Dodaj do ulubionych

rozruch "na pych"

IP: *.fys.ou.dk 08.11.01, 17:48
tylko nie piszcie, ze to juz bylo, bo mi sie nie chce szukac.
Od jakichs 10 lat producenci przestrzegaja przed takim zaplaniem auta. Kraza
mity, dlaczego. Absolutnie nie dam sie przekonac, ze chodzi o przeskoczenie
paska rorzadu. Nie widze zadnych roznic (dla paska) w stosunku do palenia
rozrusznikiem. Natomiast gdzies slyszalem, ze moze byc jakis problem z
katalizatorem. Czy o tym (i jeszcze czyms innym?) mozecie cos napisac?
pozdrowienia.
Obserwuj wątek
    • Gość: Niknejm Re: rozruch IP: *.pg.com 08.11.01, 18:38
      Gość portalu: Staruch napisał(a):

      > tylko nie piszcie, ze to juz bylo, bo mi sie nie chce szukac.
      > Od jakichs 10 lat producenci przestrzegaja przed takim zaplaniem auta. Kraza
      > mity, dlaczego. Absolutnie nie dam sie przekonac, ze chodzi o przeskoczenie
      > paska rorzadu. Nie widze zadnych roznic (dla paska) w stosunku do palenia
      > rozrusznikiem. Natomiast gdzies slyszalem, ze moze byc jakis problem z
      > katalizatorem. Czy o tym (i jeszcze czyms innym?) mozecie cos napisac?

      Przy rozruchu na pych niespalone paliwo dostaje się w stosunkowo dużych ilościach
      do katalizatora i dopiero tam ulega spalaniu niszcząc go. Tyle.

      Pozdrtawiam,
      Niknejm
      • Gość: Niknejm Re: rozruch IP: *.pg.com 09.11.01, 11:00
        Gość portalu: Niknejm napisał(a):

        > Przy rozruchu na pych niespalone paliwo dostaje się w stosunkowo dużych ilościa
        > ch
        > do katalizatora i dopiero tam ulega spalaniu niszcząc go. Tyle.

        Jeszcze jedno. Kiedy najczęściej zapalamy na pych? Gdy akumulator 'zdechł'. Pół
        biedy, gdy to auto nie ma za dużo elektroniki. A gdy ma? Próba odpalenia na pych
        może skończyć się tym, że spadek napięcia w instalacji będzie bardzo silny, a co
        za tym idzie, może ulec np. zablokowaniu immobilizer. Pół biedy, jeśli tylko to
        się stanie. A co będzie, jeśli na skutek skoków napięcia szlag trafi jakąś
        elektronikę w ogóle? Chociaż tu raczej powinny ratować nas bezpieczniki...
        Takie tam dywagacje...
        Ale sąsiad zblokował kiedyś sobie immobilizer (sprzężony z alarmem) tą właśnie
        metodą. Gościu latał wokół wyjącego samochodu (alarm podtrzymywany osobnym
        akumulatorkiem) i usiłował alarm wyłączyć. A jak wreszcie wyłączył, to i tak
        trzeba było auto odholować do serwisu, bo immobilizer się zablokował...

        Pozdrawiam,
        Niknejm
    • Gość: goggo Re: rozruch IP: 192.168.1.* 08.11.01, 18:49
      Absolutnie,dobrze radzę.Słuchaj
      starszych/mądrzejszych/.To naprawdę mniej kosztuje
      niż naprawa silnika po uszkodzeniu paska rozrządu.Ucz
      się na błedach innych/głupszych/.
      • Gość: Krzysiek Re: rozruch IP: *.toya.net.pl 08.11.01, 20:43
        Gość portalu: goggo napisał(a):

        > Absolutnie,dobrze radzę.Słuchaj
        > starszych/mądrzejszych/.To naprawdę mniej kosztuje
        > niż naprawa silnika po uszkodzeniu paska rozrządu.Ucz
        > się na błedach innych/głupszych/.

        Nie za bardzo widze zwiazek miedzy zapalaniem na "pych" a paskiem rozrzadu.
        Wytlumacz to moze jasniej. Gloszenie herezji bylo kiedys karane spaleniem na
        stosie. Golega, ktory pisal o katalizatorze wie o co chodzi w tym zapalaniu
        na "pych"
      • Gość: MaciekS Re: rozruch IP: *.amdahl.com 08.11.01, 21:39
        Gość portalu: goggo napisał(a):

        > Absolutnie,dobrze radzę.Słuchaj
        > starszych/mądrzejszych/.To naprawdę mniej kosztuje
        > niż naprawa silnika po uszkodzeniu paska rozrządu.Ucz
        > się na błedach innych/głupszych/.

        Pewnie mowa tez o uszkodzeniu z powodu spotkania sie zaworow z tlokami. No coz
        nie wiem czy "madzrejsi" wiedza ze nowoczesne samochody maja pewne zabezpieczenia
        przed taka ewentualnoscia i bywa to aczkolwiek mozliwe to jednak trudne do
        zrealizowania.

        Rowniez jestem zdania ze pchanie ma niewiele wspolnego z uszkodzeniem paska
        rozrzadu. Zdaje sie ze chodzi o przekladanie ruchu z pychu na korbowod podobnie
        jak to robi rozrusznik czyz nie tak? W jaki wiec sposob mozemy nadwyrezyc pasek
        rozrzadu? Pasek nie przenosi tego ruchu i o ile pamietam to tez jest napedzany z
        korbowodu. Wygladaloby wiec na to ze opory i obciazenia sa takie same przy
        popychaniu samochodu jak i pracy przy zapalonym silniku i normalnej pracy.


        Eeee... wydaje mi sie ze to raczej sprawa tego niespalonego paliwa i katalizatora
        jak mowili poprzednicy.


        Pozdrawiam
        • Gość: Krzysiek Re: rozruch IP: *.toya.net.pl 08.11.01, 22:39
          > Pasek nie przenosi tego ruchu i o ile pamietam to tez jest napedzany
          > z
          > korbowodu.

          To zle pamietasz -Ciebie tez na stos

          > Eeee... wydaje mi sie ze to raczej sprawa tego niespalonego paliwa i katalizato
          > ra
          > jak mowili poprzednicy.
          >

          A tu masz racje
          • Gość: dia Re: rozruch IP: 192.168.103.* 09.11.01, 07:46
            Krzysiu ja też nie widzę związku z zapalaniem na pych a uszkodzeniem paska
            rozrządu. Przy odpaleniu na rozrusznik i na pych wał korbowy przekazuje napęd
            za pomocą paska na rozrząd, alternator, pompę wodną, i chyba nie ma nic do
            rzeczy co jest źródłem napędu wału - rozrusznik czy koła za pośrednictwem
            skrzyni biegów i sprzęgła.
            Co do uszkodzenia katalizatora przez niespalone paliwo to prawda z tym że nie
            dzieje się to od razu.
            W instrukcji VW Polo jast napisane jak wół, że jest dozwolone zapalanie na
            "pych" na odcinku nie dłuższym niż 50 metrów. Nic natomiast nie jest napisane o
            możliwości uszkodzenia paska rozrządu czy rozrządu. PZDR
            • Gość: Krzysiek Re: rozruch IP: *.toya.net.pl 09.11.01, 08:49
              Gość portalu: dia napisał(a):

              > Krzysiu ja też nie widzę związku z zapalaniem na pych a uszkodzeniem paska
              > rozrządu. Przy odpaleniu na rozrusznik i na pych wał korbowy przekazuje napęd
              > za pomocą paska na rozrząd, alternator, pompę wodną, i chyba nie ma nic do
              > rzeczy co jest źródłem napędu wału - rozrusznik czy koła za pośrednictwem
              > skrzyni biegów i sprzęgła.
              > Co do uszkodzenia katalizatora przez niespalone paliwo to prawda z tym że nie
              > dzieje się to od razu.
              > W instrukcji VW Polo jast napisane jak wół, że jest dozwolone zapalanie na
              > "pych" na odcinku nie dłuższym niż 50 metrów. Nic natomiast nie jest napisane o
              >
              > możliwości uszkodzenia paska rozrządu czy rozrządu. PZDR

