Ekoterroryści?

01.03.08, 03:45
Owszem, zgodzę się, iż ścieżek rowerowych jest za mało oraz że kierowcy nie
przepadają za rowerzystami. Lecz to nie daje prawa do przenoszenia tego na
pieszych. Mimo, iż zgodnie z prawem rowerzysta jest na chodniku intruzem,
wielokrotnie spotkałem się z sytuacją zagrożenia życia lub zdrowia, prawie
rozjechany przez pędzącego bez opamiętania rowerzystę po chodniku, przy
zwróceniu uwagi odpowiadającego teksty w stylu "co pan, jadę przecież!", mniej
cenzuralne lub ignorującego mnie całkowicie i pędzącego dalej między ludźmi na
przystanku autobusowym.
Ostatnio też zauważyłem, iż rowerzyści traktują każdy chodnik z czerwonej
kostki (oczywiście mam na myśli te NIE oznaczone jako droga rowerowa
odpowiednimi znakami) jako swojego rodzaju autostradę lub slalom (tyle, że z
ludźmi zamiast pachołków).
Proszę, nie mówmy, że każdy jest święty, a winę ponoszą inni; altruizm na
drodze wcale nie boli!
    • joachim.zbylud Ekoterroryści? 01.03.08, 18:25
      Świetny filmik. Samo życie...
      • kosmiczny_swir co do ścieżek rowerowych... 04.03.08, 17:49
        obywatel-emigrant.blogspot.com/2007/12/raport-drogowy-i-poradnik-dla.html
        • mukroko autor jest kierowcą? wątpię... 04.03.08, 22:01
          "Jako rowerzysta i jednocześnie kierowca wiem, że wyprzedzanie prawym pasem bywa
          w Polsce powszechne. "

          I co w tym dziwnego? w mieście i na drogach poza miastem z trzema lub większą
          ilością pasów jest to jak najbardziej dozwolone.
    • wielki_czarownik Przepisy 02.03.08, 17:19
      Ilu rowerzystów postępuje zgodnie z przepisami i ułatwia wyprzedzanie? Zgodnie z prawem wyprzedzany rowerzysta ma obowiązek ułatwić manewr a nawet się zatrzymać!
      • buj_w_chucie Re: Przepisy 04.03.08, 17:47
        Czy pomoc w wyprzedzaniu ma polegac na jezdzie w strefie razenia
        wlotow do kanalizacji burzowej? Pol biedy jezeli sa osloniete
        kratka, ale co jak po prostu na krawedzi jezdni jest wielgachna
        dziura?

        Ciekawi mnie jak czesto w trasie drzesz po dziurawym poboczu
        aby "ulatwic wyprzedzanie" szybszemu od Ciebie. A moze sie
        zatrzymujesz?
        • wielki_czarownik Re: Przepisy 04.03.08, 23:00
          A od kiedy to ja jestem pojazd bez silnika?
      • czechofil Re: Do wielkiego czarownika... 04.03.08, 20:48
        wielki_czarownik napisał:

        > Ilu rowerzystów postępuje zgodnie z przepisami i ułatwia
        wyprzedzanie? Zgodnie
        > z prawem wyprzedzany rowerzysta ma obowiązek ułatwić manewr a
        nawet się zatrzym
        > ać!

        Zastanów się chłopie, zanim napiszesz kolejną taką bzdurę.
        Cytowanie starych nieżyciowych przepisów nie daje powodów do dumy.
        Zgodnie z logiką tego przepisu rowerzysta na ruchliwej miejskiej
        drodze nie mógłby przejechać praktycznie kilku metrów bez przerwy,
        bo musiałby co chwilę się zatrzymywać, żeby dać się "łatwo"
        wyprzedzić. Poza tym popatrz obiektywnie na towarzystwo twoich
        smrodzących towarzyszy i odpowiedz, ilu z was wyprzedza rowerzystów
        zgodnie z przepisami, czyli z zachowaniem odstępu jednego metra...?
        • wielki_czarownik Przepis to przepis 04.03.08, 23:00
          Chcesz sobie samemu wybierać te, których należy przestrzegać? Tak? To OK. Ja wybieram sobie, że przepisy dotyczące ochrony Twojego mienia i nietykalności Twojej żony są nieżyciowe, archaiczne i nie trzeba ich przestrzegać.
          To jest właśnie typowa polaczkowatość.
          Zrozum jedno - przepis, to przepis.
          • shp80 Re: Przepis to przepis 05.03.08, 01:53
            > Zrozum jedno - przepis, to przepis.

            Na szczęście przepisy można zmienić, zatem wyczekuj aktualizacji PORD :)
          • czechofil Re: Przepis to przepis 05.03.08, 15:24
            > Chcesz sobie samemu wybierać te, których należy
            przestrzegać?
            Ja wy
            > bieram sobie, że przepisy dotyczące ochrony Twojego mienia i
            nietykalności Twoj
            > ej żony są nieżyciowe, archaiczne i nie trzeba ich przestrzegać.
            > To jest właśnie typowa
            polaczkowatość.

            Nawet byś nie zdążył spróbować, bo byś już miał złamaną szczękę.
            Poza tym jeśli nie rozumiesz w czym rzecz, to się lepiej nie
            wypowiadaj, bo się ośmieszasz. Twoje opinie mogłyby być normalne w
            jakimś kraju buszmeńskim, gdzie panuje kult siły. A my żyjemy w
            Polsce - członku UE, w której też są np. Holandia, Dania i Niemcy.
            Tam już dawno zrozumieli, że rower jest w miastach jedyną
            alternatywą dla coraz bardziej uciążliwego ruchu samochodowego i
            cykliści są tam świętymi krowami. Także pogódź się z tym, że i u nas
            to kiedyś nastąpi, bo UE to w końcu
            wymusi...

            > Zrozum jedno - przepis, to
            przepis.

            Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Dlaczego samochodziarze
            wyprzedzają rowerzystów bez zachowania bezpiecznej odległości?
            Przepis, to przepis...
            • wielki_czarownik Re: Przepis to przepis 05.03.08, 16:15
              czechofil napisał:


              > Nawet byś nie zdążył spróbować, bo byś już miał złamaną szczękę.

              Bardzo pewny siebie jesteś.

              > Poza tym jeśli nie rozumiesz w czym rzecz, to się lepiej nie
              > wypowiadaj, bo się ośmieszasz. Twoje opinie mogłyby być normalne w
              > jakimś kraju buszmeńskim, gdzie panuje kult siły. A my żyjemy w
              > Polsce - członku UE, w której też są np. Holandia, Dania i Niemcy.

              My żyjemy w państwie prawa, w którym przepisów się przestrzega.

              > Tam już dawno zrozumieli, że rower jest w miastach jedyną
              > alternatywą dla coraz bardziej uciążliwego ruchu samochodowego i
              > cykliści są tam świętymi krowami. Także pogódź się z tym, że i u nas
              > to kiedyś nastąpi, bo UE to w końcu
              > wymusi...
              >

              Pożyjemy, zobaczymy.


              > Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Dlaczego samochodziarze
              > wyprzedzają rowerzystów bez zachowania bezpiecznej odległości?
              > Przepis, to przepis...

              Mam odpowiadać za wszystkich kierowców?
              • 777newbetterfastersatan Re: Przepis to przepis 05.03.08, 16:35
                A martwy przepis, to martwy przepis.

                Na szczęście.
              • czechofil Re: Przepis to przepis 05.03.08, 21:21
                > My żyjemy w państwie prawa, w którym przepisów się przestrzega.

                A słyszałeś coś może o obywatelskim nieposłuszeństwie? Albo o tym,
                że w naszym "państwie prawa" przepisy prawne nawzajem się
                wykluczają? Polecam ci jednak trochę rozsądku i kierowanie się na
                drodze myśleniem, a nie wynajdywanie komunistycznych, w tej chwili
                zupełnie już nieżyciowych przepisów i cytowanie ich na forum. Uwierz
                mi, ale nawet policja chyba nie zna tego paragrafu...
                • wielki_czarownik Re: Przepis to przepis 05.03.08, 23:06
                  czechofil napisał:


                  > A słyszałeś coś może o obywatelskim nieposłuszeństwie?

                  W ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa zgwałcę ci żonę. OK?

                  Albo o tym,
                  > że w naszym "państwie prawa" przepisy prawne nawzajem się
                  > wykluczają?

                  Proszę o przykład.

                  Polecam ci jednak trochę rozsądku i kierowanie się na
                  > drodze myśleniem, a nie wynajdywanie komunistycznych, w tej chwili
                  > zupełnie już nieżyciowych przepisów i cytowanie ich na forum.

                  Życiowe czy nie - wciąż obowiązujące. Tak samo jak zakaz bigamii.

                  Uwierz
                  > mi, ale nawet policja chyba nie zna tego paragrafu...

                  Policja może nie. Ja tak.
                  • czechofil Re: Przepis to przepis 05.03.08, 23:42
                    > W ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa zgwałcę ci żonę. OK?

                    Sorry, ale jeśli porównywanie nieprecyzyjnego przepisu o rzekomej
                    konieczności zatrzymywania się przez rowerzystów, żeby ułatwić
                    wyprzedzanie przez samochód do gwałtu wydaje ci się miarodajne to
                    jesteś niespełna rozumu debilem. Wybacz, ale sam się
                    prosiłeś...

                    > Proszę o
                    przykład.

                    Jeden podał ci już wroclawjacek, ale ty chyba masz wyraźne problemy
                    z czytaniem? Jak rowerzysta ma się zatrzymać celem ułatwienia
                    wyprzedzania na drodze, na której obowiązuje zakaz zatrzymywania
                    się? Ciekaw jestem, czy wreszcie do ciebie dotrze, jak niektóre
                    przepisy PoRD są bzdurne i
                    niedorzeczne...

                    > Życiowe czy nie - wciąż obowiązujące. Tak samo jak zakaz bigamii.

                    No i znów imbecylne porównanie. Ciekaw jestem, czy gdybyś był
                    policjantem to byś karał rowerzystów, którzy oderwali chociaż na
                    chwilę stopy od pedałów? Bo taki "życiowy" przepis też w naszym
                    prawie
                    istnieje...

                    > Policja może nie. Ja
                    tak

                    I tylko tyle masz z tego, że się pokłócisz z paroma osobami na
                    forum, bo w realu prawie nikt tych przepisów nie zna, włącznie z
                    policją. Poza tym wszystkie tego typu sprawy są już dawno na forach
                    rowerowych opisane i wyjaśnione. Także generalnie obudziłeś się z
                    ręką w nocniku, kolego czarowniku...
                    • wielki_czarownik Re: Przepis to przepis 06.03.08, 16:13
                      czechofil napisał:


                      > Sorry, ale jeśli porównywanie nieprecyzyjnego przepisu o rzekomej
                      > konieczności zatrzymywania się przez rowerzystów, żeby ułatwić
                      > wyprzedzanie przez samochód do gwałtu wydaje ci się miarodajne to
                      > jesteś niespełna rozumu debilem. Wybacz, ale sam się
                      > prosiłeś...
                      >

                      Więc na jakiej podstawie chcesz określać które przepisy można łamać, a które nie? Będziesz kręcił butelką? Rzucał kośćmi?



                      > Jeden podał ci już wroclawjacek, ale ty chyba masz wyraźne problemy
                      > z czytaniem? Jak rowerzysta ma się zatrzymać celem ułatwienia
                      > wyprzedzania na drodze, na której obowiązuje zakaz zatrzymywania
                      > się? Ciekaw jestem, czy wreszcie do ciebie dotrze, jak niektóre
                      > przepisy PoRD są bzdurne i
                      > niedorzeczne...

                      Już mu wytłumaczyłem, że nie ma tam żadnej sprzeczności. Najwyraźniej nie znasz przepisów RD ani zasad ogólnych prawa. Czy jeżeli jest zakaz zatrzymywania się, to samochód nie może stanąć w korku albo na czerwonym świetle? Nie znasz definicji pojęcia "zatrzymanie pojazdu". Polecam zapoznać się z art. 2 pkt. 29 prawa o ruchu drogowym i się więcej nie ośmieszać. Zastopowanie pojazdu wynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego nie jest w świetle prawa zatrzymaniem i w związku z tym nie ma tu sprzeczności z zakazaem zatrzymywania.



                      > No i znów imbecylne porównanie. Ciekaw jestem, czy gdybyś był
                      > policjantem to byś karał rowerzystów, którzy oderwali chociaż na
                      > chwilę stopy od pedałów? Bo taki "życiowy" przepis też w naszym
                      > prawie
                      > istnieje...

                      Oczywiście.


                      > I tylko tyle masz z tego, że się pokłócisz z paroma osobami na
                      > forum, bo w realu prawie nikt tych przepisów nie zna, włącznie z
                      > policją. Poza tym wszystkie tego typu sprawy są już dawno na forach
                      > rowerowych opisane i wyjaśnione. Także generalnie obudziłeś się z
                      > ręką w nocniku, kolego czarowniku...

                      Fora rowerowe możesz sobie wsadzić pod siodełko. Kolega Czarownik zajmuje się prawem zawodowo i w związku z tym opinia rowerzysty wyjaśniającego coś na forum niezbyt go interesuje :)
                      • jureek Re: Przepis to przepis 06.03.08, 18:01
                        wielki_czarownik napisał:

                        > Kolega Czarownik zajmuje się p
                        > rawem zawodowo i w związku z tym opinia rowerzysty wyjaśniającego coś na forum
                        > niezbyt go interesuje :)

                        Zawodowiec, a nie zauważył wewnętrznej sprzeczności przepisu? Jak można
                        wyprzedzać coś, co stoi, a nie jedzie? Nie jest to przypadkiem omijanie?
                        Jura
                      • czechofil Re: Przepis to przepis 06.03.08, 22:23
                        > Więc na jakiej podstawie chcesz określać które przepisy można
                        łamać, a które ni
                        > e? Będziesz kręcił butelką? Rzucał
                        kośćmi?

                        Twoje ironizowanie nie przesłoni tego, że nie rozumiesz co to jest
                        prawo. Mnie się wydaje, że ma być ono przede wszystkim sprawiedliwe
                        i mądre. Niestety żyjemy w kraju, który państwem prawa nie jest
                        (może kiedys będzie?), gdyż mamy np. takie przepisy jak ten, o
                        którym dyskutujemy. Gdy rozum (ustawodawcy) śpi, tworzą się prawa
                        naturalne, zgodne z logiką i dostosowane do potrzeb
                        społecznych...

                        > Już mu wytłumaczyłem, że nie ma tam żadnej sprzeczności.
                        Najwyraźniej nie znasz
                        > przepisów RD ani zasad ogólnych
                        prawa.

                        Na pewno nie jeżdżę z kodeksem drogowym w kieszeni i nie wyciągam
                        go na każdym skrzyżowaniu. Ale widzę, że ty należysz do tych, którzy
                        tak właśnie
                        postępują...?

                        Ciekaw jestem, czy gdybyś był
                        > > policjantem to byś karał rowerzystów, którzy oderwali chociaż na
                        > > chwilę stopy od
                        pedałów?
                        > Oczywiście.

                        Już widzę, co by się działo, jakbyś łapał wszystkich rowerzystów,
                        którzy mieli czelność nie zatrzymać się i nie chcieli łaskawie
                        puszczać Jaśnie Czcigodnych Samochodziarzy. Naprawdę nie czujesz
                        człowieku absurdu tej
                        sytuacji...?

                        > Fora rowerowe możesz sobie wsadzić pod siodełko. Kolega
                        Czarownik zajmuje się p
                        > rawem zawodowo i w związku z tym opinia rowerzysty wyjaśniającego
                        coś na forum
                        > niezbyt go interesuje :)

                        To po co ze mną w ogóle dyskutujesz? Coś tu nie gra, wygląda to
                        tak, jakbyś sam sobie zaprzeczał... Po za tym ludzie zajmujący się
                        zawodowo prawem mają do niego - wbrew pozorom - bardzo krytyczny
                        stosunek. Chyba, że są zwolennikami byłego już (na szczęście)
                        ministra sprawiedliwości. Czyżbyś też był z gatunku tych, którzy
                        chcieliby zmienić świat pod swoją modłę...?
      • wroclawjacek Re: Przepisy 04.03.08, 23:26
        > Ilu rowerzystów postępuje zgodnie z przepisami i ułatwia wyprzedzanie? Zgodnie
        > z prawem wyprzedzany rowerzysta ma obowiązek ułatwić manewr a nawet się zatrzym
        > ać!
        >
        Mógłbyś podać paragraf ?
        Nie dotyczy to aby sytuacji gdy nie możliwe jest wyprzedzenie rowerzysty (lub
        wolnego pojazdu) ?
        Pomyśl jak można się zatrzymać na drodze w momencie gdy jesteśmy wyprzedzani .
        To jest możliwe poza miastem po zjechaniu wcześniej na pobocze.
        W mieście rowerzysta który się zatrzyma zostanie rozjechany przez następne auto
        bo jego poprzednik w momencie wyprzedzania zasłania rowerzystę.

        Podaj jeszcze czy jak rowerzysta "musi się zatrzymać" na ruchliwej drodze na
        której zazwyczaj stoją znaki zakazu zatrzymywania to czy aby nie łamie prawa?
        Myślę, że przy takiej interpretacji przepisów ty traktujesz rowerzystów na
        drodze tak ,że muszą się zatrzymać.
        A jak się zatrzymają to manewr wyprzedzania zamieni się w manewr omijania i
        wtedy nie obowiązuje 1 metrowy odstęp.
        • wielki_czarownik Re: Przepisy 05.03.08, 16:13
          Art. 24 ust.6
          Możesz się wtedy zatrzymać mimo zakazu, bo jest to zatrzymanie wynikające z przyczyn ruchu drogowego.
      • jureek Re: Przepisy 06.03.08, 17:55
        Nie da się przestrzegać przepisu, który jest wewnętrznie sprzeczny. A ten
        przepis jest wewnętrznie sprzeczny. Nie można zatrzymać się w celu ułatwienia
        wyprzadzania, bo zatrzymując się automatycznie wyprzedzanie uniemożliwiasz.
        Wyprzedzanie ma bowiem miejsce tylko wtedy, gdy wyprzedzany pojazd jest w ruchu,
        gdy się zatrzymał, to nie ma miejsca wyprzedzanie, lecz omijanie.
        Jura
        • wielki_czarownik I co z tego? /nt 06.03.08, 18:19


          • jureek Re: I co z tego? /nt 06.03.08, 18:24
            To z tego, że przepis jest niewykonalny. Nie da się zatrzymać w celu
            umożliwienia wyprzedzenia, bo jak się zatrzymam to uniemożliwię wyprzedzenie.
            Ktoś nie pomyślał i wyprodukował prawniczego gniota.
            Jura
    • 01boryna Re: Ekoterroryści? 02.03.08, 18:00
      Niestety to sa skutki jeszcze zbyt niskiej edukacji cywilizacyjnej.
      Nieumiejetnosc zachowania sie w ruchu drogowym polaczona z nieznajomoscia
      przepisow mozna zauwazyc na kazdym kroku. Ciagle (nadal) klopoty z zachowaniem
      sie na rondzie, nieznajomosc pojecia "zjazd na zamek blyskawiczny", stosowane na
      kazdym kroku prawo silniejszego, przykladow mozna by mnozyc.
    • boruta_wwa Ekoterroryści? 04.03.08, 19:18
      a ja mogę być ekoterrorystą skoro w Waszych głupich mózgach tak się
      nazywa cyklistów walczących o swoje prawa!!!
      i UWAŻAJ KIEROWCO, bo następne wymuszenie pierwszeństwa, następna
      próba zepchnięcia rowerzysty z drogi, poskutkuje ciężkimi
      obrażeniami Twojego samochodu i Twojego chamskiego ryja,
      mamy u-locki, mamy kastety i nie zawachamy się ich użyć!!!
      b.
      • jabo23 Re: Ekoterroryści? 05.03.08, 09:29
        > obrażeniami Twojego samochodu i Twojego chamskiego ryja,
        > mamy u-locki, mamy kastety i nie zawachamy się ich użyć!!!
        =========>
        Właśnie kupiłem pejntbola i nie zawacham się go użyć. Niech no który
        trrorowerzysta spróbuje mi przejechać przed nosem po pasach dla
        pieszych....
    • razorjack masa krytyczna o 18 w piątek to pomyłka !! 04.03.08, 19:28
      jeżdżę na rowerze i uważam że MK w ten dzień o tej godzinie to pomyłka,
      kiedy ludzie wracają z pracy, śpieszą się do domów żeby wyjechać z wawy (czy to
      na urlop czy to do rodziny)
      na pewno w ten sposób nikogo sobie rowerzyście nie zjednają,
      jedynie większej ilości wrogów dorobią.
      masa powinna być np. w sobotę o 16.

      w tym momencie organizatorzy MK wyglądają na młodych gó..arzy, którzy robią
      zadymę na mieście. z uśmiechem, dumą i wyższością zatrzymują samochody, tylko po
      to żeby pokazać kto tu rządzi.
      dzieciaki bez wyobraźni, którzy na argumenty, że ktoś jeździ samochodem lub
      autobusem do pracy odpowiadają 'niech się przesiądzie na rower'
      cóż, może za 10 lat, zrozumieją, że nie każdy może rowerem do pracy pojechać.
      • wroclawjacek Re: masa krytyczna o 18 w piątek to pomyłka !! 04.03.08, 23:46
        > na pewno w ten sposób nikogo sobie rowerzyście nie zjednają,
        ***
        Czy Ty myślisz że rowerzyści szukają za pomocą MK krytycznej popleczników ?
        Pewnie myślisz, że jak MK będzie przemykać nie blokując ruchu to ktoś się nią
        będzie przejmował.

        > w tym momencie organizatorzy MK wyglądają na młodych gó..arzy, którzy robią
        > zadymę na mieście.
        ***
        Lepiej być młodym gowniarzem niz starym gowniarzem.
        Nie zadymę tylko MK.
        Albo popierasz cela MK albo nie.
        Jeśli nie to tym bardziej nie będą się przejmować Twoim zdaniem.
        Ty im nie pomożesz to muszą pomóc sobie sami a że wybrali taką drogę to
        musiałbyś pomyśleć dlaczego.
        Zacznij od tego ze MK nie chodzi aby po każdym przejeździe przybyło kilku
        popleczników.
        Oni chcą ścieżek a nie pustego poparcia.


        z uśmiechem, dumą i wyższością zatrzymują samochody, tylko p
        > o
        > to żeby pokazać kto tu rządzi.
        ***trafnie to ująłeś tylko powinieneś napisać :
        "...kto tu rządzi gdy MK sie skończy"

        > dzieciaki bez wyobraźni, którzy na argumenty, że ktoś jeździ samochodem lub
        > autobusem do pracy odpowiadają 'niech się przesiądzie na rower'
        ***
        Jakie dzieciaki?
        JA to powtarzam od 40 lat ale nie mówimy tak jak podałeś tylko każemy się
        przesiąść z auta na rower lun komunikacje miejską .
        oczywiście nikogo nie można zmuszać,zatem kto woli niech się wlecze raz w
        miesiącu za MK a cały miesiąc kiśnie w korkach tamując ruch autobusów co skłania
        ludzi do jazdy samochodami bo zawsze można trochę łatwiej się nimi poruszać niż
        dużymi autobusami .

        > cóż, może za 10 lat, zrozumieją, że nie każdy może rowerem do pracy pojechać.
        ***
        A kto mówi ze każdy?
        Wystarczy 30 % aut mniej i korki znikną i da się zaparkować na chodniku.
        A za 10 lat to ty zrozumiesz do czego służy auto w mieście jak będziesz dalej
        tak myślał.
        Już za 4 lata na EURO zobaczysz, że lepiej rowerem jechać bo i tak nic więcej
        nie wymyślisz.
        U mnie pod blokiem jest jeszcze 2 % wolnych miejsc do parkowania a aut przybywa
        5-10% rocznie.
        I nie traktuj ludzi jak gó..arzy jak ci starają się uzmysłowić, że nie
        zauważasz ślepej uliczki.
        Oni to robią przy okazji gdy walczą o swoje bezpieczeństwo.
        Pretensje do urzędników.



        • metron1 Re: masa krytyczna o 18 w piątek to pomyłka !! 05.03.08, 22:27
          Coś mi się wydaje że o życiu wiesz bardzo mało, mimo że jak piszesz masz 40 lat
          Masa Kretyniczna to okazja do pokazania "kto tu rządzi" przez młodych gó..arzy
          Piszesz o tym by ludzie przesiedli się do komunikacji miejskiej i jednocześnie
          podczas KM blokujecie na 30 minut tramwaje na skrzyżowaniu bo robicie sobie
          festyn,dodatkowo spora grupa gó..arzy urządza sobie dziki rajd po chodniku
          pomiędzy pieszymi
          To jest jedna z KM którą widziałem na jednej z głównych ulic w Warszawie
    • mith007 Ekoterroryści? 04.03.08, 20:31
      Jeżdżę do pracy rowerem, przepisy łamię często i z rozmysłem, głównie dla swoje
      bezpieczeństwa a trochę dla wygody. Ale po kolei:
      Mieszkam w Lublinie na czubach koło wąwozu a pracuję przy Witosa. Mam to
      niewątpliwe szczęście że ścieżką rowerową nad bystrzycą mogę dojechać do centrum
      bezkolizyjnie aczkolwiek nie bez ryzyka. Wiadomo, rzeczka, ławeczki, sielanka,
      można wypić i wesoło roz.. butelkę na ścieżce. Potem muszę zjechać ze
      ścieżki, i wg przepisów albo prowadzić rower muszę albo na rondo pod galą
      wjechać a potem pod górę Męczenników Majdanka. Jest tam kilka pasów ruchu, dość
      wąskich a prawa strona drogi to syf plus studzienki, gdybym jechał przepisowo to
      blokowałbym cały jeden pas ruchu, a jest tam ostro pod górkę i szybko się nie
      da. W połowie drogi (przy Wrońskiej) zaczyna się ścieżka rowerowa, po lewej
      stronie, musiałbym więc tam zjechać (znaczy się pod galą jestem z lewej strony,
      zjeżdżam na prawo, po 400 metrach znowu w lewo, ścieżka się kończy po 200
      metrach, znowu na prawo a po następnych 200 metrów na lewo.... bo już trzeba do
      witosa dojechać).
      Wg prawa można wyjątkowo po chodniku jechać jeżeli na drodze można jechac więcej
      niż 50km/h, a co jeśli taki jest limit a normą jest 70-80?
      A czym się technicznie różni przejście dla pieszych od przejazdu dla rowerów?
      dodatkowym sygnalizatorem z rowerkiem zamiast ludzika?
      Dlaczego nie ma zielonych strzałek tylko normalne zielone plus czerwone dla
      pieszych, ludzie tego wogóle nie przestrzegają, bo jak nic nie jedzie to po co
      stać, jak samochody stoją to po co stać, jak jedzie trolejbus to przecież nie
      skręci bo trakcji nie ma, etc. etc.
      Dlaczego pod galą najpierw zielone dostają samochody, i gdy już jadą i skręcają
      w prawo to dopiero piesi dostają zielone i się muszą pchać pod maskę?
    • rosencrantz Ekoterroryści? 04.03.08, 21:28
      Spędziłam trochę czasu w Belgii i Holandii i muszę przyznać, że
      życie rowerzysty tam i w Polsce jest tak diametralnie różne, że
      potrzeba czasu żeby się przestawić. W Polsce rowerzystę traktuje się
      jak zło konieczne, nierzadko nawet jak intruza. Tam, rowerzysta to
      pełnoprawny użytkownik dróg - i to nie tylko ścieżek rowerowych, ale
      też jezdni! A jak ktoś łazi po ścieżce to dostaje mandat. Byłam
      świadkiem jak autobus i dwa osobowe samochody jechały dobre kilka
      kilometrów ZA rowerzystą, bo nie było wystarczająco dużo miejsca
      żeby go bezpiecznie wyprzedzić - na upartego (albo lepiej "po
      polsku") dałoby się go wyprzedzić, ale oni nie mieli żadnego
      problemu żeby jechać 20 na godzinę ZA nim. Byłam w szoku. Sama
      jeżdżąc rowerem po tamtejszych drogach na początku trochę się bałam,
      ale z czasem poczułam się dosyć bezpiecznie. A jak wróciłam do
      Polski to szybko sprowadzono mnie na ziemię spychając na krawężnik
      przy wyprzedzaniu aż straciłam równowagę i się wywaliłam... I jak tu
      nie jeździć po chodniku? A może nie jeździć wcale? Tyle, że to nie
      jest rozwiązanie...
      • ignispl Re: Ekoterroryści? 04.03.08, 21:41
        Widziałam kiedyś pewien wynalazek u jakiegoś emeryta-rowerzysty. Był to
        mianowicie zaostrzony kij od miotły z gwoździem na końcu, przymocowany na
        sztywno do bagażnika roweru. Zaostrzonym końcem w kierunku jezdni. Samochody
        MUSIAŁY wyminąć go w odległości przynajmniej metra lub ryzykować lakier. Ale
        smutne w tym było to że dziadek zapewne mógł dostać za ten system bezpieczeństwa
        mandat. A jeszcze smutniejszy jest fakt, że potrzebował czegoś takiego żeby
        poczuć się bezpiecznie.
        • wroclawjacek Re: Ekoterroryści? 04.03.08, 22:39
          > Widziałam kiedyś pewien wynalazek u jakiegoś emeryta-rowerzysty. Był to
          > mianowicie zaostrzony kij od miotły z gwoździem na końcu, przymocowany na
          > sztywno do bagażnika roweru. Zaostrzonym końcem w kierunku jezdni.
          ***
          To powinno być coś elastycznego (na jakiejś sprężynie albo pręt z tworzywa
          sztucznego aby otarcie nie spowodowało utraty równowagi.

          Ale
          > smutne w tym było to że dziadek zapewne mógł dostać za ten system bezpieczeństw
          > a
          > mandat.
          ***
          Z jakiego paragrafu ?
          Przecież to ramię bezpieczeństwa.
          Na końcu powinna być chorągiewka lub światełko odblaskowe .
          Można też przymocować kawałek smoły lub stopu kalafonii i smoły (do nacierania
          pasów ?)

          A jeszcze smutniejszy jest fakt, że potrzebował czegoś takiego żeby
          > poczuć się bezpiecznie.
          ***
          Poczucie bezpieczeństwa na polskiej drodze prowadzi szybko do kalectwa lub śmierci.
          Należy szybko dopasować przepisy do sytuacji na drodze bowiem nastąpił gwałtowny
          wysyp aut.
          Są na zachodzie rozwiązania stosowane od lat a gdzie w Polsce zastosowano
          prawdziwy kontrapas albo śluzę ?
          MK nie powinny jeździć po całym mieście tylko wybierać niebezpieczne miejsca i w
          nich blokować lub utrudniać ruch poprzez jazdę zgodnie z PoRD. Czyli rowerzyści
          jada co 30 metrów i ciągle zmieniają pas tak aby co przecznicę zawrócić.
          Dziesięciu rowersów pogorszy przepustowość skrzyżowania o połowę.
          MK nie będzie się miotać po całym mieście tylko doprowadzi do budowy ścieżki w
          miejscu gdzie jest wąskie gardło.






    • julka-c Ekoterroryści? 04.03.08, 22:42
      trąbienie na rowerzystów... kosztowało mnie kiedyś niezłą wywrotkę. Ciemno,
      padał deszcz, droga dojazdowa do miasta, ja na prawidłowo oświetlonym rowerze i
      jakiś kierowca trąbiący w trakcie wyprzedzania. A miejsca mnóstwo, pusta,
      szeroka droga. Instynktownie zjechałam w mijaną właśnie zatoczkę autobusową, nie
      zauważając tonącej w jednej wielkiej kałuży wysokiej różnicy poziomów zatoczki i
      jezdni (swoją drogą - co to za pomysł) i później pamiętam już tylko, że leżałam
      na chodniku ze stłuczonym barkiem i poobdzieranymi kolanami i łokciami. Dobrze,
      że nie na jezdni, pod kołami samochodu.
      Na obronę społeczności kierowców muszę dodać, że po krótkiej chwili zatrzymał
      się inny samochód, którego kierowca troskliwie mnie wypytał, czy nie potrzebuję
      pomocy lub transportu.
      A na rower wsiadłam ponownie dopiero po pół roku. Najpierw z powodu kontuzji,
      później już raczej z wmówionego sobie strachu. Na szczęście minęło.
    • squirrel_82 Poza miastem to samo 04.03.08, 23:08
      Już nie raz taka sytuacja: pusta wiejska droga, prawidłowo jadę po niej rowerem.
      Słyszę, że zbliża się auto, zwalnia, powoli wyprzedza i... zajeżdża drogę z
      klaksonem a ja muszę wjeżdżać prawie do rowu. Raz jakiś łysy łeb się wychylił i
      coś krzyczał. Naprawdę takie coś może komuś sprawiać frajdę?
      • wroclawjacek Re: Poza miastem to samo 04.03.08, 23:48
        > Słyszę, że zbliża się auto, zwalnia, powoli wyprzedza i... zajeżdża drogę z
        > klaksonem a ja muszę wjeżdżać prawie do rowu. Raz jakiś łysy łeb się wychylił i
        > coś krzyczał. Naprawdę takie coś może komuś sprawiać frajdę?
        ***
        No przecież po coś wydał 1000 euro na auto aby poczuć, się ważnym .
    • wroclawjacek Re: Ekoterroryści? 04.03.08, 23:12
      > Owszem, zgodzę się, iż ścieżek rowerowych jest za mało oraz że kierowcy nie
      > przepadają za rowerzystami. Lecz to nie daje prawa do przenoszenia tego na
      > pieszych.

      ***
      Tzn rowerzyści przestają lubić pieszych i probują ich zgonić z chodników ?

      Mimo, iż zgodnie z prawem rowerzysta jest na chodniku intruzem,
      ***
      A czy wiesz że większość ścieżek jest położona na chodniku na tzw ciągu
      rowerowo-pieszym ?
      A wiesz że zgodnie z prawem większość aut jest na chodnikach intruzem bo
      chodniki to nie parkingi i rzadko gdzie na chodniku wyznaczony jest parking?
      Wiesz że żaden bus nie ma prawa parkować na chodniku?
      Wiesz że na drodze rowerowej wyznaczonej na ciągu rowerowo-pieszym pierwszeństwo
      ma pieszy i trzeba mu ustępować go nawet jak lezie po "ścieżce rowerowej" ?
      Zatem rowerzysta jest wszędzie intruzem i dlatego mało sobie robi z głupiego
      prawa bo musiałby zrezygnować z roweru aby być w zgodzie z prawem.
      Auto ma prawo ominąć kałużę jeśli nie wie czy w kałuży nie ma dziury a
      rowerzyście tego nie wolno robić.


      > wielokrotnie spotkałem się z sytuacją zagrożenia życia lub zdrowia, prawie
      > rozjechany przez pędzącego bez opamiętania rowerzystę po chodniku,
      ***
      Zagrożenie życia i zdrowia jest zawsze.
      Jeśli w aucie jadącym średnio 70km/h kierowca zasłabnie to takie auto staranuje
      na chodniku kilkadziesiąt osób zanim sie zatrzyma.
      Rowerzysta straszący pieszych to zagrożenie o wiele częstsze ale skutki
      potrącenia są o niebo lżejsze.

      przy
      > zwróceniu uwagi odpowiadającego teksty w stylu "co pan, jadę przecież!", mniej
      > cenzuralne lub ignorującego mnie całkowicie i pędzącego dalej między ludźmi na
      > przystanku autobusowym.
      ***
      Co masz do zaproponowania jeśli nie natychmiastowe przyśpieszenie budowy ścieżek ?
      Proponuję pojeźdź jeden dzień po ulicach rowerem a przestaniesz widzieć
      zagrożenie na chodniku.

      > Ostatnio też zauważyłem, iż rowerzyści traktują każdy chodnik z czerwonej
      > kostki (oczywiście mam na myśli te NIE oznaczone jako droga rowerowa
      > odpowiednimi znakami) jako swojego rodzaju autostradę lub slalom (tyle, że z
      > ludźmi zamiast pachołków).
      ***
      Jaki ty znowu problem wydumany znalazłeś.
      Ile kilometrów chodników u was jest z czerwonej kostki i jaki to procent w
      stosunku do ścieżek rowerowych /
      Może jeśli jest kilkaset metrów takich chodników to chyba najlepszym
      rozwiązaniem jest tam wyznaczyć ścieżkę ?
      Przecież zgodziłeś się że ścieżek jest za mało.
      Wygląda ,że proponujesz aby ludzie chodzili po czerwonych chodnikach a potem nie
      dziwne że łażą po czerwonych ścieżkach bo nie kojarzą koloru ze ścieżką.

      ako swojego rodzaju autostradę lub slalom (tyle, że z
      > ludźmi zamiast pachołków)
      ***
      A co robią służby?
      Może rowerzyści mają sami ten chodnik podzielić na pół i ustawić znaki ?
      Zdecyduj się czy rowerzyści mają walić rowerami w ludzi czy mogą między nimi
      slalomować.
      Zanim odpowiesz powiedz czy rowerzyści mają jeździć po jedni czy chodniku .
      I nie uogólniaj bo ja w 50% jeżdżę po chodnikach i nigdy nie padłem na pieszego.
      Dlaczego mam się wstydzić że ktoś kradnie albo że jedzie po chodniku 30km/h ?
      Przyczyną jest brak ścieżek i dziury w jezdni a nie to, że ktoś ma za dużo
      energii lub się spieszy.
      Mówiąc krótko to dzięki szalonym rowerzystom na chodnikach mogą zostać
      przyśpieszone prace przy budowie ścieżek.
      Gdybyśmy jeździli tak wolno, że szybciej było sobie podejść to nie miałoby sensu
      korzystanie z roweru i ryzykowanie mandatu za jazdę po chodniku.
      Zamiast gadać bez sensu że ktoś coś robi źle to lepiej karać lub lobbować za
      budową ścieżek.
      Cała ta wojna to idiotyzm bowiem zarówno rowerzyści jaki i kierowcy oraz piesi
      są za budowaniem ścieżek bo to w ich interesie.
      Przez te kłótnie wygląda tak, jakby interesy były sprzeczne.








    • simon921 Ekoterroryści? 05.03.08, 00:10
      A ja mam wrażenie, że jest sporo przesady w tym co się tu pisze. Jakoś nie
      odczuwam aż tak dużej agresji kierowców, a jeżdżę do pracy drogą z dwoma pasami
      w każdą stronę (Grunwaldzka w Poznaniu). Nawet coraz częściej zdarza się, że
      kierowcy robią mi miejsce, żebym mógł na światłach do przodu podjechać.

      A autobusy staram się przepuszczać jak najszybciej - w końcu jedzie nimi
      kilkadziesiąt osób (to samo podejście mam jak jadę autem - autobus ma
      pierwszeństwo).

      Jedyny problem częsty - wyprzedzanie rowerzysty i natychmiastowy skręt w prawo
      (gustują w tym nie wiem dlaczego panie), a rower w miejscu nie stanie.

      Generalnie zamiast plucia odpowiednio auto-rower-kierowca proponuję stawiać na
      współpracę:) Będzie się jeździło przyjemniej. I mówię to jako
      kierowca/rowerzysta/pieszy.
      • frequentflyer Re: Ekoterroryści? 05.03.08, 02:19
        Nawet coraz częściej zdarza się, że
        > kierowcy robią mi miejsce, żebym mógł na światłach do przodu podjechać.

        Dziwni jacyś - robią ci miejsce żeby za chwilę znów cię wyprzedzać bo tak jest
        grzecznie i bezpiecznie? motocykl jak podjedzie to i odjedzie i nikogo nie
        wstrzyma ale rowery i pięćdziesiątki po wój się tam pchają?
        zgodę na Masę Krytyczną wydaje w ratuszu jakiś sadysta. po cholerę komu batalia
        o ścieżki skoro gdy są, rowerzyści nie jeżdżą nimi a po jezdni, mimo że gdy
        ścieżka jest, na jezdni nie mają prawa być?
        • simon921 Re: Ekoterroryści? 06.03.08, 17:22
          Przed światłami to nie, ale stojąc w korku i tak nie dogonią to co im szkodzi:)
    • krakus24a Jestem rowerzystą i ścieszki rowerowe to bezsens 05.03.08, 06:14
      może zróbmy tory dla rowerów? Jeżdże tam gdzie chce a nie po jakiś
      zakichanych ścieżkach. Nie wymagajcie też od pieszych aby patrzyli
      czy to ściezka czy już chodnik.
    • kmk68 Totalny brak wyobraźni. 05.03.08, 09:21
      Nie lubię uogólnień typu "wszyscy kierowcy...", "wszyscy
      rowerzysci...". Niemniej uważam że żeby dobrze jeżdzić rowerem
      trzeba... jeżdzić też samochodem. ja odkad jeżdżę samochodem,
      zmieniłem swój styl poruszania się po ulicach jako pieszy i
      rowerzysta.

      Porusze tylko dwa problemy:

      1. Wyprzedzanie na siłę. Jadę wąskim asfaltem, przedemną rowerzysta
      jadacy 20-30 km/h. Z przeciwka kolumna samochodów która nie da mi
      najmniejszej szansy na wyprzedzenie przez najbliższe 5 km. (To nie
      wydumana sytuacja - zapraszam rano o 8-mej na Chełmzyńską). Co mam
      robić? Wlec się na 2-ce przez 20 minut? Wpycham się więc na lusterko
      miedzy samochód z przeciwka a oburzonego rowerzystę. Ciekawe jak
      długo narzekający na to wyprzedzanie na siłę rowerzysta siedzący na
      moim miejscu za kierownica by wytrzymał.

      2. Jeżdzenie bez świateł w nocy. Wydarzenie z przedwczoraj. Jechałem
      poza miastem waskim asfaltem. Ciemno, prosto, z przeciwka samochód
      za samochodem więc jadę na krótkich. Nie jechałem
      nawet "przepisowych" 90 km/h. Nagle żona krzyczy "rower!". jeszcze
      go ne widziałem ale dosłownie stanąlem na hamulcu. Zobaczyłem po
      chwili. Zero oswietlenia, ubrany na szaro-czarno, zachlapane (chyba
      bo nie widać) błotem odblaski. Wyhamował 5 m za nim. Mam ABS, więc
      nie było pisku opon... Gośc nawet nie słyszał że hamuję za nim.

      A jest to również obrazek nagminny. Inne przykłady?
      Jadę, widze rower, oświetlony prawidłowo (!) mijam go skokojnie i w
      ostatniej chwili widzę że gość jedzie z kumplem, oczywiście
      nieoświetlonym i jącym metr od niego po lewej. Chwila strachu i
      ominąłem. Cholera, nie mogli jechać przynalmniej odwrotnie?
      Ten oświetlony od zewnątrz nie od krawędzi?

      Inny obrazek to trzy panie jeżdżące codiennie rowerami do pracy,
      spotykam je codziennie mniej więcej w tym samym miejscu... Chwalebne
      że jeżdżą rowerami, ale czy muszą jechać wszystkie trzy obok siebie??
      I nie patrzą na to że z przeciwka coś jedzie, że musze wyhamować
      prawie do zera, poczekać aż się przegrupują i dadzą mi drogę...

      Dojeżdżam 30 km z pod miasta do pracy i rowerzyści i piesi chodzący
      tabumami czasami (oczywiście ubrani w ciemne jesienne płaszcze) to
      mój coroczny jesienno-zimowy horror.

      Mimo wszystko nie uogólniam... Zdarzają się rowerzyści którzy oprócz
      światełka zakładąją np.odblaskowe kamizelki. Tylko dlaczego jest ich
      tam mało? Czyzby inni rowerzyści z nich się śmiali?

      Jestem również żeglarzem. Między żeglarzami a motorowodniakami
      również trwa odwieczna wojna. Jedni narzekają na drugich. Krązy też
      anegdota o tym jak to żeglaż zaprosił kolegę motorowodniaka na
      żaglówkę. Płyną. Smignęła motorówka, oblała ich wodą. Śmignęła
      druga, wskutek fali pospadało wszystko z półek w zaglówce...
      W końcu motorowodniak nie wytrzymał i mówi: "K...a, od 15 minut
      jestem żeglażem i już nienawidzę motorowodniaków..."

      Może więc żeby poprawić swój styl jazdy trzeba czasami zamienić się
      miejscami?




      • bf109 Symbol chamstwa i wieśniactwa. 05.03.08, 10:03
        Jak widzę w Polsce dalej pokutuje myślenie że jak się ma samochód
        (nieważne jaki złom) to od razu osiąga się wyższy statut społeczny i
        w związku z tym wszystko inne wara mi sprzed nosa. Dotyczy to nie
        tylko wielu kierowców także urzędasów, którzy myślą że do samochodu
        potrzebna jest tylko benzyna (drogi i parkingi już nie bardzo...),
        chodzenie na piechotę czy jazda rowerem to efekt biedy i zacofania a
        komunikacja miejska to tylko auta i tramwaje - w końcu pieszy i
        rowerzysta może iść po trawniku. Jest to typowe myślenie szybko
        wzbogaconych chamów i parweniuszy którzy myślą że status społeczny
        zapewnią sobie klaksonem i spalinami. No ale wraz z upływem lat jest
        coraz lepiej....
      • shp80 Re: Totalny brak wyobraźni. 05.03.08, 13:24
        > Jestem również żeglarzem. Między żeglarzami a motorowodniakami
        > również trwa odwieczna wojna. Jedni narzekają na drugich. Krązy też
        > anegdota o tym jak to żeglaż zaprosił kolegę motorowodniaka na
        > żaglówkę. Płyną. Smignęła motorówka, oblała ich wodą. Śmignęła
        > druga, wskutek fali pospadało wszystko z półek w zaglówce...
        > W końcu motorowodniak nie wytrzymał i mówi: "K...a, od 15 minut
        > jestem żeglażem i już nienawidzę motorowodniaków..."

        Hmm.. Ja bym w tej sytaucji przyrównał motorowadniaków do kierowców, a żeglarzy do rowerzystów. Chwilę wcześniej opisywałeś, że samochodem wyprzedziłeś na styk rowerzystę, a potem, że zły motorowodniak kogoś ochlapał na żaglówce, przepływając zbyt blisko.. Dokładnie ten sam sposób zachowania..

        > Może więc żeby poprawić swój styl jazdy trzeba czasami zamienić się
        > miejscami?

        Jestem i kierowcą i rowerzystą. Dzięki temu, że dużo jeżdżę rowerem mam dużo więcej szacunku dla słaszbych użytkowników, niż przeciętny Kowalski za kierownicą.. Podejrzewam, że na naszych drogach byłoby więcej kultury i mniej wypadków, gdyby to właśnie większość kierowców przesiadła się na jakiś czas na rower, a nie odwrotnie..
    • jogibaboo Bardzo dobry filmik. 05.03.08, 09:54
      Muszę kiedyś taki nakręcić w Gdyni z uwzględnieniem numerów rejestracyjnych
      parkujących pojazdów i oficjalnie przekazać razem ze zgłoszeniem do drogówki.
      Dowalą kilkadziesiąt mandatów, a mogę tak robić kilka razy w tygodniu. Jak
      porobimy tak w całej Polsce, to może ścieżki dla rowerów opustoszeją? Co myślicie?
    • har-lem Ekoterroryści? 05.03.08, 13:55

      Zapraszam na:

      www.rowerowalodz.pl/
    • dzakarutu Ekoterroryści? 05.03.08, 22:05
      Drodzy pedalarze! Przestańcie *nagminnie* :
      - jeździć nieoświetlonymi rowerami
      - jeździć pod prąd ulicy jednokierunkowej
      - znienacka wpadać z chodnika na jezdnię
      - przejeżdżać przez jezdnię w poprzek, często przez przejście dla pieszych
      - szarżować po chodnikach potrącając pieszych
      - przejeżdżać między samochodami stojącymi w korku, najczęściej "na grubość lakieru" albo wręcz odpychając się rękami od samochodów
      - wyprzedzać samochody z prawej strony
      - ignorować czerwone światło
      - przejeżdżać przed samochody stojące na czerwonym świetle i stawać przed pierwszym z nich blokując mu start
      - wykonywać manewry bez jakiegokolwiek ich sygnalizowania
      Jak spełnicie powyższe, to przestanę spychać was na pobocze, ochlapywać wodą z kałuż, wyprzedzać was i zaraz skręcać w prawo, wymuszać pierszeństwo gdy jesteście niemalże niewidoczni. Słowem - przestańcie się zachowywać jak pięcioletni niedorozwinięci samobójcy, a ja przestanę próbować was zabić. I może nazwę was kiedyś rowerzystami.
      • czechofil Re: Ekoterroryści? 05.03.08, 22:53
        dzakarutu
        napisał

        Słowem - przestańcie się zachowywać jak pięcioletni n
        > iedorozwinięci samobójcy, a ja przestanę próbować was zabić. I
        może nazwę was
        > kiedyś
        rowerzystami.

        Wybacz, ale twoje żałosne próby mało którego cyklistę obchodzą. Z
        twojego postu wyraźnie zaś wynika, że jesteś zakompleksionym
        neptykiem, który zadrości rowerzystom odwagi, tężyzny fizycznej i
        wolności, którą wyzwala jazda na rowerze. Radzę ci, zamiast
        uogólniać, porzuć twoje śmierdzące autko i przerzuć się na rowerek.
        Od razu przewietrzy ci się pod kopułką i poczujesz jak mózg zaczyna
        ci się dotleniać. Inaczej zgnijesz w korkach w stanie pełnej
        frustracji...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja