Dodaj do ulubionych

STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo

IP: *.ipt.aol.com 06.08.03, 18:38
Przeczytalem artykul wam tez polecam (temat niby stary ale wciaz wzbudzajacy
emocje)

www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34467,1608173.html
JAk mowi Jerzy on jest przedstawicielem establishmentu ma kupe kasy szybkie
auto i jest mistrzem - glupoty. Nie mowie ze bylem swiety - jak mialem 18 -
22 lata to smigalem 190 - 200 po np. ulicy Fordonskiej w Bydgoszczy czy
Gdanskiej w Szczecinie. Nie wspominajac o innych idiotycznie wysokich
predkosciach w ciezkim ruchu. Teraz wiem ze to istna glupota - szczescie ze
nikomu nie odebralem zycia lub sam siebie nie zabilem... Mam ponizej
trzydziestki i szybka jazda (rzadko) to walka mojego sumienia przy czym to
juz nie sa te predkosci z lat glupoty. Jedyny plus to to ze faktycznie wiem
jak sie jezdzi bo niejedna podbramkowa sytuacje mialem w swoim zywocie
mlodego nieodpowiedzialnego kierowcy. Niech ten pan jerzy nie gra kozaka bo
na tym - forum zaloze sie - jest kilku pierwszego sortu kierowcow ktorzy by
mu dali w dupe. I niech on nie cwaniakuje niczym wsiok z PGR-u (przepraszam
tych porzadnych z PGR) ze on jest taki dobry bo ciekawe co by sie wydarzylo
gdyby zasiadl za kierownica auta idetycznego z autem przeciwnika. Chwali sie
ze objezdza Porsche Turbo bo jego Subaru przyspiesza w 3.8 - nie wierze bo
Porsche Turbo tez kopie okolo 3.8 do setki. A nie daj boze jesli takie posche
turbo bylo na obiedzie niedzielnym u wujka o nazwisku gemballa... Ciekawe
jak dlugo mu to auto pojezdzi z tymi 430 konmi i 2.0 pojemnosci.

Jak dla mnie wszytkie te wyscigi to glupota tym bardziej ze bohaterami sa
quasi dojrzali ludzie - wstyd panowie. Poscigajmy sie ale na torach
wyscigowych zapraszam. A jak pan Jerzy chce dostac wciry do zapraszam na Cote
d` Azur tutaj pare LAmbo Murcialego dziennie mozna spotkac... Nie wspominajc
o Ferrari ktorych tu tyle co Mercedsow klasy C w Warszawie.

Kiedy ci ludzie sie opamietaja? Az kogos zabija?

Pare groszy w portfelu nie czyni wielkim...

Jakie jest Wasze zdanie?

Aha i jak pisalem ja tez bylem glupi szczescie ze nie mialem SUbaru Imprezy
albo Porsche...
Pozdrawiam ARAFAT

Obserwuj wątek
    • Gość: ARAFAT Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.ipt.aol.com 06.08.03, 18:53
      Tutaj na COte d`Azur ci wszyscy co posiadaja Lambo, Ferrari Bentleye nie
      scigaja sie (poza rosjanami a ci maja przesadzone wersje tych aut np. czarne
      porsche z blachami CB 911 rus 99) i za to ich cenie. No chyba ze z jednym
      wyjatkiem jesli pan Jerzy rzuci na stol 50 tys euro - ale watpie bo nasz pan
      Jerzy to zapewne nowobogacki ktory robi show off.

      Podrawiam ARAFAT

      W sumie nie weim czemu te artykul tak mnie strasznie zaintrygowal...
    • Gość: mgr Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.08.03, 19:02
      Takie gadanie temu przyglupiemu burakowi lata kolo majtek.
      Zabije sie-oby jak najszybciej lub kogos na ulicy i to bedzie koniec jego
      kariery.
      Chyba, ze zabije i nikt nie zauwazy to dopiero za drugim razem go zlapia.
      Niestety wszystkich ostrych nozy ludziom nie odbierzesz.
      Ciekawe co na to sponsorzy greenblacka?
      Zaraz sie dowiemy.
      • krakus.mp Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 06.08.03, 20:48
        Zakazany owoc lepiej smakuje! Tej plagi już się nie zlikwiduje.To jest choroba
        (ci ludzie są psychiczni)która tak jak alkocholika ciągnie do zguby (śmierci ).
        W Krakowie te wyścigi są bardzo popularne.Odbywają się co niedziela (też sobota)
        na pasie byłego lotniska w Czyżynach.Czasem je obserwuję.Organizatorzy starają
        się zabezpieczyć odcinek zawodów.Ale kraksy też się zdarzają.
        Tu muszę napisać o kolesiu,który bierze w nich udział z małym dzieckiem
        siedzącym na tylnym siedzeniu bez zapiętych pasów (nawet bez fotelika).Tatuś
        nie zdaje sobie sprawy co może się stać w przypadku utraty panowania nad
        pojazdem.
    • Gość: robert Facet (Jerzy) niby świetny, ale jakoś nigdzie IP: *.acn.pl 06.08.03, 21:01
      w czołówce wyścigów żadnego Jerzego nie widziałem:-)))
    • Gość: Dennis Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.03, 21:10
      Zaciekawiła mnie jedna wypowiedź pana Jerzego:
      "- Na streecie życie jest proste - mówi Jerzy. - Ktoś kogoś objedzie, ludzie
      pogadają, popatrzą na samochody i wracają do domu. Tylko nowicjuszy rajcuje
      nielegalność."

      Jeżeli ich nie rajcuje nielegalność i STAĆ ich na takie hobby, to czemu nie
      wynajmą starego lotniska, albo innego miejsca nadającego się znacznie lepiej do
      takiej "zabawy", niż ulice któregokolwiek miasta? Jak chcą się ścigać to proszę
      bardzo, ale w miejscach gdzie można to robić bezpiecznie. I kiedy wreszcie tacy
      ludzie jak pan Jerzy przyjmą do wiadomości, że FILM TO FILM, a rzeczywistość to
      rzeczywistość.
      Oczywiście ich argumentacja jest ogólnie znana - nic się nigdy nikomu nie
      stało, mają ludzi z krótkofalówkami i przerywają wyścigi kiedy ktośchce
      przejechać, itp. A może jeżeli są tacy pewni swoich umiejętności to niech każdy
      z nich podpisze papier, że w razie wypadku podczas takiej "zabawy" dobrowolnie
      rezygnuje z leczenia i pokryje z własnej kieszeni koszty leczenia osoby, która
      ewentualnie ucierpi w wypadku przez niego spowodowanym? Ciekawe czy nadal
      byliby tacy chętni do ścigania w nocy na ulicach miasta...
      • Gość: toni Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.tvgawex.pl 06.08.03, 22:39
        I kiedy wreszcie tacy
        >
        > ludzie jak pan Jerzy przyjmą do wiadomości, że FILM TO FILM, a rzeczywistość
        to
        >
        > rzeczywistość.
        >
        Zapros ich na kasting do filmu "GLUPI I GLUPSZY ",a zatrudnia ich
        jako "naturszczykow" do glownych rol w 100% pozdr. :)
    • hiszpan25 Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 07.08.03, 08:37
      załamał mnie ten artykuł... po pierwsze teksty typu 1/4 mili to znaczy tyle co
      w każdym mieście w stanach od świateł do świateł - co to za bełkot? to w
      stanach co 400m są skrzyżowania lub światła? buhahahaha , albo teksty o
      wyścigach z motocyklami. Niewiem jak auto ważące około tony (a co to 1000kg dla
      dużego mocnego auta) nawet z silnikiem o mocy 500 koników (a to już troszkę
      pracy wymaga nad silnikiem no chyba, że jest to Viper ale ten waży ponad
      1700kg) może konkurować z motocyklem typu R1 (174 kg i moc 152 kucyki już w
      seryjnym wykonaniu). fizyka jest przecież nieubłagana... zwłaszcza na dystansie
      400m gdzie Vmax nie ma znaczenia...

      PZDR!
    • Gość: hip Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.pgi.waw.pl 07.08.03, 08:44
      Zgadzam się całkowicie z opiniami o psychopatycznych i niedojrzałych
      emocjonalnie osobowościach tych ludzi.
      O tuningu, pseudotuningu, psychopatach obsesyjnie wciskających gaz do oporu
      wielokrotnie tu pisałem. Chyba najwyższa pora aby ten typ zboczenia
      wyeliminować z dróg publicznych. Nie mam nic przeciwko temu aby swoje dziwactwa
      realizowali oni na zamkniętych i odizolowanych od normalnego ruchu drogowego
      terenach i zgodnie z obowiązującym prawem.
      A to co mówi jeden ze ścigantów z reportażu jest po prostu infantylne i śmiechu
      warte. Oto cytat:
      "My, streetracerzy, w przeciwieństwie do ścigantów buraków jesteśmy normalnymi
      ludźmi, którzy kochają samochody - mówi Jerzy. - Niektórzy mają żony, dzieci.
      Jesteśmy przeważnie zamożni. Stać nas na nasze hobby. Dużo wśród nas
      biznesmenów, bankowców, właścicieli własnych firm. Jest kontroler lotów z
      licencją pilota, który skacze na spadochronie. Jest makler giełdowy... "

      Pochwal się dzieciaczku jeszcze swoimi zarobkami i układzikami swojego tatusia -
      chciałoby się powiedzieć. Oczywiście zapomniał dodać, że codziennie karmi
      gołąbki i pomaga staruszkom, i co roku daje 2 PLN na akcje Owsiaka jak go
      dopadną natrętni woluntariusze.
      • Gość: mgr Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 11:45
        Gość portalu: hip napisał(a):

        > Zgadzam się całkowicie z opiniami o psychopatycznych i niedojrzałych
        > emocjonalnie osobowościach tych ludzi.
        > O tuningu, pseudotuningu, psychopatach obsesyjnie wciskających gaz do oporu
        > wielokrotnie tu pisałem. Chyba najwyższa pora aby ten typ zboczenia
        > wyeliminować z dróg publicznych. Nie mam nic przeciwko temu aby swoje
        dziwactwa
        >
        > realizowali oni na zamkniętych i odizolowanych od normalnego ruchu drogowego

        W stu procentach popieram.
        Nie ma jeszcze dosc pogardliwego okreslenia na te cholote ale cos sie wymysli.
        Proponuje sledzic ich ogloszenia w sieci i zorganizowac oblawe na gnojkow jakby
        co.
        To mala grupa i spuszczenie wpierdolu powinno wyleczyc ich adrenalinowy glod na
        pewien czas.
        Na policje nie ma ci liczyc.

        POZDR
        • Gość: racer Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: 81.21.202.* 07.08.03, 12:00
          Ale grupa!! Przyjdź, to ci chętnie wpierdolę!!
          • Gość: Darek Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: 212.106.151.* 07.08.03, 13:40
            A ilu was będzie bo sam pewnie nie przyjdziesz.A co się stanie gdy role się
            odwrócą?A teraz myśl matole.Bez pozdr.
    • Gość: Gradus To mnie rozwalilo :) IP: *.biomag.uni-jena.de 07.08.03, 12:08
      Większość zawodników to streetracerzy z nielegalnych
      wyścigów. Przyjeżdżają jednak też profesjonalni kierowcy
      rajdowi: Ludwiczak, Stec, Bednarek, Polak. Ze specjalnie
      przygotowanymi samochodami, które po starcie pakowane są
      na lawetę. Nielegalni streetracerzy walczą z nimi... i
      przegrywają o ułamki sekund.

      - Dajcie nam trochę czasu - Jerzy mruży oczy jak kot.

      buhahahaha "Jerzy mruży oczy jak kot" :)
      Cos mi sie wydaje, ze ten Jerzy istnieje tylko w chorej
      wyobrazni pana redaktora :).
      • polokokt Re: To mnie rozwalilo :) 07.08.03, 12:18
        a to tak jako ciekawostka, na potwierdzenie tego opisu (poza tymi kocimi
        oczami):

        www.sss.org.pl/topten.php
        Klasa Outlaw to sa wlasnie samochody z torow wyscigowych, pozostale to seryjne
        samochody jezdzace po ulicach mniej lub bardziej poprzerabiane. jak widac
        roznica czasowa jest niewielka.
      • qrakki999 Jerzy w klasyfikacji???? 07.08.03, 12:29
        Gość portalu: Gradus napisał(a):


        >
        > buhahahaha "Jerzy mruży oczy jak kot" :)
        > Cos mi sie wydaje, ze ten Jerzy istnieje tylko w chorej
        > wyobrazni pana redaktora :).

        A jeżeli nie jest wirtualny to zbytnio sie chwali, bo żadnego Jerzego w
        czołowce w żadnej z grup sie nie znajdzie:)
        www.sss.org.pl/punktacjaMP.php
        pzdr.
        Q

        • Gość: polokokt a moze zaminili imie???? /ntxt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.03, 12:38
          :)
    • skolmi Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 07.08.03, 12:12
      Byłoby to hobby jak każde inne, gdyby jeździli na terenach zamkniętych, a
      samochody na drogach publicznych jeździły na lawetach.
    • Gość: Darek Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: 212.106.151.* 07.08.03, 13:27
      Co nie czytałeś dokładnie?To nie buractwo-to biznesmeni,bankierzy i właściciele
      firm czyli takie mamy"elity finansowe"
      • Gość: henio Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.03, 13:34
        A jak ktoś jest bankowcem to juz nie moze byc burakiem?
        • Gość: robert to zdecydowanie idzie pogodzić:-))) bez problemu:) IP: *.acn.pl 07.08.03, 15:07
          Gość portalu: henio napisał(a):

          > A jak ktoś jest bankowcem to juz nie moze byc burakiem?
    • Gość: Darek Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: 212.106.151.* 07.08.03, 13:44
      Dodałbym uatrakcyjnienie -każdemu na głowę czarny,światłochronny worek,ciekaw
      jestem o ile by zmniejszyło się wykorzystanie podtlenku N.
      • sondra Przerazajace 07.08.03, 15:19
        Dla mnie najbardziej przerazajacy jest nie poziom umyslowy p. Jerzego i jego
        kumpli (tu nie mam zludzen), ale tego dziennikarzyny z Wyborczej.
    • x-darekk-x Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 07.08.03, 15:38
      wprawdzie nie scigam sie (bo tez i nie mam czym - moj woz ma do setki "nascie"
      sekund), ale to nie zmienia faktu, ze szybsza jazda sprawia mi przyjemnosc. czy
      wam nigdy sie nie zdarza wcisnac gazu do oporu i trzymac go tam do konca przez
      pierwsze trzy biegi tylko po to, by poczuc jak autko przyspiesza? mnie to sie
      zdarza i nie bede ukrywal, ze jest inaczej.
      • Gość: polokokt Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.03, 16:05
        no cos Ty, tu same idealy :)
        Pozdrawiam
        • x-darekk-x Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 07.08.03, 16:14
          no wlasnie zauwazylem. ostatnio na tym forum panuje poprawnosc polityczna
          wieksza niz w przemowieniach clintona. zabawne na swoj sposob.
          • Gość: robert nie no panowie bez jaj IP: *.acn.pl 07.08.03, 16:32
            jeśli masz auto, co ma "naście do setki" to jak sobie wdepniesz i troche
            potrzymasz, to ostatecznie rozpędzisz się do 140? No chyba nie więcej. Problem
            jest z tymi, co maja auta 400 konne i jak sobie depną, to osiągaja jakikolwiek
            poziom samozadowolenia i adrenaliny dopiero gdzieś przy 200-240. A to bracie
            napewno nie jest prędkość na warunki miejskie. Nawet na pusta ulicę. Każdy kto
            kiedykolwiek jechał z taka prędkościa to wie, że bardzo się zawęża wtedy pole
            widzenia a uczucie euforii zaburza normalne myślenie. Patrzy sie wyłącznie
            daleko i "wąsko". Nic co ma miejsce bliżej niż 150-200m przed autem nie ma
            żadnego znaczenia.
            No i wtedy zaczynaja się problemy. A czasem kończy sie smutnie.

            Robert

            PS. A ilu jest idiotów, co pędzą 250 i lepiej na Siekierkowskim albo na
            Toruńskiej? Hamowanie z prędkości bliskiej 300/h to gdzieś pewnie ze 600 metrów
            + czas reakcji. To nigdy nie jest bezpieczne - zwłaszcza na
            naszych "wspaniałych" nawierzchniach:)
            • x-darekk-x Re: nie no panowie bez jaj 07.08.03, 16:50
              Gość portalu: robert napisał(a):

              > jeśli masz auto, co ma "naście do setki" to jak sobie wdepniesz i troche
              > potrzymasz, to ostatecznie rozpędzisz się do 140?

              tu mnie masz. :)
              zazwyczaj nie wchodze na wyzszy pulap. :) a z pewnoscia nie podrozuje z taka
              predkoscia po miescie.

              > No chyba nie więcej.

              a jak sie przyznam, ze zdarza mi sie (rzadko bo rzadko, ale jednak...) pojechac
              ciut szybciej, to nie wybanujecie mnie z forum? oczywiscie nigdy w terenie
              zabudowanym, ale...


              > Problem
              > jest z tymi, co maja auta 400 konne i jak sobie depną, to osiągaja
              jakikolwiek
              > poziom samozadowolenia i adrenaliny dopiero gdzieś przy 200-240.

              mysle, ze nawet posiadajac woz 500-konny nie latalbym po miescie z
              predkosciami, przy ktorych jumbojet odrywa sie od nawierzchni. od samej
              predkosci zdecydowanie wieksza przyjemnosc sprawia mi szybkosc z jaka uda mi
              sie zrobic zmiane biegow, trafne dopasowanie obrotow przy redukcji, szybkosc
              reakcji na zmiane swiatel itp. (swoja droga, to niesamowite jak ludzie
              spozniaja sie z ruszeniem spod swiatel - dzien w dzien sa sytuacje, ze ja w
              malutkim autku mam juz na liczniku 60km/h a w lusterku widze, ze na szybszych
              pasach wciaz nie opuscili skrzyzowania). jazda ponad 200km/h nie podnieca mnie
              jakos specjalnie. ale wciskajace w fotel przyspieszenie rzeczywiscie jest jak
              narkotyk. :)
            • Gość: mgr Rejestrator czyli tachograf IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 16:50
              Instalowanie tego urzadzenia fabrycznie obligatoryjnie w nowych samochodach i
              bezwzgledne przestrzeganie sprawnosci przy rejestracji pojazdu-to jedyna metoda
              na debili.
              Za przekroczenia V dopuszczalnej kary jak podczas zatrzymania do kontroli
              drogowej.
              Mozna zlikwidowac radary na drogach.
              Proste nie.
              Moze wydzielic jakies specjalne drogi albo dzielnice miast dla debili scigantow.
              Tam ubezpieczenia moga nie obowiazywac a policja nie bedzie karac za
              przekroczenia predkosci.
              Jestem pewny, ze madrzy ludzie sie stamtad wyprowadza.
              Polska to wlasnie taki wydzielony kawalek europy dla debili.
              POZDR
              • x-darekk-x Re: Rejestrator czyli tachograf 07.08.03, 17:00
                3/4 tachografow w tym kraju ma pewne "udoskonalenia" wprowadzone przez
                uzytkownikow. sam widzialem zaplombowany zalegalizowany tachograf, ktory mozna
                bylo pilotem na podczerwien zatrzymac w czasie jazdy na predkosci 0km/h (ze
                niby kierowca robi obowiazkowy odpoczynek) albo sprawic, by rysik nie podnosil
                sie wyzej niz zadana predkosc. i hulaj dusza. nie znasz polskiej fantazji?
                • Gość: szczurek Re: Rejestrator czyli tachograf IP: *.pg.com 07.08.03, 17:44
                  To należy powołać Inspekcję Bezpieczeństwa Ruchu Samochodowego i wsadzać
                  obowiązkowo Inspektora do każdego samochodu osobowego. Kluczyki od samochodów
                  deponowałoby się obowiązkowo w Powiatowym Oddziale IBRS, jeśli ktokolwiek
                  chciałby jechać gdziekolwiek, to najpierw wywyłałby podanie, przychodziłby
                  Inspektor, otwierał nam nasz samochód i nadzorował z ramienia urzędu przebieg
                  naszej jazdy.
                  100% bezpieczeństwa, 100% wykroczeń ukaranych! No chyba, że niektórzy
                  Inspektorzy IBRS okazaliby się przekupni. Ale i na to byłaby rada - należałoby
                  powołać Krajowy Urząd Nadzoru Inspektorów IBRS.
                  Przy okazji wyeliminowany zostałby też problem prywatnych przejazdów
                  samochodami z kratką.
                  Czy takie rozwiązanie może mieć jakieś wady?
              • franek-b Re: Rejestrator czyli tachograf 08.08.03, 08:19

                > Instalowanie tego urzadzenia fabrycznie obligatoryjnie w nowych samochodach i
                > bezwzgledne przestrzeganie sprawnosci przy rejestracji pojazdu-to jedyna
                metoda
                >
                > na debili.
                > Za przekroczenia V dopuszczalnej kary jak podczas zatrzymania do kontroli
                > drogowej.
                > Mozna zlikwidowac radary na drogach.
                > Proste nie.

                Mam nadzieje, ze nigdy nie bedziesz mial zadnej wladzy... jak widze, jestes
                jednym z tych co zrobiliby implanty w mozgu kazdego, skanowali mysli i za kazda
                niepoprawna mysl na 20 lat do paki... proste nie?
              • greenblack Re: Rejestrator czyli tachograf 08.08.03, 08:42
                A panu anarchiście coś się odmieniło? Obowiązkowe opony zimowe to spisek
                masonów, a tachografy mają być obowiązkowe? I skąd taki tachograf będzie
                wiedział, czy jadę po osiedlowej dróżce, w Warszawie, Gdańsku, poza miastem,
                czy może po autostradzie w Niemczech?


                Pozdrawiam
                • franek-b Re: Rejestrator czyli tachograf 08.08.03, 09:21

                  > A panu anarchiście coś się odmieniło? Obowiązkowe opony zimowe to spisek
                  > masonów, a tachografy mają być obowiązkowe? I skąd taki tachograf będzie
                  > wiedział, czy jadę po osiedlowej dróżce, w Warszawie, Gdańsku, poza miastem,
                  > czy może po autostradzie w Niemczech?
                  >
                  jak to skad? na podstawie pisemnego oswiadczenia inspektora, ktory bedzie z
                  Toba jezdzil, a zeby nie bylo prob przekupstwa w aucie bedza 2 kamery, jedna
                  rejestrujaca droge (sprzezona z tachografem-dowod dla sadu grodzkiego) a druga
                  skierowana na inspektora by rejestrowala ewentualne proby przekupstwa;-)))
                  Zauwazam skromnie, ze pomysl wyeliminuje bezrobocie w kraju! jest ponad
                  10milionow aut, co przy 2 milionach bezrobotnych to jest kropla morzu potrzeb!
                  problemy co prawda sie pojawiaja np. co jak inspektor dojezdza do pracy?
                  ;-)))
                • Gość: mgr Re: Rejestrator czyli tachograf IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 13:21
                  greenblack napisał:

                  > A panu anarchiście coś się odmieniło? Obowiązkowe opony zimowe to spisek
                  > masonów, a tachografy mają być obowiązkowe? I skąd taki tachograf będzie
                  > wiedział, czy jadę po osiedlowej dróżce, w Warszawie, Gdańsku, poza miastem,
                  > czy może po autostradzie w Niemczech?
                  >
                  >
                  > Pozdrawiam

                  Z tachografem -fakt przesadzilem troche, hm.
                  Ale co mozna zrobic prewencyjnie zeby eliminowac zruchu debili-mordercow zanim
                  padna ofiary?
                  PS:
                  Uwazalem i uwazam nadal ze gdzies pomiedzy obowiazkowymi oponami "zimowymi"
                  a brakiem skutecznych dzialan eliminujacych szalencow z drog publicznych
                  (chocby byli zapieci pasami) leza granice: rozsadku i poszanowania wolnosci
                  obywatelskich.
                  POZDR
                  • greenblack Re: Rejestrator czyli tachograf 08.08.03, 13:31
                    Gość portalu: mgr napisał(a):

                    > Ale co mozna zrobic prewencyjnie zeby eliminowac zruchu debili-mordercow zanim
                    > padna ofiary?

                    Przede wszystkim odbierać dożywotnio Prawo Jazdy KAŻDEMU, złapanemu na jeździe
                    po alkoholu.


                    Pozdrawiam

                    • Gość: mgr Re: Rejestrator czyli tachograf IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 13:41
                      greenblack napisał:

                      > Przede wszystkim odbierać dożywotnio Prawo Jazdy KAŻDEMU, złapanemu na
                      jeździe
                      > po alkoholu.
                      >
                      >
                      > Pozdrawiam
                      >
                      To by sie na ulicach wyludnilo.
                      Albo drogowka robilaby fortuny na lapowkach a prawnicy na pomrocznosci jasnej.
                      Jak myslisz co bardziej prawdopodobne w Polsce jest?
      • Gość: jabol Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.acn.waw.pl 07.08.03, 16:34
        x-darekk-x napisał:

        > wprawdzie nie scigam sie (bo tez i nie mam czym - moj woz ma do
        setki "nascie"
        > sekund), ale to nie zmienia faktu, ze szybsza jazda sprawia mi przyjemnosc.
        czy
        >
        > wam nigdy sie nie zdarza wcisnac gazu do oporu i trzymac go tam do konca
        przez
        > pierwsze trzy biegi tylko po to, by poczuc jak autko przyspiesza? mnie to
        sie
        > zdarza i nie bede ukrywal, ze jest inaczej.
        >

        Też uwielbiam prędkośc ale nie w takim wydaniu.
        Co to za sztuka rozpędzić 500 - konne autko na prostej drodze gdzie nie ma
        zakrętów, asfalt jest pewnie gładki i suchutki. Owszem, pewnych umiejętności
        to wymaga, ale nie talentu i doświadczenia takiego jaki jest potrzebny w
        prawdziwych rajdach i wyścigach.
        Ciągle wzorujemy się na Amerykanach ale to europejska technika, sport i sztuka
        motoryzacyjna stoją na znacznie wyższym pozimie. Gzie narodziła się formuła I?
        Przecież nie w Ameryce, gdzie kierowcy potrafią ścigać się albo po owalnym
        torze albo wręcz tylko na prostych odcinkach ( jak dragstery).
        Dla mnie prawdziwego kierowce poznaje się na zakrętach, szutrach , na śniegu i
        w ruchu wielkomiejskim. Szybka jazda po prostej to najniższy i najprostszy
        stopień wyścigowej szkoły, do tego najmniej ciekawy.

        Ciekawe jak ów pan Jerzy poradził by sobie w swoim 430 konnym subaru na
        Rajdzie Barbórki? Albo na mazurskich szutrach?
        Czemu wreszcie jeśli ma tyle pieniędzy i nie rajcuje go owoc zakazany nie
        startuje w rajdach albo przynajmniej wyścigach?
        Odpowiedź jest prosta : trochę za mało umiejętności.
        Prawdziwym kierowcom rajdowym ci szpanerzy do pięt nigdy nie dorosną. pozd
        • x-darekk-x Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 07.08.03, 16:55

          > Dla mnie prawdziwego kierowce poznaje się na zakrętach, szutrach , na śniegu
          i
          > w ruchu wielkomiejskim. Szybka jazda po prostej to najniższy i najprostszy
          > stopień wyścigowej szkoły, do tego najmniej ciekawy.

          W 100% SIE ZGADZAM!
          Kiedy jade gdzies nie spieszac sie specjalnie, to zawsze wybieram boczne waskie
          i krete drogi. Jazda nimi sprawia mi o wiele wieksza przyjemnosc i daje tez
          okazje do pocwiczenia wlasnej techniki. Nie raz zdarzylo mi sie pojechac n
          kilkusetkilometrowe trasy caly czas po drogach trzeciej kategorii. Nie imponuje
          mi gosc, ktory posiadajac 3 razy mocniejsze auto wyprzedza mnie na
          autostradzie. To moglby zrobic nawet kursant na prawo jazdy.
        • greenblack Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 08.08.03, 08:48
          Gość portalu: jabol napisał(a):

          > Też uwielbiam prędkośc ale nie w takim wydaniu.
          > Co to za sztuka rozpędzić 500 - konne autko na prostej drodze gdzie nie ma
          > zakrętów, asfalt jest pewnie gładki i suchutki. Owszem, pewnych umiejętności
          > to wymaga, ale nie talentu i doświadczenia takiego jaki jest potrzebny w
          > prawdziwych rajdach i wyścigach.
          > Ciągle wzorujemy się na Amerykanach ale to europejska technika, sport i
          sztuka
          > motoryzacyjna stoją na znacznie wyższym pozimie. Gzie narodziła się formuła I?
          > Przecież nie w Ameryce, gdzie kierowcy potrafią ścigać się albo po owalnym
          > torze albo wręcz tylko na prostych odcinkach ( jak dragstery).
          > Dla mnie prawdziwego kierowce poznaje się na zakrętach, szutrach , na śniegu
          i
          > w ruchu wielkomiejskim. Szybka jazda po prostej to najniższy i najprostszy
          > stopień wyścigowej szkoły, do tego najmniej ciekawy.
          >
          > Ciekawe jak ów pan Jerzy poradził by sobie w swoim 430 konnym subaru na
          > Rajdzie Barbórki? Albo na mazurskich szutrach?
          > Czemu wreszcie jeśli ma tyle pieniędzy i nie rajcuje go owoc zakazany nie
          > startuje w rajdach albo przynajmniej wyścigach?
          > Odpowiedź jest prosta : trochę za mało umiejętności.
          > Prawdziwym kierowcom rajdowym ci szpanerzy do pięt nigdy nie dorosną. pozd


          Pełne poparcie.

