Dodaj do ulubionych

Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie

IP: 195.94.206.* 23.11.01, 11:50
Moja historia nie jest może rewelacyjna, ale może przydać się dla kupujących
używany samochód. Mianowicie jakiś czas temu zapragnąłem dosyć poważnie
samochodu. Po obejrzeniu oferty różnych salonów szybko zdałem sobie sprawę, że
nowego auta, takiej wielkości jakbym chciał, to na pewno nie kupię. Na placu
boju zostały więc tylko samochody używane. Dosyć długo jeździłem po komisach,
szukałem ofert w internecie, gazetach itd. W końcu znalazłem w jednym z komisów
swoje wymarzone auto, odpowiedni przebieg, rozsądna cena (żadna okazja),
odpowiednia marka (nie pisze jaka, ani nie chcę dawać żadnych innych wskazówek,
które pozwoliły by mnie zidentyfikować, bo to co dalej napiszę, to na pewno nie
jest reklama dla tego autokomisu ). No i kupiłem i właściwie byłbym
szczęśliwy, ponieważ samochód sprawuje się dobrze. Przypadek sprawił, że
musiałem wymienić jakiś drobny element, pojechałem więc do naprawdę losowo
wybranego autoserwisu, który obsługiwał samochody tej marki. Mili panowie
zrobili wszystko co trzeba, a nawet więcej, ponieważ w jakiś sposób (zapewne po
numerach silnika czy nadwozia) zidentyfikowali ten samochód, jako auto, które
już wcześniej u nich było (naprawiane, na przeglądzie – nie wiem) Kupiłem ten
samochód bez książki z przeglądami (podobno „zaginęła”) z przebiegiem X
kilometrów, jakie było moje zdziwienie, kiedy mili panowie z serwisu (to nie
ironia) powiedzieli mi (dostałem to nawet na piśmie), że kiedy ostatni u nich
był ten samochód, to jego przebieg wynosił X + 100tys. km. Krótko mówiąc mili
panowie (to już ironia) z autokomisu orżnęli mnie na ~100tys km (solidnych
kilka tysięcy złotych ceny). Wkurza mnie to tym bardziej, że jeśli będę chciał
go sprzedać to nie będę potrafił tak ładnie kłamać, jak ci panowie z komisu, bo
nie pozwoli mi na to uczciwość, którą nie „dysponowali” niestety sprzedawcy.
Nawiasem mówiąc byli idealni: odpowiedni poziom „wazeliny” dostosowany do
potrzeb i oczekiwań klienta (oceniam to z perspektywy) i kompetentna, grzeczna
rozmowa (teraz już wiem że nie umiem oceniać uczciwości sprzedawców po tym co
widzę). Za zakończenie nie będę formułował żadnych daleko posuniętych wniosków,
każdy, kto przebrnie przez ten przydługi elaborat sam je zapewne wyciągnie,
jedyne co napiszę, to rada, żebyście nie kupowali „używek” bez książki
przeglądów zweryfikowanej w miejscu dokonywania tychże przeglądów. Istnieje
możliwość, że komis, w którym kupowałem nic nie wiedział o oszustwie
czyli „przekręceniu licznika” jednak ja w to nie wierzę, przemawia za tym fakt,
że sprzedają oni nie na umowę kupna-sprzedaży ale „na fakturę”, a kupując w ten
sposób nigdzie nie jest podawany przebieg auta, więc autokomis jest prawnie
zabezpieczony ponieważ w razie sprawy sądowej stwierdzi, że sam ten licznik
sobie przestawiłem (ciekawe po co – dla wątpliwego odszkodowania?).
Dla „zainteresowanych” nabyciem używanego samochodu w innym miejscu niż „mój
komis”, lub dla zwykłej przestrogi podaję namiary:
Auto-Komis Tomasz Przygódzki Warszawa, Al. Krakowska 201
mają też stronę : www.201.moto.pl (do podanych na stronie przebiegów
radzę dodać jakieś 100tys km i wtedy ocenić cenową atrakcyjność samochodu.
Cała ta sprawa mnie naprawdę zirytowała, więc umieszczę ten tekst na każdym
odpowiednim forum do którego dotrę – więc nie irytujcie się widząc to ponownie.
Obserwuj wątek
    • Gość: jaro Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 23.11.01, 12:19
      moze zainteresowalbys tez tym jakias gazete. gdyby to opisali np. w
      superekspresie, to ten komis bylby skonczony...
      i bardzo dobrze, po co robią ludzi w h...
    • Gość: GROGREG Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: 212.160.165.* 23.11.01, 13:57
    • Gość: PUK Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.lodz.gazeta.pl 23.11.01, 14:07
      Dlaczego żaden dobry duch nie podszepnął Ci,
      żeby gdziekolwiek sprawdzić auto przed kupnem?
      Komisy się na to zgadzają, a jeśli kręcą nosem,
      to od razu jest to podejrzane.
      Każdy autoryzowany serwis stwierdziłby po śladach
      zużycia pewnych elementów faktyczny, bądź zbliżony
      przebieg. O 100 tys. na pewno by się nie pomylili.
      Pozostaje mieć nadzieję, że auto było dobrze ekspolatowane
      i jeszcze troche posłuży.
    • Gość: KASIA WITAM W KLUBIE IP: 212.160.245.* 23.11.01, 14:30
      W ubiegłym roku kupiłam w komisie PANORAMA CAR na ul. Czerniakowskiej w W-wie
      Meganę. Autko 3 letnie, przebieg jak na mój gust duży 63.000 km ale auto było
      wcześniej własnością firmy leasingowej, więc jest uzasadnienie. To mój pierwszy
      samochód, ja zawsze idę na żywioł, tak więc żadnych konsultacji z rodziną,
      znajomymi - auto kupiłam. Bez książki serwisowej, z jednym kompletem kluczyków.
      Otrzymałam kilka kserokopii faktur, że auto było serwisowane, co było w nim
      robione. Na podstawie tych f-r doszłam do pierwszego właściciela samochodu -
      komis był drugim. Zadzwonilam do firmy z pytaniem o książkę serwisową. Nie
      mieli, ale pewien uprzejmy pan przesłał mi faxem historię samochodu. Okazało
      się że m-c przed zakupem przeze mnie samochód miał robiony przegląd po 110.000
      przejechanych kilometrow. Myślalam że padnę trupem. Właściciel komisu MARCIN
      GORCZYCA nie był już milutkim panem sprzedającym, wylazł z niego cham. O niczym
      nie wiedział biedaczek. Zażądałam zwrotu pieniędzy i rozwiązania umowy.
      Niestety przepychanki listowne trwały długo, minął okres rękojmi i dupa. W
      ubiełym tygodniu wydaliśmy z mężem na naprawę 1.600 PLN, ponieważ po
      przejechaniu 100.000 km może już paść w samochodzie to i owo. Więc padło. W
      salonie wycenili nam na 2.600 PLN. Następni kombinatorzy. Omijajcie komisy
      szerokim łukiem, ewentualnie te przy salonach. Pozdrawiam. Kasia.
      • Gość: Andrzej Re: WITAM W KLUBIE IP: 10.1.12.* 23.11.01, 15:38
        Podtrzymanie informacji
      • Gość: PiotrM Re: WITAM W KLUBIE IP: *.bresa.com.pl 27.11.01, 13:20
        KASIU - mam dokładnie takie same doświadczenia z tym komisem. Kupiłem u nich
        Toyotę bez ks. serwisowej i ekspertyzy - cóż podpaliłem się. Po stwierdzeniu w
        serwisie że Toyota przejechała dużo więcej trafiło mnie trochę. Na szczęście
        nic dużego się w niej nie zepsuło (klima , ABS). Sprzedałem ją po dwóch latach
        zadowolenia (naprawdę) w innym komisie i mam nadzieję, że kolejny właściciel
        zapłacił za nią adekwatne do stanu techn. pieniądze (nie wiem za jaką cenę
        poszła bo sprzedałem ją do komisu za gotówkę). Zastanawiam się czy licznik
        przekręcił komis czy poprzedni właściciel-firma. Mimo tych wątpliwości omijam
        Panoramę szerokim łukiem.
    • Gość: szdowk Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 15:41
      Hello

      Ja mam na to metode. Kupuje auta w ktorych przebieg
      nie ma zadnego znaczenia. W zeszlym roku kupilem auto
      majace licznku dokladnie 300000km. Natomiast, biorac
      pod uwage jego wiek, to przebieg pewno jest dwa razy
      wiekszy, a moze nawet przed caloscia trzeba by
      dostawic jedynke ;-) Zapewniam cie, ze nie gra to
      najmniejszej roli i nie ma zadnego wplywu na wartosc
      pojazdu :-)))))
      A na powaznie, to z tymi fakturami to przekret.
      Kiedys, pamietam do znajomego ASO Hyunday'a,
      przyjechal klient swieza zakupionym samochodem.
      Oczywiscie zaraz wyszlo, ze poprzedni przeglad byl
      przy przebiegu o 50000km wiekszym, niz w dniu zakupu.
      Jednak dzieki temu, ze auto bylo kupowane od
      pierwszego wlasciciela i na umowie byl przebieg, to
      umowe anulowano. Doszly/niedoszly nabywca nawet
      troche zalowal, bo auto bylo naprawde w dobrym
      stanie, ale rozwiazal umowe "dla zasady". Gdyby
      przebieg byl prawdziwy, auto i tak by kupil...
      Sprzedawca sie w tym wypadku poprostu przejechal.
      Przekrecajac licznik, po tym jak "wyszla sciema",
      wartosc auta sie obnizyla... Sprzedal go potem
      podobno poza w-wa, gdzie cala akcja sie toczyla. A
      jaki byl zaskoczony, ze na stacji przechowuje sie w
      komputerze historie przegladow i napraw - to bylo w
      pierwszej polowie lat '90, gdy jeszcze nie wszedzie
      byly komputery ;-)

      Szymon
    • Gość: Lechu Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: 192.168.111.* 23.11.01, 17:08
      Do cholery, stać was wszystkich na kupno samochodu za wiele tysięcy, to powinno
      was też stać na wynajęcie rzeczoznawcy za parę stówek.

      To jak z zapinaniem pasów: można jeździć i bez tego, ale nie warto.
      • Gość: fragi Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.zebyd.com.pl 24.11.01, 10:52
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > Do cholery, stać was wszystkich na kupno samochodu za wiele tysięcy, to powinno
        >
        > was też stać na wynajęcie rzeczoznawcy za parę stówek.
        tylko te parę stówek trzeba pomnożyć przez kilka lub kilkanaście oglądanych
        samochodów.
    • Gość: U96 Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.01, 21:21
      Serdecznie współczuję, ale nie rozumiem jak można nie zauważyć po samochodzie
      dodatkowych 100 tys. Jeżeli się nie znasz, to trzeba było załatwić
      rzeczoznawcę, albo jakiegoś znajomego, który wychwytuje tak "subtelne" różnice.
      Poza tym kręcenie licznika jest tak powszechne przy używanych samochodach, że
      ciężko tego nie sprawdzić. No ale jak ktoś się leni. Radzę o tym pamiętać przy
      następnej transakcji. Pzdr.
      • Gość: Michal Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.telia.com 24.11.01, 11:56
        Jako cieksawostka , w szwecji pare lat temu zartownis bo tak tego typa
        ochrzczono,prowadzil tego typu komis.Sprzedal BMW z odkreconym licznikiem
        60tys.km.Samochod w Szwecji posiada jedne numery rejestracyjne na cale
        zycie.Nowy wlasciciel po sprawdzeniu w komputerze ostatniego przegladu i stanu
        licznika zorientowal sie ze jest kiwniety na 60tys.km natychmiast podal do
        sadu.Sprawe automatycznie wygral.Zartownis wyplacil roznice kare i musial
        popuscic firme czyli sprzedac i zakaz prowadzenia dzialalnosci w tej
        miejscowosci.Wyszedl jak Zablocki na mydle.Panowie nie oszukujmy sie kazde auto
        sprzedane z drugiej reki w Polsce w firmie ma odkrecony licznik,w zaleznosci od
        marki.Gorsze marki nie mozna wiele odkrecic ,lecz na dobrych i trzwalych jada
        ile sie da.WYELIMINOWAC takich z zycia ekonomicznego,przez takich ludzi wlasnie
        upada gospodarka robia sie dziury budzetowe.Co mozemy zrobic zwykli szarzy
        ludzie.Omijac takie komisy na kilometr, upadna smiercia naturalna.Zostana tylko
        te co uznaja zdrowe zasady rynkowe uczciwe.Pzdr.Michal
    • Gość: galucha Re: Opis pewnego - ale jest na to sposób IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 03:16
      najlepiej zrobić tak:
      Zaproponować komisowi przegląd i ocenę techniczną w ASO.
      Jeśli auto jest w porządku to płacimy za przegląd, kupujemy auto i jesteśmy
      zadowoleni.
      Jeśli coś z autem jest nie tak, to za wizytę płaci komis.
      Sprawa jest jasna i rozsądny układ, jeśli facio z komisu się na to nie zgodzi
      to znaczy, że ma cos do ukrycia. W takim przypadku żegnamy się i więcej do tego
      komisu nie wracamy.
      • Gość: Niknejm Re: Opis pewnego - ale jest na to sposób IP: *.pg.com 27.11.01, 08:40
        Gość portalu: galucha napisał(a):

        > najlepiej zrobić tak:
        > Zaproponować komisowi przegląd i ocenę techniczną w ASO.
        > Jeśli auto jest w porządku to płacimy za przegląd, kupujemy auto i jesteśmy
        > zadowoleni.
        > Jeśli coś z autem jest nie tak, to za wizytę płaci komis.
        > Sprawa jest jasna i rozsądny układ, jeśli facio z komisu się na to nie zgodzi
        > to znaczy, że ma cos do ukrycia. W takim przypadku żegnamy się i więcej do tego
        > komisu nie wracamy.

        He he, nogi by Cię zabolały od chodzenia. ;-) Metoda jest słuszna, ale nie na
        komisy w których 99.9% aut to rozbitki zeskrobane z drzewa, 'nówki' po 3
        dachowaniach i 5 'czołówkach', których nie chciał wziąć do sprzedaży dealer danej
        marki. Kiedyś dla ciekawości przespacerowałem się po komisach. Oferowano mi
        auta 'zadrapane' i niby dlatego lakierowane. Pokazywali mi nawet zdjęcia
        powypadkowe. Problem w tym, że na tych zdjęciach często nie zgadzał się np.
        rocznik samochodu, który można rozpoznać po detalach typu kształt świateł
        przed/po faceliftingu. Ale pewnie są naiwni, którzy dadzą się na to złapać.
        Podsumowując - komisy omijać szerokim łukiem, chyba że są to komisy przy
        salonach. Ale i wtedy ostrożnie!

        Pozdrawiam,
        Niknejm
        • Gość: Lupo Re: Opis pewnego - ale jest na to sposób IP: *.man.polbox.pl 30.11.01, 13:51
          Gość portalu: Niknejm napisał(a):

          > Podsumowując - komisy omijać szerokim łukiem, chyba że są to komisy przy
          > salonach. Ale i wtedy ostrożnie!

          Na komisie przy autoryzowanej stacji też się można przejechać.

          Ja (o mało co się nie przejechałem). Szukałem samochodu – koniecznie Corsa.
          Przejażdżka po warszawskich komisach szybko pokazała że do kupienia są same
          dzwony (jeżeli ja – laik byłem w stanie wypatrzyć istotne wady to pewnie te
          samochody były faktycznie zeskrobane z drzewa).

          I wtedy alleluja. Autoryzowany komis Opla (Auto-Żoliborz chyba). Autko z 96,
          piękny kolorek, wyposażenie i silnik taki jak chcę. Poza tym 3 lata gwarancji
          (nie czytałem – pewnie było tan sporo haków).

          Powiedziałem, że ok. ale najpierw sprawdzę w stacji obok. No i co się okazało –
          „mechanika cacy – 60 tys. to prawie nówka. Ale ta klapa tylnia jakiś taki dziwny
          kolor.” Mechanik poszedł po wydruki (auto było tam serwisowane) i wyszło, że
          samochód miał dwie stłuczki, wymieniono błotnik, drzwi, lampę oraz potem tylnią
          klapę zderzak i błotnik. Podobno tak zrobione że nawet dla fachowca ciężkie do
          zauważenia.

          Poszedłem do gościa z komisu, a ten na to „niemożliwe”. Dla zasady pytam się czy
          będzie zniżka? Jak zaczął coś bąkać poszedłem.

          Moim zdaniem nie ma uczciwych komisów. Każdy z nich działa na zasadzie szybkiego
          zarobku. Długoterminowo nie patrzą, bo zazwyczaj pracują tam ludzie dość
          ograniczeni, z „przeszłością”, a na pewno bez żadnych skrupułów. Mam nadzieję że
          nikogo nie uraziłem.

          Pzdr

          Lupo

          • b_a_c_h_a Re: DO LUPO 19.06.02, 15:58

            >
            > > Podsumowując - komisy omijać szerokim łukiem, chyba że są to komisy przy
            > > salonach. Ale i wtedy ostrożnie!
            >
            > Na komisie przy autoryzowanej stacji też się można przejechać.
            >
            > Ja (o mało co się nie przejechałem). Szukałem samochodu – koniecznie Cors
            > a.
            > Przejażdżka po warszawskich komisach szybko pokazała że do kupienia są same
            > dzwony (jeżeli ja – laik byłem w stanie wypatrzyć istotne wady to pewnie
            > te
            > samochody były faktycznie zeskrobane z drzewa).
            >
            > I wtedy alleluja. Autoryzowany komis Opla (Auto-Żoliborz chyba). Autko z 96,
            > piękny kolorek, wyposażenie i silnik taki jak chcę. Poza tym 3 lata gwarancji
            > (nie czytałem – pewnie było tan sporo haków).
            >
            > Powiedziałem, że ok. ale najpierw sprawdzę w stacji obok. No i co się okazało &
            > #8211;
            > „mechanika cacy – 60 tys. to prawie nówka. Ale ta klapa tylnia jak
            > iś taki dziwny
            > kolor.” Mechanik poszedł po wydruki (auto było tam serwisowane) i wyszło,
            > że
            > samochód miał dwie stłuczki, wymieniono błotnik, drzwi, lampę oraz potem tylnią
            >
            > klapę zderzak i błotnik. Podobno tak zrobione że nawet dla fachowca ciężkie do
            > zauważenia.
            >
            > Poszedłem do gościa z komisu, a ten na to „niemożliwe”. Dla zasady
            > pytam się czy
            > będzie zniżka? Jak zaczął coś bąkać poszedłem.
            >
            > Moim zdaniem nie ma uczciwych komisów. Każdy z nich działa na zasadzie szybkieg
            > o
            > zarobku. Długoterminowo nie patrzą, bo zazwyczaj pracują tam ludzie dość
            > ograniczeni, z „przeszłością”, a na pewno bez żadnych skrupułów. Ma
            > m nadzieję że
            > nikogo nie uraziłem.
            >
            > Pzdr
            >
            > Lupo


            O rany mam nadzieje, ze to nie ja kupilam ta bryczke
            czy moglbys mi np. na maila kospnac jakies dodatkowe info?
            np. kolor, silnik, wyposazenie?

        • Gość: ptica Komis przy "salonie" IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.06.02, 13:49
          Wspomnę jeszcze raz o koledze, który kupując nowy samochód, swój stary pojazd
          zostawił w "salonowym" komisie Forda. Po tygodniu wpadł do salonu i odwiedził
          również komis - jego stare auto miało już nowy przebieg.
    • Gość: Peter Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.01, 15:15
      Moim zdaniem rynek aut uzywanych w Polsce to dzungla. A juz taki drobiazg jak
      wskazanie licznika... "Przekrecaja" wszyscy. Liczy sie to zeby auto poszlo i
      niestety ta regula czesto dotyczy rowniez komisow "salonowych". W firmie gdzie
      pracuje kiedys sprzedawalismy samochod. W komisie. To byl Mercedes ,1
      wlasciciel, duzy przebieg (300tys.) ale stan techniczny super , przeglady,
      wymiana (auto firmowe - wladowano w nie mnostwo pieniedzy, czasem
      wymiany "profilaktyczne" bo tak zalecal MB). Wiec auto ze sporym plikiem kopii
      faktur za serwisy stalo z tym nieszczesnym przebiegiem w komisie przez 4
      tygodnie i co?? i nic. W komisie wtedy powiedzieli: Panowie -to nie tak!! ,
      nalezalo faktury do kosza , licznik o 150 tys w tyl i auto zaraz by poszlo bo
      stan techniczny OK. Oni tak mysla!! Liczy sie sprzedaz. Samochod znalazl w
      koncu nowego wlasciciela (80% poczatkowej ceny) dla ktorego wazny byl faktyczny
      stan pojazdu.
      Osobna sprawa to cos co istnieje w swiadomosci naszych rodakow- lepiej kupic
      auto z przebiegiem np. 100tys choc na oko widac ze jezdzil troche wiecej niz z
      udokumentowanym powiedzmy 250tys. No bo co koledzy powiedza...
      Chociaz byc moze teraz cos sie tu zmienia. Widac ze dobrze utrzymywany samochod
      moze jezdzic bezproblemowo naprawde dlugo i chyba coraz wiecej ludzi to
      dostrzega. To takie moje przemyslenia. Mysle ze do cywilizowanego obrotu autami
      uzywanymi duzo nam jeszcze brakuje.
      • Gość: blower Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.lodz-radogoszcz.sdi.tpnet.pl 30.11.01, 15:26
        Mam znajomego, pracuje w jednym z wiekszych salonow samochodowych (w mojej
        okolicy) opla. Opowiadal, ze jakies dwa lata temu mieli taki przypadek:
        przyjezdza transport aut, rozladowuja . Jeden z pracownikow nieuwaznie zjezdza
        i zarysowuje lekko bok auta. Tak po lakierze nie zdzierajac do golej blachy. Co
        robia ? Ano kupuja jak najszybciej mleczka i inne szuwaksy i szybko, tak aby
        nikt z kierownictwa nie zauwazyl "lecza" autko. Potem auto stawiaja rysnietym
        bokiem do sciany. Najwiecej pietra mial sprzedawca, kiedy nowy szczesliwy
        wlasciciel wyjezdzal, potem juz spoko, no bo przeciez mogl ktos zarysowac na
        parkingu.
        • Gość: Marek Zebyscie nie mysleli ze tylko w Polsce tak jest IP: *.atlanta-01-02rs.ga.dial-access.att.net 19.06.02, 03:47
          Moja znajoma kupile nowiutkie Volvo S40 od dealer'a. Jakos sie dziwnie na
          drodze zachowywalo, ale myslal ze to normalne. Ale jak po 1000 mil opony
          przednie byly do wymiany to sie zdziwila. Ale zmienila. Po 2000 mil nastepne
          opony do wymiany. Pojechala do dealer'a gdzie ja przeprosili, ustawili
          zbieznosc i za darmo zalozyli nowe opony. 3000 mil i opony do zmiany.
          Pojechala do niezaleznego warsztatu i okazalo sie ze auto ma tak pogiete
          zawieszenie ze za nic sie zbieznosci nie da ustawic - prawdopodobnie spadlo z
          lawety. Zrobila straszna awanture u dealera. I tu sie konczy Polska a zaczyna
          USA. Dealer ja bardzo przepraszal, wzial od niej to S40 i bez doplaty dal jej
          nowiutkie S70, ktorym jezdzi do dzis bez zadnych klopotow.
      • Gość: olo Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.popnet.pl 19.06.02, 08:45
        Popieram Petera. Auto z 150 tkm to nie jest żaden przebie, trzeba o nie dbać.
        Mam peugeota 205, z przebiegiem 310ttkm auto mamuy przeszło 10 lat i jest
        zadbane. Kręcę nim pnad 20 ttkm rocznie i jest pewne i jadąc w trasę jestem
        pewien, że dojadę.
      • dzordan Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie 19.06.02, 09:24
        Gość portalu: Peter napisał(a):

        > Moim zdaniem rynek aut uzywanych w Polsce to dzungla. A
        juz taki drobiazg jak
        > wskazanie licznika... "Przekrecaja" wszyscy. Liczy sie
        to zeby auto poszlo i
        > niestety ta regula czesto dotyczy rowniez komisow
        "salonowych". W firmie gdzie
        > pracuje kiedys sprzedawalismy samochod. W komisie. To
        byl Mercedes ,1
        > wlasciciel, duzy przebieg (300tys.) ale stan techniczny
        super , przeglady,
        > wymiana (auto firmowe - wladowano w nie mnostwo
        pieniedzy, czasem
        > wymiany "profilaktyczne" bo tak zalecal MB). Wiec auto
        ze sporym plikiem kopii
        > faktur za serwisy stalo z tym nieszczesnym przebiegiem
        w komisie przez 4
        > tygodnie i co?? i nic. W komisie wtedy powiedzieli:
        Panowie -to nie tak!! ,
        > nalezalo faktury do kosza , licznik o 150 tys w tyl i
        auto zaraz by poszlo bo
        > stan techniczny OK. Oni tak mysla!! Liczy sie sprzedaz.
        Samochod znalazl w
        > koncu nowego wlasciciela (80% poczatkowej ceny) dla
        ktorego wazny byl faktyczny
        >
        > stan pojazdu.
        > Osobna sprawa to cos co istnieje w swiadomosci naszych
        rodakow- lepiej kupic
        > auto z przebiegiem np. 100tys choc na oko widac ze
        jezdzil troche wiecej niz z
        > udokumentowanym powiedzmy 250tys. No bo co koledzy
        powiedza...
        > Chociaz byc moze teraz cos sie tu zmienia. Widac ze
        dobrze utrzymywany samochod
        >
        > moze jezdzic bezproblemowo naprawde dlugo i chyba coraz
        wiecej ludzi to
        > dostrzega. To takie moje przemyslenia. Mysle ze do
        cywilizowanego obrotu autami
        >
        > uzywanymi duzo nam jeszcze brakuje.


        I dlatego Druid ma racje
    • Gość: remake Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.lubin.dialog.net.pl 18.06.02, 23:52
      warto przypomnieć ten temat
    • tow.szarikow Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie 19.06.02, 08:02
      ja akurat sprzedawalem malucha przez komis, tzn. najpierw dalem ogloszenie, ale
      kilka osob przyjechalo, poogladalo i nic; podawalem cene z dolnych rejonow dla
      tego rocznika, mowilem o stluczce (bylo to widac po przednich nadkolach,
      blotniki, progi, blacha z przodu byly wymienione rok przed sprzedaza z powodu
      korozji - kosztowalo to duzo w stosunku do wartosci samochodu), nie cofalem
      licznika (89 000) bylem "elastyczny" przy negocjowaniu ceny (moze podejrznie
      latwo zgadzalem sie na znaczna ok.20% obnizke)
      po tygodniu zadzwonil pan z komisu, uznal ze cena (juz obnizona w stosunku do
      ogloszenia) jest atrakcyjna i sprzeda to auto ("my jestesmy blisko gieldy, tu
      duzo ludzi przychodzi i maluchy szybko ida"); sprzedawal 4 tygodnie, dwa razy
      w tym czasie pytalem czy jest zainteresowanie, czy cos z tym autem nie w
      porzadku i zawsze slyszlem, ze jest ok, ze juz jest klient, byly jazdy probne,
      mowiac krotko - prawie sprzedany;
      w koncu zadzwonil do mnie i mowi, ze jest klient, ale oferuje 75% ceny komisowej
      (moja cena + 9% prowizji) - zgodzilem sie zeby miec to za soba i zeby dostac w
      koncu jakiekolwiek pieniadze, ale nie wiem za ile tak na prawde zostal
      sprzedany i czy komis nie zarobil na mojej naiwnosci i braku handlowego zaciecia
      (ostatecznie dostalem ok. 70% kwoty, ktora uwazalem za realna - powtorze, ze
      obracalem sie w rejonie nizszych cen dla tego rocznika)
      ostatecznie na maluchu nie mozna duzo stracic wiec sie nie martwie za bardzo,
      poza tym pierwszy raz sprzedawalem - przy nastepnym bede twardy i sprytny,
      zwlaszcza jak poczytam porady na forum ;)

    • Gość: MariuszW Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: VECTOR* / *.vector.com.pl 19.06.02, 09:15
      Ja natomiast przytoczę taką historyjkę i tu powinien byc wielki ukłon w stronę
      ASO RENOBIL Z Trójmiasta. <br>Na początku 2001 zdecydowałem się skorzystać z
      super promocji, a mianowicie "auto roku poprzedniego - 5000 PLN". Złozyłem
      zamówinienie na piekną Megankę. Niestety był to ostatni egzemplarz z
      tą "konfiguracją" i pech chciał, że trzeba go było sporwadzić z Łodzi. Jeszcze
      większy pech chciał, że auto zostało pokiereszowane trochę przy transporcie. I
      co zrobił RENOBIL? Zamiast zrobić nową lakierkę, poklepać blachy i wciśnąć mi
      samochód z uśmiechem na ustach zaproponował samochód z "rocznikiem aktualnym"
      po cenie bardzo, ale to naprawdę bardzo zbliżonej do ceny promocyjnej. Aby
      wyrównać moją stratę dorzucił jeszcze autoalarm. Zrobił to praktycznie bez
      żadnych mocnych targów z mojej strony.
    • Gość: sandwich Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 19.06.02, 09:49
      Pewnego razu przyjechał do mnie kuzyn żony z drugiego końca Polski.
      Dowiedział się, że pod domem stoi maluch(mój) rocznik 1996 i nie bardzo wiemy,
      co z nim zrobić. Maluchem już nie jeździłem, bo spalał 12 litrów, bałem się,
      że się złamie na trasie(mało blachy dużo innych związków żelaza - kruchych).
      Sprzedać go nie potrafiłem, bo byłoby mi wstyd itd.
      Zaoferował się, że go sprzeda. Pojechaliśmy na giełde - nieumytym, nie
      posprzątanym itd. Kuzyn najpierw żądał 2600, a ja zwiedzałem giełde bo było mi
      wstyd żądać takie pieniądze za tego szkuta ( 130tkm rozbity tylni błotnik i
      zderzak). Pomimo tego maluch poszedł za 2100 i to jako pierwszy w tym dniu.
      Kupił go jakiś facet do komisu. Jak sądze liczył się w tym przypadku rocznik.
      Oczywiście po jakiś dwóch miesiącach miałem telefon od faceta, który auto
      kupił. Pytania, były w stylu jaki kolor miało auto czy było bite jaki przebieg.
      Pragnąłem jak najszybciej tą rozmowe skończyć. Czułem się odpowiedzialny i było
      mi wstyd.
      Sam kupiłe auto używane. Bite czteroletnie o zaskakująco niskim przebiegu
      30tkm. Od 4 właściciela(pierwszy niemiec, drugi sprowadził, trzeci salon,
      czwarty ten co kupił) Sprawdziłem papiery. Były wszystkie. Zaryzykowałem. Po
      kupnie oddałem auto do autoryzowanego serwisu na przegląd. Dostałem fakturę z
      przeglądu jakieś 800zł, z wymianą drobny rzeczy głownie tych standardowo
      zużywających się z adnotacją o stanie technicznym ( na moją prośbę ).
      Jakież było moje zaskoczenie, gdy przeczyłem zawieszenie b.dobre, stan
      techniczny b.dobry, przebieg zgodny ze stanem licznika (+-2000km), samochód po
      małej stłuczce, drobne niedoróbki blacharskie. Przejechałem nim już 8000km i
      jestem bardzo zadowolony.
    • b_a_c_h_a Re: Opis pewnego oszustwa - ostrzeżenie 19.06.02, 15:53
      to mi przypomina sytacje jak kolega zaprowadzil autko do komisu
      ale za pare dni przypomnialo mu sie, ze czegos nie wzial/wyjal/zabral z tego
      autka wiec poderptal do komisu
      jakiez bylo jego zdziwienie gdy okazalo sie, ze:
      - przebieg jest juz o 80 tys mniejszy
      - wyjete oryginalne chodniczki

      tyle chyba wystraczy by sie lekko wkurzyc?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka