portalu: gre napisał(a):

          > Robi to dlatego, że wie co to znaczy jechać 200 i hamować do 100, czy 90 bo
          > ktośtam stwierdził, że wyprzedzi.
          > I brakło mu wyobraźni i doświadczenia, bo nie popatrzył w lusterko i nie
          > zauważył mnie w ogóle, albo popatrzył i pomyślał sobie, że jeszcze zdąży.
          > I powiem Wam, że w takich zachowaniach przodują kierowcy samochodów wolnych
          > (najczęściej ciężarowych).

          Sorry, ale 200 to mozesz sobie jechac na autostradzie w Niemczech. Te same 200
          (niechby i tylko na szybkosciomierzu, wiec prawdziwe 185) na polskiej trasie
          szybkiego ruchu - to sie nazywa brak wyobrazni. Kierowca ciezarowki na polskiej
          drodze nie ma obowiazku uwazac na kogos, kto jedzie 200. Jesli taki mu na tylek
          wjedzie (urywajac sobie przy okazji pusta lepetyne) - coz, straty musza byc.
          Lepiej, jak taki scigant sam sie zabije, niz kogos niewinnego, a w miare
          szanujacego powszechne niby ograniczenia predkosci.

          POzdr.
          • Gość: gre Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: 213.17.133.* 02.10.02, 12:37
            Gość portalu: Kierowiec napisał(a):

            > Sorry, ale 200 to mozesz sobie jechac na autostradzie w Niemczech. Te same
            200
            > (niechby i tylko na szybkosciomierzu, wiec prawdziwe 185) na polskiej trasie
            > szybkiego ruchu - to sie nazywa brak wyobrazni.

            Ok, chodzilo o przyklad ekstremalny, ale jadąc po drodze Katowice-Kraków masz
            AUTOSTRADE (czyli dozwolone 130), chcesz mi powiedziec ze jak wytaczasz sie
            wyprzedzajac samochod jadacy 90 jadac od niego o 2 km/h szybciej to ja nie
            musze hamowac?

            > Kierowca ciezarowki na polskiej
            > drodze nie ma obowiazku uwazac na kogos, kto jedzie 200.

            Obawiam sie, ze kazdy ma obowiazek uwazac na kazdego ;))

            Chcesz powiedziec, ze jak wyjezdzasz z podporzadkowanej na głowną (i różnica
            prędkości wynosi kilkadziesiat kilometrow na godzine) to nie musisz uwazac?

            > Jesli taki mu na tylek wjedzie (urywajac sobie przy okazji pusta lepetyne) -
            coz, straty musza byc.

            bez komentarza

            > Lepiej, jak taki scigant sam sie zabije, niz kogos niewinnego, a w miare
            > szanujacego powszechne niby ograniczenia predkosci.

            Przypominam Ci, że przy takim wypadku małe jest prawdopodobienstwo, że ucierpi
            jedynie "scigant", który nie szanuje powszechnych ograniczen predkosci.

            Pozdr,
            Gre
            • Gość: Kierowiec Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: 212.6.124.* 02.10.02, 14:03
              Gość portalu: gre napisał(a):

              > Ok, chodzilo o przyklad ekstremalny, ale jadąc po drodze Katowice-Kraków masz
              > AUTOSTRADE (czyli dozwolone 130), chcesz mi powiedziec ze jak wytaczasz sie
              > wyprzedzajac samochod jadacy 90 jadac od niego o 2 km/h szybciej to ja nie
              > musze hamowac?

              Takie psikusy robia kierowcy ciezarowek rowniez i na odcinkach autostrady bez
              limitu. Ale to nie powod, zeby jako kierowca samochodu osobowego zalecana przez
              znak predkosc przekraczac o blisko 100 %.

              Chocby dlatego, ze przecietni kierowcy do takich scigantow sie jeszcze
              niezupelnie przyzwyczaili. Pewnie dlatego, ze w Polsce nie ma drog bez
              ograniczen ;-)

              >
              > > Kierowca ciezarowki na polskiej
              > > drodze nie ma obowiazku uwazac na kogos, kto jedzie 200.
              >
              > Obawiam sie, ze kazdy ma obowiazek uwazac na kazdego ;))

              Tak, przy czym uwazajac moze i musi sie zdac na pewne przypuszczenia, nie majac
              mozliwosci zweryfikowac ich np. radarem. Moze zatem przypuszczac, ze widoczny w
              wibrujacym lusterku samochod osobowy bedzie jechal ta swoja dopuszczalna
              predkosc plus VAT ;-), natomiast nie musi przypuszczac, ze ta predkosc bedzie
              przekraczala dopuszczalna o 100 i wiecej procent.

              >
              > Chcesz powiedziec, ze jak wyjezdzasz z podporzadkowanej na głowną (i różnica
              > prędkości wynosi kilkadziesiat kilometrow na godzine) to nie musisz uwazac?

              Vide powyzej.

              >
              > coz, straty musza byc.
              >
              > bez komentarza

              Sory, braklo smileja.
              >
              > > Lepiej, jak taki scigant sam sie zabije, niz kogos niewinnego, a w miare
              > > szanujacego powszechne niby ograniczenia predkosci.
              >
              > Przypominam Ci, że przy takim wypadku małe jest prawdopodobienstwo, że
              ucierpi
              > jedynie "scigant", który nie szanuje powszechnych ograniczen predkosci.

              Zaprawde, jesli na czterdziestotonowa ciezarowke najezdza z tylu z dowolna (tzn
              =< 250 km/h ;-) predkoscia niechby i duza limuzyna, to na zdrowiu cierpi
              jedynie zaloga limuzyny.

              >
              > Pozdr,
              > Gre

              Pozdr.
    • wmarkos Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? 06.10.02, 14:31
      Widząc taki samochód musimy zawsze pamiętać o zasadzie "ograniczonego zaufania",
      podbnie jak ma się to,gdy kierowcą samochodu jest facet w kapeluszu-nieprzewi-
      dywalne zachowania,brak szacunku dla innych kierujących i.t.d
      To nie są kierowcy,tylko "użytkownicy" samochodów,w złym znaczeniu tego słowa.
      Oczywiście zdażają się wyjątki ale te tylko potwierdzają regułę.
      • Gość: Rafał Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: 217.98.57.* 06.10.02, 15:19
        wmarkos napisał:

        > Widząc taki samochód musimy zawsze pamiętać o zasadzie "ograniczonego
        zaufania"
        > ,
        > podbnie jak ma się to,gdy kierowcą samochodu jest facet w kapeluszu-nieprzewi-
        > dywalne zachowania,brak szacunku dla innych kierujących i.t.d
        > To nie są kierowcy,tylko "użytkownicy" samochodów,w złym znaczeniu tego słowa.
        > Oczywiście zdażają się wyjątki ale te tylko potwierdzają regułę.

        Pamietaj "kierowco"
        ze o zasadzie ograniczenonego zaufania pamietac musisz zawsze:czy jedziesz za
        kapelusznikiem,przedstawicielem,pingwinami czy jakimkolwiek innym
        kierowca.Uzytkownicy samochodow dlatego,ze zarabiaja(zarabiamy!) nimi pieniadze.
        Zdarzaja sie tesh wyjatki,ktore rozumieja trud tej pracy i sie do niej nie
        doczepiaja. A tak a propos mam do Ciebie pytanie:Jakbys zareagowal gdyby koo
        Ciebie przejechal facet taki jak Ty,tylko ze duzo szybciej i jak to mowisz:"nie
        szanujac innych"?
        Pewnie bys tego nie poruszal na forum,co?
        pozdrawiam
        Rafał
    • Gość: Andre Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: *.pcplus.com.pl 07.10.02, 16:06
      Gość portalu: Elmo napisał(a):

      > Czy wkurzył was kiedyś jakiś przedstawiciel na drodze swoim sposobem jazdy...?
      > Jakie firmy w tym przodują?
      Niejadnokrotnie wpieprzają mnie kretyni na drodze.
      Ich zawód naprawdę niewielkie ma znaczenie
      Osobiście twierdzę że lepiej prowadzą technokraci niż biurwy, ale głowy nie dam
      bo badań na ten temat nie prowadziłem.
      Natomiast napewno wiem że rudzi prowadzą najgorzej bo ich nie lubię.
      >
      > Macie jakieś doświadczenia...?
      Tak mam.
      Tematy na tym forum coraz częściej odbiegają od motoryzacji a uczestnicy
      okładają się obelgami.
      To smutne doświadczenie.
      PZDR.
      p.s. może jakiś program naprawczy ?
      • Gość: maruda Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: *.mpsz.pl / *.gdynia.mm.pl 08.10.02, 03:31
        > > Macie jakieś doświadczenia...?
        > Tak mam.
        > Tematy na tym forum coraz częściej odbiegają od motoryzacji a uczestnicy
        > okładają się obelgami.
        > To smutne doświadczenie.
        > PZDR.
        > p.s. może jakiś program naprawczy ?


        Widocznie część "kierowców" uważa, że ma na drodze jakieś specjalne przywileje.
        No i musi je uzasadnić. W dowolny sposób.
        A kultura na drodze to chyba ważny temat.

        W niektórych krajach firmy stosują naklejki na swoich służbowych samochodach o
        mniej więcej takiej treści "Jeżdżę jak wariat? Dzwoń: nr infolinii". Akcja
        przynosi zadziwiające efekty. Okazuje się, że służbowe samochody nie muszą
        jeździć po chamsku.

        Zastanawiający jest fakt przeświadczenia o uprzywilejowaniu samochodów
        słuzbowych. Dlaczego większość kierowców firmówek wykazaje tak zaskakujący brak
        wyobraźni. Przecież stają się żywą antyreklamą swojej firmy. Ponadto wiele osób
        na codzień używających samochodów do pracy nie okleja ich. Warto o tym pamiętać.

        Oczywiście, te uwagi nie odnoszą się tylko do służbowych, ale skoro oni zostali
        wywołani do odpowiedzi...

        Osobiście, w dłuższe trasy jeżdżę okazjonalnie i tylko w nocy. Jeszcze parę lat
        temu do kierowców tirów można było mieć zaufanie. W tej chwili większość z nich
        nie pomoże przy wyprzedzaniu. Nie zjedzie na pobocze. Wyłączy nawet długie
        światła. A włączeniu lewego kierunkowskazu nawet marzyć nie można. Częściej się
        to trafi kierowcy starego Jelcza z okolicznej mleczarni, niż kierowcy, który
        zjeździł całą Europę. Szkoda.

        Ale uspokoili się kierowcy spod znaków telefonii komórkowych, przynajmniej w
        Trójmieście. Fatalnie zachowuje się natomiast tutejszy przedstawiciel TVN,
        jeżdżący Octavią.
    • levy Chyba gorsi są ochroniarze. 08.10.02, 09:01
      Moje zdanie jest takie:
      Jak ktoś jest chamem i debilem to obojętnie czy jedzie własnym czy służbowym,
      to będzie się zachowywał tak samo. Czyli: "mam wszystkich w dupie, droga jest
      tylko moja".

      A jak już wspomniałem chyba gorsi od "repów" są ochroniarze - mentalność dresa,
      tylko w czarnym mundurku, no i na nogach ciężkie buty zamiast ulubionych
      "najków" lub "adidasków" - to musi być ból :)
      No i gnają sobie często ulicami, łamiąc przepisy i jeszcze z włączonym na dachu
      żółtym kogutem, który nie daje ŻADNEGO uprzywilejowania w ruchu.
      No ale mają "wzór" do naśladowania - jednego (p)osła, o którym ostatnio głośno -
      ale to tak na marginesie :)
      • wrc1 Re: Chyba gorsi są ochroniarze. (od TVN?) 08.10.02, 23:05
        www.moto.gda.pl/strona.htm?id=205
        Potwierdzam, chłopaki z PLUS GSM jeżdżą nadzwyczaj spokojnie (zwłaszcza
        vis a vis M3, gdzie mają swoją siedzibę), ale też mnie zastanawia bezkarność, i
        chamowate zachowanie "pana redaktora" TVN, który często szczerzy mordkę
        w "Faktach". Pana ten ma chyba w d...ie przepisy prędkości, pierszeństwa
        przejazdu itd, kilka razy już miałem okazję "podziwiać" jego ułańską fantazję
        za kółkiem granatowej Octavii Combi z wielkimi napisami TVN.
        A oto jak parkuje TVN w Gdańsku k. zieleniaka widziałem również dziś i wczoraj.
        Widocznie "pan redakaktor" myśli: "w dupie mam zakazy" : LINK:

        ; Ale uspokoili się kierowcy spod znaków telefonii komórkowych,
        przynajmniej w
        ;Trójmieście. Fatalnie zachowuje się natomiast tutejszy
        przedstawiciel TVN,
        ;jeżdżący Octavią.;


    • Gość: cage Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 00:30
      Ale mnie rozdrażnił. Debil w nowiutkiej Lagunie wjechał mi w tył na czerwonym
      świetle. Sygnalizacja wysoko nad jezdnią, samochody stoją, czerwone od kilku
      minut. Przedstawiciel Renault Polska, a jeździć nie potrafi. Idiota opowiada,
      że ABS zadziałał, to puścił hamulec. Zabić za taką głupotę to mało. Może jakby
      zapłacił za szkody to by głowy używał?
    • Gość: xxx Re: Przedst. handlowi - draznią was na drodze...? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 09.10.02, 09:04
      Swego czasu ciężarówki Coca-Coli smigające po Warszawie ile wlezie i betoniarki
      Bosta Beton (nie wiem czy ta firma jeszcze istnieje) jeżdzące ok 100 km/h po
      Jagiellońskiej i Modlińskiej w Warszawie
      Pozdr.

      Gość portalu: Elmo napisał(a):

      > Czy wkurzył was kiedyś jakiś przedstawiciel na drodze swoim sposobem jazdy...?
      > Jakie firmy w tym przodują?
      >
      > Macie jakieś doświadczenia...?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka