03.08.06, 09:26
... pewnie nie pierwsza (ale po dzisiejszej emeryckiej podrozy do roboty nie wyrobialam) blagam
miastowych kierowcow:
1. nie uznawajcie zapychania dziur za zajezdzanie, miasto jest ciasne, jedzie sie wolniej ale blizej
2. ruszajcie szybciej spod swiatel i trzymajcie sie w takiej odleglosci od poprzednika, zeby jak
najwiecej osob moglo sie na tych samych swiatlach zabrac
3. jesli nie znacie dobrze drogi i z lewego pasa musicie nagle skrecic w prawo - sygnalizujcie to
jednak
4. litosci dla pieszych! czesto widze, ze kierowcy jezdza im po nogach, ludzie boja sie wejsc na pasy
choc maja zielone
dziekuje.
Obserwuj wątek
    • edek40 Popieram 03.08.06, 10:41
      Zaraz odezwa sie oszczedzacze paliwa, ktorzy za punkt honoru stawiaja sobie jak najwolniejsze ruszanie oraz oszczedzajacy lozysko sprzegla przez wlaczanie biegu dopiero wtedy, gdy poprzednik ruszy.

      Utopia.
      • pindoll zagadka 03.08.06, 10:47
        dziś w Warszawie wjechałem w ok. 10 metrową przestrzeń pomiędzy dwoma
        samochodami - prędkość 30 km/h. ZERO jakiegokolwiek zagrożenia, za to dziad za
        mną tak sie zbulwersował że uniemożliwiam mu utrzymanie bezpiecznego odstępu,
        że podjechał do mnie na metr, trąbiąc i mrugając długimi (tak mniej więcej
        przez minutę :/). Pytanie moje brzmi: O co mogło mu chodzić??
        • edek40 Re: zagadka 03.08.06, 11:10
          Gosc ma problemy z poczuciem wlasnej wartosci. Uznal, ze wjezdzajac przed niego okazujesz mu swoja pogarde i ze go lekcewazysz. Bo wiesz, on tu jechal pierwszy. Generalnie przypadek kliniczny. He, he. Dzis widzialem na Trasie Torunskiej dokladnie taki przypadek. Moze to Ty?
          • pindoll Re: zagadka 03.08.06, 12:02
            edek40 napisał:

            > He, he. Dzis widzialem na Trasie Torunskiej
            > dokladnie taki przypadek. Moze to Ty?

            no niestety obawiam się, że szansa że to byłem akurat ja jest jak na wygraną w -
            powiedzmy- multilotku... Widuję takie sytuacje codzienie. Nie jestem agresywny
            na drodze, może w uzasadnionych (w moim mniemaniu) sytuacjach trochę złośliwy,
            ale w przypadku takiej obłudy mam ochotę jeb*ąć po heblach, żeby dziadzisko
            wbiło mi się w dupe.
        • franek-b Re: zagadka 03.08.06, 12:50
          pindoll napisał:

          > dziś w Warszawie wjechałem w ok. 10 metrową przestrzeń pomiędzy dwoma
          > samochodami - prędkość 30 km/h. ZERO jakiegokolwiek zagrożenia, za to dziad
          za
          > mną tak sie zbulwersował że uniemożliwiam mu utrzymanie bezpiecznego odstępu,
          > że podjechał do mnie na metr, trąbiąc i mrugając długimi (tak mniej więcej
          > przez minutę :/). Pytanie moje brzmi: O co mogło mu chodzić??
          >

          Chodzi o to, ze jestes niedouczonym uzytkownikiem drogi. Jadac 30 km/h auto
          przejezdza 8,3 m w ciagu sekundy. W przypadku gwaltownego hamowania, nie ma
          gosc jadacy za Toba zadnych szans.

          Najgorsze sa takie głąby co sie wpychaja by mogły jechac 3 metry bardziej z
          przodu a potem i tak wszyscy sie wlaka razem przez nastepny kilometr. A ten z
          tyłu i tak zostawi miejsce by nie wiechac takiemu głąbowi w kufer.
          • edek40 Re: zagadka 03.08.06, 14:20
            Ty tak powaznie?
          • pindoll Re: zagadka 03.08.06, 15:18
            franek-b napisał:

            > Chodzi o to, ze jestes niedouczonym uzytkownikiem drogi. Jadac 30 km/h auto
            > przejezdza 8,3 m w ciagu sekundy. W przypadku gwaltownego hamowania, nie ma
            > gosc jadacy za Toba zadnych szans.

            To byłeś ty?

            > Najgorsze sa takie głąby co sie wpychaja by mogły jechac 3 metry bardziej z
            > przodu a potem i tak wszyscy sie wlaka razem przez nastepny kilometr. A ten z
            > tyłu i tak zostawi miejsce by nie wiechac takiemu głąbowi w kufer.


            rozumiem, że mówisz o zupełnie innej sytuacji nijako przy okazji? Bo tu nikt
            sie nikomu nie wpychał, tymbardziej po to żeby być "3 metry bardziej z przodu"
            I nie wyzywaj wszytkich tak postępujących od głąbów, bo takich jak ty mogą
            również nazwać piz*ami np.
    • emes-nju Przylonczam siem. Jezdem za, siem znaczy! n/t 03.08.06, 11:03


    • patyska dzieki i... 03.08.06, 11:53
      ... jeszcze jedna prosba/grozba? ;) jak jeszcze raz jakis cham trabnie na mnie za to, ze wpuszczam kogos
      wlaczajacego sie do ruchu (w miejscu, w ktorym i tak musze niemal stanac, bo nie mam "pierszynki" a
      widocznosc jest slaba), kto nadaremnie czeka na dobra dusze od kurde pol godziny, to jak
      Wszechmocnego kocham, nie wyrobie, wysiade i UDUSZE PALANTA TROJKATEM!
      • edek40 Re: dzieki i... 03.08.06, 12:19
        Trojkatem?! To moze byc zaklasyfikowane jako niebezpieczne narzedzie. Walnij z plaskacza. Bedzie sie wstydzil, ze baba go nalala :) No chyba, ze baba bedzie na Ciebie trabic. A niektore jezdza wyjatkowo agresywnie. Dokladnie tak, jakby chcialy sobie i innym udowodnic, ze potrafia zachowywac sie gorzej niz faceci.
        • patyska Edku... 03.08.06, 12:37
          ...jam jest stworzenie lagodne, ale czasem... a baby jakos na mnie w takiej sytuacji nie trabia - empatia
          pewnie ;) w ogole zauwazylam, ze baby ostatnio jakby milsze sa sobie nawzajem przynajmniej. ja tam nie
          roznicuje kierowcow po plci jeno po umiejetnosciach, ale musze szczerze przyznac, ze jesli chodzi o
          szarmanckie zachowanie, to prawie zawsze facet ;)
          • edek40 Re: Edku... 03.08.06, 12:46
            Ja mam facjate amanta i super bryke (z zeszlego wieku, a ja gdzies z konca XIX). To musi powodwac w niektorych kobierach chec "zaprezentowania sie" :)
            • patyska Re: Edku... 03.08.06, 12:56
              :DDD a skoro juz jestesmy przy szarmanckich facetach i superbrykach - najgrzeczniejsni, nawet moze
              przesadnie sa panowie kolo 50. w drogich samochodach ;) przy nich czuje sie jak dama. z tym, ze wcale
              nie jestem pewna, ze oni wiedza, ze uszczesliwiaja kobiete ;)
      • levy Re: dzieki i... 03.08.06, 12:57
        W takiej sytuacji należy zaciągnąć hamulec ręczny, włączyć awaryjne (mozna
        jeszcze zgasić silnik), wysiąść z samochodu i zacząć oglądać jego tył, po czym
        ze zdziwieniem rozłożyć ręce i przybrać pytający, niewinny wyraz twarzy: "Ale o
        co chodzi? Coś mi się stało z samochodem?". Jest szansa, że wtedy gość się sam
        udusi lub zagotuje ze złości.
        • computerland1 Re: dzieki i... 03.08.06, 13:00
          super pomysl:) prawie sie oplulem:)
        • patyska Re: dzieki i... 03.08.06, 13:06
          :) slyszalam juz o takich "karach" ;) sek w tym, ze nie mam sumienia blokowac ruchu. kiedys
          "zajechalam" jakiemus kolesiowi (takiemu, co to nie rozumie roznicy miedzy upychaniem a
          zajechaniem), czlowiek ten wyminal mnie, ZAJECHAL mi, stanal NA ZIELONYM, wysiadl z samochodu i
          szedl do mnie niespiesznie z mina typu "zaraz ci nawsadzam malenka". popukalam sie w czolo,
          ruszylam, wyminelam go i pojechalam, chociaz przez to musialam wykonac brzydki manewr - skrecic z
          prawego pasa w lewo (na szczescie na lewym pasie nikogo nie bylo innego, tylko ten blokujacy skret
          palant). fajna mial mine jak go omijalam - ale nie dziwie sie, ze chlopczykowi bylo glupio. mial
          pasazerke ;)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka