Gość: Nina
IP: *.toya.net.pl
28.09.02, 20:34
Jadac dzis do lasu ujrzalam widok cokolwiek niecodzienny.Na srodku
skrzyzowania (ze swiatlami)ulicy jednokierunkowej z dwupasmowka lezalo do
gory kolkami czarne CC albo Polo,a w jego boku parkowala zieloniutka Fabia.W
czrnym aucie wszystkie szyby wylecialy a z wnetrza akurat wypelzal mlody
czlowiek,ktory z obledem w oku zatrzymywal poloneza(chyba swiadka).Fabia
wrzucila wsteczny i ciut sie cofnela-co dziwne-o wlasnych silach.Pojechalam
dalej,bo korek zaczal sie tworzyc,ale nadal nie moge zrozumiec,jak w
miescie,przy ruszaniu ze swiatel(bo akurat byla zmiana) moglo dojsc do
dachowania?!Na moj gust,to Fabia wjechala dzikim pedem juz na czerwonym a
biedak w tym drugim aucie mial totalny niefart,ze byl pierwszy w kolejce do
ruszania.Cud,ze nikomu (chyba) nic sie nie stalo.Gdzie ta Fabia go rabnela,ze
dachowal?W tym momencie wdzieczna bylam losowi,ze kazal mi jezdzic prawie
czolgiem...Zeby w srodku miasta...
Pozdrawiam.