Gość: Walter
IP: *.cpe.net.cable.rogers.com
17.06.03, 23:07
W Kanadzie, a w zasadzie to w Toronto i okolicach, mówi się o dwóch porach
roku: porze zimowej i porze robót drogowych (po ang. Winter Season and
Construction Season). Nie ma w tym wielkiej przesady, bo gdy tylko śnieg
zniknie z dróg, pojawiają się ekipy drogowe i zabierają się za remonty. Nie
byłoby w tym nic dziwnego, tylko, że jest to zbyt częste, jak na mój gust.
Średnio ten sam odcinek autostrady czy drogi szybkiego ruchu jest
remontowany co 4-5 lat. Nie wiem czy wpływa na to klimat kanadyjski czy
ogromny ruch wielkich ciężarówek, niemniej jednak ekipy budowlane mają
zatrudnienie na długie lata. Zaczynam powoli wierzyć w teorie konspiracji
pomiędzy firmami budowlanymi a agencjami rządowymi odpowiedzialnymi za drogi
(Ministerstwa Transportu na szczeblu prowincjonalnym i federalnym).
Wszystkie firmy budowlane są „uzwiązkowane” i związki zawodowe poprzez
swoje „lobby group” blokują jakiekolwiek zmiany w standardach budowlanych,
aby nie tracić intratnych kontraktów. Wydaje mi się, że można by zmienić
standard budowanych dróg tak, żeby wytrzymywały zarówno ciężkie zimy jak i
duże nasilenie ruchu i mogły być używane przez wiele lat bez remontu. Byłoby
to dobre dla użytkowników, ale złe dla budowlańców. A jak to wygląda w
innych miastach/krajach?
Pozdrawiam….