Dodaj do ulubionych

Jazda ze śniegiem na dachu.

IP: *.pkp.com.pl / 10.32.2.* 10.02.03, 07:55
Co sądzicie o pseudokierowcach jeżdżacych ze stertą śniegu na masce i
dachu ? Dzisiaj oberwałem taką zmrożoną bryłą śniegu. Czy policja nie
powinna karać za stwarzanie zagrożenia ruchu ? Jeżeli ktoś jest tak leniwy,
że nie stać go na dodatkowe 2 minuty rano to nie wynajmie, lub kupi sobie
garaż.
Obserwuj wątek
    • greenblack Re: Jazda ze śniegiem na dachu. 10.02.03, 08:34
      Ja nazywam to zjawisko - "bałwany drogowe". Pamiętam, jak kiedyś z naczepy
      ruszającego przede mną TIRa spadła czapa śniegowa, która skutecznie zakryła
      przednią szybę mojego samochodu. Prawie dostałem zawału - wyobraźcie sobie,
      jakie to wrażenie, jak coś białego nagle spada na pół
      samochodu. "Najśmieszniej" było, jak musiałam zjechać na pobocze z lewego pasa,
      jednocześnie nie widząc nic przez przednią szybę, bo przecież wycieraczki nie
      poradziłyby sobie z taką ilością śniegu.


      Pozdrawiam
    • Gość: Tomek Re: Jazda ze śniegiem na dachu. IP: *.kolornet.pl 10.02.03, 09:11
      Wg mnie, jeszcze grozniejszym zjawiskiem jest jazda samochodem z nie
      odsniezonymi lampami. Coraz wiecej jest debili, ktorzy otwieraja zasypany
      sniegiem samochod, uruchamiaja silnik i ruszaja, bo przeciez do przodu i tylu
      widocznosc zapewnia wycieraczki, a boczne szyby mozna ewentualnie otworzyc.
      Policja miala sie za to wziac, ale jak do tej pory nie zauwazylem zadnego
      patrolu, ktory zatrzymalby takiego pirata. Natomiast sk...synow majacych
      wszystko i wszystkich w dupie (bo moze ubrudzilby sobie przy odsniezaniu
      jedwabne spodnie albo zloty lancuch spadlby z reki...) widzialem wielu
    • medea5 Re: Jazda ze śniegiem na dachu. 10.02.03, 12:38
      Witam,
      byłam świadkiem ciekawego zdarzenia, świadczącego o małym rozumku prowadzącego
      pojazd. Kilka dni temu napadało dużo śniegu. Wyjechałam rano z domu, ślisko jak
      cholera, drogowcy jak zwykle zaspali. Jadę sobie w Krakowie ul. Bora
      Komorowskiego (trzy pasy w jedną stronę), nagle na lewym pasie widzę stojące
      autko, ledwo widać, że mruga awaryjnymi. Okazało się, że facetowi nie chciało
      się pod domem odśnieżyć autka, podczas jazdy zsówający się śnieg szczelnie
      oblepił mu szyby, gość wpadł wtedy na genialny pomysł, zatrzymał autko,włączył
      awaryjne, wyjął miotełkę i ruszył do odśnieżania autka nie zważając na innych
      uczestników ruchu. Pomysłowy facet:)

      Pozdrawiam medea5


      • Gość: Tomek Re: Jazda ze śniegiem na dachu. IP: *.kolornet.pl 10.02.03, 15:14
        Dobrze ze ja wtedy nie jechalem "Autostrada slonca". Ilekroc widze takie
        cwiercmozgowie chce kupic pistolet i odstrzelic gada
    • Gość: KajTan Lodowa czapa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.03, 12:39
      widzialem kiedys, jak czlowiek z pokazna iloscia sniegu
      na dachu na widok czerwonego swiatla gwaltownie
      przyhamowal, a lodowa czapa pojechala dalej...

      Oczywiscia wycieraczki nie byly w stanie zgarnac takiej
      ilosci mokrego sniegu. A co bylo, gdyby ten ktos tylko
      przyhamowal przed skrzyzowaniem, czy przejsciem dla
      pieszych, a czapa pojechalaby tak samo...?

      Nie bojmy sie sniegu, szczotka zmiotka pod fotelem
      pasazera nie jest wcale smieszna. Jak najbardzoej
      odsniezajmy caly samochod ze sniegu, tak samo dach, jak i
      pokrywe silnika... Nigdy nie wiadomo, kiedy taki snieg
      zjedzie lub oderwie sie od wozu i pacnie albo nas, albo
      kogos za nami...

      Snieg to tylko woda w postaci proszku ;)) Jeszcze nikomu
      nie zaszkodzil przy odsniezaniu...

      pozdroowka
      KajTan
      • Gość: Wicio Re: Lodowa czapa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.03, 23:23
        To ja lepsze zdarzenie widziałem. Gość wiózł na
        rachitycznym bagażniku dachowym jakieś deski. Całą górę
        desek powiązanych sznurkiem. Nagle - czerwone. Nie zdołał
        przejechać, więc po heblach! Zatrzymał się przepisowo tuż
        przed linią (taką przed przejściem dla pieszych). Tyle,
        że deski się nie zatrzymały i pojechały dalej. Rysując i
        wgniatając mu jednocześnie maskę. Dobrze, że nie było
        jakiegoś "szybkiego" pieszego, bo nogę od kostki w dół
        mógłby mieć do wymiany...
    • arianka Re: Jazda ze śniegiem na dachu. 10.02.03, 15:56
      Widziałam lepszy numer. Facet miał samochód szczelnie pokryty śniegiem cały z
      wyjątkiem przedniej szyby. Co on widział na drodze tego nie wiem.Zwłaszcza z
      tyłu.
      • Gość: Arka3 Re: Jazda ze śniegiem na dachu. IP: *.chello.pl 10.02.03, 17:25
        Właśnie tydzień temu wracałem z nart w Austri i miałem taką przygodę:
        W okolicach Linzu na autostradzie przy prędkości ok. 140km/h z tira przed nami
        zaczynają spadać wielkie kawały lodu, dodam że walił śnieg i było ślisko.
        To co się działo trudno opisać, lód latał po wszystkich trzech pasach.
        Ford z pasa obok zaliczył spory kawał lodu prosto w szybę. U mnie na szczęście
        skończyło się na małym odprysku na zderzaku co sprawdziłem na najbliższym
        parkingu. Całe szczęście że obyło się bez żadnego dzwonu, ale głupota i
        lenistwo kierowców tirów przekracza widać polskie granice bo tir był z Węgier.
        UWAŻAJCIE NA TIRY Z PLANDEKAMI, JAK ZAWIEJE TO MOŻE BYĆ ZA TAKIM NIE WESOŁO.
        • Gość: Tomek Re: Jazda ze śniegiem na dachu. IP: *.kolornet.pl 10.02.03, 17:30
          Absolutnie nie bronie kierowcow Tirow, ale poza chlodniami nie maj drabinek
          zeby wejsc na dach,nie mowiac o plandekach,po ktorych nie da sie chodzic. A z
          poziomu ziemi nie sposob dostac na wysokosc 4m. Choc nie zaprzeczam, ze
          sytuacja, gdy z jadacego 140km/h (!) Tira spada lod, jest bezpieczna
          • Gość: Sławek Re: Jazda ze śniegiem na dachu. IP: *.aries.com.pl 10.02.03, 18:12
            Właśnie to chciałem napisać.
            Dla panikarzy i prawdziwych kierowców:
            jeszcze nie zdarzyła mi się taka ilość śniegu z którą nie poradziłyby sobie
            wycieraczki w moim samochodzie.Nie zawsze mam czas by odśnieżać cały samochód,a
            juz napewno nie robie tego jak mocno pada snieg,a ja jade gdzieś
            blisko.Olbrzymie ilość śniegu czy lodu zalegaja tylko na samochodach po
            stosunkowo długim postaju.Ja nigdy nie zgarniam śniegu z dachu (samochód ma 2,5
            metra wysokości) i jeszcze nie zdarzyło się by spadł z dachu jakiś lud czy
            śnieg.Najwyżej jest to bardzo delikatny śnieżek-pyłek który znika po
            kilkudziesiąciu metrach.
            Tak więc dla zrozumienia -kierowcy ciężarówek których auto stało na śnieżycy
            przez tydzień -tak-wygospodarujcie sobie chwile na zgarnięcie śniegu.Kierowcy
            np.samochodów dostawczych -NIE.
            Nie wyobrażam sobie siebie codziennie biegającego z drabiną gdyż jesli ktoś
            czytał uważnie nie ma takiej potrzeby.Tak więc troche za bardzo panikujecie,a
            dobry i doświadczony kierowca wie czego moze się spodziewać.
            Przy mrozie nawet kilka stopni poniżej zera śnieg jest bardzo puszysty i
            wystarczy go zdmuchnąć,a po 10 metrach jazdy samochód będzie idealnie czysty.

            pozdrawiam i bez paniki ;-)

            > Absolutnie nie bronie kierowcow Tirow, ale poza chlodniami nie maj drabinek
            > zeby wejsc na dach,nie mowiac o plandekach,po ktorych nie da sie chodzic. A z
            > poziomu ziemi nie sposob dostac na wysokosc 4m. Choc nie zaprzeczam, ze
            > sytuacja, gdy z jadacego 140km/h (!) Tira spada lod, jest bezpieczna
            • Gość: zwiadowca Re: Jazda ze śniegiem na dachu. IP: *.marwit.gliwice.pl 10.02.03, 22:12
              Bardzo wazny temat. Ale policja woli lapac na radar niz zajmowac sie
              bezpieczenstwem...

              Gość portalu: Sławek napisał(a):

              > Właśnie to chciałem napisać.
              > Dla panikarzy i prawdziwych kierowców:
              > jeszcze nie zdarzyła mi się taka ilość śniegu z którą nie poradziłyby sobie
              > wycieraczki w moim samochodzie.

              A ja juz mialem taki problem i radze uwazac na przyszlosc.
              Nie zawsze mam czas by odśnieżać cały samochód,a
              >
              > juz napewno nie robie tego jak mocno pada snieg,a ja jade gdzieś
              > blisko.

              Lepiej to robic. Na jadacym samochodzie snieg sie nie osadza, natomiast chetnie
              spada i przeszkadza innym.

              Olbrzymie ilość śniegu czy lodu zalegaja tylko na samochodach po
              > stosunkowo długim postaju.Ja nigdy nie zgarniam śniegu z dachu (samochód ma
              2,5
              >
              > metra wysokości) i jeszcze nie zdarzyło się by spadł z dachu jakiś lud czy
              > śnieg.Najwyżej jest to bardzo delikatny śnieżek-pyłek który znika po
              > kilkudziesiąciu metrach.

              Hmmm trudno od Ciebie wymagac odsnierzania dachu ;)))

              Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka