Dodaj do ulubionych

pisze artykul do gazety

IP: 195.164.13.* 15.11.01, 12:29
i poszukuje wiadomosci na temat negocjowania ceny w salonach samochodowych.
zapoczonkowalem juz nowy watek ale tylko jedna osoba mi odpowiedziala. Moze
jak juz wyjawilem swoje zamiary to wiecej osob dolaczy sie.
pozdrawiam i czekam na pomoc
Obserwuj wątek
    • Gość: Ralph Re: Do jakiej gazety piszesz? Jaki 'tytuł' artykuł IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.11.01, 20:10
      Ale pod jakim kątem mają być te sugestie? Bo jesli np. psychologicznym, to
      temat skutecznych technik negocjacyjnych i perswazji porusza psychologia
      społeczna (tylko czy o to chodzi?).
      • Gość: Gordi Re: Do jakiej gazety piszesz? Jaki 'tytuł' artykuł IP: *.zigzag.pl 15.11.01, 21:04
        Gość portalu: Ralph napisał(a):

        > Ale pod jakim kątem mają być te sugestie? Bo jesli np. psychologicznym, to
        > temat skutecznych technik negocjacyjnych i perswazji porusza psychologia
        > społeczna (tylko czy o to chodzi?).

        Koledze "ja"chodzi pewnie o to jakim sensownym argumentem "podejść' sprzedawce
        aby spuścił z ceny np.ściemnić(albo i nie),że konkurencja jest tansza,ma lepsze
        wyposażenie,niższą cene i.t.p.Sam w sumie jestem ciekaw jakich używa się technik
        bo w dzisiejszych trudnych dla dealerów czasach sprzedawcy powinni byc wyjątkowo
        podatni na tego typu zabiegi.Pozdrawiam

        • Gość: Ralph Re: Do jakiej gazety piszesz? Jaki 'tytuł' artykuł IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.11.01, 21:53
          W gruncie rzeczy to w końcu można dać wprost do zrozumienia, że nie kupi się
          właśnie Tu, jeśli nie będzie najtaniej. Ale jak to zrobić, żeby kolesiowi
          włączył się 'ambitny perswador' i zamierzył Ci wcisnąć furę za wszelką (czyli
          najniższą) cenę, to już jest naprawdę sztuka nie z tej Ziemi. Bo jeśli nie jest
          się rzeczywiście obojetnym i 'pogardliwym' dla samochodów w towarzystwie
          dealera, to wyuczyć się tego dla jednego zakupu raczej się nie da. Lepiej
          poprosić zdolniejszego kolegę, żeby zrobił to za Nas, niż się użerać z
          fachowcami. Oni naprawdę dużo widzą.

          Zaryzykuję teorię, że normalnemu człowiekowi nie uda się oszukać dilera (nie
          tylko dlatego, że to jego zawód!), a choćby dlatego, że niewprawnie to można co
          najwyżej przegiąć i wjechać kolesiowi na ambicję, ale tą, która na tę okazję
          robi klientom z mózgu wodę. Dobrze jest np. powiedzieć, że kupuje się auto w
          imieniu brata/ojca/dziewczyny, albo np. szefa (sam nie ma czasu, a Ty jesteś
          przed awansem...), który jest w dodatku 'oszczędny (poufnie mówiąc dilowi- że
          skąpy, ale tak zaraz to nie wypada). Tylko właśnie w tych okolicznościach
          (czyli manipulacji) wychodzi masa nieświadomych przyzwyczajeń- nawet jeśli
          nieświadomie tylko odczytanych jako 'ściema', to i tak dil może coś podejrzewać.
          Jak Cię to interesuje pod tym kątem, to do jutra może coś wymyślę 'do druku',
          bo na co dzień o tym w ten sposób nie myślę.
          • Gość: Mar popis negocjacji cenowych w ś.p. Dejewo IP: 213.25.197.* 16.11.01, 09:55
            Trochę nie na temat - ale chyba ze 3 albo 4 lata temu matka zamierzała nabyć
            samochód, ale to de facto ja go miałem kupić, a przynajmniej wybadać ofertę i
            coś polecić. Auto miało być małe i tanie, więc Matiz (wówczas nowalijka) był
            brany jak najbardziej pod uwagę. Okazało się, że robią dopiero zapisy - i że
            może za 3-4 miesiące będzie można kupić, ale ponieważ jest ogromny popyt to nie
            mogę raczej liczyć na wybór koloru (hahahahahahahahahahahaha). Pytam czy
            wzięliby w rozliczeniu jakiś smochód, tak zeby jednm wjechać, a drugim
            wyjechać. Na to pani handlowiec popatrzyła się na mnie jak na dziada i leszcza
            i pyta - a jaki to samochód. No więc mówię - Tempra - z 92 roku. I co - chce
            się pan przesiąść na matiza? (tu patrzy z politowaniem). A ja mówię, że owszem
            - tak dla jaj bym sobie kupił taki samochodzik. No więc ona na to, że jest
            doświadczonym handlowcem i na pewno nie kupuję samochodu "dla jaj", i że się
            zna na ludziach itd, itp...
            No a teraz pewnie by mi wylizała jaja i inne rzeczy bylebym tylko kupił...
            Dobrze im tak. Matka jeździ czym innym, a Salon Dajewo przy Al. Jerozolimskich
            v-a-v Smyka już chyba zlikwidowali...

