Gość: Paweł
IP: 212.182.26.*
16.06.03, 10:06
Wyobraźcie sobie taką sytuację. Chcę kupić auto, konkretnie Opla Corse.
Znalazłem sobie takiego z ogłoszenia. Umówiłem się i pojechałem, a to było ok
80km od mojego miejsca zamieszkania. Po pierwszych ogledzinach autko
wyglądało OK. Pojechaliśmy na stację aby zrobić dokładniejsze oględziny,
zapłaciłem gościowi za ten przegląd, również wszystko mi odpowiadało. Trochę
chciałem się potargować o cenę z babą i jej synkiem bo była współwłasność.
Nic nie chcieli opuścić. No nic mówię, że wezmę za tą cenę jaką proponują, bo
autko konkretne no i już po testach. Chcę pisać umowę, oni mówią żeby się
umówić na inny dzień bo dzisiaj już banki nieczynnne no i im autko potrzebne
na weekend. No nic trochę się podkurzyłem ale myślę OK umawiamy się na
poniedziałek. Wróciłem do domu, a tu w sobotę BABA dzwoni, że się rozmyślili
i nie sprzedają autka. Czy nie wkur..... byście się na babę???? Dalej
poszukujący Paweł.