          Ciekawe, czy Przemo_c zna Jerzego? Niech te kmiotki wynajmą sobie profesjonalny
          tor albo niech chociaż jeżdżą na starych lotniskach, placach fabrycznych.

          Cały ten tekst przypomina pamiętnik pensjonarki-dziewicy. Redaktorzyna jest
          wyraźnie zafascynowany Jerzym. Poza tym niech GW przestanie zatrudniać
          analfabetów - pisze się tuning, a nie tunning.

          430 KM z 2.0 - długo ten silnik nie pociągnie, a turbinę trzeba pewnie chłodzić
          15 minut.


          Pozdrawiam
        • Gość: Oozie Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.*.*.* 18.08.03, 13:02
          Gość portalu: jabol napisał(a):

          > Dla mnie prawdziwego kierowce poznaje się na zakrętach, szutrach , na śniegu
          i
          > w ruchu wielkomiejskim.

          Właśnie dla tych co chcą się pościgac naprawdę i nie narażać innych uczestników
          ruchu (pieszych rowerzystów) wymyslono KJS.
          Ale takie ściganty do jazdy po prostej to by wymiękły z byle CC na KJS
      • Gość: hip Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.pgi.waw.pl 08.08.03, 08:19
        x-darekk-x napisał:

        > wam nigdy sie nie zdarza wcisnac gazu do oporu i trzymac go tam do konca
        przez
        > pierwsze trzy biegi tylko po to, by poczuc jak autko przyspiesza? mnie to sie
        > zdarza i nie bede ukrywal, ze jest inaczej.


        hip: Jednym się zdarza innym nie. Są tacy, którym na przystanku zdarza się
        uporczywie spluwać co 5 sekund - nie wiadomo tak na prawdę po co. Może to
        nerwowe. Jeszcze inni szperają w kieszeniach i swoich gatkach permanentnie. Też
        się zdarza. Ludzie są ułomni, nieprawdaż?
        pozdr
        • x-darekk-x Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 08.08.03, 09:44
          Gość portalu: hip napisał(a):

          > x-darekk-x napisał:
          >
          > > wam nigdy sie nie zdarza wcisnac gazu do oporu i trzymac go tam do konca
          > przez
          > > pierwsze trzy biegi tylko po to, by poczuc jak autko przyspiesza? mnie to
          > sie
          > > zdarza i nie bede ukrywal, ze jest inaczej.
          >
          >
          > hip: Jednym się zdarza innym nie. (...) Ludzie są ułomni, nieprawdaż?

          ulomni? po prostu niektorzy nie sa jeszcze na tyle zblazowani by zawsze i
          wszedzie kierowac sie wylacznie rozsadkiem. jest jeszcze cos takiego jak
          przyjemne emocje. ja sie ich nie wypieram. musisz byc bardzo zestresowanym
          gosciem.
    • Gość: KADAFI Re: STREETRACING - no txt IP: *.ipt.aol.com 07.08.03, 21:30
    • Gość: yanik Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.gpw.com.pl 08.08.03, 14:10
      wiecie co.. chyba wogóle przestanę wchodzić na forum gazety bo widzę że sami
      jesteście strasznymi burakami - szczerze mówiąc przestraszyła mnie zgodność
      waszych wypowiedzi co do krytyki street racingu bo wogóle nie wiecie o co
      chodzi a takie pieprzenie że auto z prędkości 250 zatrzymuje się po 600 m
      przyprawia mnie o ból głowy... a założyłbym sie o wiele że niejeden z was
      przejeżdża raz na jakiś czas na czerwonym świetle ŚWIĘTOSZKI
      pozdrawiam FORUM WZAJEMNEJ ADORACJI i nie piszcie prosze o czyms o czym nie
      macie najmniejszego pojęcia
      • Gość: Michal Re: STREETRACING - i male uscislenie IP: *.crowley.pl 08.08.03, 14:42
        Wszyscy (niemal) potepiaja tu streetracerow i najchetniej chcieliby ich
        zlinczowac [a gdzie wasza "gazetowowyborcza" tolerancja ?!?:))] a nic nie
        wiedza tych wyscigach ! Sam nie jestem zadnym scigantem nocnym itp- choc nie
        przecze ze jezdze szybko i lamie nagminnie ograniczenia predkosci [oczywiscie
        forumowicze tutejsi zapewne zawsze jezdza po Warszawie 50km/h:))))] ale Wiem
        gdzie znajduje sie jedno w miejsc nocnych wyscigow, powiedzmy ze chodzi o rejon
        Targowka i tam gdzie oni jezdza nie jest tak ze prawie nie ma ruchu, ze staraja
        sie unikac miejsc z drogami podporzadkowanymi itp- TAM PO PROSTU W NOCY NIKT
        NIE JEZDZI !!! Bo jest to prosty kawalek asfaltu, bez ZADNYCH drog dochodzacych
        do niego w nocy prowadzacy z nikad do nikad !!! Wiec jezeli ktos sie tam sciga
        i rozwali sobie auto to chyba tylko JEGO problem?! Nie rozumiem tego swietego
        oburzenia i inwektyw pod adresem tego zjawiska. Dodam rowniez ze w promieniu CO
        NAJMNIEJ kilkuset metrow od opisywanej drogi nie ma ZADNEGO budynku
        mieszkalnego.
        ZNACZNIE WIEKSZE ZAGROZENIE, NIEPOROWNYWALNIE WIEKSZE stanowie debile probujacy
        w normalnym ruchu miejskim leczyc sobie kompleksy jakies i udawac Szumachera...
        A jest takich olbrzymia ilosc !!

        Takze panowie [i panie o ile tu sa] potepiajacy okrutnie streetracing radze
        troszke luzu... wiecej tolerancji... mneij zapieklenia. To ze jacy goscie maja
        Subaru [notabene auto ktore bardzo chetnie tez bym ujezdzal], kase i chec
        podnoszenia sobie adrenaliny nie jest jeszcze powodem by mieszac ich z
        blotem... tak sadze...
        • Gość: mgr Re: STREETRACING - i male uscislenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 14:58
          Gość portalu: Michal napisał(a):

          > Wszyscy (niemal) potepiaja tu streetracerow i najchetniej chcieliby ich
          > zlinczowac [a gdzie wasza "gazetowowyborcza" tolerancja ?!?:))] a nic nie
          > wiedza tych wyscigach ! Sam nie jestem zadnym scigantem nocnym itp- choc nie
          > przecze ze jezdze szybko i lamie nagminnie ograniczenia predkosci [oczywiscie
          > forumowicze tutejsi zapewne zawsze jezdza po Warszawie 50km/h:))))]

          Jest pare grozniejszych zjawisk niz sciganie w nocy po publicznych drogach np.
          wejcie do lokalu z wiazka granatow i odpalenie w obecnosci jak najwiekszej
          liczby innowiercow.
          Badzmy wobec nich wszystkich "tolerancyjni".
          Tak radzi nam Michal i dodaje ze nie mamy pojecia jak zbawczo dziala adrenalina
          tuz przed oczyszczajacym wybuchem granatow.
          Zgin przepadnij silo nieczysta.

          Takie "tematy" nie powinny stac sie przedmiotem publicznej debaty wywolanej
          przez pismaka zadnego sensacji.
          Chba ze ten kretyn sam jest scigantem.



          • Gość: Michal Re: STREETRACING - i male uscislenie:( IP: *.crowley.pl 08.08.03, 15:17

            > Jest pare grozniejszych zjawisk niz sciganie w nocy po publicznych drogach
            np.
            > wejcie do lokalu z wiazka granatow i odpalenie w obecnosci jak najwiekszej
            > liczby innowiercow.

            Bardzo glebokie, na temat i merytorycznie interesujace...:(
            • Gość: mgr Re: STREETRACING - i male uscislenie:( IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 15:24
              Gość portalu: Michal napisał(a):

              >
              > > Jest pare grozniejszych zjawisk niz sciganie w nocy po publicznych drogach
              >
              > np.
              > > wejcie do lokalu z wiazka granatow i odpalenie w obecnosci jak najwiekszej
              >
              > > liczby innowiercow.
              >
              > Bardzo glebokie, na temat i merytorycznie interesujace...:(

              Oczekiwales zrozumienia i tolerancji -biedaczysko?
              Wynajmij tor wyscigowy i moze nawet ktos za bilety zaplaci.
              Z drogi publicznej won!!!

              • Gość: Michal Re: STREETRACING - i male uscislenie:( IP: *.crowley.pl 12.08.03, 09:29


                > Oczekiwales zrozumienia i tolerancji -biedaczysko?
                > Wynajmij tor wyscigowy i moze nawet ktos za bilety zaplaci.
                > Z drogi publicznej won!!!


                Skoro juz rozmawiamy w takiej "poetyce" to: "niedorajdom, kapelusznikom,
                skodziarzom, nudziarzom, 50-tkarzom (nie od wieku a od predkosci) z ulic won !"
                Powoduja tylko ciagle zagrozenie ruchu !
          • Gość: bocian po co piszesz brednie? IP: 213.76.133.* 18.08.03, 12:10
            Gość portalu: mgr napisał(a):

            > Jest pare grozniejszych zjawisk niz sciganie w nocy po publicznych drogach
            np.
            > wejcie do lokalu z wiazka granatow i odpalenie w obecnosci jak najwiekszej
            > liczby innowiercow.

            To ostatnio bardzo popularne w polsce, zwąłszcza na drogach. Prawda?
            Nie rozumiesz co Michał napisał to powstrzymaj się od pisania głupot -
            jesłi ktoś mi mówi ze znalazł kawalek asfaltu prowadzący z nikąd do nikad
            gdzie w nocy nie ma zadnego ruchu to po prostu mu wierzę. I głupotą jest
            porównywac to do zamachów terrorystycznych.

            Własciwie czym dłuzej czytam Twój tekst to przekonuje sie ze z imbecylami nie
            warto gadać. JAk to kiedyś napisał jeden człowiek:
            "Nie dyskutuj z idiotą, bo ściagnie cię na swój poziom i pobije
            doświadczeniem".
      • dypsoman Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 08.08.03, 14:44
        Gość portalu: yanik napisał(a):

        > wiecie co.. chyba wogóle przestanę wchodzić na forum gazety bo widzę że sami
        > jesteście strasznymi burakami

        To nie wchodź.

        > szczerze mówiąc przestraszyła mnie zgodność
        > waszych wypowiedzi co do krytyki street racingu bo wogóle nie wiecie o co
        > chodzi

        Chodzi o bezpieczeństwo na drodze w mieście, czego takie idiotyczne
        przedstawienia nigdy nie zagwarantują.

        > a założyłbym sie o wiele że niejeden z was
        > przejeżdża raz na jakiś czas na czerwonym świetle ŚWIĘTOSZKI

        Tu masz pewnie rację

        > pozdrawiam FORUM WZAJEMNEJ ADORACJI i nie piszcie prosze o czyms o czym nie
        > macie najmniejszego pojęcia

        Właśnie dlatego, że mamy pojęcie o skutkach ewentualnych wypadków piszemy,
        żebyście ścigali się i gineli na ogrodzonych pasach startowych.

        Pozdrawiam
        • Gość: ARAFAT Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.ipt.aol.com 08.08.03, 15:32
          Czy ja kiedys powiedzialem ze jestem swiety??? Alez nie a ty koles jak nie
          chcesz to nie wchodz na to forum nikt cie nie zmusza

          Pozdrawiam ARAFAT

          Aha pojecie o tych tematach mamy i to nawet nie male.

          S.P w pokoju 4 komplety tarcz hamulcowych
          • dypsoman Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 08.08.03, 21:17
            Odpowiedź, mam nadzieję, jest do Yanika.
        • Gość: yanik Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.gpw.com.pl 13.08.03, 15:32
          nie chodzi o to że nie bede tu wchodził bo będę tylko powiem szczerze że mnie
          zdziwiliście, bo lubię czytac wasze posty i często ciekawe rzeczy piszecie
          natoiast gadanie w stylu że szybkie jeżdżenie jest niebezpieczne jest w stylu
          mojej babci że palenie szkodzi zdrowiu - tak samo pewnie jak życie w warszawie
          i wdychanie śmierdzącego powietrza... a merytorycznie jesli chodzi o street
          racing to nie słyszałem o zadnych wypadkach - ten "sport" ma swój klimat i
          zasady równiez bezpieczeństwa (patrz wypowiedz michała tuż po moim pierwszym
          poście 0 dzieki michał za wspracie) i nie krytykujcie tego wtórując sobie bo
          po prostu wszystko jest dla ludzi.. pewnie że macie prawo do własnego zdania
          ale nie róbcie nagonki... (a tematu tarcz hamulcowych w pokoju nie bede
          komentował - to coś w stylu trofeum, czy jak bo nie łapię... magazyn z
          częściami to chyba lepiej w garażu;)?? pozdrawiam
      • Gość: Dennis Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.03, 15:27
        Gość portalu: yanik napisał(a):

        > a założyłbym sie o wiele że niejeden z was
        > przejeżdża raz na jakiś czas na czerwonym świetle ŚWIĘTOSZKI

        I to ma być argument, który spowoduje że wszyscy będą za nocnymi wyścigami na
        ulicach miast? Argumentując w ten sposób można wszystkiego dowodzić, ale akurat
        ten argument ma sięnijak do omawianego tematu :-)
        Przecież nikt tu nie pisze, że nigdy w życiu nie przekroczył ograniczenia
        prędkości, albo nie złamał przepisów, ALE NIE O TYM TUTAJ MOWA :-)
        A nawet jechanie np. 70 km/h w miejscu gdzie jest ograniczenie do 50 ma się
        nijak do prędkości jakie samochody streetracerów rozwijają podczas nocnych
        wyścigów...
    • ben.gurion GDZIE JEST STANLEY??? 08.08.03, 19:27
      Stanley mistrz nad mistrze co to swoja Alfa 200 kilometrow popyla w szczycie po
      Torunskiej.On by im pokazal. Kiedys na tym forum zapraszal na wyscig,jak
      jeszcze mial 156 2.5V6.
    • Gość: Olek Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.steyr-ssf.com 12.08.03, 15:51
      o ja pier.... jaki z tego jerzego musi byc buuuurak ze chocho.
    • Gość: ppo Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.03, 22:51
      Mam prosbe; jak juz Panstwo zamierzacie tak 'jezdzic' po owych
      streetracer'ach - przeczytajcie uwaznie artykol raz jeszcze.
      Po pierwsze - ow Jurek nie jezdzi Subaru!!! To bardzo wazne, poniewaz przykro
      mi, jak sie tak jezdzi po tej marce. Jurek o ile uwaznie czytalem jezdzi
      Eclipsem czy czyms takim. To ze jest burak - nie znam go, ale jegp wypowiedzi
      raczej o tym swiadcza.
      Po drugie - to Subaru, o ktorym tam mowa; koles sciga sie na zorganizowanych
      zawodach (i to trzeba przyznac niezle - Modlin), a ponadto jezdzi w KJS-ach; i
      tu mysle ze nalezy mu sie troche szacunku, bo wie co robic z kierownica i jak
      sie z nia obchodzic; a po miescie nie pokazuje, co potrafi...
      Pozdrawiam i naprawde proponuje wszsytkim oburzonym jeszcze raz przeanalizowac
      swoje zachowanie na drodze oraz fakty, ktore znaja... pamietajcie, ze autor
      artykulu w GW musial troche ubarwic, zeby jego szef chcial ten material
      opublikowac; no i musial postanowic, jakich bohaterow tworzy (dobrych czy
      zlych; oczywiscie poszedl najpopularniejsza droga, czyli stworzyl bohaterow
      szarych - ale tak, zeby tacy prawi obywatele jak Wy uznali ich za burakow etc,
      a on niby zachowal obietkywizm relacji); powiem szczerze - jecie temu autorowi
      z reki... az mnie zaskakuje, ze niby inteligentni ludzie (statystyki mowia, ze
      tacy czytaja GW i maja internet, samochod etc) a tak latwo ich poprowadzic; i
      tak sie wlasnie tworzy sila mediow; gratulacje
      • Gość: macra Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.08.03, 09:56
        > Po pierwsze - ow Jurek nie jezdzi Subaru!!! To bardzo wazne, poniewaz przykro
        > mi, jak sie tak jezdzi po tej marce. Jurek o ile uwaznie czytalem jezdzi
        > Eclipsem czy czyms takim.

        sam zastanawialem sie skad wszystkim ubzduralo sie ze ów "jurek" jezdzi
        subaru?! troche opanowania panowie, wystarczylo przejrzec wyniki czasow z
        modlina aby zorientowac sie iz nie jest to ani "subaru" ani glowny bohater nie
        nazywa sie "jurek"

        pozdrawiam
        • Gość: Michal Re: STREETRACING -u nas poszlo na powaznie. IP: *.telia.com 18.08.03, 12:30
          W Malmö,Eslöv,Löddeköpinge,Ystad to byly miejsca gdzie ca srode urzadzano takie
          wyscigi.Rada komunalna przy wspolpracy z policja wziely sie ostro aby
          powsztrymac ten trend i to skutecznie.Na trasach w tych miejscowosciach,a na
          ogol sa to dlugie proste w terenie wolnym postawiono bloki betonowe zmuszajace
          do jazdy 70km lub 50km/h.W ostania srodeczyli oficjanlnie w czwartek rano byla
          duza konsternacja w Löddeköpinge kiedy policja i Komunalni zastali bloki
          betonowe po 1700kg kazdy odsuniete i po wywracane.Widac ze zawody sie odbyly.Ku
          przerazeniu wladz rowniez "chicken racing" jazda na wprost, az do momentru
          ktory zdryfi.Obecnie zapowiadaja ze beda bloki po kilka ton.Zastanawiano sie
          jak je usunieto sladow zadnych.Pzdr.Michal
          • greenblack I to jest właśnie nasz Michał, a nie jakiś udawany 18.08.03, 12:36
            Pozdrawiam
    • Gość: bocian Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: 213.76.133.* 18.08.03, 12:26
      Ciekaw jestem skad sobie ubzduraliście że to Jurek? Przeciez napisali jasno
      ze nie zawieraja w tekście nic po czym mozan by go było zidentyfikować
      (przynajmniej tak im sie wydaje) wiec na pewno imię zmienieli.

      Co do reszty - byłem ze znajomymi na łajbie na ktorej poprzednia załoga
      pozostawiła pisma kobiece tj. Marie Claire, Kobieta, Zwierciadło, Elle i inne
      tego typu. Ilość głupot, bredni i beznadzieji w tych pisamch jest
      nieograniczona. Ale nikt sie z tego powodu tak bardzo nie gorączkuje. To
      dotyczy samego tekstu z GW, i wypowiedzi rzekomego Jurka.

      Co do samego Streetrace'ingu - moze jestem naiwny ale przemo_c kiedyś napisał
      ze naprawdę odpowiadaja za to ze nikomu nic się z osób trzecich nie stanie. I
      szczerze mowiac, jako ze nei słyszałem o wypadkach tym spowodowanych (co
      potwierdzacie) nie widzę powodu zeby mu nie wierzyc. A szczególnie
      potwierdza to Michał ktorego na tym forum znamy nie od dziś. Więc szczerze
      mowiac powiewa mi to ze chłopaki się scigaja gdzieś na pustym kawałku
      asfaltu, gdzie daleko od ludzi i zabudowań a dodatkowo zabezpieczaja (mam
      nadzieje ze to prawda) teren gośćmi z krótkofalówka na starcie i mecie.
      Kupa geniuszy mówi od razu o wynajmowaniu torów - a jesłi chcecie pościgać
      sie z kumplem na rowerze robicie to w hali do tego skonstruowanej?
      Nie przesadzajmy. Znacznei gorsi są kretyni urządzajacy wyscigi po mieście, z
      punktu do punktu, ścigajacy sie ze swiateł (jeden kretyn z SGH jezdzący
      Mitsubishi 3000 zabił w ten sposób gościa w jakimś przerabianym cieniasie),
      itd.

      Grunt to przekoannie o wąłsnej nieomylnosci. Jak faryzeusze...
      pzdr
      • greenblack Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo 18.08.03, 12:35
        Gość portalu: bocian napisał(a):

        > Ciekaw jestem skad sobie ubzduraliście że to Jurek? Przeciez napisali jasno
        > ze nie zawieraja w tekście nic po czym mozan by go było zidentyfikować
        > (przynajmniej tak im sie wydaje) wiec na pewno imię zmienieli.

        Jurek, Stefek, Głupek - co za różnica?

        > Co do reszty - byłem ze znajomymi na łajbie na ktorej poprzednia załoga
        > pozostawiła pisma kobiece tj. Marie Claire, Kobieta, Zwierciadło, Elle i
        inne
        > tego typu. Ilość głupot, bredni i beznadzieji w tych pisamch jest
        > nieograniczona. Ale nikt sie z tego powodu tak bardzo nie gorączkuje. To
        > dotyczy samego tekstu z GW, i wypowiedzi rzekomego Jurka.

        Największy dziennik w kraju powinien mierzyć trochę wyżej, a już na pewno nie
        pownien zatrudniać analfabetów ("tunning") i mitomanów.

        > Co do samego Streetrace'ingu - moze jestem naiwny ale przemo_c kiedyś napisał
        > ze naprawdę odpowiadaja za to ze nikomu nic się z osób trzecich nie stanie.

        Co znaczy "odpowiadają"? W razie potrącenia pieszego będą czekać na przyjazd
        policji? Ja myślę, że nie będą ryzykować swoich wspaniałych karier, bo to
        przecież "elyta" tam się ściga.

        I
        > szczerze mowiac, jako ze nei słyszałem o wypadkach tym spowodowanych (co
        > potwierdzacie) nie widzę powodu zeby mu nie wierzyc. A szczególnie
        > potwierdza to Michał ktorego na tym forum znamy nie od dziś.

        Michał z crowley.pl, to nie Michał ze Szwecji!

        Więc szczerze
        > mowiac powiewa mi to ze chłopaki się scigaja gdzieś na pustym kawałku
        > asfaltu, gdzie daleko od ludzi i zabudowań a dodatkowo zabezpieczaja (mam
        > nadzieje ze to prawda) teren gośćmi z krótkofalówka na starcie i mecie.
        > Kupa geniuszy mówi od razu o wynajmowaniu torów - a jesłi chcecie pościgać
        > sie z kumplem na rowerze robicie to w hali do tego skonstruowanej?

        Jaką prędkość osiąga rower a jaką 420-konny samochód?

        > Nie przesadzajmy. Znacznei gorsi są kretyni urządzajacy wyscigi po mieście,
        z
        > punktu do punktu, ścigajacy sie ze swiateł (jeden kretyn z SGH jezdzący
        > Mitsubishi 3000 zabił w ten sposób gościa w jakimś przerabianym cieniasie),
        > itd.

        To osobny problem.

        > Grunt to przekoannie o wąłsnej nieomylnosci. Jak faryzeusze...

        To, że ktoś się dorobił szybszego samochodu, nie znaczy, że może sobie urządzać
        nielegalne wyścigi. Zdjęcia z artykułu nie przedstawiają jakiejś ulicy na
        totalnym bezludziu, skoro jest ona oświetlona.

        > pzdr


        Pozdrawiam
        • Gość: polokokt Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.03, 12:54

          > Jaką prędkość osiąga rower a jaką 420-konny samochód?

          Co do roweru to nieoficjalny rekord Polski osoby "amatora" to cos okolo 90km/h
          (dokladnie nie pamietam) na obwodnicy Gdanska. nawet gdzies w necie sa zdjecia.
          A juz tak z wlasnego doswiadczenia, osoba ktora troche pojezdzi, na rowerze
          gorskim z miesni jest w stanie spokojnie przekroczyc 50km/h (na kolarce zapewne
          sporo wiecej), mi sie udalo dojsc do 75km/h z lekkiej gorki, przy obojetnym
          wietrze :)

          > Zdjęcia z artykułu nie przedstawiają jakiejś ulicy na
          > totalnym bezludziu, skoro jest ona oświetlona.


          W stolicy jest sporo ulic ktore sa oswietlone a w nocy nie sa uzywane przez
          nikogo. Pierwsza to juz oslawiona kiedys Ordona, przy ktorej mieszcza sie tylko
          firmy i warsztaty, w nocy nie uzywana przez nikogo, oswietlona. Efekt, to aby
          ukrucic jazde tam, postawiono zakaz wiazdu od godziny 22:00 o ile pamietam.
          Druga ulica ktora od razu przychodzi mi na mysl, to taka dojazdowka do centrow
          handlowych w Markach, kolo trasy torunskiej. Ulica jest jednokierunkowa,
          oswiwetlona. O godz. 22:00 zamykaja wszystkie sklepy. Czyli od 23 tam nie ma
          ruchu (zreszta do tego centrum handlowego mozna wiechac jeszcze na dwa sposoby,
          wiec ta ulica nie jest jedyna). A w zimie w nocy na parkingach przy tych
          supermarkietach ludzie przyjezdzaja pocwiczyc poslizgi.

          Pozdrawiam
          • Gość: polokokt Re: STREETRACING - Czyli proznosc i buractwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.03, 12:58
            A jeszcze o rowerzystach, bo mi sie przypomnialo :)
            Ostatnio bylem swiadkiem jak rowerzysta wiechal na skrzyzowanie na
            pomaranczowym swietle, zanim zdazyl z niego zjechac, to pieszym po drugiej
            stronie zapalilo sie juz zielone. Pieszy oczywiscie nie spojrzal czy juz
            wzystko zjechalo i wszedl na przejscie. Jak go zaliczyl rowerzysta to pieszy
            zostawil buty tam gdzie stal a sam znalazl sie z 1,5 metra dalej na asfalcie ze
            starta noga i lekko poobijany. Z tego co widzialem Panowie zdecydowali sie
            wezwac Policje
            Pozdrawiam
        • Gość: bocian GB IP: 213.76.133.* 18.08.03, 13:23
          greenblack napisał:

          > Jurek, Stefek, Głupek - co za różnica?

          Oczywiscie ze zadna - tylko konfrontowanie tego imienia z listą ze strony sss
          jest bez sensu.

          > Największy dziennik w kraju powinien mierzyć trochę wyżej, a już na pewno
          nie
          > pownien zatrudniać analfabetów ("tunning") i mitomanów.

          ;-))))))))))) No to nadal jesteś optymistą. Największy dziennik w kraju 4
          razy wydrukował w ciagu jednego roku mapkę w ktorej pomylili 2 kraje - Belgię
          z Holandią. Za trzecim razem nagrałem im się nawet co mysłę o takich
          ignorantach. A poczytaj co "największy dziennik w kraju" wypisuje w Wysokich
          Obc. - bzdury aż miło!

          > Co znaczy "odpowiadają"? W razie potrącenia pieszego będą czekać na przyjazd
          > policji? Ja myślę, że nie będą ryzykować swoich wspaniałych karier, bo to
          > przecież "elyta" tam się ściga.

          Znaczy tylko tyle ze gwarantują iz nic się nikomu nie stanie. Bo to ze
          samochód jedzie 300 na godzinę nei znaczy ze sie cokolwiek stanie - jesłi
          jedzie tam gdzie nikogo niema.

          > Michał z crowley.pl, to nie Michał ze Szwecji!

          Sorki nei zwróciłem uwagi na ip.

          > Jaką prędkość osiąga rower a jaką 420-konny samochód?

          To był przykład ze sami robimy czasem rzeczy nie do konca zgodne z przepisami
          i nie wyanjmujemy do tego Bóg wie jakiej ekipy strażakow, lekarzy, itd.

          > To, że ktoś się dorobił szybszego samochodu, nie znaczy, że może sobie
          urządzać nielegalne wyścigi. Zdjęcia z artykułu nie przedstawiają jakiejś
          ulicy na totalnym bezludziu, skoro jest ona oświetlona.

          Oczywiscie, ze jakiego się samochodu nie ma to nei powinno się. Ale tak
          długo jak ci goście nikomu nie zagrażaja poza soba to mi to powiewa. A w
          okolicach W-wy jest kupa oświetlonych ulic dojazdowych do jakichś hal po
          których nikt nie jeździ.

          PZdr
          • greenblack Re: GB 18.08.03, 13:33
            Gość portalu: bocian napisał(a):

            >A poczytaj co "największy dziennik w kraju" wypisuje w Wysokich
            > Obc. - bzdury aż miło!

            Zarówno "Wysokie Obcasy", jak i Forum Kobieta powinno się zaorać.

            > Znaczy tylko tyle ze gwarantują iz nic się nikomu nie stanie.

            Nie ma czegoś takiego, jak "gwarancja, że nikomu nic się nie stanie". Jak stać
            ich na samochody za kilkaset tysięcy, to stać ich na wynajęcie toru.

            > To był przykład ze sami robimy czasem rzeczy nie do konca zgodne z przepisami
            > i nie wyanjmujemy do tego Bóg wie jakiej ekipy strażakow, lekarzy, itd.

            Rowerem trudno przekroczyć 60 km/h, o 90 nie wspominając. Te samochody osiągają
            100 w kilka sekund.

            > długo jak ci goście nikomu nie zagrażaja poza soba to mi to powiewa.

            Mnie również:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=7362871&a=7362871&v=2&strona=0

            > PZdr

            Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka