Dodaj do ulubionych

Mój przyjaciel schamiał

13.12.05, 19:30
W czasach gdy był bardzo kulturalnym kierowcą zawsze ustępował pieszym na
przejściu. Któregoś razu staną przed pasami i jeszcze szrmanckim gestem
zaprosił grupkę osób na przejście. Kilka sekund po tym na jezdni leżały dwa
trupy. Kierowca jadący sąsiednim pasem nie był taki miły.
Od tego czasu mój przyjaciel pipczy jak opętany przed każdym przejściem i
przegania pieszych z pasów. No chyba że jedzie jednopasmówką.
Za chamstwo na pasach zaliczył już 6 mandatów.
Wszystko na nic. Nie pomaga. Koleś ma wyrzuty sumienia ze to on spowodował
śmierć tych ludzi.
To było jakieś 10 lat temu a przypomniało mi sie bo usłyszałem właśnie coś
podobnego w TVN
pzdr
Obserwuj wątek
      • andre_234 Re: Mój przyjaciel schamiał 13.12.05, 21:08
        Nie zgarnie.
        On nie wjedzie na pasy gdy ktos jest blizej od krawężnika jak 2m.
        Wtedy klakson i pomalutku jazda.
        Pewnie psycholog by mu pomógł ale fakty są takie że jakby nie zatrzymał się
        przed przejściem to oni by żyli.
        pzdr
    • xystos Re: Mój przyjaciel schamiał 13.12.05, 21:11
      andre_234 napisał:

      > W czasach gdy był bardzo kulturalnym kierowcą zawsze ustępował pieszym na
      > przejściu. Któregoś razu staną przed pasami i jeszcze szrmanckim gestem
      > zaprosił grupkę osób na przejście. Kilka sekund po tym na jezdni leżały dwa
      > trupy. Kierowca jadący sąsiednim pasem nie był taki miły.
      > Od tego czasu mój przyjaciel pipczy jak opętany przed każdym przejściem i
      > przegania pieszych z pasów. No chyba że jedzie jednopasmówką.
      > Za chamstwo na pasach zaliczył już 6 mandatów.
      > Wszystko na nic. Nie pomaga. Koleś ma wyrzuty sumienia ze to on spowodował
      > śmierć tych ludzi.
      > To było jakieś 10 lat temu a przypomniało mi sie bo usłyszałem właśnie coś
      > podobnego w TVN
      > pzdr


      .. poradz przyjacielowi zeby znowu zaczol byc grzeczny jak ongis
      byl,jednoczesnie niech sie zapisze do klubu Lowcow Skor , grzecznosc
      musi sie oplacac ...
    • m824 Re: Mój przyjaciel schamiał 13.12.05, 21:34
      no cóż... tylko współczuć Twojemu przyjacielowi. nie dziwię się, że ma wyrzuty
      sumienia.

      piszesz, że schamiał, ale potem piszesz też, że jak ktos jest 2m od krawężnika,
      to "pipczy" klaksonem i jedzie wolniutko. może jednak nie schamiał, ale za
      wszelką cenę chce mieć pewność, że wszyscy widzą jego samochód i nikt już przed
      jego maska życia nie straci.

      swoją drogą... ja kiedyś o mało co nie skasowałam ludzi, tak jak ten drugi
      kierowca. auto, ktore jechało obok na pasie (prawie równolegle, więc trudno się
      było zorientować że zahamuje, bo nie widziałam jego świateł stopu) był to taki
      mały bus, ale z pozaklejanymi szybami z tyłu, tak więc nie miałam pojećia co
      dzieje się po jego drugiej stronie. a on nagle zahamował. ja zatrzymałam się z
      piskiem opon równo z pasami, a zza busa wyszli zdziwieni i oburzeni ludzie,
      ktorzy mogliby dostać gdybym się zatrzymała trzy sekundy później. do dziś
      kiedy jadę tamtędy i przejeżdzam przez tamto przejście (nie ma świateł) to
      zwalniam i rozglądam się trzy razy żeby mieć pewność. ale to przejście jset w
      ogóle jakieś pechowe... często młodzi ludzie wybiegają prosto na jezdnię.
      (Katowice, Mikołowka, naprzeciw AWF-u).
      • andre_234 Re: Mój przyjaciel schamiał 13.12.05, 21:45
        m824 napisała:


        > piszesz, że schamiał, ale potem piszesz też, że jak ktos jest 2m od krawężnika,
        >
        > to "pipczy" klaksonem i jedzie wolniutko. może jednak nie schamiał, ale za
        > wszelką cenę chce mieć pewność, że wszyscy widzą jego samochód i nikt już przed
        >
        > jego maska życia nie straci.


        Ale te mandaty za coś dostał
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka