Dodaj do ulubionych

sprzedałem samochód...głupie uczucie

IP: *.uwm.edu.pl 05.11.02, 12:24
właśnie pozbyłem się mojej wysłużonej corolli. odległości się znacznie
zwiększyły, czas ich pokonania tez. trzeba chyba zainwestować w buty. w ogóle
czuję sie nieszczególnie: czy ktoś miał podobne problemy psychologiczno-
moralne?
Obserwuj wątek
    • Gość: Marek Re: sprzedałem samochód...głupie uczucie IP: *.atlanta.ga.us 05.11.02, 13:07
      Mnie zawsze bolalo sprzedawanie samochodu. To jak rozstanie sie na zawsze z dobrym przyjacielem.
      Najwazniejsze to porzadnie zapic po sprzedazy. Jedyny samochod po ktorego sprzedazy nie mialem
      depresji a raczej bylem zadowolony to Fiat Brava - nie lubilismy sie nawzajem z tym pojazdem.
    • Gość: Lennon Re: sprzedałem samochód...głupie uczucie IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 05.11.02, 13:40
      Myslalem, ze miales Hondzie, ale moze Cie myle z innym bobo
    • Gość: 65339821 jak taczanka w stepie IP: proxy / 62.29.253.* 05.11.02, 13:57
      eee nie... sprzedałem w życiu 3 auta, ale jakoś obyło się bez depresji...

      natomiast kiedyś (sprzedałem stary, jeszcze nie miałem nowego) przesiadłem się
      z samochodu na rower. I wtedy... niesamowite uczucie - wyruszając do pracy
      poczułem się wolny.

      A to śmieszne, bo kiedy kupiłem mój pierwszy w życiu samochód, też poczułem się
      wolny.
    • remo29 Re: sprzedałem samochód...głupie uczucie 05.11.02, 13:57
      6 lat temu sprzedałem za połowę ceny kaszlaka. Ulżyło mi. Nienawidziłem
      s...syna, on mnie też. Za "szkody moralne" jakie mi wyrządził nawaliłem się
      niewąsko za kasę którą za niego dostałem. Wyleczyłem się z posiadania samochodu
      na dłuuugie 4 lata. Trochę powoziłem służbowymi, nawet polubiłem MZK. Ale 1,5
      roku temu dojazdy do pracy z trzema przesiadkami wyszły mi bokiem i kupiłem
      samochód. Tego lubię i on mnie chyba też.
    • yaa Re: sprzedałem samochód...głupie uczucie 05.11.02, 14:29
      Yaa ostatnio sprzedawałem moje autko. Było rozbite w wypadku. Wypadek był dość
      poważny ale nam się nic nie stało, - samochód wziął na siebie cały impet
      zderzenia. A yaa Go sprzedawałem. Czułem się jakbym zdradził przyjaciela. Źle
      mi było bardzo, lubiliśmy się wzajemnie bardzo.
      Pozdrawiam
      Yaa
      • Gość: zenon77 Re: sprzedałem samochód...głupie uczucie IP: *.man.polbox.pl 05.11.02, 17:01
        yaa napisał:

        > Yaa ostatnio sprzedawałem moje autko. Było rozbite w wypadku. Wypadek był
        dość
        > poważny ale nam się nic nie stało, - samochód wziął na siebie cały impet
        > zderzenia. A yaa Go sprzedawałem. Czułem się jakbym zdradził przyjaciela. Źle
        > mi było bardzo, lubiliśmy się wzajemnie bardzo.
        > Pozdrawiam
        > Yaa
        Dobrze Cię rozumiem Yaa. W listopadzie 2001 (to już rok...) sprzedałem
        paskudnemu handlarzowi swoją ukochaną Omegę 2.0 rocznik 91. To ona uratowała
        moją d..., gdy w lewych drzwiach nagle zaparkował mi tramwaj. Bardzo żałowałem,
        że nie nadawała się już do naprawy i ciągle żałuję...
    • cracovian Re: tez sprzedałem Corolle... 05.11.02, 22:03
      A ja wlasnie tez sprzedalem nasza fajowa Corolle, ale przynajmniej po
      rodzinnemu, wiec przez wiele przyszlych lat bedziemy mogli ja (jak jej nie
      ukradna) odwiedzac w Meksyku. W ta sobote bede nia jechal w pozegnalna
      czterodniowa podroz nad meksykanski Pacyfik - Mam nadzieje, ze przyjemne bedzie
      miala tam zycie :-)
    • Gość: frodo Re: sprzedałem samochód...głupie uczucie IP: 217.153.26.* 05.11.02, 23:09
      Pamietam jak rodzice sprzedawali swój pierwszy samochód, 16 letniego maluszka.
      Kiedy widzieliśmy przez okno jak odjeżdża z nowym właścicielem wszystkim łzy
      stanęły w oczach. Ojciec kupił go jak miałem 3 lata. Woził maluszek całą
      rodzinkę po kraju niezawodnie. To na nim uczyłem się jeździć, nim też
      pojechałem na swoją studniówkę. Teraz mam trzy dychy na karku i wzruszające
      wspomnienia. Był super.

      Niech mu złom lekkim będzie.
      Amen
    • Gość: 130rapid Rapid 4ever IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.02, 23:10
      Była tym pierwszym własnym, kupionym za cięzko uciułane złotówki. Przypominam
      sobie ten wieczór, gdy ją odebrałem i powolutku, niepewnie kulałem się 5 km do
      domu. Dzika radość o zmierzchu:
      - O kurde, mam swój własny samochód! I nawet sam jedzie! ;-)
      (Dokładne oględziny pod maską wykazały wkrótce, że Rapidówka wykazała się dobrą
      wolą - to był cud, że w ogóle jechała).

      Pamiętacie to uczucie po kupnie pierwszego własnego samochodu?
      Zwykle zostały po nim tylko fotografie.
      Ja mam swoją "pierwszą" w garażu. Wciąż jest skarbonką, ale jeździ coraz
      lepiej. Nie sprzedam jej, bo to mój najlepszy poprawiacz nastroju.

      P.S. Cztery miesiące temu sprzedałem samochód (Corsa B). Miałem go niespełna
      rok i szanowałem (w końcu najważniejsze narzędzie pracy), ale był kapryśny
      (elektrycznie), nieszczęśliwy i kulawy (bo powypadkowy). Nigdy do końca nie
      ufałem gadowi. I wracałem do domu (jako pasażer) z ulgą, jak po wizycie u
      dentysty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka