palovlad
14.12.05, 11:39
Niedawno bylem swiadkiem ciekawego wydarzenia, otoz gosciowi po zatankowaniu
gazu puscil zawor i cala zawartosc zbiornika zaczela ulatniac sie z glosnym
sykiem i w oblokach pary do atmosfery. Stojacy za nim w odleglosci okolo 2 m
pan TĘPY-RYJ taksufkasz nawet nie wylaczyl silnika ino obserwowal zdarzenie z
iscie angielska flegma, na zwrocona uwage zeby wylaczyl silnik bo wszystko
moze pie...ć w powietrze odparl: "panie ale ja pozniej bendem go musial
odpalic!". Czy ktos wie moze o co temu panu chodzilo?