            A teraz bardziej na temat - dealerzy wolą raczej dawać coś extra (radio, opony
            zimowe, alarm) niż schodzić z ceny. W ten sposób nie obniżają swojej prowizji,
            a ponadto nie wywołoue się wrażenia, że cena była skalkulowana wysoko od samego
            początku, żeby "oskubać" klientów. Wreszcie, im tańsze auto tym trudniej urwać
            cokolwiek z ceny katalogowej. Poza tym, dla mnie bardziej niż urwanie 500 zł
            liczą się takie rzeczy jak krótki czas od zamówienia do wydania, wybór kolorów
            i opcji wyposażenia, dogodny i szybki kredyt.
    • pepito Re: pisze artykul do gazety 16.11.01, 10:15
      O tym, jak nie kupilem nowego samochodu:
      1. Łaziłem do salonu fiata przy Al. WP w Wa-wie srednio 3 razy w tygodniu przez miesiac, bo mam blisko.
      2. Z poczatku ogladalem "dla rozrywki" wszystko od malucha do Multipli, stopniowo zawezajac obszar poszukiwan do UNO.
      3. Czasem pytalem o cos sprzedawcow, stopniowo skupiajac sie na jednej pani, ktora mnie polubila i jednym panu, ktory mnie nie cierpial, ale za to przekonalem go wnikliwymi pytaniami do mojej determinacji, zeby jakis niedrogi samochod kupic.
      4. Wpieralem jak w chorego jajko, ze waham sie, czy moje 20 tys wydac na nowe tanie czy w przysalonowym komisie uzywane kilkuletnie lepsze.
      5. Pan mi zaproponowal korzystny kredyt i bzdurne radyjko, pani zas zebym sobie kupil Seicento albo ostatecznie UNO, ale z placu, w dowolnym kolorze, pod warunkiem, ze bedzie to kolor zielony. I ze Punto to niedopracowany szajs, wiec zebym sobie darowal odkladanie latami na Punto, tylko juz dzis dal jej zarobic i kupil UNO. Ale ze rozumiem chyba, ze przy takiej promocji to nie ma co liczyc na upust.
      6. kupilem uzywane UNO. Podoba mie sie, bo nie straci na wartosci 40% przez 2 lata, jak nowe, tylko 20%, jak 3-letnie. A na dluzej niz 2 lata, to mam nadzieje, nie bede musial sie do UNa przywiazywac.
      P
      • Gość: Michal Re: pisze artykul do gazety IP: *.telia.com 16.11.01, 11:02
        Bez zartow . Obejrz prawdziwy daleko wschodni handel ,Turcja,Irak,Indie,Iran to
        sa mistrzowie dzisiejszego nowoczesnego handlu.Moj kolega posiadl te tajemnice
        i jest jednym z najlepszych handlowcow na zachodzie.Sam jak kupuje auto to tak
        cene zbija ze boja sie tego czlowieka w salonach samochodowych. Bez mala kaze
        sobie doplacic za to ze uprzejmie zabierze ich tandete z polki.Pzdr.Michal
        • Gość: marcin Re: pisze artykul do gazety IP: 195.136.21.* 16.11.01, 11:12
          Gość portalu: Michal napisał(a):

          > Bez zartow . Obejrz prawdziwy daleko wschodni handel ,Turcja,Irak,Indie,Iran to
          >
          > sa mistrzowie dzisiejszego nowoczesnego handlu.Moj kolega posiadl te tajemnice
          > i jest jednym z najlepszych handlowcow na zachodzie.Sam jak kupuje auto to tak
          > cene zbija ze boja sie tego czlowieka w salonach samochodowych. Bez mala kaze
          > sobie doplacic za to ze uprzejmie zabierze ich tandete z polki.Pzdr.Michal
          \
          Czes Michal!
          Moze niech koles napisze krotki folder (np. Jak oszwabic i omatac sprzedawce) wydrukuje wyda i zarobi?
          pozdrawiam
          marcin
          • Gość: marcin Podpatrzone IP: 195.136.21.* 16.11.01, 11:26
            Przez czysty przypadek musialem zjechac do serwisu (innego niz zazwyczaj ale bylem tam
            wczesniej 1 raz) prosto z pracy (wobec powyzszego bylem w garniturze). Wiecie co? Facet mnie staral
            sie zabawic rozmowa i dzialal na zasadzie wszystko dla klienta (wlazil w d..pe), ale jak sobie
            przypomne co bylo w trakcie poprzedniej wizyty to szlak mnie trafia.
            Jak idziesz kupowac (lub cokolwiek zalatwic) to niestety musisz sprawiac wrazenie jakbys mogl od
            reki kupic polowe salonu razem z obsluga. Przykre to ale niestety prawdziwe ze w kraju naszym
            oceniaja Cie jeszcze po wygladzie. Jesli nie wierzycie to polecam przeprowadzic taka probe.
            Bedziedzie w szoku jacy Oni potrafia byc mili i sympatyczni.
            pozdro
            marcin
        • Gość: Ralph Re: Dobry handlowiec uczy się od klienta IP: *.bielsko.dialog.net.pl 16.11.01, 11:25
          Tajemnicą wschodnich handlowców jest totalne utożsamianie się z transakcją, w
          trakcie której są dosłownie tym, co robią. Od wyniku zależy ich honor, w
          gruncie rzeczy- nie ma co zazdrościć. Choc dobrze byłoby 'mieć' go na naszym
          forum, do diaska! Nawiasem mówiąc- skruszone ego otwartego handlowca 'odrośnie'
          ze zdwojoną siłą.
          PS.A boi się raczej kiepski dealer, co to nie wie, co sprzedaje. Bo jak
          sprzedaje szajs, to powinien o tym wiedzieć, i wybrzydzanie go nie wzrusza. Za
          to głupcem byłby ten, co da sobie wmówić, że np. Mercedes to gówno. Nawiasem
          mówiąc, Michał, nie przechwalaj się kolegą, tylko albo sam coś dodaj, albo
          przytocz jakąś jego radę, a nie: Mój wujek to dopiero fachowiec...
          • Gość: Michyal Re: Dobry handlowiec uczy się od klienta IP: *.telia.com 16.11.01, 11:39
            Ralf nadmienie co jest mozliwe. Najlepsza metoda jest technika poznawcza czyli
            uczyc sie na wlasnych bledach.Wyszukac wlasciwych pare punktow i odpowiednio
            naginac do sprawy .Tutaj jest potrzebna daleko idaca psychologia umiejetnosc
            czytania przeciwnika mysli,ocene jego temperatury na oko,zapach jaki wydziela
            na odleglosc i wtedy wiemy w jakim jest stanie emocjonalnym. Wiadomo ze taki
            sprzedawca tez walczy o zycie.To jest pewnego rodzaju pojedynek.Pamietajcie
            szkoly handlowe zachodnie ksztalcoce sprzedawcow wybieraja pewna kategorie
            ludzi,powiedzialbym nikogo nie razac ale troszke ograniczonych oni maja zadanie
            wmowic klietnowi ze ten towar jest najlepszy i udowodnic.Jezeli jako odbiorca
            wejdziemy w jego revir ,ale zwiedza, tzn przewaga poniewaz trafnie ocenimy
            jego stan psychiczny to mozemy zabrac jego calo firme i Oni jeszcze zaplaca. To
            jest Ta sztuka. Trzeba to cwiczyc. Opisalem krotko ten moment ktory jest
            najwaznieszy ,ale Wy musicie sami sobie wypracoiwac metode probowac na targu z
            warzywami handel jest ten sam.Pzdr.MMIchal
            • Gość: Ralph Re: Dobry handlowiec uczy się od klienta IP: *.bielsko.dialog.net.pl 16.11.01, 12:08
              Nie bez kozery anglojęzyczni (i nie tylko) w odniesieniu do sytuacji
              problematycznej często używają słowa: COOL. I to jest to! Profesjonalizm
              wyklucza walkę o życie w sposób emocjonalnie zaangażowany, nie tylko dlatego,
              że tak jest mniej skutecznie (chyba, że to styl życia, jak u tych ze wschodu),
              ale i 'wypalające'. Be cool znaczy- zachowaj zimną krew, i zważaj na blef. Tam,
              gdzie blefujący już nie wytrzymuje i pęka, rutyniarz-profesjonalista wcina
              kanapkę, żeby zmęczone nieco 'negocjacyjne odruchy warunkowe' wzmocnić. Nie
              trzęsie mu sie głos, mina nie rzednie, pot nie występuje na lico. Ewentualnie
              prosi o przerwę, jeśli trzeba- umawia kolejne spotkanie. Jest miły, a co
              najmniej rzeczowy. Myśli- to tylko praca, albo ciężki przypadek. Lub też- jeśli
              to dla gościa tylko samochód, to dlaczego, do licha!tak ostro ze mną pogrywa?
              Może też jest zawodowcem...albo, jak zwykle(wczoraj, przedwczoraj, przed...)-
              znowu trafił się nerwus, co to mnie na groźną minę bierze? Dziwne, że na ring z
              Tysonem (albo barowym huliganem) nikt z ulicy sie nie pcha, a przy samochodach
              tylu ma na to chrapkę, choć niewielu trenuje...chyba,że przy kiosku z
              marchewką, pozdr
              • Gość: Michal Re: Dobry handlowiec uczy się od klienta IP: *.telia.com 16.11.01, 20:57
                Ralf tylko taki cool to po dwudziestu latach konczy rakiem i jest niemozliwy di
                obcowania z innymi ludzmi jest uszkodzony psychicznie.Jednak okazanie uczucia i
                wentylacja doprowadza do stanu pierwotnego.Pzdr.Michal P.S chyba ze nadmienile
                m poprzednio ograniczona literka Q i wtedy nie dochodzi do jego wnetrza.
                • Gość: Ralph Re: Dobry handlowiec uczy się od klienta IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.11.01, 12:34
                  Cześć. Nie zrozumiałem ostatniego zdania, chyba jakiś chochlik 'się wkradł'.
                  A co do COOL pojęcia- nie o emocjonalną lobotomię mi chodzi, ale o
                  profesjonalizm. A poziom wygórowania ambicji, kluczowy we wspomnianym przez
                  Ciebie zjawisku, to zupełnie inna sprawa:(
                  • Gość: Michal Re: Dobry handlowiec uczy się od klienta IP: *.telia.com 17.11.01, 12:41
                    Ralph!
                    Tylko dzisiaj sie odchodzi od tego typu handlowca.Powrot jest bardziej do
                    natury.
                    Czy miales kiedys okazje porozmawiac prywatnie z takim 5-10 letnim
                    handlowcem.Totalnie wyprany mozg,niepotrafi nic powiedziec,a jak cos powie to
                    ile ztego bedzie mial zupelnie jak prostytutka.Dlatego swiat odchodzi od tego
                    modelu robota sprzedawcy.Po prostu ludzie uszkodzeni psychicznie.Pzdr.Michal
    • Gość: ja Re: pisze artykul do gazety IP: *.astercity.net 21.11.01, 13:22
      to jeszcze raz JA.
      Chodzi mi głównie o jakieś konkretne przykłady ile i gdzie udało się Wam
      utargować, jakich użyliscie argumentów, już nawet niekoniecznie w salonie
      samochodowym ale może tez na przykład przy zakupie drogiego sprzętu AGD, futra
      dla żony :), zegarka Rolex, albo brylancika.
      Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka