Dodaj do ulubionych

Do znawców ubezpieczeń

IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 14.07.03, 11:24
Rozbito mi niespełna roczny samochód. Ponieważ nie przyczyniłem się w żaden
sposób do kolizji, w związku z czym już (!) po trzech miesiącach PZU
zapłaciło za naprawę, którą dokonałem w autoryzowanej stacji. Ja ze swej
strony zwróciłem się do PZU o wyrównanie strat z tytułu utraty wartości
pojazdu i oczywiście PZU takiej wypłaty odmówiło (uważam, że taki samochód
nie osiągnie ceny "bezstłuczkowego", a zatajenie faktu stłuczki to
przestępstwo - PZU uważa, że samochód odzyskał 100% swoich poprzednich
walorów !.
Pytanie moje brzmi - czy PZU postapiło słusznie ? Bez wątpliwości w
samochodzie zostały wymienione uszkodzone element na nowe, a te dobrze
polakierowane (chociaż do spasowania elementów można mieć zastrzeżenia) ? Czy
ktoś miał juz podobną sprawę ? Jeżeli tak, to jak sie ona zakończyła ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Wojtek Re: Do znawców ubezpieczeń IP: *.radio.com.pl 14.07.03, 13:02
      Nie wiem dokładnie jak powinno to wyglądać w tym konkretnym przypadku, ale ja
      zwykle dzwonię do Biura Ochrony Konsumenta (telefon w książce telefonicznej).
      Drugą metodą jest udać się po poradę do oddziału PZM-otu. Oni mają zyłę na tych
      złodziei i nie sądzę, żeby odpuścili taką okazję żeby im przykopać.
      • mdubaj Re: Do znawców ubezpieczeń 14.07.03, 15:05
        Zostałeś oszukany jak większośc ubezpieczonych. PZU zawierając umowę
        zobowiązało sie pokryć szkody. Nie chodzi tu tylko o naprawę pojazdu - ale
        również wyrównanie wartości rynkowej pojazdu (w Twoim przypadku pewnie 10%),
        na dodatek jeżeli doznałeś uszczerbku na zdrowiu posiadając NW. I nie mogą
        tłumaczyć, że auto odzyskało sprawnośc jak sprzed zdarzenia.
        Powinieneś uzyskać opinię niezależnego rzeczoznawcy (od 150 - 300zł), poradę
        prawną (ok.200zł) i napisać odwołanie do ubezp. (ok 100zł za każde pismo).
        Najprawdopodobniej sprawa trafi do sądu, więc biegłych sądowych,
        rzeczoznawców, adwokata i 7% (wartości odszkodowania) wadium będziesz zmuszony
        zapłacić także Ty. Są to koszty I instancji. Jeżeli sprawa trafi do sądu II
        instancji (a prawdopodobnie tak się stanie) koszty znacznie wzrosną.....
        Jest na to sposób, ale napiszę prywatnie na maila, bo inaczej skasują ten
        wątek.......
        • n0ras Re: Do znawców ubezpieczeń 14.07.03, 18:36
          mdubaj napisał:

          > Zostałeś oszukany jak większośc ubezpieczonych. PZU
          zawierając umowę
          > zobowiązało sie pokryć szkody. Nie chodzi tu tylko o
          naprawę pojazdu - ale
          > również wyrównanie wartości rynkowej pojazdu (w Twoim
          przypadku pewnie 10%),
          > na dodatek jeżeli doznałeś uszczerbku na zdrowiu
          posiadając NW. I nie mogą
          > tłumaczyć, że auto odzyskało sprawnośc jak sprzed
          zdarzenia.
          > Powinieneś uzyskać opinię niezależnego rzeczoznawcy (od
          150 - 300zł), poradę
          > prawną (ok.200zł) i napisać odwołanie do ubezp. (ok
          100zł za każde pismo).

          Dlaczego naciągasz szanownego kolegę na koszty?
          Przecież opinia "niezależnego" rzeczoznawcy wydana na
          czyjąś prośbę nie jest już niezależną opinią i każdy sąd
          wrzuci ją do kosza!.
          Dlaczego ktoś ma płacić za odwołanie do ubezpieczyciela?
          I komu?
          Czemu płacić za jakąś extra (poza zwykłym honorarium
          adwokackim) poradę prawną?
          Jeśli jesteś adwokatem/radcą prawnym to Twoje
          postępowanie rozumiem - wycisnąć z klienta jak najwięcej.
          (Zgodnie ze starą adwokacką maksymą: "Pieniądz w
          kieszeni, sprawa w sądzie, a klient w du...ie")

          > Najprawdopodobniej sprawa trafi do sądu, więc biegłych
          sądowych,
          > rzeczoznawców, adwokata i 7% (wartości odszkodowania)
          wadium będziesz zmuszony
          > zapłacić także Ty. Są to koszty I instancji. Jeżeli
          sprawa trafi do sądu II
          > instancji (a prawdopodobnie tak się stanie) koszty
          znacznie wzrosną.....
          > Jest na to sposób, ale napiszę prywatnie na maila, bo
          inaczej skasują ten
          > wątek.......

          No, to ja nie będę taki tajemniczy.
          Po pierwsze - napisz pismo do ubezpieczyciela, w którym
          domagasz się wypłaty odszkodowania za szkodę w postaci
          utraty wartości przez twój samochód.
          Ubezpieczyciel pewnie odmówi - liczy na to, że nie
          pójdziesz do sądu.
          Po odmowie pozwij ubezpieczyciela. Jeśli nie masz
          znajomego prawnika (niekoniecznie adwokata/radcę
          prawnego), który by Ci sprawę przygotował (pisał pisma
          procesowe) zastanów się nad adwokatem (ale na wiele z
          jego strony nie licz, taka ich natura - zarobić, ale się
          nie narobić).
          Koszty sądowe (8% a nie 7%) i adwokata opłacasz Ty, ale
          jak sprawę wygrasz, przegrany te koszty zwraca.
          Jest takie orzeczenie SN, że ubezpieczenie pokrywa także
          szkodę wynikającą z utraty wartości hadlowej. Jak masz
          dostęp do programów Lex Polonica/Lex to łatwo znajdziesz.
          • n0ras Orzeczenie 14.07.03, 18:48
            To orzeczenie o którym pisałem, to Uchwała Sądu
            Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 12 października 2001 r.
            III CZP 57/2001 publikowane m.in.: OSNCP 2002/5 poz. 57,
            OSP 2002/5 poz. 61, Rzeczpospolita 2001/241 str. C1.
            Teza:
            "Odszkodowanie za uszkodzenie samochodu może obejmować
            oprócz kosztów jego naprawy także zapłatę sumy pieniężnej
            odpowiadającej różnicy między wartością tego samochodu
            przed uszkodzeniem i po naprawie."
            Ostatni akapit uzasadnienia:
            "Z przepisu art. 361 § 2 kc wynika obowiązek pełnej
            kompensacji szkody. Wartość samochodu po jego naprawie,
            to nic innego jak jego wartość rynkowa. Ponieważ wartość
            ta w wyniku uszkodzenia, choć później wyeliminowanego,
            zmalała w stosunku do tej, jaką pojazd ten
            reprezentowałby na rynku, gdyby nie został uszkodzony,
            więc kompensata winna obejmować nie tylko kwoty naprawy,
            ale także różnicę wartości."

            • Gość: robert ja jeszcze dorzucę cos takiego z Rzepy (długie) IP: *.acn.pl 14.07.03, 19:36
              Informacje o dokumencie
              Autor Sąd Najwyższy
              Tytuł Uchwała Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 12 października 2001 r. (sygn.
              akt III CZP 57/01)
              Podtytul Sygn. akt III CZP 57/01
              Data wydania 2001.12.17
              Dział Prawo/Orzecznictwo

              Sąd Najwyższy - Izba Cywilna
              Uchwała z dnia 12 października 2001 r. (sygn. akt III CZP 57/01)
              Sąd Najwyższy w składzie:
              SSN Stanisław Dąbrowski (przewodniczący, sprawozdawca)
              SSN Kazimierz Zawada
              SSA Krystyna Bilewicz
              Protokolant Ewa Zawisza
              w sprawie z powództwa R. K.
              przeciwko Powszechnemu Zakładowi Ubezpieczeń Spółce Akcyjnej w W. -
              Inspektoratowi w O. o zapłatę,
              po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na rozprawie w dniu 12 października 2001
              r., zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy w Katowicach
              postanowieniem z dnia 7 czerwca 2001 r., sygn. akt IV Ca 234/01:
              "Czy do składników szkody, powstałej na skutek kolizji pojazdów samochodowych,
              za którą odpowiedzialność z tytułu umowy ubezpieczeniowej odpowiedzialności
              cywilnej ponosi zakład ubezpieczeń, zalicza się utratę wartości handlowej
              naprawionego samochodu, spowodowaną stosowaniem przez autoryzowane warsztaty
              naprawcze technologii nie w pełni pozwalającej na przywrócenie pierwotnego
              stanu pojazdu, tj. sprzed kolizji?"
              podjął uchwałę:
              Odszkodowanie za uszkodzenie samochodu może obejmować oprócz kosztów jego
              naprawy także zapłatę sumy pieniężnej odpowiadającej różnicy między wartością
              tego samochodu przed uszkodzeniem i po naprawie.
              U z a s a d n i e n i e
              Sąd Rejonowy w O. wyrokiem z dnia 31 stycznia 2001 r. oddalił powództwo R. K.
              przeciwko Powszechnemu Zakładowi Ubezpieczeń S.A. w W. - Inspektoratowi w O. o
              zapłatę kwoty 3.441,12 złotych.
              Sąd Rejonowy poczynił następujące ustalenia faktyczne: W dniu 11 września 1999
              r. doszło do wypadku drogowego, w wyniku którego uszkodzeniu uległ samochód
              powoda marki Audi wyprodukowany w 1998 r. Sprawcą wypadku był kierowca innego
              samochodu, ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej u pozwanego. Samochód
              powoda był użytkowany do dnia wypadku przez 17 miesięcy. Został naprawiony w
              autoryzowanym warsztacie, zgodnie z technologią producenta i przy użyciu
              oryginalnych części zamiennych. Koszty naprawy zostały powodowi zwrócone przez
              pozwanego.
              Po naprawie samochód odzyskał zupełną sprawność techniczną, nie uzyskał jednak
              wartości rynkowej takiej jak przed wypadkiem. Warsztaty samochodowe nie są w
              stanie wykonać prac blacharskich i lakierniczych na takim poziomie jak
              producenci samochodów. W związku z tym ślady naprawy są łatwe do
              zidentyfikowania przez specjalistów. Naprawione elementy nie cechują się taką
              trwałością jak elementy nieuszkodzone i niewymieniane, dotyczy to przede
              wszystkim pojazdów nowych, których wiek nie przekracza trzech lat. W
              odniesieniu do samochodu powoda, nastąpiła utrata jego wartości rynkowej w
              kwocie żądanej w pozwie.
              Przy powyższych ustaleniach Sąd Rejonowy uznał, że skoro naprawa samochodu
              przywróciła mu dawne walory użytkowe, a koszty naprawy zostały przez pozwanego
              zwrócone, to powód otrzymał pełne odszkodowanie. Utrata wartości handlowej nie
              jest objęta obowiązkiem odszkodowawczym pozwanego. Sąd Rejonowy przytoczył
              stanowisko Sądu Najwyższego, który w wyroku z dnia 3 lutego 1971 r., III CRN
              450/70 (OSNC 1971, z.11, poz. 205) i uchwale z dnia 19 marca 1998 r. III CZP
              72/97 (OSNC 1993, z.9, poz. 133) uznał, że jako miernika odszkodowania nie
              można przyjąć wysokości ceny samochodu, którą można byłoby uzyskać w drodze
              sprzedaży, gdyby nie doszło do uszkodzenia pojazdu.
              Sąd Okręgowy w Katowicach rozpoznając apelację powoda od wyroku Sądu
              Rejonowego, przedstawił do rozstrzygnięcia przytoczone w sentencji zagadnienie
              prawne budzące wątpliwości.
              Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
              Stosownie do przepisu art. 822 k.c. w razie ubezpieczenia odpowiedzialności
              cywilnej zakres obowiązku odszkodowawczego zakładu ubezpieczeń określa umowa.
              Dzieje się tak bez względu na to czy zapłata odszkodowania następuje do rąk
              ubezpieczającego czy też od razu uprawnionemu zgłaszającemu swoje roszczenie
              bezpośrednio do zakładu ubezpieczeń.
              W konkretnej sprawie umowa łącząca stronę pozwaną ze sprawcą wypadku nie była
              poddawana szczegółowej analizie. Biorąc pod uwagę, że chodzi o umowę
              obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkodę powstałą w
              związku z ruchem pojazdu, założyć można, że co do przedmiotu ubezpieczenia i
              zakresu obowiązku odszkodowawczego zakładu ubezpieczeń umowa nie mogła zawierać
              dalej idących ograniczeń niż wynikające z przepisów obowiązującego wówczas
              rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 9 grudnia 1992 r. (Dz.U. Nr 96, poz.
              475 ze zm.).
              Z treści § 10 rozporządzenia wynika, że w razie wyrządzenia szkody ruchem
              pojazdu lub w związku z jego ruchem, odszkodowanie ustala się i wypłaca w
              granicach odpowiedzialności cywilnej posiadacza lub kierującego pojazdem
              mechanicznym. Jedynym dopuszczalnym ograniczeniem odpowiedzialności zakładu
              ubezpieczeń może być suma gwarancyjna, której przekroczenie w okolicznościach
              sprawy nie wchodzi w grę. Z punktu widzenia określenia składników szkody
              obojętne jest czy uprawniony dochodzi odszkodowania bezpośrednio od zakładu
              ubezpieczeń czy od sprawcy wypadku.
              Problem w istocie sprowadza się do tego czy odszkodowanie należne za
              uszkodzenie samochodu obejmuje oprócz kosztów jego naprawy także zapłatę sumy
              pieniężnej odpowiadającej różnicy między wartością tego samochodu przed
              uszkodzeniem i po naprawie, przy założeniu, że naprawa była prawidłowa, a
              zmniejszenie wartości samochodu nastąpiło wskutek jego uszkodzenia.
              Przytaczany przez Sąd Rejonowy wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 lutego 1971 r.
              ma wartość tylko historyczną, gdyż wydany został w zupełnie odmiennych niż
              obecnie warunkach gospodarki centralnie kierowanej i ułomnego, szczątkowego
              rynku. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że Sąd Najwyższy w uzasadnieniu tamtego
              wyroku stwierdził, że "szkodę w rozumieniu art. 361 k.c. stanowi różnica między
              stanem majątkowym poszkodowanego, który powstał po nastąpieniu zdarzenia
              powodującego uszczerbek, a stanem, jaki by w jego majątku istniał, gdyby
              zdarzenie nie nastąpiło". Konstatacja ta jest bezwzględnie trafna, tyle że
              logicznym wnioskiem byłoby przyjęcie, że w sytuacji, gdy naprawa samochodu nie
              może doprowadzić do odtworzenia wartości jaką samochód miał przed wypadkiem, to
              różnica wartości jest elementem szkody. W omawianym wyroku Sąd Najwyższy tego
              nie kwestionował. Uznał natomiast, że kształtujące się w tamtym czasie na
              quasi - rynku ceny nie odzwierciedlały wartości samochodów i dlatego w
              konkluzji doszedł do przekonania, iż wykładnia przyjmująca, że przepis art. 363
              § 2 k.c. uprawnia do żądania i zasądzania odszkodowania w wysokości
              odpowiadającej spekulacyjnym cenom "giełdowym" naruszałaby obowiązujący wtedy
              art. 4 k.c., wedle którego przepisy prawa cywilnego powinny być tłumaczone i
              stosowane zgodnie z zasadami ustroju i celami PRL. Ostatnia teza całkowicie się
              zdezaktualizowała.
              Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 1998 r. III CZP 72/97 dotyczy
              odmiennego stanu faktycznego. Sąd Najwyższy wyraził w niej pogląd, że
              odszkodowanie należne poszkodowanemu zamieszkałemu za granicą za całkowite
              zniszczenie samochodu może odpowiadać cenie nabycia takiego samego lub
              podobnego samochodu u zagranicznego, profesjonalnego sprzedawcy. Prawidłowość
              tezy nie budzi wątpliwości. Sąd Najwyższy w obecnym składzie nie podziela
              natomiast częściowo uzasadnienia uchwały. Wyrażono tam pogląd, że "jedynie
              wyjątkowo wysokość szkody może określać wartość samochodu ustalana według cen,
              za jaką mógł być on zbyty przez poszkodowanego, gdyby nie jego całkowite
              zniszczenie. Może tak być tylko wówczas, gdy ustalone zostanie, że samochód nie
              był w chwili wyrządzenia szkody przedmiotem normalnego używania i korzystania z
              niego przez pozwanego, ale był przedmio
          • mdubaj Re: Do znawców ubezpieczeń 15.07.03, 00:40
            > Dlaczego ktoś ma płacić za odwołanie do ubezpieczyciela?
            > I komu?
            > Czemu płacić za jakąś extra (poza zwykłym honorarium
            > adwokackim) poradę prawną?

            Porada prawna kosztuje. Odwołanie nie kosztuje (chyba, że pismo pisze radca
            bądź adwokat).

            > Jeśli jesteś adwokatem/radcą prawnym to Twoje
            > postępowanie rozumiem - wycisnąć z klienta jak najwięcej.
            > (Zgodnie ze starą adwokacką maksymą: "Pieniądz w
            > kieszeni, sprawa w sądzie, a klient w du...ie")

            Popieram stanowisko w stosunku do maksymy....:) jest tak, choć nie do
            końca....
            A prawnikiem nie jestem ani radcą ;(

            > Po pierwsze - napisz pismo do ubezpieczyciela, w którym
            > domagasz się wypłaty odszkodowania za szkodę w postaci
            > utraty wartości przez twój samochód.
            > Ubezpieczyciel pewnie odmówi - liczy na to, że nie
            > pójdziesz do sądu.

            i tu własnie chodzi o to, że dobrze napisane pismo (czyt. np.przez prawnika)
            nastraszy ubezpieczyciela. Pismo napisane przez laika wywoła tylko falę
            śmiechu...

            > Po odmowie pozwij ubezpieczyciela. Jeśli nie masz
            > znajomego prawnika (niekoniecznie adwokata/radcę
            > prawnego), który by Ci sprawę przygotował (pisał pisma
            > procesowe) zastanów się nad adwokatem (ale na wiele z
            > jego strony nie licz, taka ich natura - zarobić, ale się
            > nie narobić).

            pisałeś, "po co płacić za jakąś extra poradę prawną"??
            Prawnik im lepszy tym bardziej się ceni. Ale polega to nie na uroku
            osobistym adwokata tylko na wiedzy. Chodzi o to, że skuteczna porada kosztuje
            extra. T tu się pojawiają znowu koszty....:
            > Koszty sądowe (8% a nie 7%) i adwokata opłacasz Ty, ale
            > jak sprawę wygrasz, przegrany te koszty zwraca.
            dodam, że sąd obciąży go kosztami wziętymi z cennika sądowego, ale wybierze
            ceny z górnej granicy - w sumie może to być czterokrotna wartość naszych
            kosztów!!
            Gdyby przeanalizowac kosztorys spraw sądowych - wiadomo już dlaczego Kowalski
            nie udowadnia swoich racji (bądź nie) przed sądem. Z tego korzystają ubezp.
            (oprócz niewiedzy klientów....)
            Pozdrawiam
            Ps.Robert, masz link do większej ilości takich wiadomości?
            • Gość: robert Re: Do znawców ubezpieczeń IP: *.acn.pl 15.07.03, 00:50
              nie więcej linków tak z czapy to nie mam. To co dałem to wynik przeszukiwania
              Rzeczpospolitej. Może tam trzeba głębiej kopnąć albo z tym orzecznictwem pójść
              do jakiegoś fachowca od prawa ubezpieczeniowego, moze UOKiK etc.
            • n0ras Re: Do znawców ubezpieczeń 15.07.03, 18:10
              mdubaj napisał:

              > Porada prawna kosztuje.

              Tak, ale IMHO nie ma sensu iść do adwokata, żeby napisał
              1 pismo - zrobi to na pewno byle jak i to raczej swoim
              praktykantem/aplikantem. Jak mu zlecisz prowadzenie całej
              sprawy, to jest cień szansy że się nią choć przez ułamek
              chwili zajmie.

              > Popieram stanowisko w stosunku do maksymy....:) jest
              tak, choć nie do
              > końca....

              Niestety, znam to środowisko i wiem, że do końca, albo
              jeszcze dalej....:((

              > i tu własnie chodzi o to, że dobrze napisane pismo
              (czyt. np.przez prawnika)
              > nastraszy ubezpieczyciela. Pismo napisane przez laika
              wywoła tylko falę
              > śmiechu...

              Myślę, że bez różnicy - zostanie zanotowany fakt "a, gość
              się rzuca" i pismo do kosza, a wysyłamy standardowy
              formularz odmowy.


              > > Po odmowie pozwij ubezpieczyciela. Jeśli nie masz
              > > znajomego prawnika (niekoniecznie adwokata/radcę
              > > prawnego), który by Ci sprawę przygotował (pisał pisma
              > > procesowe) zastanów się nad adwokatem (ale na wiele z
              > > jego strony nie licz, taka ich natura - zarobić, ale się
              > > nie narobić).
              >
              > pisałeś, "po co płacić za jakąś extra poradę prawną"??
              > Prawnik im lepszy tym bardziej się ceni. Ale polega
              to nie na uroku
              > osobistym adwokata tylko na wiedzy.

              Nie, polega to głównie na "renomie" i "nazwisku" - to ni
              jest wolny rynek, tylko korporacyjna klika. A ten co ma
              głośne nazwisko, ma też w kancelarii zwykle wielu
              aplikantów, którzy za niego robotę odwalają. Niestety :((


              Chodzi o to, że skuteczna porada kosztuje
              > extra. T tu się pojawiają znowu koszty....:
              > > Koszty sądowe (8% a nie 7%) i adwokata opłacasz Ty, ale
              > > jak sprawę wygrasz, przegrany te koszty zwraca.
              > dodam, że sąd obciąży go kosztami wziętymi z cennika
              sądowego, ale wybierze
              > ceny z górnej granicy - w sumie może to być
              czterokrotna wartość naszych
              > kosztów!!

              Nie, weźmie z rozporządzenia o stawkach
              adwokackich/radcowskich, a nie "cennika sądowego". Jak
              piszesz o prawie, bądź precyzyjny, tu każde słowo ma
              (teoretycznie) znaczenie.

              > Gdyby przeanalizowac kosztorys spraw sądowych - wiadomo
              już dlaczego Kowalski
              > nie udowadnia swoich racji (bądź nie) przed sądem. Z
              tego korzystają ubezp.
              > (oprócz niewiedzy klientów....)
              > Pozdrawiam
              > Ps.Robert, masz link do większej ilości takich wiadomości?
              • Gość: mdubaj Re: Do znawców ubezpieczeń IP: 195.117.179.* 15.07.03, 22:37
                a co w przypadku, jeżeli prawnik bierze na siebie wszystkie koszty i ryzyko
                przegranej? Wtedy prawnicza hydra jest nienasycona? :)
                • n0ras Re: Do znawców ubezpieczeń 15.07.03, 23:14
                  Gość portalu: mdubaj napisał(a):

                  > a co w przypadku, jeżeli prawnik bierze na siebie
                  wszystkie koszty i ryzyko
                  > przegranej?

                  Jeśli znasz takiego i zapisy do niego są na wcześniej niż
                  za 50 lat, to dawaj namiary :))))

                  Wtedy prawnicza hydra jest nienasycona? :)
                  • Gość: mdubaj Re: Do znawców ubezpieczeń IP: 195.117.179.* 16.07.03, 20:44
                    napisałem na maila - myślę, że Cię to zainteresuje
          • Gość: Fred Re: Do znawców ubezpieczeń IP: *.wodgik.katowice.pl 15.07.03, 16:03
            n0ras napisał:

            > Dlaczego naciągasz szanownego kolegę na koszty?
            > Przecież opinia "niezależnego" rzeczoznawcy wydana na
            > czyjąś prośbę nie jest już niezależną opinią i każdy sąd
            > wrzuci ją do kosza!.

            Ja bym się częściowo kłócił. To znaczy opinia rzeczoznawcy może się naszemu
            koledze trochę przydać.

            Sąd nie tyle wrzuci ją do kosza, co raczej powoła swojego biegłego z listy
            biegłych sądowych, który (jeśli będzie bezstronny, a u biegłych raczej można na
            to liczyć) prawdopodobnie napisze to samo, co biegły wynajęty przez kolegę
            (zakładając, że fakty są takie, jak nam kolega opisał). Na rozprawie biegłemu
            można zadawać pytania, wcześniejsze przegadanie pewnych spraw ze "swoim"
            biegłym poszerzy wiedzę naszego kolegi o sprawie i ułatwi mu argumentację. Poza
            tym na pewno nie zrobi na sądzie złego wrażenia zbieżność opinii obu biegłych
            (powód okaże się gościem poważnym i wiedzącym, czego chce, a nie pieniaczem).

            Oczywiście pozostaje rachunek koszt/efekt - nie wiem, ile by kosztowała
            ekspertyza robiona prywatnie i nie mogę zagwarantować, że druga strona pokryje
            po sprawie ten koszt (zajrzyj do Lexa/Lexa Poloniki/itp. do kosztów sądowych w
            sprawach cywilnych).

            > No, to ja nie będę taki tajemniczy.
            > Po pierwsze - napisz pismo do ubezpieczyciela, w którym
            > domagasz się wypłaty odszkodowania za szkodę w postaci
            > utraty wartości przez twój samochód.
            > Ubezpieczyciel pewnie odmówi - liczy na to, że nie
            > pójdziesz do sądu.
            > Po odmowie pozwij ubezpieczyciela. Jeśli nie masz
            > znajomego prawnika (niekoniecznie adwokata/radcę
            > prawnego), który by Ci sprawę przygotował (pisał pisma
            > procesowe) zastanów się nad adwokatem (ale na wiele z
            > jego strony nie licz, taka ich natura - zarobić, ale się
            > nie narobić).
            > Koszty sądowe (...) i adwokata opłacasz Ty, ale
            > jak sprawę wygrasz, przegrany te koszty zwraca.
            > Jest takie orzeczenie SN, że ubezpieczenie pokrywa także
            > szkodę wynikającą z utraty wartości hadlowej. Jak masz
            > dostęp do programów Lex Polonica/Lex to łatwo znajdziesz.

            Nic dodać, nic ująć. A ten wyrok SN to była głośna sprawa jakieś 2 lata temu,
            szczegółowo opisana w "Rzeczpospolitej". Szukaj w Lexach ew. w archiwalnych
            Raszplach.

            Pozdro
            • Gość: mdubaj Re: Do znawców ubezpieczeń IP: 195.117.179.* 15.07.03, 16:23
              > Ja bym się częściowo kłócił. To znaczy opinia rzeczoznawcy może się naszemu
              > koledze trochę przydać.
              >
              > Sąd nie tyle wrzuci ją do kosza, co raczej powoła swojego biegłego z listy
              > biegłych sądowych, który (jeśli będzie bezstronny, a u biegłych raczej można
              na
              >
              > to liczyć) prawdopodobnie napisze to samo, co biegły wynajęty przez kolegę
              > (zakładając, że fakty są takie, jak nam kolega opisał). Na rozprawie
              biegłemu
              > można zadawać pytania, wcześniejsze przegadanie pewnych spraw ze "swoim"
              > biegłym poszerzy wiedzę naszego kolegi o sprawie i ułatwi mu argumentację.
              Poza
              >
              > tym na pewno nie zrobi na sądzie złego wrażenia zbieżność opinii obu
              biegłych
              > (powód okaże się gościem poważnym i wiedzącym, czego chce, a nie pieniaczem).
              >

              I taki niezależny biegły (rzeczoznawca) powołany przez sąd nie orzeknie tego
              za darmo. Za takie orzeczenie ktoś mu musi zapłacić........
              Rzeczoznawca z np.PZM jest wiarygodny dla sądu i sąd nie kwestionuje tych
              opinii (ponieważ biegli sądowi najczęściej są brani właśnie z PZM).
              I tak jak piszesz, taką opinią można zyskać przychylność sądu - co napewno
              zaważy o wyniku sprawy.


              > Oczywiście pozostaje rachunek koszt/efekt - nie wiem, ile by kosztowała
              > ekspertyza robiona prywatnie i nie mogę zagwarantować, że druga strona
              pokryje
              > po sprawie ten koszt (zajrzyj do Lexa/Lexa Poloniki/itp. do kosztów sądowych
              w
              > sprawach cywilnych).

              Koszty rzeczoznawców to od 200 - do kilkuset złotych (jeżeli chodzi o zwykłą
              wycenę szkody samochodu osobowego)

    • Gość: anty PZU Re: Do znawców ubezpieczeń IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 08:18
      Dziękuję za wszystkie opinie. O tej uchwale SN słyszałem już wcześniej lecz
      ponieważ nasze prawo nie opiera się na precedensie, stąd moje pytanie dotyczyło
      tego, czy oprócz osoby, której uchwała dotyczyła, ktoś inny wywalczył w sądzie
      taki rodzaj rekompensaty ? (czym więcej podobnych wyroków tym lepiej - takie
      jest niestety nasze prawo).
      Jak napisałem wcześniej, ja ani nikt inny nie odnieśliśmy żadnych obrażeń stąd
      NW nie wchodzi w rachubę, ale auto zostało naprawione za prawie 7000 zł (koszt
      nowego pojazdu: ok. 100 tyś. zł). Aby było ciekawiej to praktycznie po naprawie
      samochód sprzedałem, ponieważ uznaliśmy go za pechowy i niestety nie był
      pozbawiony usterek, które wystąpiły wcześniej i były usuwane w ramach
      gwarancji. Za samochód otrzymałem kwotę mniejszą o ok. 7000 - 9000 zł niż
      osiągały podobne, bezwypadkowe pojazdy (ja faktu naprawy oczywiście nie
      zataiłem - ale to skutecznie obniżyło wartość auta). Stąd moja słuszna (jak
      sądzę) chęć domagania się wyrównania poniesionej straty.
      • mdubaj Re: Do znawców ubezpieczeń 15.07.03, 15:16
        www.das.pl
        www.cuf.com.pl/das.htmpozdrawiam
      • x-darekk-x Re: Do znawców ubezpieczeń 15.07.03, 16:28
        w polsce nie ma prawa precedensu - owszem, tu masz racje. ale uchwala sadu
        najwyzszego staje sie prawem obowiazujacym powszechnie w swojej czesci ogolnej
        a nie partykularnej i co do zasady ma zastosowanie w twoim przypadku.
        • n0ras Re: Do znawców ubezpieczeń 15.07.03, 18:14
          x-darekk-x napisał:

          > w polsce nie ma prawa precedensu - owszem, tu masz
          racje. ale uchwala sadu
          > najwyzszego staje sie prawem obowiazujacym powszechnie

          Nie, można tylko liczyć na to, że sądowi niższej
          instancji łatwiej będzie iść zgodnie z linią orzeczniczą
          SN, niż przeciw, bo idąc przeciw ryzykuje większe
          prawdopodobieństwo uchylenia wyroku w drugiej instancji,
          bądź w kasacji.


          w swojej czesci ogolnej
          > a nie partykularnej i co do zasady ma zastosowanie w
          twoim przypadku.
    • Gość: linker Re: Do znawców ubezpieczeń IP: *.olvit.com.pl / 192.168.20.* 16.07.03, 12:55
      no to tu mamy ciekawego linka:
      odszkodowania.info/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka