Dodaj do ulubionych

o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i automatach

IP: *.9-200-80.adsl.skynet.be 03.04.03, 12:49
Pozwole sobie zalozyc nowy watek, bo tamten o stresie
na polskich drogach rozrosl sie ponad miare, a problem,
ktory nam sie wylonil, jest ciekawy i wart osobnego
omowienia.

johndoe napisal w odpowiedzi na moje zdanko o uprzejmosci:

" pewnie, ze sie nie zgodze. o ile uprzejmosc w trasie
/mniejszy ruch, wieksze szybkosci/, to w ruchu miejskim
jest to codziennosc /poza granicami tego kraju
oczywiscie, a zwlaszcza poza granicami lodzi i warszawy/
pzdr
ps. nie tak dawno byl tu juz watek o pieszych /nie chce
mi sie szukac/"

Nic z tej odpowiedzi nie zrozumialem, bo skladnia jakas
dziwna.

Po co komu uprzejmosc? Wystarczy w zupelnosci
poprawnosc. Z mojego punktu widzenia jako kierowcy inny
samochod na drodze jest po prostu ruchoma przeszkoda na
drodze, ktora musze brac pod uwage planujac nastepne
manewry. Z mojego punktu widzenia ten samochod jest
czarna skrzynka: wisi mi, czy prowadzi go czlowiek, czy
automat, nie jest istotne, czy poklocil sie z kochanka,
czy mu zona rodzi itp. Oczekuje od niego poprawnego
zachowania. Jego emocje nie sa istotne, bo w ogole,
prowadzac samochod nie wolno kierowac sie emocjami
(bardziej ogolnie, nie ma takiej dziedziny zycia, w
ktorej warto byloby kierowac sie emocjami, moze tylko
seks, a i to nie do konca). Dlatego bez sensu sa np
naklejki "dziecko w samochodzie". No to co, ze dziecko?
Mozesz sobie wiezc dziecko, psa, tesciowa, albo
pszczoly luzem, ale nie powinno miec to wplywu na twoja
sprawnosc kierowania.
Pozwole sobie nazwac te sprawnosc troche bombastycznie
"etosem profesjonalizmu". Kierujmy jak zimni zawodowcy!
Prosze nie mowic, ze zawodowi kierowcy sa uprzejmi, nie
o to mi chodzi- chodzi o chlod zawodowego mordercy;
sprawnego, bezblednego i skoncentrowanego na zadaniu.
Zauwazcie przy tym, ze np sciganie sie czy
niewpuszczanie kobiet/Fabii/kapelusznikow to odwrotna
strona tego medalu z uprzejmoscia. Ani mysle traktowac
ze szczegolna rewerencja jakiejkolwiek grupy kierowcow.
Wcale nie "trzeba byc czlowiekiem" na drodze, a
powiedzialbym, ze to wrecz przeszkadza.
Z analizy przyczyn wypadkow wynika, ze najslabszym
ogniwem jest czlowiek. Bezpieczenstwo na drogach
podniesie sie naprawde znaczaco, gdy kierowcow zastapia
automaty. Zanim jednak to nastapi, moze warto
przynajmniej nasladowac te automaty, ktore dopiero
powstana. Czlowiek sie do kierowania nie za bardzo nadaje.

PS: i nie mieszajmy do tego pieszych. Pieszy to swieta
krowa, nawet w kodeksie drogowym ma specjalne
przywileje. Sily sa zbyt nierowne. Rozmawiejmy miedzy
kierowcami.

PZDR
Obserwuj wątek
    • Gość: hip Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 13:22
      Powtórzę to co napisałem w tamtym wątku:
      Ja również nie oczekuję nadmiaru uprzejmości. Wystarczy aby użytkownicy dróg
      jeździli zgodnie z przepisami, bez złośliwości, kulturalnie i z podstawową dozą
      uprzejmości i tolerancji. Jeśli tak będzie to ja zawsze sobie poradzę.
      I należy odróżnic sytuację gdy wpuszczam kogoś z podporządkowanej drogi aby
      mógł się włączyć do ruchu bo może będzie musiał długo czekać, a ja mam
      możliwość aby mu to włączenie się ułatwić, od ułatwania wyprzedzania piratowi
      drogowemu łamiącemu bezceremonialnie prawo poprzez zjeżdżanie szybko na pobocze
      (co może być niebezpieczne) aby on mógł sobie dalej spokojnie realizować swój
      proceder.
      pozdr
      • Gość: jolly_bb Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 14:04
        dobra. to ja od dzis nie bede robil tylko to co musze bo mi kodeks nakazuje.
        bede stal przed 'uszkodzona rogatka' do usranej smierci, bede jezdzil 30 jesli
        jest taki znak, choc roboty drogowe skonczyli tydzien wczesniej a o znaku
        zapomnieli, nie wpuszcze nikogo z podporzadkowanej bo i po co, bede blokowal
        prawy pas uniemozliwiajac innym prawoskret na strzalce, nie bede tez naruszal
        sasiedniego pasa ruchu(podwojna ciagla) jesli cos stoi na drodze np wyladowuja
        ciezarowke, tylko bede blokowal i czekal az pojedzie, bede wymagal od
        rowerzystow i traktorow 'zwolnienia albo nawet zatrzymania sie' jesli moja
        sytuacja(w domysle widzimisie) bedzie tego wymagac. bede trabil na pieszych
        przechodzacych poza przejsciami(poza zabudowanym), nie bede trabil w miescie
        (nawet kosztem wypadku).......
        mam wymieniac dalej?
        odbilo Wam?
        z calym szacunkiem ale von Nogaj ma racje.
        • Gość: hip brniemy w nieporozumienia IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 14:14
          Panowie,
          nie sądzę aby Doki był pozbawiony odruchów uprzejmości, chociaż z jego
          elaboratu można by tak wnioskować. I nie popadajmy w skrajności. Szermowanie
          takimi argumentami, że będziemy przestrzegać przepisów aż tak rygorystycznie,
          że aż absurdalnie do niczego konstruktywnego nie doprowadzi. Powtarzam jeszcze
          raz: ułatwiajmy sobie manewry ale w ramach rozsądku. Co innego umożliwić
          pieszemu przejśc przez jezdnię, a co innego ułatwiać wariatom szaleństwo na
          drogach.
          pozdr
    • Gość: vonNogaj Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: 195.94.201.* 03.04.03, 13:57
      Po co Ci uprzejmość?
      Chciałbym Ci tylko zwrócić uwagę, że jak będziesz chciał wjechać z
      podporządkowanej uliczki na główną, na której jest korek (dość częste w
      mieście - nieprawdaż?) to bez uprzejmości innego kierowcy trochę sobie
      postoisz. Prawdopodobnie dopóki nie skończą się godziny szczytu.
      Bo nigdzie w przepisach nie jest napisane, że trzeba by Cię wpuścić i jadąc
      z "chłodną precyzją i kalkulacją automatu" wszyscy Cię zignorują. Będą jechali
      zgodnie z przepisami.
      Miłego stania, przynajmniej będziesz miał czas na przemyślenia:-)
      pozdrawiam (uprzejmie)
      vN
      • Gość: hip Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 14:04
        Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

        jak będziesz chciał wjechać z
        > podporządkowanej uliczki na główną, na której jest korek (dość częste w
        > mieście - nieprawdaż?) to bez uprzejmości innego kierowcy trochę sobie
        > postoisz. Prawdopodobnie dopóki nie skończą się godziny szczytu.
        > Bo nigdzie w przepisach nie jest napisane, że trzeba by Cię wpuścić i jadąc
        > z "chłodną precyzją i kalkulacją automatu" wszyscy Cię zignorują. Będą
        jechali
        > zgodnie z przepisami.

        hip: Dlatego nie należy popadać w skrajności. Bez uprzejmości (nawet na drodze)
        świat będzie straszny. Ale nie jak ktoś zjeżdża piratowi grogowemu na pobocze w
        imię uprzejmości (prawdziwej czy udawanej, tego nie wiem) aby ułatwiać mu to
        piractwo, to można zadać pytanie: czy złodziejowi też ułatwiasz kraść bo
        jesteś uprzejmy?
        pozdr
        • Gość: johndoe Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.tlsa.pl 03.04.03, 14:15
          Gość portalu: hip napisał(a):


          >
          > hip: Dlatego nie należy popadać w skrajności. Bez uprzejmości (nawet na drodze)
          >
          > świat będzie straszny. Ale nie jak ktoś zjeżdża piratowi grogowemu na pobocze w
          >
          > imię uprzejmości (prawdziwej czy udawanej, tego nie wiem) aby ułatwiać mu to
          > piractwo, to można zadać pytanie: czy złodziejowi też ułatwiasz kraść bo
          > jesteś uprzejmy?
          > pozdr

          napisze po raz setny. to TY, TY, TY, TY popadasz w skrajnosc. ja pisze o uprzejmosci o Ty o piratach wymuszajacych zjezdzanie im z drogi. wyjezdzanie z podporzadkowanej, jazda w korkach, obce miasto, czy dzielnica nawet, parking pod hipermarketem; w tych miejscach spotykasz sie mam nadzieje duzo czesciej z uprzejmoscia / czy tez poblazliwocia wobec swoich poczynan/ niz z piratami spychajacymi Cie do rowu.
          pzdr
          • Gość: hip Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 14:19
            Gość portalu: johndoe napisał(a):

            > Gość portalu: hip napisał(a):
            >
            >
            > >
            > > hip: Dlatego nie należy popadać w skrajności. Bez uprzejmości (nawet na dr
            > odze)
            > >
            > > świat będzie straszny. Ale nie jak ktoś zjeżdża piratowi grogowemu na pobo
            > cze w
            > >
            > > imię uprzejmości (prawdziwej czy udawanej, tego nie wiem) aby ułatwiać mu
            > to
            > > piractwo, to można zadać pytanie: czy złodziejowi też ułatwiasz kraść bo
            > > jesteś uprzejmy?
            > > pozdr
            >
            > napisze po raz setny. to TY, TY, TY, TY popadasz w skrajnosc. ja pisze o
            uprzej
            > mosci o Ty o piratach wymuszajacych zjezdzanie im z drogi.

            hip: Bo ja odróżniam uprzejmość wobec przestrzegających prawa od uprzejmości
            wobec łamiących je. Dla tych drugich nie mam ochoty być uprzejmy.

            wyjezdzanie z podpor
            > zadkowanej, jazda w korkach, obce miasto, czy dzielnica nawet, parking pod
            hipe
            > rmarketem; w tych miejscach spotykasz sie mam nadzieje duzo czesciej z
            uprzejmo
            > scia / czy tez poblazliwocia wobec swoich poczynan/ niz z piratami
            spychajacymi
            > Cie do rowu.

            hip: To akurat jest prawdą.
            pozdr
            • Gość: johndoe Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.tlsa.pl 03.04.03, 14:29
              Gość portalu: hip napisał(a):

              >
              > wyjezdzanie z podpor
              > > zadkowanej, jazda w korkach, obce miasto, czy dzielnica nawet, parking pod
              >
              > hipe
              > > rmarketem; w tych miejscach spotykasz sie mam nadzieje duzo czesciej z
              > uprzejmo
              > > scia / czy tez poblazliwocia wobec swoich poczynan/ niz z piratami
              > spychajacymi
              > > Cie do rowu.
              >
              > hip: To akurat jest prawdą.
              > pozdr
              wiec dyskutujmy o sytuacjach, w ktorych znajdujemy sie na codzien
              pzdr
      • Gość: Doki nie ma problemu! IP: *.9-200-80.adsl.skynet.be 03.04.03, 14:38
        Gość portalu: vonNogaj napisał(a):

        > Po co Ci uprzejmość?
        > Chciałbym Ci tylko zwrócić uwagę, że jak będziesz
        chciał wjechać z
        > podporządkowanej uliczki na główną, na której jest
        korek (dość częste w
        > mieście - nieprawdaż?)

        Mam to na co dzien. Jesli jest korek, to wlaczenie sie
        jest stosunkowo proste, bo predkosci sa minimalne. Zawsze
        znajdzie sie luka; Gorzej, jesli korka nie ma. Ale to tez
        da sie zrobic, jeszcze nigdy nie musialem czekac dluzej
        niz 5 minut. Poza tym korek powoduja zwykle swiatla,
        ktore sa po obu stronach od tego skrzyzowania, na ktorym
        stoimy. Swiatla wprowadzaja rytmicznosc ruchu, zawsze
        jest okazja, by wskoczyc przed kogos, komu akurat
        precyzji automatu nie staje i zaspal, ruszajac spod
        swiatel. Niektorzy spozniaja sie ze startem spod swiatel
        nawet o 2-3 sekundy!
        Wreszcie, przynajmniej w Belgii, rozwiazanie jest
        baaaardzo proste. Niewiele jest podporzadkowanych,
        obowiazuje uniwersalnie zasada pierwszenstwa z prawej.
        Wlaczajac sie do ruchu, zwykle masz pierwszenstwo. To
        zreszta poskramia scigantow, bo przed kazda uliczka
        dochodzaca z prawej strony lepiej zwolnic.

        > Miłego stania, przynajmniej będziesz miał czas na
        przemyślenia:-)
        > pozdrawiam (uprzejmie)

        Nawzajem. Ja, jako automat, dam sobie rade, a co
        najwazniejsze, nie zirytuje sie.

        Celowo przerysowalem troche swoje stanowisko, zeby bylo
        modelowe. Nie rozmydlajcie go.
    • Gość: johndoe Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.tlsa.pl 03.04.03, 14:10
      Gość portalu: Doki napisał(a):

      > Pozwole sobie zalozyc nowy watek, bo tamten o stresie
      > na polskich drogach rozrosl sie ponad miare, a problem,
      > ktory nam sie wylonil, jest ciekawy i wart osobnego
      > omowienia.
      >
      > johndoe napisal w odpowiedzi na moje zdanko o uprzejmosci:
      >
      > " pewnie, ze sie nie zgodze. o ile uprzejmosc w trasie
      > /mniejszy ruch, wieksze szybkosci/, to w ruchu miejskim
      > jest to codziennosc /poza granicami tego kraju
      > oczywiscie, a zwlaszcza poza granicami lodzi i warszawy/
      > pzdr
      > ps. nie tak dawno byl tu juz watek o pieszych /nie chce
      > mi sie szukac/"
      >
      > Nic z tej odpowiedzi nie zrozumialem, bo skladnia jakas
      > dziwna.
      oki. VonNogaj rozwinal, o co pokrotce chodzi.

      /ciach/ chodzi o chlod zawodowego mordercy;
      > sprawnego, bezblednego i skoncentrowanego na zadaniu.
      > Zauwazcie przy tym, ze np sciganie sie czy
      > niewpuszczanie kobiet/Fabii/kapelusznikow to odwrotna
      > strona tego medalu z uprzejmoscia. Ani mysle traktowac
      > ze szczegolna rewerencja jakiejkolwiek grupy kierowcow.
      /ciach/

      no pewnie. po co traktowac innych inaczej. oni /wg. Ciebie/ MUSZA byc dobrymi kierowcami. inaczej won z drogi. najlepiej do tramwajow. albo do lasu pocwiczyc. to chciales powiedziec? a moze stworzyc jakis oboz dla tych gorszych? moze w oswiecimiu? a co z tymi co zarabiaja mniej od nas? pozwolic im chodzic do tych samych restauracji? pozwolic im kupowac te same auta? a co z tymi mniej sprawnymi /umyslowo i fizycznie/. utrzymywac dla nich szkoly specjalne czy won z naszego podworka? swiat /droga/ to nie tylko sami tacy geniusze jak Ty. i wyobraz sobie prawo daje im takie same przywileje jak Tobie.
      pzdr
      • Gość: jolly_bb do Hipa IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 14:16
        dobrze Hipie koniec z wyglupami. powazne pytanie:
        kto jest winien? x wyjechal z podporzadkowanej na glowna a w dupe wjechal mu 2
        sekundy pozniej y jadycy z predkoscia = 150% dopuszczalnej. od Twojej
        odpowiedzi na to pytanie zalezy dalszy sens dyskusji(przynajmniej ze mna :)))
        • Gość: hip Re: do Hipa IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 14:25
          Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

          > dobrze Hipie koniec z wyglupami. powazne pytanie:
          > kto jest winien? x wyjechal z podporzadkowanej na glowna a w dupe wjechal mu
          2
          > sekundy pozniej y jadycy z predkoscia = 150% dopuszczalnej. od Twojej
          > odpowiedzi na to pytanie zalezy dalszy sens dyskusji(przynajmniej ze mna :)))

          hip: Odpowiedź nie jest prosta. Na pewno przepisy złamał ten, który jechał z
          prędkością 90 tam gdzie jest ograniczenie 60. Co do tego, który wyjechał z
          podporządkowanej to zależy od konkretnej sytuacji: np. widoczność. Ale zapewne
          też jest winny bo 2 sek to mało aby wariat znalazł się nagle w tym miejscu.
          pozdr
          • Gość: jolly_bb Re: do Hipa IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 14:29
            Gość portalu: hip napisał(a):
            > hip: Odpowiedź nie jest prosta. Na pewno przepisy złamał ten, który jechał z
            > prędkością 90 tam gdzie jest ograniczenie 60. Co do tego, który wyjechał z
            > podporządkowanej to zależy od konkretnej sytuacji: np. widoczność. Ale
            zapewne
            >
            > też jest winny bo 2 sek to mało aby wariat znalazł się nagle w tym miejscu.
            > pozdr

            i dlatego dyskutowanie z Toba traci sens. winny nieustapienia pierwszenstwa
            jest x ktory wjechal na droge glowna z podporzadkowanej. tak stoi w kodeksie i
            ustawie o ruchu drogowym. to czy y jechal 60 czy 200 nie ma zadnego znaczenia.
            a Ty chcesz wlasnie aby to mialo znaczenie(praktyczne ma, prawnego wcale nie
            ma) i moglbys sie wyzyc na gosciu bo za szybko jechal. prawo jest jasne. jego
            sprawa jak szybko jechal. taka sama sytuacja jak ta:

            x wyjezdza z parkingu. patrzy w lewo, widac kawalek drogi ale nie za wiele.
            ale widzi palace sie czerwone swiatlo. wiec wyjezdza bo przeciez na czerwonym
            nikt nie jezdzi. ale puka go koles ktory wlasnie na czerwonym przejechal.
            winny jest ten wyjezdzajacy z parkingu co moj znajomy sprawdzil na wlasnej
            skorze. to czy tamten jechal na czerwonym czy nie nie ma zadnego znaczenia.
            • Gość: hip Re: do Hipa IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 14:36
              Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

              > i dlatego dyskutowanie z Toba traci sens.

              hip: Widzę, że dyskutowanie z Tobą nie ma sensu. Zawsze w przypadku kolizji i
              wypadku ma znaczenie ustalenie prędkości z jaką poruszały się pojazdy. I to się
              ustala.

              winny nieustapienia pierwszenstwa
              > jest x ktory wjechal na droge glowna z podporzadkowanej. tak stoi w kodeksie
              i
              > ustawie o ruchu drogowym. to czy y jechal 60 czy 200 nie ma zadnego
              znaczenia.

              hip: ma bo w kodeksie jest napisane, że masz obowiązek przestrzegania
              dopuszczalnych prędkości.

              jego
              > sprawa jak szybko jechal.
              hip: Nie jego bo ma obowiązek przestrzegania prawa.

              taka sama sytuacja jak ta:
              >
              > x wyjezdza z parkingu. patrzy w lewo, widac kawalek drogi ale nie za wiele.
              > ale widzi palace sie czerwone swiatlo. wiec wyjezdza bo przeciez na czerwonym
              > nikt nie jezdzi. ale puka go koles ktory wlasnie na czerwonym przejechal.
              > winny jest ten wyjezdzajacy z parkingu co moj znajomy sprawdzil na wlasnej
              > skorze. to czy tamten jechal na czerwonym czy nie nie ma zadnego znaczenia.

              hip: Uzasadnij dokładnie wykładnię takiej decyzji.
              • Gość: jolly_bb Re: do Hipa IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 14:45
                Gość portalu: hip napisał(a):

                > hip: Widzę, że dyskutowanie z Tobą nie ma sensu. Zawsze w przypadku kolizji
                i
                > wypadku ma znaczenie ustalenie prędkości z jaką poruszały się pojazdy. I to
                się
                >
                > ustala.

                nie masz racji. doki juz pojal o co mi idzie. przeczytaj sobie nasze posty.
                ustala sie wine na podstawie przepisow. a przepis ktorego olanie doprowadzilo
                do kolizji jesta taki, ze nalezy ustapic pierwszenstwa jadacemu po drodze
                glownej. i wierzaj mi ze NAPRAWDE nikt nie ustala predkosci wtedy. w
                szczegolnych okolicznosciach mozna zarwac mandat za szybka jazde, ale nigdy
                nie bedzie sie wspolwinnym takiego wypadku(o winie nie mowiac)

                > hip: ma bo w kodeksie jest napisane, że masz obowiązek przestrzegania
                > dopuszczalnych prędkości.

                to jest inna bajka, wlasnie o tym caly czas mowie, co ma piernik do wiatraka,
                nieustapienie pierwszenstwa nie zalezy od predkosci. nie tak sie to
                rozpatruje. i znow: czytaj co doki napisal.

                > hip: Nie jego bo ma obowiązek przestrzegania prawa.

                jasne. i moze mu wlepia mandat za szybka jazde jak mu to udowodnia a moze nie.
                a nieustapienie pierwszenstwa czyli wina jest bezsporne i tym sie zajmuja w
                takim przypadku.


                > hip: Uzasadnij dokładnie wykładnię takiej decyzji.

                uzasadniam. rozwalony lewy blotnik niebieskiego forda mondeo ghia(koszt
                naprawy z AC) + rozwalony caly przod renault 19 jadacego na czerwonym. mandat
                600 zl + 8 pkt karnych dla kierowcy mondeo i nie ma zlituj sie. 19stce nikt
                nie udowodnil jazdy na czerwonym i nie dostal mandatu. a jak to uzasadniam?
                moge wezwac swiadka ktory to potwierdzi choc przez internet i tak nie
                uwierzysz jesli nie bedziesz chcial...
                • Gość: hip Re: do Hipa IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 15:02
                  Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                  >
                  > uzasadniam. rozwalony lewy blotnik niebieskiego forda mondeo ghia(koszt
                  > naprawy z AC) + rozwalony caly przod renault 19 jadacego na czerwonym. mandat
                  > 600 zl + 8 pkt karnych dla kierowcy mondeo i nie ma zlituj sie. 19stce nikt
                  > nie udowodnil jazdy na czerwonym i nie dostal mandatu. a jak to uzasadniam?
                  > moge wezwac swiadka ktory to potwierdzi choc przez internet i tak nie
                  > uwierzysz jesli nie bedziesz chcial...

                  hip: to nie jest żadne uzasadnienie tylko kpina. Widzę, że nie potrafisz sie
                  oderwać od nieuczciwości w usprawiedliwianiu każdego postępowania. A w tej
                  sytuacji istotnie dyskusja musi przyjąć inne tory.
                  • Gość: jolly_bb Re: do Hipa IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 15:07
                    Gość portalu: hip napisał(a):
                    > hip: to nie jest żadne uzasadnienie tylko kpina.

                    jaka znow kpina? o co Ci chodzi???

                    > Widzę, że nie potrafisz sie
                    > oderwać od nieuczciwości w usprawiedliwianiu każdego postępowania. A w tej
                    > sytuacji istotnie dyskusja musi przyjąć inne tory.

                    nie wiem o jaka nieuczciwosc Ci chodzi. a co do uzasadnienia kodeksowego to
                    chyba sie domyslasz ze to zwykle nieustapienie pierwszenstwa przy wlaczaniu
                    sie do ruchu


                • Gość: 741025... Re: do jolly_bb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.03, 08:04
                  Gość portalu: jolly_bb napisał(a):
                  > ustala sie wine na podstawie przepisow. a przepis
                  ktorego olanie doprowadzilo
                  > do kolizji jesta taki, ze nalezy ustapic pierwszenstwa
                  jadacemu po drodze
                  > glownej. i wierzaj mi ze NAPRAWDE nikt nie ustala
                  predkosci wtedy.

                  > a nieustapienie pierwszenstwa czyli wina jest bezsporne
                  i tym sie zajmuja w takim przypadku.


                  _________________________________________________________

                  wydaje mi się że w dużej mierze zależy to od widzimisie
                  policji drogowej. Nie tak dawno mój kolega wylądował na
                  bagażniku renówki która wyjechała z podporządkowanej w
                  Aleje Niepodległości w Warszawie. Policja ustaliła winę
                  kolegi, ponieważ renówka zdązyła wyprostować się na pasie
                  i dostała centralnie w bagażnik. I nie miało żadnego
                  znaczenia że sama kolizja miała miejsce parę metrów za
                  skrzyżowaniem. Jak na odchodne powiedział pan policjant:
                  gdyby uszkodzenia były choć trochę większe z jednej
                  strony renówki to wtedy byłaby to wina kierującego
                  renaultem. I morał z tego taki że nie należy w takich
                  sytuacjach hamowac lecz dodać gazu:)
                  Co do ustalania prędkości to policja robi to zazwyczaj
                  przy groźnych wypadkach, lub gdy jest kęcona przez ekipę
                  z TV4/Polsat:)
                  pzr
        • Gość: Doki Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.9-200-80.adsl.skynet.be 03.04.03, 14:32
          Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

          > dobrze Hipie koniec z wyglupami. powazne pytanie:
          > kto jest winien? x wyjechal z podporzadkowanej na
          glowna a w dupe wjechal mu 2
          > sekundy pozniej y jadycy z predkoscia = 150%
          dopuszczalnej. od Twojej
          > odpowiedzi na to pytanie zalezy dalszy sens
          dyskusji(przynajmniej ze mna :)))

          Mialem taka sytuacje: jechalem sobie chyba 110 (bylo 90)
          dwupasmowka, lewym pasem, az tu na moj pas wytarabanilo
          sie inne auto z bocznej uliczki, z prawej strony.
          Wprasowalem zderzak w kufer tamtego auta.
          Na poboczu akurat w tym miejscu stal sobie radiowoz.
          Wysiadl z niego pan policjant, do pani kierujacej tym
          drugim samochodem powiedzial "chyba zdaje sobie pani
          sprawe, ze kwestia winy jest tu oczywista?", do mnie:
          "gdyby potrzebowal pan oficjalnego zeznania jako swiadka"
          i podal mi kartonik z danymi sluzbowymi. Po tygodniu
          zanioslem rachunek za naprawe do ubezpieczyciela i
          zapomnialem o sprawie.
          • Gość: jolly_bb Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 14:33
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            "chyba zdaje sobie pani
            > sprawe, ze kwestia winy jest tu oczywista?", do mnie:
            > "gdyby potrzebowal pan oficjalnego zeznania jako swiadka"
            > i podal mi kartonik z danymi sluzbowymi. Po tygodniu
            > zanioslem rachunek za naprawe do ubezpieczyciela i
            > zapomnialem o sprawie.

            i Ty to rozumiesz. hip chcialby by bylo inaczej. TWOJA SPRAWA ILE JECHALES.
            • Gość: hip Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 14:57
              Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

              > Gość portalu: Doki napisał(a):
              >
              > "chyba zdaje sobie pani
              > > sprawe, ze kwestia winy jest tu oczywista?", do mnie:
              > > "gdyby potrzebowal pan oficjalnego zeznania jako swiadka"
              > > i podal mi kartonik z danymi sluzbowymi. Po tygodniu
              > > zanioslem rachunek za naprawe do ubezpieczyciela i
              > > zapomnialem o sprawie.
              >
              > i Ty to rozumiesz. hip chcialby by bylo inaczej. TWOJA SPRAWA ILE
              JECHALES.Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

              > Gość portalu: Doki napisał(a):
              >
              > "chyba zdaje sobie pani
              > > sprawe, ze kwestia winy jest tu oczywista?", do mnie:
              > > "gdyby potrzebowal pan oficjalnego zeznania jako swiadka"
              > > i podal mi kartonik z danymi sluzbowymi. Po tygodniu
              > > zanioslem rachunek za naprawe do ubezpieczyciela i
              > > zapomnialem o sprawie.
              >
              > i Ty to rozumiesz. hip chcialby by bylo inaczej. TWOJA SPRAWA ILE JECHALES.

              hip: Jeżeli udowodnię, że wyjeżdżałem z podporządkowanej i miałem prawo nie
              widzieć pirata drogowego to sytuacja będzie nieco inna z tą winą. Był niedawno
              w TV reportaż z podobną sytuacją. Sprawa nie zakończyła się jeszcze ale jest w
              toku i wątpliwości są analizowane. To nie jest takie proste jak byś chciał, po
              to aby usprawiedliwiać tolerancję dla łamania prawa przez jadących z nadmierną
              prędkością.


              • Gość: jolly_bb Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 15:03
                Gość portalu: hip napisał(a):
                > Sprawa nie zakończyła się jeszcze ale jest w
                > toku i wątpliwości są analizowane. To nie jest takie proste jak byś chciał,
                po
                > to aby usprawiedliwiać tolerancję dla łamania prawa przez jadących z
                nadmierną
                > prędkością.


                jesli nie zakonczy sie tak jak te opisane to tylko przez telewizje. sam wiesz
                dlaczego. bo jesliby nie TV to wykladnia prawna jest jasna i chyba to juz
                rozumiesz. ale jesli w polsce telewizja ma wplywac na wyroki sadow to ja sie
                chyba wyprowadzam. pewno Cie to ucieszy :)
                • Gość: hip Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 15:06
                  Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                  > Gość portalu: hip napisał(a):
                  > > Sprawa nie zakończyła się jeszcze ale jest w
                  > > toku i wątpliwości są analizowane. To nie jest takie proste jak byś chciał
                  > ,
                  > po
                  > > to aby usprawiedliwiać tolerancję dla łamania prawa przez jadących z
                  > nadmierną
                  > > prędkością.
                  >>
                  > jesli nie zakonczy sie tak jak te opisane to tylko przez telewizje. sam wiesz
                  > dlaczego. bo jesliby nie TV to wykladnia prawna jest jasna i chyba to juz
                  > rozumiesz. ale jesli w polsce telewizja ma wplywac na wyroki sadow to ja sie
                  > chyba wyprowadzam. pewno Cie to ucieszy :)

                  hip: Ucieszy mnie jak wyprowadzą się ludzie łamiący prawo i wykazujący
                  tolerancję dla łamania prawa.
                  • Gość: jolly_bb Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 15:12
                    Gość portalu: hip napisał(a):

                    > hip: Ucieszy mnie jak wyprowadzą się ludzie łamiący prawo i wykazujący
                    > tolerancję dla łamania prawa.

                    nawet Ci przez mysl nie przeszlo ze istnieja ludzie jezdzacy rozsadnie ale
                    ulatwiajacy wyprzedzanie tym, ktorzy sie tego domagaja. kim jestem aby im
                    zabranic? a Ty? bogiem? krolem?
          • Gość: jolly_bb Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 14:38
            ustawa o ruchu drogowym mowi, ze wyprzedzany ma obowiazek wpuscic
            wyprzedzajacego przed siebie(wyprzedzany ma obowiazek utrzymywac taka
            odleglosc od poprzedzajacego pojazdy by wyprzedzajacy mogl sie swobodnie
            zmiescic). to tak na marginesie jakby ktos chcial uczyc innych jak sie
            wyprzedzania przez 'nieulatwianie'
            • Gość: hip Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 14:44
              Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

              > ustawa o ruchu drogowym mowi, ze wyprzedzany ma obowiazek wpuscic
              > wyprzedzajacego przed siebie(wyprzedzany ma obowiazek utrzymywac taka
              > odleglosc od poprzedzajacego pojazdy by wyprzedzajacy mogl sie swobodnie
              > zmiescic). to tak na marginesie jakby ktos chcial uczyc innych jak sie
              > wyprzedzania przez 'nieulatwianie'

              hip: Różnimy się tym, ze Ty cały czas usprawiedliwiasz łamanie prawa (chodzi o
              dopuszczalne prędkości) a ja rozpatruję sytuacje gdy uczestnicy ruchu jadą
              zgodnie z przepisami. Wtedy ułatwianie i nieułatwianie ma zupełnie inną wymowę.
              • Gość: jolly_bb Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 14:46
                Gość portalu: hip napisał(a):
                > hip: Różnimy się tym, ze Ty cały czas usprawiedliwiasz łamanie prawa (chodzi
                o
                > dopuszczalne prędkości) a ja rozpatruję sytuacje gdy uczestnicy ruchu jadą
                > zgodnie z przepisami. Wtedy ułatwianie i nieułatwianie ma zupełnie inną
                wymowę.

                Nie Hipie nie tym. ja po prostu chce ukrocic Twoje belfrostwo na drodze. nie
                ucz wszystkich naokolo kiedy maja wyprzedzac przez traktowanie ludzi nierowno.
                jak Ci sie nie podoba ze wyprzedza Cie dres w audicy na ciagniej to go strab,
                ale nie uniemozliwaj mu tego! bo to jest tzw. chamstwo. a chamem jak mniemam
                nie jestes.
                • Gość: hip Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 14:55
                  Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                  > Nie Hipie nie tym. ja po prostu chce ukrocic Twoje belfrostwo na drodze. nie
                  > ucz wszystkich naokolo kiedy maja wyprzedzac przez traktowanie ludzi
                  nierowno.
                  > jak Ci sie nie podoba ze wyprzedza Cie dres w audicy na ciagniej to go strab,
                  > ale nie uniemozliwaj mu tego! bo to jest tzw. chamstwo. a chamem jak mniemam
                  > nie jestes.

                  hip: A gdzie ja napisałem, że mu uniemożliwiam? Cytat
                  • Gość: jolly_bb Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 15:01
                    Gość portalu: hip napisał(a):

                    > hip: A gdzie ja napisałem, że mu uniemożliwiam? Cytat

                    hipie uniemozliwiasz nie ulatwiajac. bo jak sam wiesz w naszym biednym kraju
                    nie ma dobrych drog za wiele i aby sie powyprzedzac trzeba sie troche wysilic
                    i jest milo i fajnie jesli sie wyprzedzany usuwa do prawej krawedzi(obowiazek)
                    albo nawet na czesc pobocza ktora sie nadaje do jazdy(gliny go za to na 100%
                    nie zdejma) choc nie musi. to jest tak zwana UPRZEJMOSC.

                    nie wiem jak Ty ale ja uwazam ze jak sie jest uprzejmym to trzeba byc wobec
                    wszystkich. nie mozna byc uprzejmym wobec staruszki w tramwaju a wobec mlodej
                    dziewczyny juz nie tylko dlatego ze np nie podobaja Ci sie jej dredy.
                    mnie tez sie nie podobaja dresy jezdzace 100 po miescie ale nie bede ich
                    traktowal inaczej niz innych. wpuszczam ich tak samo jak reszte uzytkownikow z
                    bocznych, na przejsciach przepuszczam i dresow i dziewczyny nie dyskryminuje
                    nikogo.
                    wiesz hipie nawet przestepcow nie wolno dyskryminowac co zapewne jako czlowiek
                    obyty i wyksztalcony znajacy prawo miedzynarodowe wiesz.
                    • Gość: hip Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.pgi.waw.pl 03.04.03, 15:12
                      Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                      > hipie uniemozliwiasz nie ulatwiajac.

                      hip: Nie rozumiem tego bełkotu, wybacz.

                      bo jak sam wiesz w naszym biednym kraju
                      > nie ma dobrych drog za wiele i aby sie powyprzedzac trzeba sie troche wysilic
                      > i jest milo i fajnie jesli sie wyprzedzany usuwa do prawej krawedzi
                      (obowiazek)
                      > albo nawet na czesc pobocza ktora sie nadaje do jazdy(gliny go za to na 100%
                      > nie zdejma) choc nie musi. to jest tak zwana UPRZEJMOSC.
                      >
                      > nie wiem jak Ty ale ja uwazam ze jak sie jest uprzejmym to trzeba byc wobec
                      > wszystkich. nie mozna byc uprzejmym wobec staruszki w tramwaju a wobec mlodej
                      > dziewczyny juz nie tylko dlatego ze np nie podobaja Ci sie jej dredy.
                      > mnie tez sie nie podobaja dresy jezdzace 100 po miescie ale nie bede ich
                      > traktowal inaczej niz innych. wpuszczam ich tak samo jak reszte uzytkownikow
                      z
                      > bocznych, na przejsciach przepuszczam i dresow i dziewczyny nie dyskryminuje
                      > nikogo.
                      > wiesz hipie nawet przestepcow nie wolno dyskryminowac co zapewne jako
                      czlowiek
                      > obyty i wyksztalcony znajacy prawo miedzynarodowe wiesz.

                      hip: O jakiej dyskryminacji ty piszesz? Czy np. nieułatwianie dokonania
                      przestępstwa jest dyskryminacją? Człowieku zastanów się, bo już argumentów Ci
                      brakuje i piszesz kompletne bzdury.
                      odpocznij trochę
                      • Gość: jolly_bb Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 19:26
                        Gość portalu: hip napisał(a):

                        > hip: O jakiej dyskryminacji ty piszesz? Czy np. nieułatwianie dokonania
                        > przestępstwa jest dyskryminacją? Człowieku zastanów się, bo już argumentów
                        Ci
                        > brakuje i piszesz kompletne bzdury.
                        > odpocznij trochę

                        czy ktos przekraczajacy predkosc jest przestepca? takim samym jak ktos lamiacy
                        inne przepisy. nigdzie nie widze pierwszenstwa przepisu ograniczajacego
                        predkosc nad innymi. a czy jesli wpuszczam przez ciagla linie kolesia, ktory
                        jest na niewlasciwym pasie bo zle sobie zjechal? to tez wspoludzial w
                        przestepstwie? taki przepis jak kazdy inny. ograniczenia predkosci nie sa
                        jakimis szczegolnie uprzywilejowanymi przepisami.


                        • Gość: hip Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 11:14
                          Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                          > czy ktos przekraczajacy predkosc jest przestepca?
                          hip: Łamie przepisy, a więc prawo. Nie jestem prawnikiem, aby na ten temat
                          dyskutować.

                          nigdzie nie widze pierwszenstwa przepisu ograniczajacego
                          > predkosc nad innymi.
                          hip: Ani odwrotnie.


                          a czy jesli wpuszczam przez ciagla linie kolesia, ktory
                          > jest na niewlasciwym pasie bo zle sobie zjechal? to tez wspoludzial w
                          > przestepstwie? taki przepis jak kazdy inny. ograniczenia predkosci nie sa
                          > jakimis szczegolnie uprzywilejowanymi przepisami.

                          hip: Znowu szczególna sytuacja. Jak wpuszczam takiego to świadomie bo widzę, że
                          się pogubił i mu pomagam odnaleźć się w tej sytuacji. Razem decydujemy się na
                          taki układ, że ja się nie upieram przy egzekwowaniu swoich praw. I przy
                          malutkich prędkościach to nie stwarza zagrożenia.
                          A jazda z nadmierną prędkością i żądanie ułatwiania tego to według mnie co
                          innego. Tu zagrożenie jest zupełnie innego gatunku na drodze gdzie jest
                          dozwolone 90, jeden jedzie 90, a drugi wyprzedza. Tu nie poczuwam się do
                          nadmiernej uprzejmości. Chcesz łamać przepisy? OK. Ale nie oczekuj ode mnie, że
                          Ci w tym pomogę.
                          • Gość: jolly_bb Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.home.net / 192.168.1.* 04.04.03, 13:59
                            Gość portalu: hip napisał(a):
                            > Tu zagrożenie jest zupełnie innego gatunku na drodze gdzie jest
                            > dozwolone 90, jeden jedzie 90, a drugi wyprzedza. Tu nie poczuwam się do
                            > nadmiernej uprzejmości.

                            wszystko tak relatywizujesz? gratuluje.
                            dla mnie np ludzie sa jednakowi. jak ktos bedzie mial wypadek z glupoty to mu
                            pomoge tak samo jak wtedy gdyby byl w ogole niewinny. widze ze Ty chetnie bys
                            go zostawil aby sobie umarl. no bo przeciez 'lamal przepisy'...


                            > Chcesz łamać przepisy? OK. Ale nie oczekuj ode mnie, że
                            > Ci w tym pomogę.

                            zapewne nie lamie przepisow bardziej niz Ty sam. ale chce abys nie byl na
                            drodze kims, kto bedzie kierowal ruchem i decydowal kiedy masz wyprzedzac.
                            masz obowiazek zjezdzac do prawej, nie przyspieszac, miec odstep od
                            poprzedzajacego pojazdu NIEZALEZNIE od tego, czy ktos wyprzedza Cie prawidlowo
                            czy nie.


                            • Gość: hip Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 14:05
                              Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                              > wszystko tak relatywizujesz? gratuluje.
                              > dla mnie np ludzie sa jednakowi. jak ktos bedzie mial wypadek z glupoty to mu
                              > pomoge tak samo jak wtedy gdyby byl w ogole niewinny. widze ze Ty chetnie bys
                              > go zostawil aby sobie umarl. no bo przeciez 'lamal przepisy'...

                              hip: Chyba jednak nie wypocząłeś. Nawet nie mam ochoty tego komentować...
                              >
                              >
                              > > Chcesz łamać przepisy? OK. Ale nie oczekuj ode mnie, że
                              > > Ci w tym pomogę.
                              >
                              > zapewne nie lamie przepisow bardziej niz Ty sam. ale chce abys nie byl na
                              > drodze kims, kto bedzie kierowal ruchem i decydowal kiedy masz wyprzedzac.
                              > masz obowiazek zjezdzac do prawej, nie przyspieszac, miec odstep od
                              > poprzedzajacego pojazdu NIEZALEZNIE od tego, czy ktos wyprzedza Cie
                              prawidlowo
                              > czy nie.

                              hip: 1. Nie kieruję żadnym ruchem.
                              2. Jadę zawsze możliwie najbliżej prawej krawędzi.
                              3. Nidgy nie przyspieszam jak ktoś wyprzedza, czasem nawet zwalniam.
                              4. zachowuję odstęp dużo większy niż większość, bo czuję, że nie mam
                              doskonałego refleksu tylko przeciętny.
                              5. Jakiej jeszcze wiedzy potrzebujesz, aby zrozumieć problem?
                              • Gość: jolly_bb Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.home.net / 192.168.1.* 04.04.03, 14:22
                                wypoczalem:)
                                hipie chodzi o prosta zasade:

                                jesli widzisz dziecko rzucajace papierek na ziemie to:
                                a)zwiazujesz dziecku rece by go nie rzucilo
                                b)czekasz az rzuci i wtedy mowisz mu ze to zle i zeby podnioslo.


                                bo ja stosuje b. a mam wrazenie ze Ty a i sie z tym nie zgadzam.

                                ps. jazda samochodem jest ostatnio coraz czesciej taka czynnoscia jak uzywanie
                                lodowki, mikrofalowki, komorki czy innej rzeczy. jest niebezpieczna
                                (przecietnie bardziej niz inne) ale inne czynnosci tez sa. ostatnio skrecilem
                                noge na schodach. czy powinienem miec certyfikat dostepny dla 20% ludzi ze
                                umiem chodzic po schodach? a gdybym kogos nie daj Boze stracil z tych schodow
                                przy okazji? to tez?
                                pps. nie uwazam ze TRZEBA traktowac jazde autem jako jakis szczegolny
                                namaszczony rytual, dla mnie to zwyczajna czynnosc. a ze jest niebiezpieczna?
                                no co tak jest i tyle. staramy sie jezdzic bezpiecznie.
                                • Gość: hip Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 14:35
                                  Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                                  > wypoczalem:)
                                  > hipie chodzi o prosta zasade:
                                  >
                                  > jesli widzisz dziecko rzucajace papierek na ziemie to:
                                  > a)zwiazujesz dziecku rece by go nie rzucilo
                                  > b)czekasz az rzuci i wtedy mowisz mu ze to zle i zeby podnioslo.
                                  > bo ja stosuje b. a mam wrazenie ze Ty a i sie z tym nie zgadzam.

                                  hip: Dziecko to co innego niż dorosły. Jak wiesz 5-latka nie zamkniesz w
                                  więzieniu, a dorosłego i owszem. Zakładając teoretycznie, że popełnili to samo
                                  przestępstwo. Ale ja dzieciom nie zawiązuję rąk :)

                                  > ps. jazda samochodem jest ostatnio coraz czesciej taka czynnoscia jak
                                  uzywanie
                                  > lodowki, mikrofalowki, komorki czy innej rzeczy. jest niebezpieczna
                                  > (przecietnie bardziej niz inne) ale inne czynnosci tez sa. ostatnio skrecilem
                                  > noge na schodach. czy powinienem miec certyfikat dostepny dla 20% ludzi ze
                                  > umiem chodzic po schodach? a gdybym kogos nie daj Boze stracil z tych schodow
                                  > przy okazji? to tez?
                                  hip: ja po prostu wartościuję wszystko. I tutaj też. Z powodu wypadków na
                                  schodach ginie w Polsce rocznie... no właśnie... ile ludzi. Może kilku pijaków,
                                  którzy spadli ze schodów i się zabili. Na drogach ginie ponad 5000 a było chyba
                                  ponad 7000. Jest różnica? Jest.

                                  > pps. nie uwazam ze TRZEBA traktowac jazde autem jako jakis szczegolny
                                  > namaszczony rytual, dla mnie to zwyczajna czynnosc. a ze jest niebiezpieczna?
                                  > no co tak jest i tyle. staramy sie jezdzic bezpiecznie.

                                  hip: Ty może to wiesz, ale nie wszyscy o tym wiedzą. A ja jadąc drogą nie mam
                                  zielonego pojęcia kto o tym wie a kto nie. I dlatego jedyne czego oczekuję to
                                  przestrzegania przepisów. Bo to mogę przewidywać i mam prawo tego od innych
                                  oczekiwać. Bo jak ktoś jest na drodze to ma prawo jazdy, powinien znać przepisy
                                  i się do nich stosować. Na to liczę.
                                  PS jadąc samochodem trzeba się znacznie bardziej koncentrować i trzymać
                                  konkretnych zasad, niż w przypadku odkurzania mieszkania. Po to jest KD.
                                  • Gość: jolly_bb Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.home.net / 192.168.1.* 04.04.03, 14:56
                                    Gość portalu: hip napisał(a):

                                    > hip: Dziecko to co innego niż dorosły. Jak wiesz 5-latka nie zamkniesz w
                                    > więzieniu, a dorosłego i owszem. Zakładając teoretycznie, że popełnili to
                                    samo
                                    > przestępstwo. Ale ja dzieciom nie zawiązuję rąk :)

                                    nie przecze. o pedofilie tez Cie nie oskarzam. ale nawet jesli to by byl
                                    dorosly to ja postapilbym tak samo.

                                    > hip: ja po prostu wartościuję wszystko. I tutaj też. Z powodu wypadków na
                                    > schodach ginie w Polsce rocznie... no właśnie... ile ludzi. Może kilku
                                    pijaków,
                                    >
                                    > którzy spadli ze schodów i się zabili. Na drogach ginie ponad 5000 a było
                                    chyba
                                    >
                                    > ponad 7000. Jest różnica? Jest.

                                    tu sie roznimy. dla mnie ma znaczenie czy ginie 1 kierowca na 10000 na rok czy
                                    5/10000 na rok. ale czy ogolnie to jest 500000 czy 100 to mi to juz szczerze
                                    zwisa, bo zalezy od ilosci aut i ludnosci w kraju.
                                    ale chyba powinnismy podyskutowac o przyczynasz smiertelnosci w wypadkach w
                                    polsce.

                                    na wstepie poczynie jedno zalozenie. ludzie jezdza tak jak im wygodnie, za
                                    wiele sie im do glowy nie wcisnie, wiec trzeba im ZAPEWNIAC(nie wymuszac)
                                    bezpieczenstwo niezaleznie od nich:
                                    a) polepszyc stan drog tak, aby jazda 150 byla bezpieczniejsza. wierzaj mi ze
                                    jest bezpieczniej 180 na autostradzie niz 90 na waziutkiej drodze. a powyzej
                                    180 nie znowu tak bardzo wiele aut ciagnie.

                                    > hip: Ty może to wiesz, ale nie wszyscy o tym wiedzą. A ja jadąc drogą nie
                                    mam
                                    > zielonego pojęcia kto o tym wie a kto nie.

                                    to ze ktos to wie lub nie chyba nie ma znaczenia...

                                    > I dlatego jedyne czego oczekuję to
                                    > przestrzegania przepisów. Bo to mogę przewidywać i mam prawo tego od innych
                                    > oczekiwać. Bo jak ktoś jest na drodze to ma prawo jazdy, powinien znać
                                    przepisy
                                    >
                                    > i się do nich stosować. Na to liczę.

                                    ja nie licze na przepisy. w stresie (a o takich sytuacjach mowimy, bo normalne
                                    sa normalne i nikomu sie nie dzieje krzywda) nie mysli sie o przepisach tylko
                                    jak uratowac dupe(wlasna)

                                    Swietna sprawa jest prawo zeglugowe gdzie jest nastepujace hierarchia dot.
                                    pierwszenstwa:

                                    1) nalezy unikac kolizji za wszelka cene
                                    2) stosowac sie do przepisow okreslajacych pierwszenstwo

                                    moze to jest madrzejszy system niz ten na drodze. po prostu na wodzie jest
                                    bardziej hardcorowo i latwiej stracic zycie, wiec musi byc madrzej.


                                    > PS jadąc samochodem trzeba się znacznie bardziej koncentrować i trzymać
                                    > konkretnych zasad, niż w przypadku odkurzania mieszkania. Po to jest KD.

                                    Nie uwazam by jazda samochodem powinna wywolywac stres. trzeba byc uwaznym i
                                    skoncentrowanym, ale:
                                    zapodam Ci tekst, ktory rzucil moj instruktor prawa jazdy, byly major drogowki
                                    z bielska, pan Czech:

                                    'czy ktos, kto jedzie po autostradzie i przez minute grzebie przy radiu,
                                    odwracajac swa uwage od drogi, robi cos zlego?' (nagle wszyscy mowia: tak.
                                    oczywscie. powinien bardziej uwazac.) a major: 'no nie za bardzo, bo wlasnie
                                    po to jest autostrada wybudowana, zeby czlowiek mogl jechac bardziej
                                    zrelaksowany i nie koncentrowac sie tak mocno jak normalnie bo to jest
                                    meczace.'

                                    a jak chce jechac szybciej to sie po prostu bardziej skoncentruje. nikt nie
                                    jezdzi przez dluzszy czas w pelni skoncentrowany, bo organizm nie pozwala. u
                                    mlodzikow jeszcze bardziej nie pozwala. ale nawet zawodowemu kierowcy w tym
                                    wzgledzie baaaardzo daleko do idealu.

                                    powinnismy czynic jazde samochodem latwiejsza, przyjemniejsza, skuteczniejsza
                                    i mniej stresujaca, a nie pietrzyc problemy. jasne ze gina ludzie, jasne ze
                                    jest chamstwo i bezprawie. ale jak chcesz sobie zdrowie psuc z tego powodu to
                                    Cie nie popieram. jedz sobie spokojnie. badz mily i uprzejmy nawet dla
                                    niedobrych, bo w ten sposob dasz dobry przyklad i pokazesz klase. a mozesz ich
                                    wytrabic jak robia cos co razaco Ci sie nie podoba. albo na policje zglosic.
                                    • Gość: hip Re: do Hipa: a moge ja? IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 15:10
                                      Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                                      > ale chyba powinnismy podyskutowac o przyczynasz smiertelnosci w wypadkach w
                                      > polsce.

                                      hip: to ciekawy temat i pewnie znów wiele kontrowersyjnych i różnych poglądów.
                                      Ale ja najbliższy tydzień spędzam na wczasach i nie zaglądam na forum.

                                      > a) polepszyc stan drog tak,
                                      hip: Prawda

                                      aby jazda 150 byla bezpieczniejsza.
                                      hip: to trzeba autostrad, ale tam jest max 130.

                                      wierzaj mi ze
                                      > jest bezpieczniej 180 na autostradzie niz 90 na waziutkiej drodze.
                                      hip: Nie koniecznie. To zależy od warunków pogodowych . Jak są złe to karambol
                                      na autostradzie to tragedia.


                                      a powyzej
                                      > 180 nie znowu tak bardzo wiele aut ciagnie.
                                      hip: tego by jeszcze brakowało.

                                      >
                                      > ja nie licze na przepisy. w stresie (a o takich sytuacjach mowimy, bo
                                      normalne
                                      > sa normalne i nikomu sie nie dzieje krzywda) nie mysli sie o przepisach tylko
                                      > jak uratowac dupe(wlasna)

                                      hip: tak, ale tu mówimy już o sytuacjach szczególnych.
                                      >
                                      > Swietna sprawa jest prawo zeglugowe gdzie jest nastepujace hierarchia dot.
                                      > pierwszenstwa:
                                      >
                                      > 1) nalezy unikac kolizji za wszelka cene
                                      > 2) stosowac sie do przepisow okreslajacych pierwszenstwo
                                      >
                                      > moze to jest madrzejszy system niz ten na drodze. po prostu na wodzie jest
                                      > bardziej hardcorowo i latwiej stracic zycie, wiec musi byc madrzej.

                                      hip: nie znam przepisów na wodzie. Ale akweny wodne a drogi publiczne to wydaje
                                      mi się zupełnie co inego.


                                      > Nie uwazam by jazda samochodem powinna wywolywac stres.

                                      hip: lepiej jak nie wywołuje, ale to nie znaczy, że nie należy się
                                      koncentrować. należy i to mocno.

                                      >
                                      > 'czy ktos, kto jedzie po autostradzie i przez minute grzebie przy radiu,
                                      > odwracajac swa uwage od drogi, robi cos zlego?' (nagle wszyscy mowia: tak.
                                      > oczywscie. powinien bardziej uwazac.) a major: 'no nie za bardzo, bo wlasnie
                                      > po to jest autostrada wybudowana, zeby czlowiek mogl jechac bardziej
                                      > zrelaksowany i nie koncentrowac sie tak mocno jak normalnie bo to jest
                                      > meczace.'

                                      hip: W pewnym sensie trochę jest racji, ale to szerszy temat.

                                      >
                                      > a jak chce jechac szybciej to sie po prostu bardziej skoncentruje. nikt nie
                                      > jezdzi przez dluzszy czas w pelni skoncentrowany, bo organizm nie pozwala. u
                                      > mlodzikow jeszcze bardziej nie pozwala. ale nawet zawodowemu kierowcy w tym
                                      > wzgledzie baaaardzo daleko do idealu.
                                      hip: Dlatego co jakiś czas zaleca się robić przerwę i się rozluźnić.

                                      >
                                      > powinnismy czynic jazde samochodem latwiejsza, przyjemniejsza, skuteczniejsza
                                      > i mniej stresujaca, a nie pietrzyc problemy.
                                      hip: Między innymi po to są przepisy, a nie wolna amerykana.

                                      jasne ze gina ludzie, jasne ze
                                      > jest chamstwo i bezprawie. ale jak chcesz sobie zdrowie psuc z tego powodu to
                                      > Cie nie popieram. jedz sobie spokojnie. badz mily i uprzejmy nawet dla
                                      > niedobrych, bo w ten sposob dasz dobry przyklad i pokazesz klase. a mozesz
                                      ich
                                      > wytrabic jak robia cos co razaco Ci sie nie podoba. albo na policje zglosic.

                                      hip: Zgadzam się. I wcale nie mam zamiaru na drodze nikomu przeszkadzać, ani
                                      świrować. Uważam, że to nie miejsce na takie zachowanie. Co nie znaczy, że nie
                                      podchodzę krytycznie do tych, którzy w rażący sposób łamią prawo.
                                      To wszystko. Idę się pakować i zmywam się stąd. Ciekawe co zobaczę na trasie
                                      (ok. 450 km po polskich drogach - w jedną stronę)
                    • greenblack Re: do Hipa: a moge ja? 04.04.03, 00:09
                      Gość portalu: jolly_bb napisał(a):


                      > hipie uniemozliwiasz nie ulatwiajac.


                      Frapujący tok myślenia. Czy jeśli S.T. z Elbląga nie myje mi samochodu, R.F. z
                      Katowic nie wynosi mi śmieci, W.M z Wrocławia nie wpłaca mi na konto części
                      swojej pensji, to czy znaczy to, że wszyscy oni utrudniają/uniemożliwiają mi
                      życie?


                      Jeśli chcesz wyprzedzać, to znaczy, że pewnie się bardzo śpieszysz z bardzo
                      ważnego powodu, więc przynajemniej rób to dobrze. Jeżeli nie przeciwnym pasie
                      nie ma miejsca na wykonanie manewru wyprzedzania, to znaczy, że tego manewru
                      nie możesz przeprowadzić. Przyhamować lub zjechać na pobocze, by ktoś się
                      zmieścił po nieudanym wyprzedzaniu przychodzi mi łatwiej, jeśli na przeciwnym
                      pasie nagle pojawi się wyjeżdżający z podporządkowanej pojazd albo nastąpi inna
                      nieprzewidziana sytuacja. Jeżeli ktoś nie zdąży przed jadącym z przeciwka, to
                      znaczy, że źle ocenił sytuację, możliwości własne i samochodu. Dlatego nie
                      powinien się już więcej zabierać za wyprzedzanie, a tym bardziej wymagać od
                      kogoś usuwania się na pobocze.



                      Pozdrawiam
      • mrzagi01 Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom 03.04.03, 14:47
        Gość portalu: johndoe napisał(a):

        >
        > no pewnie. po co traktowac innych inaczej. oni /wg. Ciebie/ MUSZA byc
        dobrymi
        > kierowcami. inaczej won z drogi. najlepiej do tramwajow. albo do lasu
        pocwiczy
        > c swiat /droga/ to nie tylko sami tacy geniusze jak Ty. i wyobraz s
        > obie prawo daje im takie same przywileje jak Tobie.

        A moze dlatego ze przec. samochod wazy ok 1t. rozwija przec predkosc 150 km/h
        jest ich bardzo duzo, to wlasnie wypadalo by byc dobrym kierowca, dla zdrowia
        wlasnego i wspoluczestnikow ruchu. Doka ma racje piszac o profesjonalizmie.
        Jadac samochodem oczekuje od innych uczestnikow ruchu pewnej przewidywalnosci
        zachowania (niewazne czy jest to wlekaca sie cipa grochowa czy pan
        zapierdzielacz). Nie mam specjalnie ochoty ktoregos dnia byc uczestnikiem
        kolizji wyniklej z tego ze ktos jeszcze nie obcykal sie z uzywaniem
        kierunkowskazow, czy korzystaniem z lusterek


        • Gość: jolly_bb Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 14:51
          mrzagi01 napisał:
          > A moze dlatego ze przec. samochod wazy ok 1t. rozwija przec predkosc 150
          km/h
          > jest ich bardzo duzo, to wlasnie wypadalo by byc dobrym kierowca, dla
          zdrowia
          > wlasnego i wspoluczestnikow ruchu. Doka ma racje piszac o profesjonalizmie.
          > Jadac samochodem oczekuje od innych uczestnikow ruchu pewnej
          przewidywalnosci
          > zachowania (niewazne czy jest to wlekaca sie cipa grochowa czy pan
          > zapierdzielacz). Nie mam specjalnie ochoty ktoregos dnia byc uczestnikiem
          > kolizji wyniklej z tego ze ktos jeszcze nie obcykal sie z uzywaniem
          > kierunkowskazow, czy korzystaniem z lusterek

          Musisz chyba zaufac lokalnemo WORDowi ze nie wypuscili na ulice jakiegos
          ciecia. ale jesli zadasz gwarancji ze tak nie jest i wymagasz aby wszyscy byli
          superhiper to ja moge na tej samej zasadzie wymagac pelnego profesjonalizmu
          rzadzacych, a jesli nie, to zadac ich natychmiastowej wymiany. ale tego nie
          robie bo szanuje wole wiekszosci i ponosze ryzyko bycia w zorganizowanej
          niedoskonalej spolecznosci. Ty chcialbys byc po prostu robotem :)
          • mrzagi01 Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom 03.04.03, 15:07
            Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

            szanuje wole wiekszosci i ponosze ryzyko bycia w zorganizowanej
            > niedoskonalej spolecznosci. Ty chcialbys byc po prostu robotem :)

            Ale nalezy sie doskonalic. Postawy "jakim mnie panie boze stworzyles takim mnie
            masz (z daltonizmem, astygmatyzmem i refleksem szachisty)" albo "mam zajebista
            fure 200km pod maska, to wy macie na mnie uwazac a nie ja na was" budza moj
            sprzeciw. Zasada ograniczonego zaufania nie moze przeksztalcic sie w zasade
            kompletnego braku zaufania
            • Gość: jolly_bb Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 15:11
              mrzagi01 napisał:
              > Zasada ograniczonego zaufania nie moze przeksztalcic sie w zasade
              > kompletnego braku zaufania

              jeszcze chyba dojdziesz do tego ze sporo wypadkow bierze sie z ufania innym.
              jadac po drodze wszyscy ufamy innym(bo sie nie da inaczej), ale kiedys dzieje
              sie cos zlego to wlasnie z tego powodu ze zaufalismy.
            • Gość: johndoe Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.tlsa.pl 03.04.03, 15:18
              mrzagi01 napisał:


              > Ale nalezy sie doskonalic. Postawy "jakim mnie panie boze stworzyles takim mnie
              >
              > masz (z daltonizmem, astygmatyzmem i refleksem szachisty)" albo "mam zajebista
              > fure 200km pod maska, to wy macie na mnie uwazac a nie ja na was" budza moj
              > sprzeciw. Zasada ograniczonego zaufania nie moze przeksztalcic sie w zasade
              > kompletnego braku zaufania
              oki. kto wyznaczy granice, czy jestes juz dobrym kierowca i mozesz jezdzic po ulicy? zdany egamin na prawo jazdy sprawy nie zalatwia. po egzaminie wszyzcy sa zieleni w duzym ruchu. Ty czy moze Doki ustalicie, ze ten czy tamten jest juz dobrym kierowca i moze z Wami jezdzic po jednej ulicy. a moze schumacher albo hakkinen powinni to zrobic? tylko, ze wtedy okaze sie, ze na droge moze wyjechac 1% ludzkosci. albo dopuscimy do siebie mysl, ze nie wszyscy sa dobrymi kierowcami, ale moga korzystac z drog i bedziemy im pomagac chociazby swoja uprzejmoscia, albo stosujmy takie zasady zawsze i wszedzie. jestes gorszm uczniem? to won, nikt Ci reki nie poda. gorzej niz koledzy grales w pilke? to won, do domu znaczki ogladac. nie znasz ortografii to won z tego forum. nie umiesz sie gustownie ubrac, siedz w domu. kazdy z nas jest w jakiejs dziedzinie dobry a w innej kiepski, raz my komus pomozemy, innym razem my bedziem ppotrzebowali pomocy.
              pzdr
              • Gość: Doki Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.9-200-80.adsl.skynet.be 03.04.03, 15:31
                Gość portalu: johndoe napisał(a):


                > oki. kto wyznaczy granice, czy jestes juz dobrym
                kierowca i mozesz jezdzic po
                > ulicy? zdany egamin na prawo jazdy sprawy nie zalatwia.
                po egzaminie wszyzcy sa
                > zieleni w duzym ruchu. Ty czy moze Doki ustalicie, ze
                ten czy tamten jest juz
                > dobrym kierowca i moze z Wami jezdzic po jednej ulicy.
                a moze schumacher albo h
                > akkinen powinni to zrobic?

                Po co zaraz tak skomplikowanie? Jestem zwolennikiem
                rozwiazania prawa jazdy z ograniczeniem mocy
                dopuszczalnej, po paru latach bezwypadkowej jazdy
                nabywalbys prawa do jezdzenia coraz mocniejszymi (i
                trudniejszymi do opanowania) furami. Poza tym prawo jazdy
                nie musi byc bezterminowe, powiedzmy recertyfikacja co 10
                (powyzej 60 roku zycia co 5) lat.

                > tylko, ze wtedy okaze sie, ze na droge moze wyjechac
                > 1% ludzkosci.

                Gdyby to byl 1% to kryteria byly za ostre. Ale gdyby
                kierowcami zostalo tylko polowa tych, ktorym obecnie
                wydaje sie, ze moga kierowac, to juz byloby cos.

                kazdy z nas jest w jakiejs dziedzinie dobry a w innej ki
                > epski, raz my komus pomozemy, innym razem my bedziem
                ppotrzebowali pomocy.

                W dziedzinach, w ktorych jestem kiepski, staram sie
                polegac na fachowcach. Mozna jezdzic taksowkami.
              • mrzagi01 Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom 04.04.03, 08:00
                Gość portalu: johndoe napisał(a):

                > oki. kto wyznaczy granice, czy jestes juz dobrym kierowca i mozesz jezdzic
                po
                > ulicy? zdany egamin na prawo jazdy sprawy nie zalatwia. po egzaminie wszyzcy
                sa
                > zieleni w duzym ruchu.

                Zgadza sie, nie zalatwia, ale moze zalatwialby troche bardziej gdyby nie byl
                przeprowadzany w oparciu o tak idiotyczne zasady. zauwaz, ze polozenie glownego
                akcentu na debilowate manewry miedzy slupkami powoduje iz szczuple godziny
                jazdy w czasie kursu sa marnowane na katowanie placu manewrowego (makabryczny
                autentyczny przyklad z mojego miasta: pare lat temu jedna babka po zaliczeniu
                slupkow wyjechala na miasto i sie zabila). ja mialem szczescie robic prawko w
                czasach gdy to jeszcze nie zostalo postawione na glowie (hehe! na polonezie
                robilem:). Jednym z cwiczen ktore mi serwowal instruktor bylo zbieranie z
                podlogi zapalek w czasie ruchu. jedno moge powiedziec na pewno- jak znalazlem
                sie potem w duzym ruchu, to zielony bylem jak cholera, ale sie tych samochodow
                nie balem i wiedzialem co mam robic.

                albo dopuscimy do siebie mysl, ze nie wszyscy sa dobrymi kierowc
                > ami, ale moga korzystac z drog i bedziemy im pomagac chociazby swoja
                uprzejmosc

                co wlasciwie znaczy dobry kierowca, zly kierowca ? w obecnych czasach (
                samochodow jest tyle ile jest, waza tyle a tyle , poruszaja sie z taka a taka
                predkoscia, a prawa fizyki wciaz te same) nie moze byc miejsca dla zlych
                kierowcow ( zarowno cipowatych gamoni, jak i niezrownowazonych furiatow
                pozbawionych samozachowawczego instynktu)bo jest to po prostu niebezpieczne dla
                zycia. co innego- byc KIEROWCA NIEDOSWIADCZONYM- kazdy kiedys zaczynal, ale w
                tym przypadku poczucie profesjonalizmu okresla zakres mozliwosci.
                • Gość: johndoe Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.tlsa.pl 04.04.03, 09:04
                  mrzagi01 napisał:


                  > Zgadza sie, nie zalatwia, ale moze zalatwialby troche bardziej gdyby nie byl
                  > przeprowadzany w oparciu o tak idiotyczne zasady. zauwaz, ze polozenie glownego
                  >
                  > akcentu na debilowate manewry miedzy slupkami powoduje iz szczuple godziny
                  > jazdy w czasie kursu sa marnowane na katowanie placu manewrowego (makabryczny
                  > autentyczny przyklad z mojego miasta: pare lat temu jedna babka po zaliczeniu
                  > slupkow wyjechala na miasto i sie zabila). ja mialem szczescie robic prawko w
                  > czasach gdy to jeszcze nie zostalo postawione na glowie (hehe! na polonezie
                  > robilem:). Jednym z cwiczen ktore mi serwowal instruktor bylo zbieranie z
                  > podlogi zapalek w czasie ruchu. jedno moge powiedziec na pewno- jak znalazlem
                  > sie potem w duzym ruchu, to zielony bylem jak cholera, ale sie tych samochodow
                  > nie balem i wiedzialem co mam robic.

                  moim zdaniem zmiana profilu kursu poprawilaby sytuacje, ale na pewno nie rozwiazalaby do konca /moja opinia- patrz watek o kursie jazdy i placyku/. natezenie ruchu w porownaniu do lat 80 czy wczesnych 90 jest takie, ze nie ma co porownywac. poza tym zylismy w kraju, gdzie niestety chamstwo nie bylo nalezycie pietnowane przez 45 lat, i to tez odbija sie np. w zachowaniu kierowcow. czlowiek bezposrednio po kursie nie powinien spodziewac sie tego,
                  ze droga to miejsce rywalizacji a inny kierowca to przeciwnik utrudniajacy mu dojazd do celu /tak to widzi wg. mnie Doki/. Gdyby tak bylo, to ci najgorsi /czyli w 80% ci zaraz po egzaminie/ staliby na straconej pozycji. TRZEBA im ulatwic nauke /bo oni jeszcze dlugo sie ucza/ chociazby po to, zeby oni ulatwili potem te nauke naszym dzieciom.
                  >
                  > albo dopuscimy do siebie mysl, ze nie wszyscy sa dobrymi kierowc
                  > > ami, ale moga korzystac z drog i bedziemy im pomagac chociazby swoja
                  > uprzejmosc
                  >
                  > co wlasciwie znaczy dobry kierowca, zly kierowca ? w obecnych czasach (
                  > samochodow jest tyle ile jest, waza tyle a tyle , poruszaja sie z taka a taka
                  > predkoscia, a prawa fizyki wciaz te same) nie moze byc miejsca dla zlych
                  > kierowcow ( zarowno cipowatych gamoni, jak i niezrownowazonych furiatow
                  > pozbawionych samozachowawczego instynktu)bo jest to po prostu niebezpieczne dla
                  >
                  > zycia. co innego- byc KIEROWCA NIEDOSWIADCZONYM- kazdy kiedys zaczynal, ale w
                  > tym przypadku poczucie profesjonalizmu okresla zakres mozliwosci.

                  niestety polskie prawo ustanowilo tak poprzeczke, ze zawsze beda na ulicy ludzie nieprzewidywalni, a rowniez ludzie, ktorzy po prostu nie naucza sie dobrze jezdzic, tak jak ja nigdy nie naucze sie spiewac. albo bede wobec nich nastawiony pokojowo i pomoge im dojechac do punktu b, do ktorego daza, albo nie. jezeli im nie pomoge /wpuszczajac, przepuszczajac, pozwalajac zmienic trzy paski, bo wlasnie sobie uswiadamiaja, ze musza skrecic w lewo/ to moze byc bum. jka bedzie bum to zrobi sie korek i ci za mna maja przewalone. a teraz pomyslmy co bedzie jak taki kapelusznik jedzie przede mna i nikt go nie chce wpuscic i jest bum i to ja stoje w korku. ulatwiajac zycie innym, ulatwiam je sobie, a kosztuje mnie to najwyzej kilka minut w skali dnia.
                  pzdr
                  • Gość: Doki nie do konca IP: *.146-136-217.adsl.skynet.be 04.04.03, 09:40
                    Gość portalu: johndoe napisał(a):
                    ,
                    > ze droga to miejsce rywalizacji a inny kierowca to przeciwnik utrudniajacy mu
                    > dojazd do celu /tak to widzi wg. mnie Doki/.

                    Droga to nie jest miejsce rywalizacji, a inny kierowca to PRZESZKODA, a nie przeciwnik - tak napisalem. Rownie dobrze moglbym uwazac drzewo na poboczu, albo sniezyce, za przeciwnika. Nie - to tez tylko przeszkody, z ktorymi trzeba sie liczyc. To takie sprostowanko.

                    I nie do konca zadzam sie z Hipem, ze trzymanie sie przepisow wszystko zalatwia - tu masz punkt, johndoe. Odpowiem, jak von Nogaj, zydowska anegdotka: gdy rabina zapytano o wykladnie Tory, odpowiedzial: "miluj Pana Boga i blizniego- to jest cala Tora. Reszta to przypisy."
                    Ja na swoj uzytek splaszczylem KD do zasad:
                    1. nie daj sie trafic
                    2. niektorzy uzytkownicy drogi beda probowac cie trafic, nie wiadomo tylko kto i kiedy. Nie stosuje zasady ograniczonego zaufania. Nie ufam nikomu i zawsze staram sie miec plan B na podoredziu. Dlatego m. in. nie zjezdzam i nie wyprzedzam na trzeciego, bo te rzeczy zachowuje do uzytku jako plan B.

                    > chociazby po to, zeby oni ulatwili pote
                    > m te nauke naszym dzieciom.

                    To chyba nie bedzie potrzebne. Gdy nasze (moje) dzieci dorosna, ruchu prawie nie bedzie, tylko same korki.

                    > niestety polskie prawo ustanowilo tak poprzeczke, ze zawsze beda na ulicy ludzi
                    > e nieprzewidywalni, a rowniez ludzie, ktorzy po prostu nie naucza sie dobrze je
                    > zdzic, tak jak ja nigdy nie naucze sie spiewac.

                    No to podniesmy poprzeczke!
                    • Gość: hip Re: nie do konca IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 10:02
                      Gość portalu: Doki napisał(a):

                      > I nie do konca zadzam sie z Hipem, ze trzymanie sie przepisow wszystko
                      zalatwia

                      hip: Przeprasza, ale nie uważam, że załatwia WSZYSTKO. Uważam, że trzymanie się
                      przepisów powinno być podstawą i generalnie akceptowaną zasadą. Nie neguję
                      uprzejmości, ani pewnych niekonwencjonalnych zachowań w niektórych
                      specyficznych sytuacjach. Ale mówimu tu o zasadach a nie o wyjątkowych
                      sytuacjach.
                      pozdr
                  • mrzagi01 Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom 04.04.03, 10:06
                    Gość portalu: johndoe napisał(a):

                    > niestety polskie prawo ustanowilo tak poprzeczke, ze zawsze beda na ulicy
                    ludzi
                    > e nieprzewidywalni, a rowniez ludzie, ktorzy po prostu nie naucza sie dobrze
                    je
                    > zdzic, tak jak ja nigdy nie naucze sie spiewac.
                    to zupelnie, tak jak ja i dlatego nie przyszlo mi do glowy startowac do IDOLA

                    albo bede wobec nich nastawiony
                    > pokojowo i pomoge im dojechac do punktu b, do ktorego daza, albo nie. jezeli
                    i
                    > m nie pomoge /wpuszczajac, przepuszczajac, pozwalajac zmienic trzy paski, bo
                    wl
                    > asnie sobie uswiadamiaja, ze musza skrecic w lewo/ to moze byc bum.

                    jak gosc bedzie uprzejmy luknac w lusterka, wrzucic kierunkowskaz- prosze
                    bardzo, moze sie poruszac z predkoscia rikszy a ja go wpuszcze. gorzej jak mi
                    wyskoczy przed maske jak diabel z pudelka (kolega moj dachowal w takich
                    okolicznosciach, a i ja zaliczylem kiedys dzwonek).
                    Teraz wyglada to tak, ze jak sie zatrzymuje przed zeberka, zeby puscic
                    pieszego, to sie od razu zastanawiam czy facio ktory jedzie za mna nie wyladuje
                    na moim tylku, bo akurat gada przez komorke, albo gmera w radiu. Jak jestem
                    gdzies w trasie i z przeciwka nadjezdza kolumna z ciezarowka na czele to mnie
                    zaraz bierze jakis durny odruchowy lek, ze zaraz wyskoczy zza niej do
                    wyprzedzania jakis niedowidzacy narwaniec i przydupi we mnie centralnie. a
                    gdziekolwiek w europie (niemcy, hol., nawet pd. wlochy) czuje sie w tej materii
                    zupelnie wyluzowany.
                    • Gość: johndoe Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.tlsa.pl 04.04.03, 10:21
                      mrzagi01 napisał:

                      >
                      > jak gosc bedzie uprzejmy luknac w lusterka, wrzucic kierunkowskaz- prosze
                      > bardzo, moze sie poruszac z predkoscia rikszy a ja go wpuszcze.
                      i o tym caly czas pisze. zdecydowana wiekszosc tak robi, nawet jezeli pozostale elementy jazdy w ruchu miejskim ma opanowane na poziomie 0.
                      pzdr
              • Gość: hip Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 08:52
                Gość portalu: johndoe napisał(a):

                kto wyznaczy granice, czy jestes juz dobrym kierowca i mozesz jezdzic po
                > ulicy? zdany egamin na prawo jazdy sprawy nie zalatwia. po egzaminie wszyzcy
                sa
                > zieleni w duzym ruchu. Ty czy moze Doki ustalicie, ze ten czy tamten jest
                juz
                > dobrym kierowca i moze z Wami jezdzic po jednej ulicy. a moze schumacher albo
                h
                > akkinen powinni to zrobic?

                hip: Jeździć po drodze publicznej może ten kto zdobył uprawnienia do tego. A
                żeby było jak najmniej problemów to od tego są zasady ruchu spisane wKD. A po
                to tam są aby ich przestrzegać.
                pozdr
                • Gość: johndoe Re: do Hipa IP: *.tlsa.pl 04.04.03, 09:14
                  Gość portalu: hip napisał(a):


                  > hip: Jeździć po drodze publicznej może ten kto zdobył uprawnienia do tego. A
                  > żeby było jak najmniej problemów to od tego są zasady ruchu spisane wKD. A po
                  > to tam są aby ich przestrzegać.
                  > pozdr
                  oki. rozpatrzmy teraz 2 podobne sytuacje.
                  a).
                  droga uprzywilejowana jedzie sznurek samochodow.
                  z drogi podporzadkowanej chca na droge glowna wjechac samochody. jako pierwszy stoi dobry kierowca /np. Doki/. nikt go nie wpuszcza, ale on daje sobie rade i moze wjechac nastepny.

                  sytuacja b). jako pierwszy stoi tam zielony kierowca i nikt go nie chce wpuscic. on stoi jak ta c..a, a za nim coraz wiekszy korek.

