Gość: Doki
IP: *.9-200-80.adsl.skynet.be
03.04.03, 12:49
Pozwole sobie zalozyc nowy watek, bo tamten o stresie
na polskich drogach rozrosl sie ponad miare, a problem,
ktory nam sie wylonil, jest ciekawy i wart osobnego
omowienia.
johndoe napisal w odpowiedzi na moje zdanko o uprzejmosci:
" pewnie, ze sie nie zgodze. o ile uprzejmosc w trasie
/mniejszy ruch, wieksze szybkosci/, to w ruchu miejskim
jest to codziennosc /poza granicami tego kraju
oczywiscie, a zwlaszcza poza granicami lodzi i warszawy/
pzdr
ps. nie tak dawno byl tu juz watek o pieszych /nie chce
mi sie szukac/"
Nic z tej odpowiedzi nie zrozumialem, bo skladnia jakas
dziwna.
Po co komu uprzejmosc? Wystarczy w zupelnosci
poprawnosc. Z mojego punktu widzenia jako kierowcy inny
samochod na drodze jest po prostu ruchoma przeszkoda na
drodze, ktora musze brac pod uwage planujac nastepne
manewry. Z mojego punktu widzenia ten samochod jest
czarna skrzynka: wisi mi, czy prowadzi go czlowiek, czy
automat, nie jest istotne, czy poklocil sie z kochanka,
czy mu zona rodzi itp. Oczekuje od niego poprawnego
zachowania. Jego emocje nie sa istotne, bo w ogole,
prowadzac samochod nie wolno kierowac sie emocjami
(bardziej ogolnie, nie ma takiej dziedziny zycia, w
ktorej warto byloby kierowac sie emocjami, moze tylko
seks, a i to nie do konca). Dlatego bez sensu sa np
naklejki "dziecko w samochodzie". No to co, ze dziecko?
Mozesz sobie wiezc dziecko, psa, tesciowa, albo
pszczoly luzem, ale nie powinno miec to wplywu na twoja
sprawnosc kierowania.
Pozwole sobie nazwac te sprawnosc troche bombastycznie
"etosem profesjonalizmu". Kierujmy jak zimni zawodowcy!
Prosze nie mowic, ze zawodowi kierowcy sa uprzejmi, nie
o to mi chodzi- chodzi o chlod zawodowego mordercy;
sprawnego, bezblednego i skoncentrowanego na zadaniu.
Zauwazcie przy tym, ze np sciganie sie czy
niewpuszczanie kobiet/Fabii/kapelusznikow to odwrotna
strona tego medalu z uprzejmoscia. Ani mysle traktowac
ze szczegolna rewerencja jakiejkolwiek grupy kierowcow.
Wcale nie "trzeba byc czlowiekiem" na drodze, a
powiedzialbym, ze to wrecz przeszkadza.
Z analizy przyczyn wypadkow wynika, ze najslabszym
ogniwem jest czlowiek. Bezpieczenstwo na drogach
podniesie sie naprawde znaczaco, gdy kierowcow zastapia
automaty. Zanim jednak to nastapi, moze warto
przynajmniej nasladowac te automaty, ktore dopiero
powstana. Czlowiek sie do kierowania nie za bardzo nadaje.
PS: i nie mieszajmy do tego pieszych. Pieszy to swieta
krowa, nawet w kodeksie drogowym ma specjalne
przywileje. Sily sa zbyt nierowne. Rozmawiejmy miedzy
kierowcami.
PZDR