websmajster
28.05.07, 20:54
Zdarza mi się zobaczyć w telewizji programy typu "Uwaga pirat",
gdzie "drogówka" zatrzymuje osoby głównie przekraczające prędkość - po
obejrzeniu takiego programu przez godzinę nie mogę się uspokoić i zastanawiam
się jakim prawem? Dodam tylko, że jestem studentem, a moim jedynym
przewinieniem był brak zapalonych świateł w piękny listopadowy dzień od
miejsca 100m od miejsca, w którym ruszałem, a gdzie stali Panowie i
pozazdrościli mi najwyraźniej astry z '95. Ale wracają.. wideoradar działa na
zasadzie pomiaru prędkości poprzez zrównanie prędkości (w skrócie), zwróćcie
uwagę, że po lewej stronie monitora zainstalowanego w "aucie policyjnym"
pokazywana jest prędkość z jaką jechało auto policyjne - każdy kierowca wie,
że aby kogoś dogonić trzeba jechać od niego jeszcze szybciej i o to pierwsze
meritum mojej sprawy: czemu Ci Panowie oskarżają zatrzymane osoby o
wprowadzenie niebezpieczeństwa, skoro sami popełniają dokładnie takie samo
jak nie większe wykroczenie? Prosty przykład, jeśli będą jechać za kimś z
prędkością 160 km/h i pojawi się niebezpieczeństwo, które zmusi ich do
niebezpiecznego manewru, to mogą zginąć nie tylko sami, ale również postronne
osoby. Kolejna, jeszcze bardziej dziwna sprawa - już w przedszkolu uczą nas,
że auto policyjne jest niebieskie, ma (od niedawna) białe drzwi i koguta na
dachu - auta prezentowane w programach nie wyróżniają się niczym spośród
innych poruszających się po ulicach (wiadomo czemu), ale nie zapominajmy, że
w takim przypadku dotyczą go takie same prawa jak każdego innego użytkownika
drogi, czemu więc pościg za "piratem" wygląda tak, że Panowie przyśpieszają
do danej prędkości, dopiero później włączają koguta i zatrzymują auto, skoro
nie są pojazdem uprzywilejowanym - jakie prawo im na to pozwala? W jednym z
programów zatrzymali auto bez sygnalizacji, ale oznaczone jak karetka
pogotowia i tłumaczyli osobie, która jechała z lekami do chorego, że nie jest
pojazdem uprzywilejowanym - aż śmieszne! Moim zdaniem w takiej sytuacji
pościg powinien wyglądać tak, że policja jedzie przepisowo, przejeżdża
wariat, wtedy włączają sygnalizację i rozpoczynają pościg - jasne, nie da im
to zarobić, ale nie zapominajmy, że Policja nie jest od zarabiania, a od
pilnowania porządku, o czym chyba już dawno zapomnieli. Liczę na to, że ktoś
mi to wytłumaczy, gdyż na chwile obecną wydaje mi się, że w przypadku
zatrzymania należy wezwać inny patrol i zgodzić się na mandat (w końcu winni
jesteśmy i tego nie podważam), pod warunkiem ukarania takim samym mandatem
kierowcy auta, które nas zatrzymało.