Gość: miro
IP: *.acn.waw.pl
14.05.03, 21:21
Piękna teoria, szkoda, ze w praktyce wygląda to zupełnie
inaczej. Od kilku miesięcy jeżdże b. często trasą katowicką na
odcinku Warszawa-Tomaszów Mazowiecki i poznałem już wszystkie
ulubione miejsca policji drogowej. Właściwie w każdym z tych
miejsc radiowozy są schowane za jakąś przeszkodą (przystanek,
krzaki, pagórek usypany na poboczu, kapliczka z krzyżem
przydrożnym) i już kilkakrotnie byłem świadkiem jak gliniarz
namierzał samochód, a zaraz potem wyskakiwał na środek pasa z
lizakiem, żeby go zatrzymać. Podsumowując - to co deklarują
szefowie policji to zupełne brednie nie sprawdzające się w
praktyce.
P.S. Jeżeli ktoś jest zainteresowany znanymi mi punktami to mogę
je opisać.