greenblack
07.08.06, 13:55
W F1 70% sukcesu zależy od sprzętu, 15% od mechaników i reszta od kierowcy.
Dużą rolę odgrywają nawet takie głupoty jak ogumienie. To tak jakby o
mistrzostwie świata w piłce nożnej decydowała jakość butów i spodenek. Nawet
najlepszy kierowca nie ma szans na przyzwoite miejsca w słabym samochodzie.
Czy Schumacher w zeszłym sezonie zapomniał jak się jeździ? Nie, po prostu
miał gorszy sprzęt. Czy Alonso miałby jakieś szanse, jeżdżąc Toyotą? Gdzie są
dzisiaj Raikkonen, Montoya, którzy rządzili w zeszłym roku. Nagle stracili
umiejętności?
Od lat w czołówce są te same marki: Ferrari, Renault, Mercedes. Zamieniają
się miejscami w zależności od tego, kto danego roku potrafił więcej wycisnąć
ze sprzętu albo lepiej oszukać regulamin. To są właściwie wyścigi marek, a
nie ludzi. Gdyby to było dopuszczalne, to samochodami sterowałaby komputery.
Ludzie są zbędni, a często wręcz przeszkadzają w osiągnięciu lepszego czasu.