                  to mogloby byc na tyle, ale idzmy dalej.
                  droga glowna jedziesz Ty. widzis sytuacje /zielony blokuje cokolwiek ruch/ i prawidlowo ja oceniasz. odpowiedz mi na 3 pytania
                  1. wpusczasz tego "zielonego" czy jedziesz dalej
                  2. jezeli go wpusciles to jaki to ma zwiazek z KD i zasadami ruchu w nim opisanymi.
                  3. czy KD jest jedynym wyznacznikiem Twojego zachowania na drodze?
                  pzdr
                  • Gość: hip Re: do Hipa IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 09:50
                    rozpatrzmy teraz 2 podobne sytuacje.
                    > a).
                    > droga uprzywilejowana jedzie sznurek samochodow.
                    > z drogi podporzadkowanej chca na droge glowna wjechac samochody. jako
                    pierwszy
                    > stoi dobry kierowca /np. Doki/. nikt go nie wpuszcza, ale on daje sobie rade
                    i
                    > moze wjechac nastepny.
                    >
                    > sytuacja b). jako pierwszy stoi tam zielony kierowca i nikt go nie chce
                    wpuscic
                    > . on stoi jak ta c..a, a za nim coraz wiekszy korek.
                    >
                    > to mogloby byc na tyle, ale idzmy dalej.
                    > droga glowna jedziesz Ty. widzis sytuacje /zielony blokuje cokolwiek ruch/ i
                    pr
                    > awidlowo ja oceniasz. odpowiedz mi na 3 pytania
                    > 1. wpusczasz tego "zielonego" czy jedziesz dalej
                    > 2. jezeli go wpusciles to jaki to ma zwiazek z KD i zasadami ruchu w nim
                    opisan
                    > ymi.
                    > 3. czy KD jest jedynym wyznacznikiem Twojego zachowania na drodze?

                    hip: ad. 1. To zależy od sytuacji na drodze i mojego humoru danego dnia. Ale
                    zdarzało mi się wpuszczać, chociaż jest pytanie jak rozpoznać czy jest zielony
                    czy nie.
                    2. Taki, że zrobiłem to co zrobiłem całkiem świadomie nie stwarzając
                    zagrożenia na drodze. Jeśli byłoby zagrożęnie to nie zrobiłbym tego (np. nagłe
                    hamowanie ze 100 km/h aby wpuścić)
                    3. Nie jest jedynym. W sytuacjach awaryjnych (np. w razie wypadku na ogół
                    reakcje kierowców nie maja nic wspólnego z przepisami, są odruchami ratującymi
                    życie).

                    a propos. Już pisałem. Co innego ułatwić włączenie się do ruchu, a co innego
                    ułatwić łamanie prawa. WŁĄCZANIE DO RUCHU NIE JEST ZABRONIONE PRZEPISAMI A
                    NIEDOZWOLONA PRĘDKOŚĆ TAK
                    pozdr
                    • Gość: johndoe Re: do Hipa IP: *.tlsa.pl 04.04.03, 09:59
                      Gość portalu: hip napisał(a):


                      > hip: ad. 1. To zależy od sytuacji na drodze i mojego humoru danego dnia. Ale
                      > zdarzało mi się wpuszczać, chociaż jest pytanie jak rozpoznać czy jest zielony
                      >
                      > czy nie.
                      bylo to po prostu zalozenie, niewazne jak realne /moze to Twoj sasiad, ktorego doskonale znasz:)/.
                      > 2. Taki, że zrobiłem to co zrobiłem całkiem świadomie nie stwarzając
                      > zagrożenia na drodze. Jeśli byłoby zagrożęnie to nie zrobiłbym tego (np. nagłe
                      > hamowanie ze 100 km/h aby wpuścić)
                      ale nie odpowiedziales na najwazniejsza czesc. jaki to ma zwiazek z KD, ktorego przestrzeganie uwazasz za jedyny wyznacznik poruszania sie po drodze.
                      > 3. Nie jest jedynym. W sytuacjach awaryjnych (np. w razie wypadku na ogół
                      > reakcje kierowców nie maja nic wspólnego z przepisami, są odruchami ratującymi
                      > życie).

                      nie pisz o sytuacjach awaryjnych, skor 10 linijek wczesniej piszesz, ze postepujesz w sposob nijak nie opisany w KD.

                      > a propos. Już pisałem. Co innego ułatwić włączenie się do ruchu, a co innego
                      > ułatwić łamanie prawa. WŁĄCZANIE DO RUCHU NIE JEST ZABRONIONE PRZEPISAMI A
                      > NIEDOZWOLONA PRĘDKOŚĆ TAK
                      > pozdr
                      a Ty masz radar w oczach i wiesz, ze ten ktory Cie wyprzedza jedzie 130 a nie 110, zwlaszcza jak poruszasz sie 80.
                      pzdr
                      ps. watek o zjezdzaniu to ten poprzedni
                      • Gość: hip Re: do Hipa IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 10:08
                        Gość portalu: johndoe napisał(a):

                        > ale nie odpowiedziales na najwazniejsza czesc. jaki to ma zwiazek z KD,
                        ktorego
                        > przestrzeganie uwazasz za jedyny wyznacznik poruszania sie po drodze.

                        hip: Nie jedyny. To zasada, a sytuacje wyjątkowe się zdarzają. Ty podajesz
                        sytuację wyjąktową a chcesz abym odnosił się do niej jak do reguły. Błąd.

                        > nie pisz o sytuacjach awaryjnych, skor 10 linijek wczesniej piszesz, ze
                        postepu
                        > jesz w sposob nijak nie opisany w KD.

                        hip: to Ty ciągle wymyślasz sytuacje specyficzne. Więc ja Ci odpowiedziałem też
                        specyficzną sytuacją tylko innego rodzaju.

                        WŁĄCZANIE DO RUCHU NIE JEST ZABRONIONE PRZEPISAMI A
                        >
                        > > NIEDOZWOLONA PRĘDKOŚĆ TAK
                        > > pozdr
                        > a Ty masz radar w oczach i wiesz, ze ten ktory Cie wyprzedza jedzie 130 a nie
                        1
                        > 10, zwlaszcza jak poruszasz sie 80.

                        hip: Człowieku, prosiłem Cię abyś nie szermował takimi beznadziejnymi
                        argumentami. Jak jadę 90 i widzę w lusterku, że z dala zbliża się gwałtownie
                        szaleniec to na prawdę potrafię ocenić, że znacznie przekracza dopuszczalne 90.
                        Jeśli Ty tego nie potrafisz to nie wróżę Ci nic dobrego w ruchu drogowym.
                        Obym się mylił
                        pozdr
                        • Gość: johndoe Re: do Hipa IP: *.tlsa.pl 04.04.03, 10:17
                          Gość portalu: hip napisał(a):

                          > Gość portalu: johndoe napisał(a):
                          >
                          > > ale nie odpowiedziales na najwazniejsza czesc. jaki to ma zwiazek z KD,
                          > ktorego
                          > > przestrzeganie uwazasz za jedyny wyznacznik poruszania sie po drodze.
                          >
                          > hip: Nie jedyny. To zasada, a sytuacje wyjątkowe się zdarzają. Ty podajesz
                          > sytuację wyjąktową a chcesz abym odnosił się do niej jak do reguły. Błąd.

                          przejedz sie do miasta, gdzie ruch jest naprawde duzy a zmieni Ci sie wyobrazeni o wyjatkach.
                          >
                          > > nie pisz o sytuacjach awaryjnych, skor 10 linijek wczesniej piszesz, ze
                          > postepu
                          > > jesz w sposob nijak nie opisany w KD.
                          >
                          > hip: to Ty ciągle wymyślasz sytuacje specyficzne. Więc ja Ci odpowiedziałem też
                          >
                          > specyficzną sytuacją tylko innego rodzaju.

                          ja wymyslam sytuacje specyficzne?????? a kto tu pisze caly cas o piratach, jakby ci stali na kazdym rogu.

                          > WŁĄCZANIE DO RUCHU NIE JEST ZABRONIONE PRZEPISAMI A
                          > >
                          > > > NIEDOZWOLONA PRĘDKOŚĆ TAK
                          > > > pozdr
                          > > a Ty masz radar w oczach i wiesz, ze ten ktory Cie wyprzedza jedzie 130 a
                          > nie
                          > 1
                          > > 10, zwlaszcza jak poruszasz sie 80.
                          >
                          > hip: Człowieku, prosiłem Cię abyś nie szermował takimi beznadziejnymi
                          > argumentami. Jak jadę 90 i widzę w lusterku, że z dala zbliża się gwałtownie
                          > szaleniec to na prawdę potrafię ocenić, że znacznie przekracza dopuszczalne 90.

                          po pierwsze Ty nie prosiles, po drugie argument jest beznadziejny /dla Ciebie/, bo oczywiscie kazda sytuacje przykrawasz na swoja miare.
                          nie TY musisz siedziec w samochodzie, ktory ktos wyprzedza; trafia to do Ciebie w koncu? ja pisze o 80,110 i 130 a Ty oczywiscie odpowiadasz mi lekko modyfikujac 90 /czyli max./ i 160.
                          > Jeśli Ty tego nie potrafisz to nie wróżę Ci nic dobrego w ruchu drogowym.
                          > Obym się mylił
                          > pozdr
                          to juz zupelnie pomijam
                          pzdr
                          • Gość: hip Re: do Hipa IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 10:29
                            Gość portalu: johndoe napisał(a):

                            > przejedz sie do miasta, gdzie ruch jest naprawde duzy a zmieni Ci sie
                            wyobrazen
                            > i o wyjatkach.

                            hip: cały czas jeżdżę po głównych ulicach Warszawy


                            a kto tu pisze caly cas o piratach,
                            hip: Przejedź się latem nad morze w weekend to zobaczysz jaki procent
                            przekracza dozwolone prędkości i to nie o 10-20 tylko o 40-50.

                            > > WŁĄCZANIE DO RUCHU NIE JEST ZABRONIONE PRZEPISAMI A
                            NIEDOZWOLONA PRĘDKOŚĆ TAK

                            > > hip: Człowieku, prosiłem Cię abyś nie szermował takimi beznadziejnymi
                            > > argumentami. Jak jadę 90 i widzę w lusterku, że z dala zbliża się gwałtown
                            > ie
                            > > szaleniec to na prawdę potrafię ocenić, że znacznie przekracza dopuszczaln
                            > e 90.
                            >
                            > po pierwsze Ty nie prosiles, po drugie argument jest beznadziejny /dla
                            Ciebie/,
                            > bo oczywiscie kazda sytuacje przykrawasz na swoja miare.
                            > nie TY musisz siedziec w samochodzie, ktory ktos wyprzedza; trafia to do
                            Ciebie
                            > w koncu? ja pisze o 80,110 i 130 a Ty oczywiscie odpowiadasz mi lekko
                            modyfiku
                            > jac 90 /czyli max./ i 160.

                            hip: 1. nie pisałem 160.
                            Znowu muszę powtórzyć. jak jadę 80 tam gdzie jest max. 90 to zawsze ułatwiam
                            wyprzedzanie JEŚLI TYLKO MOGĘ. Załatwiona sprawa?
                            • johndoe Re: do Hipa 04.04.03, 11:45
                              Gość portalu: hip napisał(a):

                              >
                              > hip: 1. nie pisałem 160.
                              > Znowu muszę powtórzyć. jak jadę 80 tam gdzie jest max. 90 to zawsze ułatwiam
                              > wyprzedzanie JEŚLI TYLKO MOGĘ. Załatwiona sprawa?
                              tu tak:) ale nie moge Ci nie wypomniec :) Twoich slow o przekraczaniu dozwolonej predkosci o 40 50 km/h.
                              pzdr
                              • Gość: hip Re: do Hipa IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 14:19
                                johndoe napisał:

                                Załatwiona sprawa?
                                > tu tak:) ale nie moge Ci nie wypomniec :) Twoich slow o przekraczaniu
                                dozwolone
                                > j predkosci o 40 50 km/h.

                                hip: Bo widzisz...są tacy co przekraczają nawet i o 100. Ale ja nie o Tobie
                                pisałem :)
                                pozdr
                      • Gość: hip Re: do johndoe IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 10:22
                        2 sytuacje:
                        1. jadę 40, widzę, że z podporządkowanej chce wyjechać pojazd ale ma trudności
                        bo jest tłok, zwalniam do 20 i umożliwiam mu wyjazd.
                        Czy ktoś złamał przepisy i jakie?
                        2. Jadę 90 z max dozwoloną prędk., za mną jedzie auto 120 i wyprzedza na
                        trzeciego z prędkością 140. Ja nie zjeżdżam na pobocze bo jest nierówne.
                        Czy ktoś złamał przepisy i jakie?
                        pozdr
                        • Gość: johndoe Re: do johndoe IP: *.tlsa.pl 04.04.03, 10:31
                          Gość portalu: hip napisał(a):

                          > 2 sytuacje:
                          > 1. jadę 40, widzę, że z podporządkowanej chce wyjechać pojazd ale ma trudności
                          > bo jest tłok, zwalniam do 20 i umożliwiam mu wyjazd.
                          > Czy ktoś złamał przepisy i jakie?
                          nikt nie zlamal przepisow. pomogles komus tam i nnym , ktorzy stali za nim wjechac na droge.
                          > 2. Jadę 90 z max dozwoloną prędk., za mną jedzie auto 120 i wyprzedza na
                          > trzeciego z prędkością 140. Ja nie zjeżdżam na pobocze bo jest nierówne.
                          > Czy ktoś złamał przepisy i jakie?
                          Ty nie zlamales przepisow. nidorozwoj, ktory wyprzedzal moze pomoc sobie, bo a nuz zycie ma ciezkie i jak szybko skonczy to bedzie t z pozytkiem dla niego.
                          pomaga rowniez tym co czekaja na organy. na szczescie mozgu jeszcze sie nie przeszczepia, wiec biorca moze byc normalny.
                          > pozdr
                          a teraz ja
                          jade 80 na drodze o szerokosci pasa 5 m i poboczu 3 m. asfalt i tu i tu jest oki. widocznosc do przodu na 2 km. ktos chce mnie wyprzedzic, nie zbliza sie z predkoscia nadswietlna. zjade na prawo czy nie?
                          pzdr
                          pzdr
                          • Gość: hip Re: do johndoe IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 10:45
                            Gość portalu: johndoe napisał(a):

                            > a teraz ja
                            > jade 80 na drodze o szerokosci pasa 5 m i poboczu 3 m. asfalt i tu i tu jest
                            ok
                            > i. widocznosc do przodu na 2 km. ktos chce mnie wyprzedzic, nie zbliza sie z
                            pr
                            > edkoscia nadswietlna. zjade na prawo czy nie?


                            hip: jeśli uznam, że zjazd na pobocze nie będzie niebezpieczny to zjadę. Chyba,
                            że w porę nie zauważę zbliżający się samochów bo w ferworze ruchu drogowego to
                            się czasem zdarza. Ale jak jadę poniżej dozwolonej to z zasady zawsze
                            umożliwiam wyprzedzanie
                            pozdr
                            • Gość: hip Re: do johndoe IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 11:01
                              Dla precyzji dodam, bo zaraz ktoś się będzie czepiał szczegółów, że zjeżdżam na
                              pobocze prawymi kołami a więc usuwam się na prawo o około 1 m. To wystarcza
                              wyprzedzającemu do spokojnego manewru a i ja mam zagwarantowany margines
                              bezpieczeństwa.
                              Tylko nie czepiajcie się, że nie zjeżdżam czterema kołami ;)
                              pozdr
                            • johndoe Re: do johndoe 04.04.03, 11:04
                              Gość portalu: hip napisał(a):

                              >
                              > hip: jeśli uznam, że zjazd na pobocze nie będzie niebezpieczny to zjadę. Chyba,
                              >
                              > że w porę nie zauważę zbliżający się samochów bo w ferworze ruchu drogowego to
                              > się czasem zdarza. Ale jak jadę poniżej dozwolonej to z zasady zawsze
                              > umożliwiam wyprzedzanie
                              > pozdr
                              ale ja wlasnie o takich sytuacjach staram sie pisac. nie kazdy wyprzedzajacy to pirat. z drugiej dtrony na takiej drodze trudno jechc 90.
                              pzdr
                              • Gość: hip Re: do johndoe IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 11:19
                                johndoe napisał:

                                > ale ja wlasnie o takich sytuacjach staram sie pisac. nie kazdy wyprzedzajacy
                                to
                                > pirat.
                                hip: Przecież wiem.

                                z drugiej dtrony na takiej drodze trudno jechc 90.

                                hip: Można. ja też nie jestem Swiętoszkiem i jak mam pusto, sucho, dobrą
                                nawierzchnię, dobry dzień i w ogóle wszysko oK, to też "pędzę" 100 a nawet 105.
                                Ale przed szybszą jazdą sie powstrzynuję. Dla zasady. Nie z obawy.
                          • greenblack Re: do johndoe 04.04.03, 10:46
                            Gość portalu: johndoe napisał(a):

                            > jade 80 na drodze o szerokosci pasa 5 m i poboczu 3 m. asfalt i tu i tu jest
                            ok
                            > i. widocznosc do przodu na 2 km. ktos chce mnie wyprzedzic, nie zbliza sie z
                            pr
                            > edkoscia nadswietlna. zjade na prawo czy nie?

                            To może ten z tyłu zacznie mnie wyprzedzać z prawej strony? Przcież 3-mterowe
                            pobocze to niemal dodatkowy pas ruchu i skoro niektórzy nakazują włączanie
                            kierunkowskazów przy wjeżdżaniu/wyjeżdzaniu na niego, to czemu nie miałby mnie
                            wyprzedzić z prawej? To będzie tak samo niezgodne z prawem, jakbym to ja jechał
                            poboczem.


                            Pozdrawiam
                            • johndoe Re: do johndoe 04.04.03, 10:59
                              greenblack napisał:

                              >
                              > To może ten z tyłu zacznie mnie wyprzedzać z prawej strony?
                              widzialem juz na tej drodze takie manewry:) zwykle to byli jacys dzygici w raczej starych beemkach.

                              Przcież 3-mterowe
                              > pobocze to niemal dodatkowy pas ruchu i skoro niektórzy nakazują włączanie
                              > kierunkowskazów przy wjeżdżaniu/wyjeżdzaniu na niego, to czemu nie miałby mnie
                              > wyprzedzić z prawej? To będzie tak samo niezgodne z prawem, jakbym to ja jechał
                              >
                              > poboczem.
                              i tak samo niezgodne z prawem jak np. przekraczanie dozwolonej szybosci. przekonaj mnie, ze ten 4matic, ktorym sie poruszasz zawsze sie do owych przepisow stosuje:)

                              >
                              > Pozdrawiam

                              pzdr
                              • greenblack Re: do johndoe 04.04.03, 11:04
                                johndoe napisał:


                                > i tak samo niezgodne z prawem jak np. przekraczanie dozwolonej szybosci.

                                Wątek nie jest o prędkości:P

                                przeko
                                > naj mnie, ze ten 4matic, ktorym sie poruszasz zawsze sie do owych przepisow
                                sto
                                > suje:)

                                Uuuuuuuu... Cios poniżej pasa:P


                                Pozdrawiam
                                • johndoe Re: do johndoe 04.04.03, 11:08
                                  greenblack napisał:


                                  > Uuuuuuuu... Cios poniżej pasa:P
                                  >
                                  >
                                  > Pozdrawiam
                                  dlaczego?:) skoro domagasz sie bezwzglednego stosowania przepisow, to nie mozesz tego robic wyrywkowo. nie stosujmy filozofi kalego.
                                  pzdr
                                  • greenblack Re: do johndoe 04.04.03, 11:14
                                    johndoe napisał:

                                    > dlaczego?:) skoro domagasz sie bezwzglednego stosowania przepisow, to nie
                                    mozes
                                    > z tego robic wyrywkowo.

                                    Domagam się stosowania przepisów i wiem, że sam przekraczam prędkość, a w
                                    innych sprawach też aniołkiem nie jestem. Jednak kiedy przekraczam prędkość i
                                    chcę wyprzedzać, to nie wymagam od innych usuwania się na pobocze lub
                                    innego "ułatwiania". Sam podejmuję ryzyko i nie chcę, by ktoś jeszcze w tym
                                    uczestniczył. Przeszkadzają mi też wszelkie gesty czy dowolne stosowanie
                                    znaków, które dla niektórych znaczą jedno,a dla innych moga znaczyć coś innego.


                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: hip Re: to rozsądne IP: *.pgi.waw.pl 04.04.03, 11:24
                                      greenblack napisał:

                                      > Domagam się stosowania przepisów i wiem, że sam przekraczam prędkość, a w
                                      > innych sprawach też aniołkiem nie jestem. Jednak kiedy przekraczam prędkość i
                                      > chcę wyprzedzać, to nie wymagam od innych usuwania się na pobocze lub
                                      > innego "ułatwiania". Sam podejmuję ryzyko i nie chcę, by ktoś jeszcze w tym
                                      > uczestniczył

                                      hip: Jeśli mogę, to chętnie podpisuję się pod taki ujęciem sprawy.
                                      pozdr
                                    • johndoe Re: do johndoe 04.04.03, 11:26
                                      greenblack napisał:

                                      >
                                      > Domagam się stosowania przepisów i wiem, że sam przekraczam prędkość, a w
                                      > innych sprawach też aniołkiem nie jestem. Jednak kiedy przekraczam prędkość i
                                      > chcę wyprzedzać, to nie wymagam od innych usuwania się na pobocze lub
                                      > innego "ułatwiania".


                                      no wlasnie "WYMAGAM". nikt nie powinien wymagac ode mnie, zebym zjechal. ale jak chce to zjade. eot
                                      Sam podejmuję ryzyko i nie chcę, by ktoś jeszcze w tym
                                      > uczestniczył. Przeszkadzają mi też wszelkie gesty czy dowolne stosowanie
                                      > znaków, które dla niektórych znaczą jedno,a dla innych moga znaczyć coś innego.

                                      jak najbardziej.
                                      >
                                      > Pozdrawiam
                                      pzdr
                                      • greenblack Re: do johndoe 04.04.03, 11:32
                                        johndoe napisał:

                                        >
                                        > no wlasnie "WYMAGAM". nikt nie powinien wymagac ode mnie, zebym zjechal. ale
                                        ja
                                        > k chce to zjade.

                                        Do takiego postawienia sprawy skłoniły mnie Twoje wypowiedzi i Twoje retoryczne
                                        pytania:"Ty pewnie nigdy się nie śpieszysz", "nie potrafisz zrozumieć, że ktoś
                                        nie ma czasu do stracenia"; oraz odwoływanie się do mojej kultury.


                                        Pozdrawiam
                                        • johndoe Re: do johndoe 04.04.03, 11:37
                                          greenblack napisał:


                                          >
                                          > Do takiego postawienia sprawy skłoniły mnie Twoje wypowiedzi i Twoje retoryczne
                                          >
                                          > pytania:"Ty pewnie nigdy się nie śpieszysz", "nie potrafisz zrozumieć, że ktoś
                                          > nie ma czasu do stracenia";
                                          do takich /beznadziejnych w gruncie rzeczy argumentow/ sklonil mni radykalizm Hipa

                                          >oraz odwoływanie się do mojej kultury.
                                          nie odwolywalem sie do niczyjej kultury. bezpieczenstwo /moje na 1 miejscu/ a potem kultura. ruch miejski to inna para klaoszy.

                                          >
                                          > Pozdrawiam
                                          pzdr
                                    • Gość: jolly_bb do greenblacka IP: *.home.net / 192.168.1.* 04.04.03, 14:16
                                      greenblack napisał:
                                      > Jednak kiedy przekraczam prędkość i
                                      > chcę wyprzedzać, to nie wymagam od innych usuwania się na pobocze lub
                                      > innego "ułatwiania".

                                      a kto wymaga???
                                      ale byloby elegancko z Twojej strony gdybys sie usuwal. z klasa bylbys gosc.
                                      uprzejmy, kulturny :). a tak...

                                      > Sam podejmuję ryzyko i nie chcę, by ktoś jeszcze w tym
                                      > uczestniczył.

                                      Na drodze wszyscy jedziemy na jednym wozku jestesmy od siebie poniekad
                                      zalezni. wlasnie dlatego istnieje zas. ogr. zaufania - bo nie mozemy polegac
                                      tylko na sobie ale trzeba brac zachowania innych pod uwage.

                                      > Przeszkadzają mi też wszelkie gesty czy dowolne stosowanie
                                      > znaków, które dla niektórych znaczą jedno,a dla innych moga znaczyć coś
                                      innego.
                                      >

                                      gesty dziekuje, przepraszam i pytajacy gest reka 'czy moge wjechac' uwazasz za
                                      przeszkadzajace? fajnie. a jak skonczysz jazde to tez? gratuluje.
      • Gość: Doki przewidywalna demagogia IP: *.9-200-80.adsl.skynet.be 03.04.03, 15:10
        Gość portalu: johndoe napisał(a):


        >
        > no pewnie. po co traktowac innych inaczej. oni /wg.
        Ciebie/ MUSZA byc dobrymi
        > kierowcami.

        Musza: jeszcze nie. Ale powinni.

        najlepiej do tramwajow. albo do lasu pocwiczy
        > c. to chciales powiedziec?

        Tak jest. Ruch kolowy jest zbyt powazna sprawa, zeby
        pozwalac na udzial w nim byle lajzom. Sam pisales, ze
        czasem od sprawnosci tego ruchu zalezy np czyjas posada.
        Zamiast wprowadzac dworskie obyczaje proponuje raczej
        ograniczyc klub kierowcow do tych, ktorzy naprawde
        wiedza, co robia za kierownica.

        a moze stworzyc jakis oboz dla tych gorszych? moze w
        > oswiecimiu?

        To jest prymitywna demagogia. Ale zauwaz, ze nikogo nie
        zmusza sie do jezdzenia samochodem.

        a co z tymi co zarabiaja mniej od nas? pozwolic im
        chodzic do tych
        > samych restauracji?

        Dopoki placa sami za siebie i nie pluja innym do talerzy,
        dlaczego nie?

        > pozwolic im kupowac te same auta?

        Jak wyzej.

        a co z tymi mniej sprawn
        > ymi /umyslowo i fizycznie/. utrzymywac dla nich szkoly
        specjalne czy won z nasz
        > ego podworka?

        Szkoly mozesz utrzymywac, ale NIE MA dla nich miejsca za
        kierownica.

        i wyobraz s
        > obie prawo daje im takie same przywileje jak Tobie.

        No wlasnie, to jest chore. Udawanie na sile, "sprawny
        inaczej" zamiast "kaleka". Zreszta, polityczna poprawnosc
        to osobny temat i lepiej go tu nie rozwijajmy. Teraz to
        Ty zaczales, i to bez zwiazku z tematem.
        Nie dawanie prawa jazdy byle komu pozwoliloby znacznie
        poprawic plynnosc i bezpieczenstwo ruchu. Widzialem
        ostatnio dziadka z zaawansowana choroba Parkinsona, jak
        pakowal sie za kolko! Przeciez to zgroza...
        • Gość: johndoe Re: przewidywalna demagogia IP: *.tlsa.pl 03.04.03, 15:37
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > Gość portalu: johndoe napisał(a):
          >
          >
          > >
          > > no pewnie. po co traktowac innych inaczej. oni /wg.
          > Ciebie/ MUSZA byc dobrymi
          > > kierowcami.
          >
          > Musza: jeszcze nie. Ale powinni.

          a Ty bedziesz wydawal certyfikaty, ktorzy sa a ktorzy nie.
          >
          > najlepiej do tramwajow. albo do lasu pocwiczy
          > > c. to chciales powiedziec?
          >
          > Tak jest. Ruch kolowy jest zbyt powazna sprawa, zeby
          > pozwalac na udzial w nim byle lajzom. Sam pisales, ze
          > czasem od sprawnosci tego ruchu zalezy np czyjas posada.
          > Zamiast wprowadzac dworskie obyczaje proponuje raczej
          > ograniczyc klub kierowcow do tych, ktorzy naprawde
          > wiedza, co robia za kierownica.

          jak na razie to prawo /polskie i nie tylko/ daje w tym wzgledzie mozliwosc decydowania egzaminatorowi w czasie egzaminu na prawo jazdy. kazdy po takim egzaminie to lajza /jak piszesz/. Ty taki byles i ja taki bylem. nie powinnismy na ulice wyjezdzac?


          > a moze stworzyc jakis oboz dla tych gorszych? moze w
          > > oswiecimiu?
          >
          > To jest prymitywna demagogia. Ale zauwaz, ze nikogo nie
          > zmusza sie do jezdzenia samochodem.

          to Ty wprowadzasz podzial na tych co ___wedlug___Ciebie___ sa dobrymi kierowcami lub nie. potem to juz z gorki.


          > a co z tymi co zarabiaja mniej od nas? pozwolic im
          > chodzic do tych
          > > samych restauracji?
          >
          > Dopoki placa sami za siebie i nie pluja innym do talerzy,
          > dlaczego nie?
          >
          > > pozwolic im kupowac te same auta?
          >
          > Jak wyzej.
          >
          > a co z tymi mniej sprawn
          > > ymi /umyslowo i fizycznie/. utrzymywac dla nich szkoly
          > specjalne czy won z nasz
          > > ego podworka?
          >
          > Szkoly mozesz utrzymywac, ale NIE MA dla nich miejsca za
          > kierownica.

          dla ludzi bez lewej nogi, czy dla tych bez praej dloni? dla zezowatych? po heine-medinie? przybliz nam wszystkim, ktorzy z nich wedlug Ciebie nie nadaja sie za kierownice?

          > i wyobraz s
          > > obie prawo daje im takie same przywileje jak Tobie.
          >
          > No wlasnie, to jest chore. Udawanie na sile, "sprawny
          > inaczej" zamiast "kaleka". Zreszta, polityczna poprawnosc
          > to osobny temat i lepiej go tu nie rozwijajmy. Teraz to
          > Ty zaczales, i to bez zwiazku z tematem.
          > Nie dawanie prawa jazdy byle komu pozwoliloby znacznie
          > poprawic plynnosc i bezpieczenstwo ruchu. Widzialem
          > ostatnio dziadka z zaawansowana choroba Parkinsona, jak
          > pakowal sie za kolko! Przeciez to zgroza...

          no wlasnie, dawac przywileje komus po zapaleniu opon mozgowych, albo po wypadku samochodowym, w ktory stracil reke. to skandal. jeszcze niedawno w rumunii inaczej sie zalatwialo takie sprawy. moze pora sie nauczyc od nich?
          pzdr
          • Gość: Doki Re: przewidywalna demagogia IP: *.9-200-80.adsl.skynet.be 03.04.03, 17:11
            Gość portalu: johndoe napisał(a):


            > a Ty bedziesz wydawal certyfikaty, ktorzy sa a ktorzy nie.

            Ja? Uchowaj Panie. Sa w tej mierze bardziej kompetentni
            ode mnie. Np egzaminatorzy.


            > jak na razie to prawo /polskie i nie tylko/ daje w tym
            wzgledzie mozliwosc dec
            > ydowania egzaminatorowi w czasie egzaminu na prawo
            jazdy. kazdy po takim egzami
            > nie to lajza /jak piszesz/.

            I to samo prawo moze nalozyc minimalne kryteria, ktore
            kandydat musi spelniac. Np czas reakcji w
            standardyzowanym tescie ponizej 300 ms. Wybrniecie z
            trudnych sytuacji na symulatorze. To jest do zrobienia,
            tak np szkoli sie pilotow.

            Ty taki byles i ja taki bylem. nie powinnismy na ul
            > ice wyjezdzac?

            Jesli nadal jestes lajza, to nie powinienes. Ja lajza nie
            jestem.

            > to Ty wprowadzasz podzial na tych co
            ___wedlug___Ciebie___ sa dobrymi kierowca
            > mi lub nie. potem to juz z gorki.

            A tak, bo to widac.

            przybliz nam wszystkim, ktorzy z nich wedlug Ciebie nie
            nadaja sie z
            > a kierownice?

            Prosze bardzo. Nie podam wyczerpujacej listy, ale pare
            przykladow: wszelkie choroby, do ktorych przebiegu nalezy
            napadowe obnizenie swiadomosci, np. padaczka, niektore
            zaburzenia rytmu, zle ustawiona albo labilna cukrzyca;
            schorzenia miesni i ukladu nerwowego ograniczajace ruchy
            tak, ze dostosowanie pojazdu nie wystarczy, np
            parkinsonizm. Obnizona ostrosc wzroku (ponizej 4/10 w
            ktorymkolwiek oku, ale nie bede sie spieral), daltonizm,
            gluchota. Obnizona sprawnosc intelektualna (IQ ponizej
            100). To tylko propozycje. Ja CHCE byc restrykcyjny, bo
            uwazam to za sluszne.

            > no wlasnie, dawac przywileje komus po zapaleniu opon
            mozgowych, albo po wypadku
            > samochodowym, w ktory stracil reke. to skandal.
            jeszcze niedawno w rumunii ina
            > czej sie zalatwialo takie sprawy. moze pora sie nauczyc
            od nich?

            Nie wrzucaj wszystkich przywilejow do jednego worka.
            Akurat przywilej, jakim jest prawo jazdy, lapiej
            zarezerwowac dla zdrowych.

            Generalnie uwazam, ze to nie spoleczenstwo powinno sie
            dostosowywac do tych slabszych, ale slabsi w miare
            mozliwosci powinni sie dostosowywac do ogolu.
            Spoleczenstwo powinno im pomagac, ale nie poprzez
            naginanie takich regul jak to kto powinien miec prawo
            jazdy. Nie wszystko jest dla wszystkich!
            • Gość: KajTan Dziwne restrykcje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.03, 08:22
              Gość portalu: Doki napisał(a):


              > Prosze bardzo. Nie podam wyczerpujacej listy, ale pare
              > przykladow:

              > Obnizona ostrosc wzroku (ponizej 4/10 w
              > ktorymkolwiek oku, ale nie bede sie spieral),

              Ponizej 4 dioptrii juz nie mozna byc kierowca???
              Moj Boze, to jakim cudem udalo mi sie wygrywac i zajmowac
              miejsca na pudle w kilkunastu rajdach, czy to pojazdow
              zabytkowych, czy tez towarzyskich, czy amatorskich?

              Przeciez ja mam powyzej 6-ciu dioptrii w KAZDYM oku!
              Kurcze, to co, nadaje sie do ksiegi Rekordoow Guinessa?

              A moze jestem wyjatkiem potwierdzajacym regule??


              Oj Doki, nie tylko warunki kondycyjne decyduja o tym, czy
              ktos jest dobrym kierwca i swietnie sie czuje za fajera,
              czy lepiej dla niego i pasazerow byloby, gdyby zostal
              wylacznie pasazerem.

              Liczy sie takze instynkt i to "cos", czego nie mozesz
              nazwac. Zmysl kierowcy? Wyczucie?

              Z calym szacunkiem, ale ciesze sie, ze nie jest tak,
              jakbys sobie zyczyl ;)

              pozdroowka
              KajTan
              • Gość: Doki Re: Dziwne restrykcje... IP: *.146-136-217.adsl.skynet.be 04.04.03, 08:45
                Gość portalu: KajTan napisał(a):


                > Ponizej 4 dioptrii juz nie mozna byc kierowca???

                Nie chodzi o dioptrie. Ostrosc 4/10 oznacza, ze widzisz z odleglosci 4 m to, co ktos z normalnym wzrokiem widzi z 10 m. To tak gwoli wyjasnienia.

                > Liczy sie takze instynkt i to "cos", czego nie mozesz
                > nazwac. Zmysl kierowcy? Wyczucie?

                Nieprawda. Nie ma zadnego czegos. Kierowanie pojazdem to czynnosc, ktorej mozna sie wyuczyc. Przez to "cos" rozumiesz chyba, ze niektorzy ucza sie szybciej.

                Jeszcze refleksja dodatkowa, troche z boku tematu:
                Wiem, ze nie chcesz, zeby bylo po mojemu. Wielu nie chce. Ale ja to widze tak: juz jest za duzo samochodow. Zeby w ogole samochod jako taki mial sens, trzeba ich liczbe ograniczyc - nie mozna w nieskonczonosc budowac nowych drog i parkingow. Mozna uczynic samochody tak drogimi, ze malo kogo bedzie na nie stac, ale to nie wydaje mi sie dobrym rozwiazaniem: bedzie stac na samochod ludzi, ktorym i tak nie jest on az tak bardzo potrzebny. Zamiast tego proponuje ograniczyc liczbe kierowcow. Mozemy pospierac sie o kryteria tych ograniczen. Innym rozwiazaniem, tez skutecznym, byloby w ogole zlikwodowac prywatna wlasnosc samochodow osobowych jako nieefektywnych srodkow transportu, ale to tez nie przejdzie. Widocznie najpierw musza zakorkowac sie wszystkie drogi, potem skonczyc ropa, a dopiero potem przejrzymy na oczy i zobaczymy, ze tymi samochodami wjechalismy w slepa uliczke.
                • Gość: johndoe Re: Dziwne restrykcje... IP: *.tlsa.pl 04.04.03, 09:53
                  Gość portalu: Doki napisał(a):


                  > Nieprawda. Nie ma zadnego czegos. Kierowanie pojazdem to czynnosc, ktorej mozna
                  > sie wyuczyc. Przez to "cos" rozumiesz chyba, ze niektorzy ucza sie szybciej.

                  niestety nie do konca. tak jak niektorzy koncza matematyke na podstwawowce, bio nie sa w stanie nauczyc sie wiecej, tak niektorzy mimo godzin spedzonych za kolkiem nie osiagna takiego pulapu jak inni. kwestia moze byc tylko jaki pulap ustawic, zeby ruch byl najbezpieczniejszy. ja sie nie podejmuje tego zrobic.

                  > Jeszcze refleksja dodatkowa, troche z boku tematu:
                  > Wiem, ze nie chcesz, zeby bylo po mojemu. Wielu nie chce. Ale ja to widze tak:
                  > juz jest za duzo samochodow. Zeby w ogole samochod jako taki mial sens, trzeba
                  > ich liczbe ograniczyc - nie mozna w nieskonczonosc budowac nowych drog i parkin
                  > gow. Mozna uczynic samochody tak drogimi, ze malo kogo bedzie na nie stac, ale
                  > to nie wydaje mi sie dobrym rozwiazaniem: bedzie stac na samochod ludzi, ktorym
                  > i tak nie jest on az tak bardzo potrzebny. Zamiast tego proponuje ograniczyc l
                  > iczbe kierowcow. Mozemy pospierac sie o kryteria tych ograniczen. Innym rozwiaz
                  > aniem, tez skutecznym, byloby w ogole zlikwodowac prywatna wlasnosc samochodow
                  > osobowych jako nieefektywnych srodkow transportu, ale to tez nie przejdzie. Wid
                  > ocznie najpierw musza zakorkowac sie wszystkie drogi, potem skonczyc ropa, a do
                  > piero potem przejrzymy na oczy i zobaczymy, ze tymi samochodami wjechalismy w s
                  > lepa uliczke.

                  przyklad niemiec, gdzie ilosc samochodow i drog jest zdecydowanie wieksza pokazuje, ze nie jest to do konca wezel gordyjski. przyklady wielkich aglomeracji jak NY czy londyn pokazuja, ze ludzie sami wybieraja inne srodki lokomocji. jak zawsze trzeba liczyc po trochu na madrosc decydentow i na madrosc obywateli,z czym w naszym kraju nie jest niestety dobrze /w obu wyypadkach/
                  pzdr
    • Gość: vonNogaj Do wszystkich IP: 195.94.201.* 03.04.03, 16:33
      No nie mogę, zastawić Was samych na kilka godzin ;-)
      Zaczęło się spokojnie, od rzeczowej (w miarę) dyskusji i prób wymiany
      argumentów. Wracam po kilku godzinach i co? Klasycznie polska sytuacja, 5
      dyskutantów - 6 różnych zdań.
      Wiecie co, przeczytałem sobie cały wątek (włącznie z moimi uwagami) i
      przypomniał mi się taki stary żydowski dowcip. Nie pamiętam go dokładnie, ale
      dzięki temu będę mógł z czystym sumieniem odnieść go do obecnej sytuacji (ale
      tylko sytuacji - proszę nie brać tego do siebie)
      Przychodzi do mądrego Rabina dwóch dyskutantów i grupa "kibiców".
      Dyskutant 1 mówi:
      "Rebe, uważam, że uprzejmość na drodze jest niezbędna, mam rację?"
      Rabin namyśla się i mówi: "Masz rację."

      Dyskutant drugi na to:
      "Ale Rabe, przecież można jeździć bez uprzejmości na drodze, prawda?"
      Na to Rabin namyśla się i mówi: "Masz rację."

      Wtedy jeden z obserwujących scenkę zauważa:
      "Ale Rabe, przecież oni obaj nie mogą mieć racji na raz."

      Na co Rabin mówi
      "Ty też masz rację"


      A w skrócie, wydaje mi się, że tak naprawdę macie podobne podejście do jazdy
      (mniej więcej) i tylko pożarliście (śmy bo też brałem w tym udział) się o mało
      istotne szczegóły, a przede wszystkim o semantykę (znaczenie wyrazów) i tym
      podobne.
      Wręcz modelowo większość się "nakręciła" i przechodziła do coraz cięższej
      artylerii.
      A przecież jakoś nie wierzę, że jedni nigdy nie są uprzejmi na drodze, a
      drugich nie obchodzi to, że ktoś stwarza na drodze niebezpieczeństwo.
      Pogadaliśmy se jak głuchy ze ślepym o kolorach, jak mawiał mój matematyk w
      liceum.
      proponuję się wyluzować i wrócić do rozmowy jutro koło południa
      pozdrawiam
      vN
      PS a teraz czekam na gromy na moją głowę z racji wystąpienia w roli "wspólnego
      wroga" ;-)
      • Gość: Doki von Nogaj ma racje (n/t) IP: *.9-200-80.adsl.skynet.be 03.04.03, 17:01
      • Gość: jolly_bb vonNogaj rulez :) do jutra kolo 12 papa (no text) IP: *.home.net / 192.168.1.* 03.04.03, 19:17
    • Gość: Ralph Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.bielsko.dialog.net.pl 03.04.03, 19:20
      Myślałem o tym wątku w samochodzie, prowadząc i próbując ustalić, skąd biorą
      się nieporozumienia w tak, wydawać by się mogło, prostej sprawie.
      Czego jestem pewien, to fakt, iż to, co dla jednego jest uprzejmością, dla
      drugiego stanowi normę, poprawność.
      Mowa jest jednak jescze o czymś, co możnaby nazwać "odroczoną korzyścią"; jeśli
      komuś jest żal każdej "straconej" okazji na jezdni (przepuszczenia kogoś, więc
      kilka sekud straty, oddanie pola itp.), to wszelkie ułatwienie innym ruchu
      nazwie właśnie uprzejmością. Jeśli jednak uznać, że tego typu ułatwianie służy
      poprawie już dość ciężkiej sytuacji w większości miast, to straconą jest
      właśnie ta okazja, by owe kilka sekund przełożyć na coś zgoła innego. Chłodny
      profesjonalizm, o którym mowa, nie zatrzymuje się prawie wcale nad ułatwianiem;
      profesjonalista kultury rozumie, że istotą zagadnienia jest wzajemność
      (wszelkich) relacji, a chamów ktoś taki utrzymuje w odpowiednim dystansie. Ani
      się nie zbliża, ani nie ucieka.
      PS.POczątkujący na drodze nawet nie zdaje sobie sprawy, jak wiele zawdzięcza
      właśnie tym doświadczonym kierowcom. Nie ma tam pouczania, jest dobry przykład.
      Nikt się nie zatrzymuje, żeby omówić zagadnienia kultury i uprzejmości. A że na
      drodze nie ma za bardzo możliwości, żeby rozstrzygać, kto zasługuje na dobry
      przykład i jak ten przykład miałby być, to pozostaje trening "środka", być może
      dla każdego na jego miarę,
      pozdrawiam
      • Gość: johndoe Re: o uprzejmosci, etosie profesjonalizmu i autom IP: *.tlsa.pl 04.04.03, 10:05
        Gość portalu: Ralph napisał(a):

        > Myślałem o tym wątku w samochodzie, prowadząc i próbując ustalić, skąd biorą
        > się nieporozumienia w tak, wydawać by się mogło, prostej sprawie.
        > Czego jestem pewien, to fakt, iż to, co dla jednego jest uprzejmością, dla
        > drugiego stanowi normę, poprawność.

        tak, uprzejmosc pojmowana przez jednych jako frajerstwo /nie adresuje tego do nikogo tutaj/ przez innych traktowana jest jak normalnosc.
        > Mowa jest jednak jescze o czymś, co możnaby nazwać "odroczoną korzyścią"; jeśli
        >
        > komuś jest żal każdej "straconej" okazji na jezdni (przepuszczenia kogoś, więc
        > kilka sekud straty, oddanie pola itp.), to wszelkie ułatwienie innym ruchu
        > nazwie właśnie uprzejmością.

        nie /imho/, uprzejmosc na drodze jest tym samym, co przepuszczenie w kolejce kobiety w ciazy. trace kilka /kilkanascie sekund/, czasem nic nie trace, ale postepuje w ten wlasnie sposob. wiekszosc kierowcow z "prowincji" nie mialaby szans w wawie czy lodzi bez przychylnego spojrzenia na nich przez miejscowych.
        pzdr
    • 01boryna Nie calkiem sie zgadzam 05.04.03, 13:19
      Po przeczytaniu pierwszego, "zalozycielskiego" postu /innych nie przeczytalem,
      moze powtarzaja sie w nich moje spostrzezenia/ nasuwa mi sie kilka uwag.
      Generalnie jestem za spokojnym, chlodnym zawodowstwem przy prowadzeniu
      samochodu. Ale jak to w zyciu, nie ma tylko koloru czarnego i bialego.
      Uprzejmosc i wyrozumialosc dla innych kierowcow jest jak najbardziej potrzebna.
      Zwykly przyklad. Ktos stoi na podporzadkowanej, chce wjechac. Ty masz
      pierszenstwo i wykorzystujesz go w "morderczy" sposob. Konczy sie na tym ze ten
      inny bedzie tam stal do u...nej smierci, bo wszyscy kieruja sie Twoimi
      zasadami. Jak bys sie czul na jego miejscu? Ruch drogowy stal sie zbyt
      skomplikowany aby kierowac sie tylko czystymi przepisami. Autobusy miejskie
      nigdy nie dojechaly by do nastepnego przystanku gdyby nie pozwolic im wyjechac
      z zatoczki, choc prawo jest oczywiscie po stronie tego ktory jedzie dalej na
      wprost.Wielokrotnie pisano na tym forum o uprzejmosci na zachodzie Europy. Czy
      obcy w wielkim miescie, nie znajacy ulic, nie powinien byc traktowany bardziej
      wyrozumiale niz miejscowy? Takich przykladow jest wiele.
      A wiec profesjonalizm - TAK, egoizm - NIE.

      Pozdrowienia
      • Gość: agulha Re: Nie calkiem sie zgadzam IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 05.04.03, 14:53
        Autobusy miejskie
        > nigdy nie dojechaly by do nastepnego przystanku gdyby nie pozwolic im
        wyjechac
        > z zatoczki, choc prawo jest oczywiscie po stronie tego ktory jedzie dalej na
        > wprost.

        Może ktoś skomentuje ten fragment wypowiedzi?! O ile wiem, ta sytuacja jest
        wyjątkowa i kierowca ma psi obowiązek wpuścić autobus ruszający z przystanku!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka