Czy stuknę samochód?

27.11.01, 14:13
Kilka tygodni temu zrobiłem prawo jazdy. Mam ochotę kupić nową toyote yaris.
Znajomi mówią, że postepuje głupio, bo jako niedoświadczony kierowca na pewno
kilka razy ją stuknę. Ponoc tak wynika ze statystyk. A jesli kilka razy stukne
to kolejne ubezpieczenie bedzie mnie strasznie drogo kosztowalo. Ich zdaniem
powinienem kupi stare auto. Czy mają racje?
    • Gość: tatko Re: Czy stuknę samochód? IP: 212.244.170.* 27.11.01, 14:39
      Dobre pytanie. Równie dobre jak : czy wygram w totka. Góral by odpowiedział :
      wygros abo nie wygros, stuknies abo nie stuknies. A inny ( ten filmowy,
      Kobiela ) dodałby zaraz : jak sie nie psewrócis to sie nie naucys.
      Ot i cała filozofia. Od siebie tylko dodam : przez pierwsze 30 000 km to auto
      Tobą kieruje. Następne 30 kkm ustalacie kto tu właściwie jest kierowcą. Do
      pierwszej „setki” uczysz się być kierowcą. Potem to już od Ciebie wszystko
      zależy . . . Szerokiej drogi i pobłażliwych t. zw. współuczestników!
    • Gość: grogreg Re: Czy stuknę samochód? IP: 212.160.165.* 27.11.01, 15:07
      Dobrze mowia.
      A teraz napisze cos, za co poleca na mnie bluzgi.
      Kup se starego malucha. bo:
      - tani,
      - tani w utrzymaniu
      - prosty - sam go naprawisz.

      Pojezdzij se rok, pognij go.
      A potem kup se porzadny woz. Chocby Yaris. Nawet nie wiesz jak sie bedziesz
      cieszyl.
      • Gość: jaro Re: Czy stuknę samochód? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 27.11.01, 15:09
        jesli bedziesz ostroznei jezdzil to nie stukniesz
        • Gość: 7633123 Re: Czy stuknę samochód? IP: *.shell.nl 27.11.01, 16:26
          nie zgadzam sie. Moze i nie stukniesz (albo Ciebie nie stukną), ale na pewno
          porysujesz, obetrzesz i pogniesz (albo Ciebie porysują, obetrą i pogną). Jesli
          jezdzisz w miescie - na pewno, nie ma innej mozliwosci, daję Ci głowę. A
          pierwsze obtarcie na nówce to wielki ból i szkoda.

          Czy z tego wynika, zeby kupowac uzywany? Tylko jeśli z pewnego źródła.
          • Gość: jaro Re: Czy stuknę samochód? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 27.11.01, 16:28
            jesli nie bedzie jego wina to nie traci znizek...
            • Gość: Jarek Re: Czy stuknę samochód? IP: *.am.lodz.pl 27.11.01, 17:06
              Mniejsza o ubezpieczenie. Nowego samochodu i tak mu bedzie szkoda i tak.

              Doloze jeszcze jedno. Jestem zmuszony parkowac moj samochod na parkingu przed
              akademikiem. Nie staje nigdy na styk miedzy innymi samochodami a i tak na
              drzwiach pasazera jest ze siedem wgniecen.
              Mozesz to potraktowac jako dowod na to ze:
              1.kierowcy z niezbyt duzym stazem specjalnie nie uwazaja na swoje i innych
              samochody.
              2.Jesli ww kierowcy nie uwazaja na samochody to dlaczego ich pasazerowie
              mieliby uwazac

              Wyobraz sobie teraz te siedem wgniecen na nowiutkim Yarisie.Mnie z kazdym szlak
              trafia coraz bardziej chociaz mam 4letnie CC.

              Pozdrawiam
              • Gość: Kali Re: Czy stuknę samochód? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.11.01, 18:01
                Gość portalu: Jarek napisał(a):

                >
                > Wyobraz sobie teraz te siedem wgniecen na nowiutkim Yarisie.Mnie z kazdym szlak
                >
                > trafia coraz bardziej chociaz mam 4letnie CC.
                >
                Jarek kup sobie rower. Auto sluzy do jezdzenia a nie do ogladania. Pojedz sobie
                do duzego miasta na zachodzie zaparkuj samochod w centrum, zaciagnij reczny.
                Przyjdz za godzine i szukaj resztek zderzaka ... Hehe
                4 letnie CC i Ciebie to jeszcze boli ? Nie zartuj. Tacy kolesie jak ty wala po
                pysku przy najmniejszej stluczce. Wyluzuj i kup sobie malucha.

                • Gość: 87443123 "auto sluzy do jezdzenia" - taaaak.... IP: *.shell.nl 27.11.01, 18:26

                  czy ktos widzial tak zajete i zywe forum o, powiedzmy, lodowkach? Te dyskusje
                  lepsza AEG czy Zanussi, ktora jak mrozi, gdzie ja postawic, co trzymac na
                  ktorej polce?
              • Gość: Arti Re: Czy stuknę samochód? IP: 192.168.0.* 28.11.01, 13:02
                Gość portalu: Jarek napisał(a):

                > Mniejsza o ubezpieczenie. Nowego samochodu i tak mu bedzie szkoda i tak.
                >
                > Doloze jeszcze jedno. Jestem zmuszony parkowac moj samochod na parkingu przed
                > akademikiem. Nie staje nigdy na styk miedzy innymi samochodami a i tak na
                > drzwiach pasazera jest ze siedem wgniecen.
                >
                Racja!!! Ja też parkowałem przed akademikiem moją nową Corsę przez 4 miesiące i
                dorobiłem się zdartego lakieru ze zderzaka oraz dużo gorzej (jakiś kretyn
                wskoczył mi na maskę i zagniótł ja na samym środku)

                Miałem nadzieję, ze mnie to ominie - ale to dotyka wszystkich. A na nowym aucie
                to szkoda jak cholera!!!

        • Gość: szdowk Re: Czy stuknę samochód? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.11.01, 11:27
          Hello

          Gość portalu: jaro napisał(a):

          > jesli bedziesz ostroznei jezdzil to nie stukniesz

          Ale jego stukna, a to zadne pocieszenie. Tak na oko, to
          60% aut uszkodzonych w wypadkach z winy innych
          uczestnikow ruchu to auta prowadzone "przesadnie
          ostroznie" - czytaj "przez kierowcow ktorzy nie
          potrafili sie dopasowac do ruchu i warunkow" lub "ich
          ostroznosc zaowocowala niezdecydowaniem". Wiec dopuki
          sie nie nabierze praktyki, to wszystko jedno jak sie
          jezdzi. Jak nie on na kogos wjedzie, to ktos na niego.
          Do tego dochodza stluczki przy manewrowaniu na
          parkingach...

          Szymon
    • Gość: szatan Re: Czy stuknę samochód? IP: 10.128.128.* 27.11.01, 15:45
      Stuknę czy nie stuknę ????
      szanse masz...owszem
      jeden dobrze pływa a drugi źle pływa ale jeden i drugi może się utopić

      nie prawda że AŻ 30oookm samochód tobą kieruje....bez przesady
      MI kiedyś egzaminator powiedział "zdał pan"(za pierwszym razem).."ale niech
      pan pamięta że narazie każda kolejna jazda będzie dla pana egzaminem"
      Miał rację bo patrząc z perspektywy mimo że już po 5oookm czułem się pewnie
      to po 10oookm czułem się pewniej...po 15ooo miałem większe doświadczenie....
      itd... wszystko zależy od twoich predyspozycji...jednemu matka natura dała
      większe zdolności manualne a drugiemu mniejsze....
      NAJWAŻNIEJSZE BYŚ NIE NABRAŁ ZŁYCH NAWYKÓW BO JEŚLI NABIERZESZ TO BĘDĄ
      ONE POKUTOWAŁY "DO KOŃCA" i nawet jak przejedziesz 500oookm raczej się ich
      nie wyzbędziesz...
      wszystko zależy od Ciebie...kupisz, nie kupisz....pamiętaj by jeździć ostrożnie
      dotrzeć samochód(bo mimo wszystko trzeba)(poczytaj sobie posty znajdujące
      się pod gł.postem "przestrzeganie kd w Warszawie")
      popracuj nad płynnością jazdy
      ...nie wiem czy jak jeżdzisz kiepsko to jest sens ryzykować zdrowie w
      maluchu....taka dygresja

      pozdrawiam i życzę szerokiej drogi
      • Gość: jaro Re: Czy stuknę samochód? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 27.11.01, 16:04
        z tym nawykami to szczera prawda. ja mialem to szczescie, ze uczylem sie
        jezdzic od ojca, ktory przejechal setki tysiecy kilometrow po polsce i europie.
        jezdzil szybko ale bezpiecznie. tak samo teraz jezdze ja i od osmiu lat nie
        mialem powazniejszych problemow za kolkiem. jazda to dla mnie czysta
        przyjemnosc.
        czyli dobry nauczyciel to po pierwsze. po drugie pamietam, ze jak robilem
        prawko to duzo czytalem na temat bezpiecznej jazdy. tytulow nie pamietam, ale
        dobra jest np. ksiazka s. zasady "jedz bezpiecznie" albo cos w tym stylu. czyli
        teoria po drugie. po trzecie to oczywiscie praktyka czyli jazda. im wiecej
        jezdzisz tym lepiej jezdzisz (oczywiscie jesli nie nabrales zlych nawykow).
        oprocz zwyklej jazdy po polskich drogach polecam rowniez cwiczenia na placach
        manewrowych, na sliskiej nawierzchni (deszcz i snieg). takie cwiczenia
        uratowaly mi kiedys zycie (noc, deszcz jechalem 90 km\h i nagle przed maską
        wyrosl mi stojący na srodku drogi maluch bez swiatel. jechalem puntem bez abs-
        u) nie zawsze da sie wszystko przewidziec na drodze
        powodzenia..
        • Gość: ryjek Re: Czy stuknę samochód? IP: 213.134.142.* 27.11.01, 17:09
          Też się zastanawiałem. Doszedłem do wniosku, że pierwszy samochód jak
          najtańszy. Kup jakiegoś 10 latka za 7 tys. z przebiegim koło stówy. Jeszcze się
          nie psuje a już nie szkoda. A ile radości...
      • Gość: Andre Re: Czy stuknę samochód? IP: *.pcplus.com.pl 27.11.01, 19:31
        Gość portalu: szatan
        > NAJWAŻNIEJSZE BYŚ NIE NABRAŁ ZŁYCH NAWYKÓW BO JEŚLI NABIERZESZ TO BĘDĄ
        > ONE POKUTOWAŁY "DO KOŃCA" i nawet jak przejedziesz 500oookm raczej się ich
        > nie wyzbędziesz...

        Niby szatan a święte słowa !!
        Od siebie dodam że pokora i chęć ciągłego doskonalenia własnych umiejętności to
        powinna być zasada.
        Daję słowo że ja nadal się uczę.
        Co dzień nowe doświadczenia i stąd moja obecność na tm forum.
        Od młodszych też czegoś mogę się nauczyć.
        Pozdr.
        • pewal Re: Czy stuknę samochód? 27.11.01, 22:37
          Podobno jak nie wiesz co zrobić, to zapytaj przyjaciół o radę a potem zrób
          dokładnie odwrotnie. Yaris jest mały i zwrotny, problemów z parkowaniem być nie
          powinno. Jednak podjedź w niedzielę pod jakiś biurowiec ustaw parę butelek po
          wodzie mineralnej i kombinuj jak parkować tyłem, przodem im bardziej
          skomplikowane parkowanie tym lepiej. Moje pirwsze auto (poczciwy Polduś) też
          było nowe i przez 5 lat i przejechanych nim 100 000 km nie zrobiłem żadnej
          rysy. A jeżdżę po Trójmieście. Reguł tu nie ma. Wypadek miałem jeden (odpukać)
          i to dlatego, że jelenie (zwierzęta takie) nie mają świateł. Prawda, że nie
          wszystko można przewidzieć. Poza tym chwała, że pytasz o takie rzeczy bo to
          świadczy o rozsądku. Wróżę sukces. Szerokiej drogi i pamiętaj, że człowiek całe
          życie się uczy a i tak głupi umiera. Powodzenia
          • Gość: 76332413 albo ty jestes geniuszem kierownicy... IP: *.shell.nl 28.11.01, 10:55
            ... albo ja jestem kompletną ofiarą
            • Gość: szatan Re: albo ty jestes geniuszem kierownicy... IP: 10.128.128.* 28.11.01, 13:20
              Gość portalu: 76332413 napisał(a):

              > ... albo ja jestem kompletną ofiarą

              nie obraź się ale(nie znam twojego dorobku na drodze i umiejętności) chyba TY...

              Ja nie miałem żadnego dzwona,ODPUKAĆ :)),(nie wiem też CO WY GADACIE O TYM
              OCIERANIU CIĄGŁYM SAMOCHODÓW, O WGNIECENIACH) poza obtarciem błotnika (lewy
              przedni) bo koleś który się ze mną ścigał spod świateł i przegrał zechciał mnie
              wyprzedzać na dojeździe do Puławskiej "na wyścigach" na wysokości stacji gdzie
              nie ma miejsca....
              zahaczył i spier....ł gdyby nie moja konterka to bym na krawężniku wylądował
              a tak....zredukowałem bieg i dorwałem gościa.....znaczy spisałem tylko jego
              numery (teraz żałuję że na świAtłach nie wyciągnąłem go z bracholem z wozu,
              światła na wysokości Centrum Onkologii) sprawa trafiła do kolegoium i koleś
              wykpił się mandatem 500zł.....mówię szkoda że go nie wyrwałem z fury bo pewnie
              byył pijany...to był Citroen C15 D rejestracja...nie podam bo sprawa zamknięta...

              A tak poza tym to też miałem baaardzo dobrego nauczyciela po zrobieniu prawka
              (tak jak pewal) w postaci mego ojaca...trochę jazdy typowo rajdowej poćwiczyłem
              jeszcze z kolegą i jest git....a ojciec nauczył mnie płynności jazdy wielu
              podstawowych i bardzo sensownych zachowań iiii co ważne maksymalnie szybkiego
              wyprzedzania w trasie...oczywiście też eksploatacji autka by żyło długo
              i dawało dużo przyjemności z jazdy a nie stało ciągle w warsztacie...

              dla mnie również każda jazda samochodem to przyjemność...WIELKA

              pozdrawiam jeszcze raz
              • Gość: !! Albo . . . IP: 212.244.170.* 28.11.01, 13:35
                . . .kompleksy, kompleksy... i chęć dorównania innym - jak to się nazywa?
              • pewal Re: albo ty jestes geniuszem kierownicy... 28.11.01, 14:06
                Dzięki Szatan za wsparcie, faktycznie uczył mnie ojciec a i teściu dołożył co
                nieco. Co do "ofiary" to dobrze, że sam doszedł do tego wniosku, a może ktoś mu
                powiedział....?. Pozdr.
    • Gość: Niknejm Re: Czy stuknę samochód? IP: *.pg.com 28.11.01, 15:30
      kobyla napisał(a):

      > Kilka tygodni temu zrobiłem prawo jazdy. Mam ochotę kupić nową toyote yaris.
      > Znajomi mówią, że postepuje głupio, bo jako niedoświadczony kierowca na pewno
      > kilka razy ją stuknę. Ponoc tak wynika ze statystyk. A jesli kilka razy stukne
      > to kolejne ubezpieczenie bedzie mnie strasznie drogo kosztowalo. Ich zdaniem
      > powinienem kupi stare auto. Czy mają racje?

      Pewnie stukniesz, ale... po roku, półtora. Jak poczujesz się pewniej i zaczniesz
      szybciej jeździć. Tak to niestety jest na ogół...
      A na początek kup może listwy ochronne na zderzaki. Lub weź auto z czarnymi, nie
      polakierowanymi zderzakami.

      Pozdrawiam,
      Niknejm
    • Gość: Darius Re: Czy stuknę samochód? IP: 212.160.211.* 28.11.01, 15:57
      Pogoń tych znajomych, masz ochotę na nowe auto, nie zaciągasz kredytu kup se i
      jeździj, ja wyjechałem z salonu po 2 tygodniach od odebrania prawka i szlus,
      jak masz kłopoty z parkowaniem to troszke pofolguj parkuj tam gdzie ci
      wygodnie, potem nie będzie różnicy, a obite drzwi i rysy to inni uczestnicy
      ruchu je robią nie ty z reguły. Szerokiej drogi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja