Gość: kuba
IP: *.acn.waw.pl
28.11.02, 17:34
Do tej pory smialem sie z "milosci" do wlascicieli Fabii na tym forum.
Zaczalem obserwowac fabiarzy, ale balem sie, ze zostalem przeczulony. Jednak
po dzisiejszej obserwacji pana fabiarza myjacego swoje cacko, dolaczam sie
rakoma i nogami do przesmiewcow Skody (sam mialem kiedys Felcie- sprzedalem
szybciej niz kupilem).
Dolinka Sluzewiecka, myjnia samoobslugowa. Kolejka jak zwykle w dzien...
Podjechala fabia. Wyszedl pan bez kapelusza (moze sie bal, ze mu spadnie),
otworzyl bagaznik z calym arsenalem srodkow. Wyjal cos na wzor mopa.
Wrzucil pieniazki do automatu, poplukal samochod i zaczal go szorowac mopem.
Wazne jest to, ze na tej myjni sa szczotki podlaczone so weza z plynem i
mozna z nich korzystac. Jednak nasz fabiarz postanowil oszczedzic dwa zlote.
potem umyl auto do konca.
Mylilby sie ten, kto by przypuszczal, ze zaraz potem odjechal. Fabia to takie
cacko, ze trzeba ja wytrzec potem szmatkami (kilkoma), bo w taka pogode moze
byc przeciez nieskalanie czysta przez ponad 1500m od wyjazdu, a to juz warto
przy tak brzydkim aucie.
Wiekszosc ludzi wyciera swoje samochody po wyjechaiu ze stanowiska do mycia,
a on nie.
Podszedlem, grzecznie zwrocilem mu uwage, ze jest kolejka, a samochod moze
wycierac pare metrow dalej. Fabiarz powiedzial, ze juz momencik i za niecalem
2 minuty (polowa czasu potrzebna do umycia nastepnego auta) odjechal.
Pozdrawiam normalnych Fabiarzy. Wspolczuje Wam, ze z Was tez sie smieja. Zal
mi tez, ze lubicie swoje samochody...