Gość: DonKicho
IP: 195.94.206.*
23.11.01, 11:50
Moja historia nie jest może rewelacyjna, ale może przydać się dla kupujących
używany samochód. Mianowicie jakiś czas temu zapragnąłem dosyć poważnie
samochodu. Po obejrzeniu oferty różnych salonów szybko zdałem sobie sprawę, że
nowego auta, takiej wielkości jakbym chciał, to na pewno nie kupię. Na placu
boju zostały więc tylko samochody używane. Dosyć długo jeździłem po komisach,
szukałem ofert w internecie, gazetach itd. W końcu znalazłem w jednym z komisów
swoje wymarzone auto, odpowiedni przebieg, rozsądna cena (żadna okazja),
odpowiednia marka (nie pisze jaka, ani nie chcę dawać żadnych innych wskazówek,
które pozwoliły by mnie zidentyfikować, bo to co dalej napiszę, to na pewno nie
jest reklama dla tego autokomisu ). No i kupiłem i właściwie byłbym
szczęśliwy, ponieważ samochód sprawuje się dobrze. Przypadek sprawił, że
musiałem wymienić jakiś drobny element, pojechałem więc do naprawdę losowo
wybranego autoserwisu, który obsługiwał samochody tej marki. Mili panowie
zrobili wszystko co trzeba, a nawet więcej, ponieważ w jakiś sposób (zapewne po
numerach silnika czy nadwozia) zidentyfikowali ten samochód, jako auto, które
już wcześniej u nich było (naprawiane, na przeglądzie – nie wiem) Kupiłem ten
samochód bez książki z przeglądami (podobno „zaginęła”) z przebiegiem X
kilometrów, jakie było moje zdziwienie, kiedy mili panowie z serwisu (to nie
ironia) powiedzieli mi (dostałem to nawet na piśmie), że kiedy ostatni u nich
był ten samochód, to jego przebieg wynosił X + 100tys. km. Krótko mówiąc mili
panowie (to już ironia) z autokomisu orżnęli mnie na ~100tys km (solidnych
kilka tysięcy złotych ceny). Wkurza mnie to tym bardziej, że jeśli będę chciał
go sprzedać to nie będę potrafił tak ładnie kłamać, jak ci panowie z komisu, bo
nie pozwoli mi na to uczciwość, którą nie „dysponowali” niestety sprzedawcy.
Nawiasem mówiąc byli idealni: odpowiedni poziom „wazeliny” dostosowany do
potrzeb i oczekiwań klienta (oceniam to z perspektywy) i kompetentna, grzeczna
rozmowa (teraz już wiem że nie umiem oceniać uczciwości sprzedawców po tym co
widzę). Za zakończenie nie będę formułował żadnych daleko posuniętych wniosków,
każdy, kto przebrnie przez ten przydługi elaborat sam je zapewne wyciągnie,
jedyne co napiszę, to rada, żebyście nie kupowali „używek” bez książki
przeglądów zweryfikowanej w miejscu dokonywania tychże przeglądów. Istnieje
możliwość, że komis, w którym kupowałem nic nie wiedział o oszustwie
czyli „przekręceniu licznika” jednak ja w to nie wierzę, przemawia za tym fakt,
że sprzedają oni nie na umowę kupna-sprzedaży ale „na fakturę”, a kupując w ten
sposób nigdzie nie jest podawany przebieg auta, więc autokomis jest prawnie
zabezpieczony ponieważ w razie sprawy sądowej stwierdzi, że sam ten licznik
sobie przestawiłem (ciekawe po co – dla wątpliwego odszkodowania?).
Dla „zainteresowanych” nabyciem używanego samochodu w innym miejscu niż „mój
komis”, lub dla zwykłej przestrogi podaję namiary:
Auto-Komis Tomasz Przygódzki Warszawa, Al. Krakowska 201
mają też stronę : www.201.moto.pl (do podanych na stronie przebiegów
radzę dodać jakieś 100tys km i wtedy ocenić cenową atrakcyjność samochodu.
Cała ta sprawa mnie naprawdę zirytowała, więc umieszczę ten tekst na każdym
odpowiednim forum do którego dotrę – więc nie irytujcie się widząc to ponownie.