              Oczywiscie masz racje. Producenci wola sie jednak zabezpieczyc i napisac, ze nie
              wolno. Boja sie ze jak to zwykle bywa ludzie beda przeginac np. zrobia to 4 razy
              po 50 metrow i juz wtedy moze byc problem
              • Gość: Mike Re: rozruch IP: 10.1.26.* 09.11.01, 08:58
                Jak zapalasz na pych to jednak na pasku są troszkę inne siły niż przy zapalaniu
                za pomocą rozrusznika. Samochód wtedy najczęściej tarpie i pasek lata jak żyd
                po pustym sklepie i troszkę się ząbki podcinają. I o ile to jest jeszcze
                wybaczalne jeżeli zrobi się to raz i zapali, to szczytem jest ciąganie
                samochodu na lince - rozpędzenie się do 40km/h i puszczenie sprzęgła -
                powodzenia wymiana zaworów a być może całe głowicy nie jest najtańszą rzeczą.
                • Gość: Krzysiek Re: rozruch IP: *.toya.net.pl 09.11.01, 09:29
                  Gość portalu: Mike napisał(a):

                  > Jak zapalasz na pych to jednak na pasku są troszkę inne siły niż przy zapalaniu
                  >
                  > za pomocą rozrusznika. Samochód wtedy najczęściej tarpie i pasek lata jak żyd
                  > po pustym sklepie i troszkę się ząbki podcinają. I o ile to jest jeszcze
                  > wybaczalne jeżeli zrobi się to raz i zapali, to szczytem jest ciąganie
                  > samochodu na lince - rozpędzenie się do 40km/h i puszczenie sprzęgła -
                  > powodzenia wymiana zaworów a być może całe głowicy nie jest najtańszą rzecza

                  Przestan glosic takie herezje. Wymieniaj w odpowiednim czasie pasek i juz
                  przestan pisac takie rzeczy. Jak ktos ma rzecha to w kazdej chwili mu sie moze
                  cos popsuc i dorabianie do tego teorii jest mocnym nieporozumieniem.
                  • Gość: M.P. Re: rozruch IP: 10.1.26.* 09.11.01, 10:14
                    Widziałeś kiedyś pęknięty pasek?
                    Widziałeś może kiedyś zwichnięty zawór?
                    A może jeszcze kiedykolwiek widziałeś silnik po zdjęciu głowicy?

                    Mylisz kolego teorię z praktyką.
                    • Gość: Krzysiek Re: rozruch IP: *.toya.net.pl 09.11.01, 11:24
                      A CO MA PIERNIK DO WIATRAKA
                    • Gość: Krzysiek Re: rozruch IP: *.toya.net.pl 09.11.01, 11:40
                      Gdybys polaczyl teorie z praktyka to moze bys tego nie napisal.
                      • Gość: M.P. Re: rozruch IP: 10.1.26.* 09.11.01, 12:23
                        Nieraz próbowałem połączyć i niestety paski pękają o czym przekonałem się na
                        własne oczy, a Kolega chyba nie bardzo. Wnioskuję że tylko teoretyk.
                        • Gość: Krzysiek Re: rozruch IP: *.toya.net.pl 09.11.01, 14:47
                          Pekaja gowniane paski albo wyeksploatowane. Dobry pasek nie ma prawa peknac w
                          takiej sytuacji. Jak komus zal na wymiane paska to ma potem taki problem. To
                          sie laczy w jakis logiczny ciag. Nie mam na pasek nie dbam o samochod to musze
                          go "popychac". Ale taki pasek moze peknac w kazdej innej sytacji. Wspolczuje
                          tym ktorym pekl w czasie jazdy, moze to spowodowac zablokowanie silnika, a w
                          nastepstwie kol. Wyglaszanie teorii, ze pasek peka na skutek zapalania na pych
                          jest mocno przesadzone. Twoja teoria dotyczy wylacznie silnika ze zuzytym
                          paskiem lub jakims bublem.
                          A tak na marginesie uszkodzen w wyniku peknetego paska, czytalem ekspertyze w
                          ktorej podano uszkodzenie paska przez gryzonie i co ty na to.
                          Moze masz do czynienia z jakimis luksusowymi limuzynami, ktorych wlasciciele
                          nie maja na wymiane paska, albo wymieniaja na podroby. Oni czesto musza
                          popychac swoje super autka i potem placza , ze to stalo sie na skutek zapalania
                          na pych. To sie stalo bo sie musialo stac, wczesniej czy pozniej.
                          • Gość: M.P. Re: rozruch IP: 10.1.26.* 09.11.01, 14:53
                            Zgadza się, że nie pękają nowe paski, aczkolwiek kiedyś miałem przypadek, że po
                            wymianie paska który pękł po jednym dniu pękł klin na wale korbowym i małe koło
                            rozrządu stanęło. A po za tym: W naszym pięknym kraju każdy jest super
                            mechanikiem albo super lekarzem i każdy wie swoje.
                            Pzdr.
                            • Gość: Krzysiek Re: rozruch IP: *.toya.net.pl 09.11.01, 14:56
                              No to juz piszesz rozsadniej. Odszczekaj co napisales na mnie wczesniej.
                  • Gość: Andre Re: rozruch IP: *.pcplus.com.pl 10.11.01, 17:52
                    Święte słowa.
                    Ale na pych nowych się raczej nie zapala .
                    No chyba że po kilkudnoowym mrozie pod chmurką.
                    Pozdr.
    • Gość: Piotr Re: rozruch IP: 192.168.1.* 09.11.01, 10:34
      Dlaczego przy paleniu na pych zużywa się pasek?
      Spróbuj zatem jechać na 2 biegu z prędkością pchaczy(powoli), no nie że szarpie?
      Po zapłonie po pychu auto ksztusi się, wolno jedzie, silnik szarpie, i ma za
      dużo zassanego paliwa(zależy jak szybko zapalił).
      Po za tym zapalanie na pych jest doraźnym srodkiem zastępczym i powinno się
      puźniej skierować auto do warszatu-BO AUTO MA ZAPALAĆ PO PRZEKRĘCENIU KLUCZYKA!!
      Piotr
      PS. sorry za błędy ale nigdy nie wiem gdzie postawić ó-u, h-ch, ż-rz
      • Gość: Staruch Re: rozruch IP: 130.225.149.* 10.11.01, 14:54
        Z calej tej wymiany zdan widze, ze problem moze byc z katalizatorem. Mnie
        chodzilo o jednoraziowe zapalanie na pych. Oczywiscie jest bez sensu nie
        naprawic usterki i w ten sposob zapalac ciagle. Mialem taki problem
        (jednorazowo), bo mi padla bateria i musialem zapalic. No i nie do konca bylem
        pewny, co sie moze stac. Co do paska to nadal uwazam ,ze nic mu sie nie stanie,
        chyba ze jest w bardzo kiepskim stanie i rzczywiscie ktos bedzie pali na pych
        na linie za innym autem na dosc dlugim odcinku. Rozumiem, ze z katem tez nic
        sie nie dziej przy jednorazowym popchaniu. problem bylby przy czestszym
        powtarzaniu tego rozwiazania. Dziekuje za opinie.Pozdrawiam.
      • Gość: Andre Re: rozruch IP: *.pcplus.com.pl 10.11.01, 18:05
        Gość portalu: Piotr napisał(a):




        > PS. sorry za błędy ale nigdy nie wiem gdzie postawić ó-u, h-ch, ż-rz

        Należy mieć uruchomiony Microsoft Word i na nim próbować wątpliwe wyrazy.
        Też mi się zdarzało.
        Ale jak mnie obśmiano to sprawdzam zanim puszczę coś w sieć
        Pozdr.
        P.S.
        Zamiast pchania lepiej pożyczyć prąd od sąsiada.

        • Gość: Michal Re: rozruch /nigdy na pych/ IP: *.telia.com 11.11.01, 17:24
          Czytajac te posty nasuwaja sie dwie odpowiedzi,przy wyladowanym akumulatorze
          tzn majacym napiecie ponizej 10V nie dzialaja zadne zabezpieczenia
          elektroniczne w komputerze.Chcemy startowac to tylko z bateri obcej.
          Drugie;uszkodzenia mechaniczne ,jak zerwany sfatygowany pasek rozrzadu,urwany
          klin w przednim kolku pasowym lub zamachowym,przy bardzo niskich temperaturach
          odrazu bciazenie panewek zimnych powoduje ich zmniejszenie
          zywotnosci,obciazenie ukladu korbowego plus tlokow przy niskich temperaturach
          olej niezdzarzyl dotrzec poprzez magistrale olejowa a juz wykonuje zajebista
          robote,nigdy nigdy nigdy jesli chcemy miec sprawny pojazd nie startujemy
          nowoczesnego auta na pych.Naprawde batteria kosztuje grosze w porownaniu z
          najprostrzymi naprawami.Pzdr.Michal
          • Gość: krzysiek Re: rozruch /nigdy na pych/ IP: *.toya.net.pl 11.11.01, 17:42
            Swiete slowa Michal
          • Gość: Staruch Re: rozruch /nigdy na pych/ IP: 130.225.149.* 12.11.01, 11:16
            To wszytsko prawda Michale, ale...
            Akumulator padal powoli. Mial zwarcie wewnetrzne. Skurwiel rozhermetyzowal sie
            chyba ze starosci i goraca (nawiasem mowiac mila 9 lat).ladowealem go caly
            czas i startowalem bez problemu (to bylo na kempingu na Korsyce). Nie bylo
            mowy o kupnie nowego, bo do najblizszego sensowqnego sklepu bylo 100 km!. I raz
            zdarzylo sie, ze nie wystartowal pod sklepem. cena w tym sklepie baterii byla
            2.5-3 razy wyzsza, niz w sklepie, gdzie pozniej (tez na Korsyce) go wymienilem.
            Troche nie mialem wyjscia i z dusza na ramieniu uruchomilem auto na pych.
            temperatura byla przyzwoita (+30 stopni).
            Czy jestem usprawedliwiony?
            Wez pod uwage, ze moj (podstawowy, zasadniczy) budzet rodzinny to 2200 zl na
            miesiac (razem z zona)... Zatem oszczednosc 300 zl na roznicy cen akumulatorow
            byla dla mnie istotna.
            • Gość: Michal Re: rozruch /nigdy na pych/ IP: *.telia.com 12.11.01, 11:21
              Czesc Staruch tu Ciebie rozgrzeszam tam napewno bylo cieplo okolo30C,tego
              ryzyka z mechanicznymi usterkami niema sie czego obawiac.Ale lepiej start
              kable od sasiada i w droge.Pzdr.Michal
        • Gość: Piotr Re: Do Andre IP: 192.168.1.* 12.11.01, 11:52
          Przepraszam Andre ale w pracy nie dali nam Word-a gdyż nie jest nam on zupełnie
          potrzebny. (mamy photoshopy, aury, realsofty, maxy).
          A do tego jestem dysortografem. Głupie ale prawdziwe.
          Z zapalaniem na pych mam kilka niemiłych wspomnień:
          1.Zima, jazda po mieście, słabe ładowanie z prądnicy no i stoję w centrum
          miasta. Od tego czasu zawsze wożę kable.(maluch)
          2.Zlot motocyklowy. Zawór podciśnieniowy kranika był dziurawy i przez noc
          paliwo lało się do cylindrów. Rano ból, rozrusznik nie mógł przekręcić wałem.
          Myśleliśmy, że padł no i pchamy. Niestety paliwo w 1 cylindrze nie pozwalało
          tłoku iść do górnego punktu(zawory zamknięte, sów zapłonu), Nie mogliśmy
          obrócić kołem nawet na 6-biegu. Skończyło się na wymianie oleju. (ale jak
          zapaliliśmy motor to zupełnie inna historia- mechanik był 200km dalej!)
          Piotr
          PS. Wszystkie moje obecne i byłe pojazdy jeżdżą i mają się dobrze czyli nie
          jestem zbytnim katem.
          • Gość: Andre Re: Do Andre IP: *.pcplus.com.pl 12.11.01, 18:19
            Najważniejsza jest pogoda ducha.
            To wszystko ułatwia.
            Nawet roztuch silnika z padniętym akumulatorem.
            Na pych to też sposób ale ostateczny.
            Pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka