Dodaj do ulubionych

Siedem grzechów głównych polskich kierowców

    • tokida Pasy to moja i tylko moja sprawa. 31.03.08, 11:14
      A ja widziałem sporo wypadków, do których nie wzywano karwanu miast karetki
      tylko dlatego, że kierowca nie zapiął pasów. To czy kto zapina i kiedy powinno
      być tylko i wyłącznie sprawą kiewrocy, bo trudno przewidzieć jaki będzie
      wypadek, który być może pechowo nam się przydarzy. Może nie mam ochoty zostać
      kaleką, tylko od razu pójść do piachu?

      To moja, bucowaty niedźwiedziowaty sprawa. Nie wpieprzam Ci się do twojego domu,
      łóżka, żony i samochodu. Ty odpier... się do mojego auta, a miejsc w pierdlach
      poszukaj dla debili pokroju Zientarskiego, kóry nomen omen nie wącha jescze
      kwiatków od spodu tylko dzięki temu, że nie zapiął pasa.

      Proponuję nie płacić za leczenie starych babek które połamały nogi zimą (po
      kiego wyłaziły z domów?). Przez takich palantów jak Ty, niedługo będą karać za
      zbyt lekkie odzienie w chłodne dni, albo za łażenie po drzewach. Każdy dorosły
      obywatel odpowiada za siebie. Jak Ty masz problem ze sobą i ktoś "musi Ci coś
      nakazywać", żebyś to zrobił to nie wyprowadzaj się do mamusi, albo poszukaj
      sobie żoneczki ze 20 lat starszej od siebie, która cię przypilnuje.

      Zapinam pas wtedy kiedy o tym pamiętam, uznam to za słuszne, kiedy mi się chce,
      albo kiedy chcę poczuć się bezpieczniej. Jeśli będę miął wypadek i się
      pokanceruję to po to płacę ubezpieczenia, żeby mnie posklejali kiedy coś we mnie
      walnie. Twoja zdebilała logika Panie niedźwiedziu widzie do wniosku takiego, że
      ofiary wypadków maluchów, polonezów, Tico czy innych starych niebezpiecznych
      aut, nie powinny być leczone za darmo (po kija pchały się do swoich blaszanych
      trumien na kółkach?)

      Jak chcesz coś nakazywać to warto by wprowadzić nakaz posiadania opon zimowych w
      konkretnych miesiącach. To ma sens, bo to, jakie mam opony wpływa na
      bezpieczeństwo innych użytkowników ruchu, a to czy mam, czy nie mam pas
      bezpieczeństwa zapięty, absolutnie NIE.

      Czy niektórzy gamonie tu na forum rozumieją tę subtelną różnicę?
      • ready4freddy Re: Pasy to moja i tylko moja sprawa. 31.03.08, 11:39
        "A ja widziałem sporo wypadków, do których nie wzywano karwanu miast karetki
        tylko dlatego, że kierowca nie zapiął pasów. To czy kto zapina i kiedy powinno
        być tylko i wyłącznie sprawą kiewrocy, bo trudno przewidzieć jaki będzie
        wypadek, który być może pechowo nam się przydarzy. Może nie mam ochoty zostać
        kaleką, tylko od razu pójść do piachu?"

        bardzo to madre, jakby sam pan Fiki-Miki przemawial. ale jest tez inny aspekt.
        otoz pasy maja dodatkowa funkcje: chronia niczemu niewinne osoby postronne przed
        uderzeniem, i byc moze zabiciem przez twoj bezmozgi kadlub, wypadajacy z wielka
        przedkoscia przez przednia szybe w przypadku zderzenia.
        • tokida Re: Pasy to moja i tylko moja sprawa. 31.03.08, 12:46
          Skąd mądralo takie informacje wytrzasnąłeś? Mój "kadłub", jak rozkosznie
          okresliłeś moje materialne ja, podczas zderzenia to najmniejszy problem dla
          innych uczestników zdarzenia (no chyba, że ktoś mdleje na widok krwi). Podałeś
          mi tu przykład z kosmosu (jak nawet wylecę przez przednią szybę to walnę w te
          samą ptrzeszkodę , w którą uderzyło auto i zrobię widowiskowe "plask", a jak nie
          walnę to i lepiej , bo nie przyjmę na moje wątłe wnętrzności całej energii
          uderzenia.) Spałeś Fredku na fizyce w szkole?

          A słyszałeś o spalonych żywcem ludziach, którzy po niegroźnym wypadku nie mogli
          się przrez te "cudowne" pasy wydostać ze środka, zanim ich auto stanęło w
          płomieniach? Chciałbyś się tak kiedyś przypalić? Mój brat opowiadał mi jak
          kiedyś, jak był świadkiem, kiedy na moście Grota w Warszawie kobieta żywcem się
          sfajczyła, bo nie była w stanie wypiąć się z pasów po wypadku.

          Ale dla takich tłumoków jak Ty liczy się tylko statsyka i to , żeby Państwo
          wszystko za Ciebie załatwiało, to kiedy masz iść do klopa i jak ciepło się
          ubierać. Mnie do tego socjalistecznego, bezmózgiego tłumu nie mieszaj, sam chcę
          decydować jak mam dbać o swoje bezpieczeństwo.
          • ramiton Re: Pasy to moja i tylko moja sprawa. 31.03.08, 13:33
            tokida napisał:

            > Skąd mądralo takie informacje wytrzasnąłeś? Mój "kadłub", jak rozkosznie
            > okresliłeś moje materialne ja, podczas zderzenia to najmniejszy problem dla
            > innych uczestników zdarzenia (no chyba, że ktoś mdleje na widok krwi). Podałeś
            > mi tu przykład z kosmosu (jak nawet wylecę przez przednią szybę to walnę w te
            > samą ptrzeszkodę , w którą uderzyło auto i zrobię widowiskowe "plask", a jak ni
            > e
            > walnę to i lepiej , bo nie przyjmę na moje wątłe wnętrzności całej energii
            > uderzenia.) Spałeś Fredku na fizyce w szkole?
            >
            > A słyszałeś o spalonych żywcem ludziach, którzy po niegroźnym wypadku nie mogli
            > się przrez te "cudowne" pasy wydostać ze środka, zanim ich auto stanęło w
            > płomieniach? Chciałbyś się tak kiedyś przypalić? Mój brat opowiadał mi jak
            > kiedyś, jak był świadkiem, kiedy na moście Grota w Warszawie kobieta żywcem się
            > sfajczyła, bo nie była w stanie wypiąć się z pasów po wypadku.
            >
            > Ale dla takich tłumoków jak Ty liczy się tylko statsyka i to , żeby Państwo
            > wszystko za Ciebie załatwiało, to kiedy masz iść do klopa i jak ciepło się
            > ubierać. Mnie do tego socjalistecznego, bezmózgiego tłumu nie mieszaj, sam chcę
            > decydować jak mam dbać o swoje bezpieczeństwo.


            Stary, nie wyczułeś sarkazmu poprzednika. W twojej wypowiedzi brakuje tylko lamentu nad łamaniem praw człowieka przez nakaz jeżdzenia w pasach. Jeśli o mnie chodzi to nie mam zyczenia rozwalać łbem przedniej szyby więc jeżdżę w pasach i dobrze mi z tym.

            Pisałeś o spalonych żywcem bo nie mogli uwolnić się z pasów. Może i faktycznie tak jest przy wielkich kraksach bo przy małych jakoś trudno mi w to uwierzyć, chyba że chodzi o wybuch instalacji gazowej montowanej przez pana Kazia w "autoryzowanym serwisie" w Psiej Wólce.

            Człowieku, wrzuć na luz i nie mieszaj z błotem innych. Skąd u ciebie tyle "miłości" dla bliźnich????? Kobita d.... ci nie daje ostatnio, bili cię w dzieciństwie czy co??????? Swoją droga nie chciałbym spotkać cię na drodze bo obawiam się, że z kulturą jazdy to niewiele masz wspólnego.


            • tokida Nie kombinuj. 31.03.08, 15:22
              Gdzie ten sarkazm u mojego przedmówcy? W kwestiach swobód i wolności tracę
              poczucie humoru więc nie wyczułem. Dywagacje czy warto jeździć wpasach czy nie
              byłyby o tyle przedmiotowe gdyby to ustawodawca nie postanowił, wcześniej
              wszystkim narzucić z góry w jakich okolicznościach pozwala się obywatelom doznać
              obrażeń, albo zginąć.

              Zasadniczo jestem za jak najmniejszą liczbą przepisów i ograniczeń na drogach.
              Tych co naprawdę są niezbędne jest niewiele. Karać powinno się za skutki swoich
              czynów, a nie za "potencjalne zagrożenie". Oczywiście trudno znaleźć
              rozumujących podobnie bo ludzie dali sobie wmówić, ze ograniczenia prędkości,
              setki znaków, unormowań są niezbędne inaczej wszyscy się pozabijają.

              Mimo niskich limitów prędkości na drogach ofiary są, były i będą, za to tysiące
              kierowców każdego roku w majestacie prawa jest dojonych z dodatkowych pieniędzy
              pod postacią mandatów. Jedziesz sobie na trasie międzynarodowej przez zapyziałą
              wiochę z 10 burymi chatami 75km/h, gdy za zakrętem policjant macha sobie
              lizaczkiem i już łata dziurę w budżecie. Każdy złorzeczy przyłapany na czymś
              takim na czym świat stoi , zastanawiając się jakiegoż to przewinienia się
              dopuścił jadąc sobie marne 75km/h i otrzymując za to szykanę w postaci punktów
              karnych i wysokiego mandatu. Nikt też jednak nie zbuntuje się, bo:
              a) chce mieć święty spokój i tak przed sądem grodzkim obywatel nie ma szans na
              sprawiedliwe potraktowanie
              b) zaciska zęby dumając sobie, że tak jest lepiej, bo przecieć gdyby nie ten
              policjant i jego radar to na pewno ktoś zaraz wyleciałby na niego zza zakrętu
              jadąc 150 km/h i by go zabił.

              Wmawia się nam, że wszystko to robi się "dla naszego dobra", ale to gó..
              prawda. Zabiera nam się powoli, kroczek po kroczku, najcenniejsze co mamy -
              wolność. Nie bałbym się jeździć po drogach gdyby zniesiono ograniczenia
              prędkości. Dla mnie gwarancją bezpieczeństwa jest myśl, że każdy inny uczestnik
              ruchu przemieszczając się po drogach, chce dotrzec cały i zdrowy na miejsce.
              Jeśli zechce zrobić coś głupiego to i tak to zrobi, a ja przynajmnjej będę mógł
              swobodnie podróżowac bez obawy, że za zakrętem będzie czekał zbójnik w
              niebieskim mundurze, który zgodnie z prawem okradnie mnie z pieniędzy.

              Czy powiedzonko, już nie pamiętam czyje:, "że rezygnując dla bezpieczeństwa z
              wolności tracimy i jedno i drugie" przemawia do tych co chcieliby na drogach
              powystawiać pręgierze, kolczatki, skanery myśli, i wszystko inne co odebrało by
              kierowcom minimum swobody?

              • ready4freddy Re: Nie kombinuj. 31.03.08, 17:01
                ale powiedz: zdarza ci sie czasami myslec samodzielnie, czy wystarcza ci lektura
                wypocin pana Fiki-Miki, znanego "ekspjerda" od pasow i innych "lewackich"
                wynalazkow, ktorymi podstepny system krepuje spoleczenstwo?
                tak przy okazji: to byla raczej ironia niz sarkazm, a jak wiadomo dzieci i
                glupcy onej nie rozumieja. dorosniesz, zrozumiesz :)
          • ready4freddy Re: Pasy to moja i tylko moja sprawa. 31.03.08, 16:59
            > Skąd mądralo takie informacje wytrzasnąłeś?
            uzylem wyobrazni. to takie cos, czego nie kupisz w sklepie, trzeba sie z tym
            urodzic :)

            > Mój "kadłub", jak rozkosznie okresliłeś moje materialne ja,
            > podczas zderzenia to najmniejszy problem dla innych uczestników
            > zdarzenia (no chyba, że ktoś mdleje na widok krwi).
            albo zostanie uderzonym tymze kadlubem :)

            > Podałeś mi tu przykład z kosmosu (jak nawet wylecę przez przednią
            > szybę to walnę w te samą ptrzeszkodę , w którą uderzyło auto i
            > zrobię widowiskowe "plask",
            o, wlasnie, tu potrzebna jest wyobraznia. twoja ogranicza sie do uderzenia
            czolowo w drzewo, prawda? a przy zderzeniu samochod-samochod? i to niekoniecznie
            czolowo? no, pomysl chwilke..? uderzysz w ten drugi samochod, czy przelecisz nad
            nim (widowiskowo, nie ukrywam)?

            > a jak nie walnę to i lepiej , bo nie przyjmę na moje wątłe
            > wnętrzności całej energii uderzenia.) Spałeś Fredku na fizyce w
            > szkole?

            Fredek to jakis twoj kolega? skoro masz problemy ze zrozumieniem prostego nicka,
            co tu dyskutowac o pasach :) widzisz, na prostym, choc abstrakcyjnym i celowo z
            lekka naciaganym przykladzie wylozyles sie jak milo. oczywiscie szanse na wylot
            masz tylko jako pasazer, jako kierowca bez pasow zafundujesz sobie
            najprawdopodobniej inna atrakcje, mianowicie kolumne kierownicy wystajaca z plecow.

            tak przy okazji: tak, slyszalem o takich, co sploneli w pasach. skad pewnosc, ze
            daliby rade wyjsc, gdyby pasow nie mieli?
            • tokida Rozgryzłeś mnie redi fredi coś tam. Prawie. 31.03.08, 19:59
              Szczerze powiedziawszy mam w zadku to co znaczy twój nick, ale i od Ciebie nie
              wymagam naprężania mózgownicy w wysiłku odkrycia, co też tam się kryje za moją
              "tokidą".

              Co do pasów to jedno jest pewne, nie dają żadnej gawarancji, że będzie lepiej
              jak co złego się przydarzy. Ryzyko zjarania się ,po wypadku, z powodu
              niemożności wypięcia się z pułapki zwanej pasami bezpieczeństwa, jest, na zdrowy
              chłopski rozum, większe niż to, że wyleciawszy przez przednią szybę trafię, ja
              czy pasażer, w postronną osobę czyniąc jej krzywdę.

              Tak, masz Panie o nizidentyfikowanym-poprawnie-przeze-mnie-nicku rację - do tego
              trzeba wyobraźni, byle niezbyt bujnej. Jeśli chcesz propagować zapinanie pasów
              pt. " bo jak nie zapniesz i będzie wypadek to wylecisz z auta i swoim cielskiem
              zmieciesz przechodniów" to życzę powodzenia.
              Pozwól, że wyrażę swoją opinię na ten rozkosznie wydumany pogląd i uznam go za
              kretyński.

              P.S. Nie mylisz się, lubię i cenię JKM, którego różne miernoty nazywają
              "Fiki-Miki", czy jak tam sobie dodają animuszu w nierównym starciu z jego
              argumentacją. Nie we wszystkim się z nim zgadzam, ale w temacie swobód
              obywatelskich popieram go czterema kopytami. Zawsze jestem z tymi którzy zdrowy
              rozsądek, odpowiedzialnośc stawiają ponad tchórzostwem, głupotą i wiecznym
              gdybaniem.
    • te_rence Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 11:15
      Nie ma większych chamów i buców na drogach niż warszawiacy. Ujmą na honorze jest
      dla nich zrobienie miejsca przy wyprzedzaniu, jeśli już łaskawie dają się
      wyprzedzić! bo zdarzyło mi się, że przy wyprzedzaniu przyśpieszali.
      Z pewnością to generalizowanie ale większość przypadków bucostwa na drodze jakie
      mnie spotyka jedzie na warszawskich blachach!
      • niknejm Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 11:17
        te_rence napisał:

        > Nie ma większych chamów i buców na drogach niż warszawiacy.

        A najgorsi są kierowcy w swetrach w kratę. Łojezu, Panie...
        ;-)

        Pzdr
        Niknejm
      • bu2m2 Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 13:44
        TO nie kierowcy z Warszawy tylko przedstawiciele handlowi z wyleasingowanych
        samochodach w warszwskich firmach. :)
    • olgasz1 Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 11:18
      co za głupota! ci co jadą lewym pasem to tylko przez to, że na prawym są
      straszne koleiny z ciężarówek..wszystko na biednych kierowców, a może by ktoś
      zadbał w końcu o stan ulic??
      • karokrk64 Jezeli ktoś was mija prawym pasem to znaczy, że 31.03.08, 11:42
        jedziecie źle. Nieważne czy droga po prawej była nierówna, czy skręcacie za 5km
        w lewo,czy za chwile bedziecie wyprzedzac auto przez 10min ktorej jedzie 2km/h
        wolniej od was i czy uwazacie ,że jedziecie szybko,ale jezeli ktoś jedzie
        szybciej od was, to macie zjechac i najlepiej tak,żeby go nie zwalniać. Ja
        jeżdze Wadowicką w Krk dzień w dzień i oba pasy są bez dziur i bez kolein,a nie
        było chyba dnia zebym nie musiał jechac zygzakiem omijając maruderów. Nigdy nie
        powiem złego słowa o jadących wolno na prawym pasie, moze jechac nawet
        30km/h,jego prawo,ale jezeli ktos jedzie wolno na lewym ,ja nadjezdzam 2x
        wiekszą szybkościa, z kilometra migam mu światłami zeby zjechał,a on pomimo że
        prawy ma wolny nie zjezdza,to niech sie nie dziwi jak pozniej dostaje wrzute(ja
        akurat tego na glos nie robie,staram sie tlumic w sobie i nieuzewnetrzniac
        mojego wqrwienia,bo sie udzieli innym). Zamiast jechac plynnie musze
        hamowac,czekac,pozniej znowu przyspieszac, nie dosc ze trase pokonuje o 30%
        dluzej,to jeszcze dochodzi zuzycie hamulcow, paliwa. Jakby to było raz na
        dzien,to ok,ale takich maruderow przez 30min jazdy mam z 5, jezeli dodam do tego
        trase powrotna, 6 dni w tyg,to przez rok wychodzi mi 3060 niepotrzebnych
        przyhamowan i przyspieszen i jestem pewny ze to przeklada sie na jedne klocki
        hamulcowe i z 2 baki paliwa,czyli 700zl wyrzucone w błoto + dużo nerwów + i
        kilka spóźnień.... Czy naprawde tak trudno jest popatrzec w lusterko i
        zjechac?? Czy nie jest wam miło jak tak zrobicie,ja przejade i podziekuje wam
        światlami?
    • huberciak Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 11:27
      Dojeżdzam z podporządkowanej do głównej. Ustawiam się po prawej
      stronie bo skręcam w prawo. Wtedy ten który jechał za mną ustawia
      się po mojej lewej stronie (skręca w lewo albo jedzie prosto) tak że
      nic nie widzę. Najfaniej jest jak z lewej ustawi się ciężarówka i
      stoi. Nie może jechać bo z prawej jedzie sznur samochodów. Ja też
      stoję bo nic nie widzę.
      Jak sobie z tym radzić?
      No cóż.
      Nie ustawiać się po lewej stronie tylko zablokować tego z tyłu.
      Niech trąbi. Zatrąbi tylko ten który by zasłonił widok.
    • loppe Obraz nędzy i ropaczy 31.03.08, 11:32
      chamstwo i głupota tak w sumie to wygląda - znakomita analiza (plus
      można by jeszcze dodać rozdział o grzechach wobec piechurów - np.
      pierdzenie w nozdrza spalinami na przejściu no bo akurat 2m są i się
      auto zmieści z pieszym:)
    • pedror Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 11:39
      > ranni w wypadkach, którzy nie mieli zapiętych pasów
      Najgorsze, że ludzie z niezapiętymi pasami są poważnym (żeby nie powiedzieć śmiertelnym) zagrożeniem dla pozostałych pasażerów samochodu.
    • zbignes jazda lewym pasem 31.03.08, 11:39
      Często jeżdże lewym pasem ponieważ prawy pas ma tak glębokie koleiny
      i pełny jest dziur, na lwym pasie jest zdecydowanie lepiej ale mam
      wzgląd na jadących szybciej niż ja - udzielam pierszeństwa
      zjeżdżając chwilowo na prawy pas. Dalszy komentarz chyba zbyteczny!
      Gdy jakość dróg będzie lepsza- lewy i prawy pas będzie w normalnym
      stanie(brak dziur-pułapek i kolein) będę trzymał się prawego pasa.
      Nie zwalajmy winy wyłącznie na kierowców.
      • karokrk64 Brawo za ten artykuł !! Kierowcy powinni sie go 31.03.08, 11:49
        wykuć na pamieć i zaliczac go na teście na prawo jazdy. Do tego bym dorzucił 8.
        RUSZANIE NA ŚWIATŁACH: Jak widzmy żółte,to wszyscy kierowcy w kolecje powinni
        wrzucic 1,a nie robic tego dopiero kiedy auto przed nami ruszy. Krew czlowieka
        zalewa jak na swiatlach zamaist 10 aut ruszaja 4,a tak niewiele potrzeba... 9.
        BRAK WY"OBRAŹNI (też przy łamaniu przepisów): jeżeli ktoś już łamie przepisy,to
        niech robi to tak żeby to była tylko i wylacznie jego sprawa. Jezeli ktoś
        zawraca na zakazie,to nie moze wstrzymywać ruchu, jak ktos staje na zakazie,to
        niech robi to tak zeby inni nie mieli problemow z jazda itd....
    • agatex1 Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 11:42
      Najbardziej denerwuje mnie :
      1/ Przyśpieszanie wyprzedzanego pojazdu w trakcie wyprzedzania /bardzo
      niebezpieczne !!!! /.
      2/ Wyprzedzanie kolumny pojazdów stojących w korku przez tzw. .,,cwaniaczków
      ,,/żałosne/ .
      3/ Wyprzedzanie pojazdu przepuszczającego pieszych na przejściu przez inny
      pojazd sąsiednim pasem /tragiczne !!!!!,sam byłem świadkiem kilkunastu takich
      przypadków / .
    • rijselman12.0 -Polskich? 31.03.08, 11:42
      "Rozbijam sie" po Francji...-jest identycznie...-nieco inny
      jest,tylko,stan drog.
    • alonso6 Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 12:11
      Czy nikogo więcej nie drażnią światła przeciwmgielne w mieście?
    • veev Wożenie dzieci bez fotelików 31.03.08, 12:15

      Nagminne. Kompletny brak wyobraźni i odpowiedzialności.

      v.
    • bzzt Moje typy 7 grzechów >>śmiertelnych<< - przeczytaj 31.03.08, 12:18
      1. Wyprzedzanie, gdy z naprzeciwka jedzie inny pojazd
      2. Wyprzedzanie ciągu aut "na wcisk": wyprzedzę, a potem jakoś się wcisnę, gdy
      mnie wpuszczą.
      3. Nadmierna prędkość: powyżej 90 w terenie zabudowanym, powyżej 150 na drogach
      krajowych
      4. Ignorowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu
      5. Wyprzedzanie przed przejściem dla pieszych
      6. Zjeżdżanie na pobocze w celu przepuszczenia szybciej jadących pojazdów,
      zwłaszcza w nocy. 6a: wymuszania takiego zjeżdżania wolniej jadących samochodów.
      7. Jazda lewym pasem pod prąd i lewym poboczem (!) - metody na omijanie korków


      7.

      • teraz_juz_spokojniej Re: Moje typy 7 grzechów >>śmiertelnych&# 31.03.08, 13:13
        bzzt napisał:

        > 2. Wyprzedzanie ciągu aut "na wcisk": wyprzedzę, a potem jakoś się wcisnę, gdy
        > mnie wpuszczą.

        Otóż przepisy mówią, że samochody jadące w ciągu powinny zachować taką odległość
        między sobą, żeby auto je wyprzedzające mogło się w każdej chwili "schować" w
        kolumnie.
        Jak jedzie 5 tirów jeden za drugim, to dasz radę wyprzedzić je za jednym razem?
        Raczej jest to mozliwe jedynie w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach.
        • bzzt Re: Moje typy 7 grzechów >>śmiertelnych&# 31.03.08, 16:10
          Otóż to! jeśli wyprzedzasz na wcisk, to ryzykujesz, że się nie wciśniesz
          (nieważne, czy te tiry jadą prawidłowo, czy nie). a jak się nie wciśniesz, to
          giniesz
    • malcom.janus GRZECH NAJwiekszy - zajezdzanie przy wyprzedzaniu 31.03.08, 12:21
      Zajezdzanie przy wyprzedzaniu to najwiekszy grzech i nie wiem
      dlaczego nie zostal wymieniony. Moze po prostu trzeba patrzec z
      perspektywy osoby ktora duzo jezdzi za granica i tam takie cos jak
      zjezdzanie od razu przed wyprzedzane auto nie zdarza sie.

      Szczegolnie jest to problem na autostradzie. Ogolna zasada:
      Patrzec w lusterko wsteczne czy wyprzedzany samochod jest tam
      widoczny w calosci jesli tak mozna zjechac na prawy pas.
    • kmk68 Siedem grzechów... Światła 31.03.08, 12:29
      A zwłaszcza (nie)używanie świateł postojowych. Mieszkam w terenie
      podmiejskim - częsty widok: jadę po zmroku, z przeciwka jedzie
      samochód (oczywiście na światłach drogowych), a na poboczu po prawej
      stronie stoi samochód, reflektorami w moją stronę, również na
      swiatłach drogowych. Co widac miedzy mini? NIC. A czesto już w
      momencie "wpasowywania się" między te samochody, kiedy obecność
      samochodu jadącego z przeciwka uniemożliwia odbicie bardziej w
      stronę środka jezdni okazuje się że stoi tam jakiś nieszczęsny
      pasażer tulący się do samochodu.

      Ludzie, po to samochody sa wyposażone w swiatła postojowe, żeby...
      używac ich na postoju. Dla własnego a zwłaszcza pasażerów
      bezpieczeństwa.
    • p.wlodziu Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 12:30
      Oj tak ,tak- tych grzechów jest wiele,a wynikają z różnych przyczyn;
      /niewiedzy -niedouczenia-rutyny,złych nawyków-hołdujących zasadę to
      ja jestem"królem" na drodze.
      Niektóre błędy wynikają nie tyle z nieprzestrzgania przepisów
      ruchu,ile z braku kultury jazdy,złego zachowania się na drodze.
      Do jednego z przedstawionych w artykule grzechów mam malęńką
      uwagę;jazda lewym pasem ruchu,gdy prawy jest wolny często wynika,że
      ten prawy jest tak zniszczony/dziury koleiny/a przepisy tego nie
      uwzględniają.I dobrze-tylko drogowców za tyłek brać,bo drogi są u
      nas okropne.
      Kolejny grzech to jeden z głowniejszych nadmierna prędkość- wg mnie
      wynika z braku wyobrażni,a nie z braku przestrzegania przepisów na
      określonych odcinkach-choć też!Teoretycznie kierowcy znają dozwolone
      prędkości,widzą znaki,mają określoną trudną sytuację na drodze-to
      mimo to pędzą na złamanie karku i tłumaczą się ,że się spieszą
      podając różne powody.Kierują samochodami,w ktorych pod maską są
      ogromne moce/preferują w tym młodzi kierowcy 20-30 lat,a rozsądku w
      głowie mało,wyobrażni tym bardziej. I co ? ZACHŁYSTUJEMY SIĘ
      SZYBKIMI SAMOCHODAMI NA NIEDOSTOSOWANCH I DZIURAWYCH DROGACH !!!
      Kolejny grzech-urządzanie zatrzymania i postoju w różnych miejscach,
      a szczególnie tych niedozwolonych,niebezpiecznych- dlaczego?" bo
      akurat tak mi pasuje, na chwilę i co mi zrobią?" choć wiedzą że
      przepisy nie pozwalają?
      Kolejny-przejeżdżanie przez przejazdy kolejowe- uważam,że wszystkie
      wypadki i kolizje z pociągiem to wyłącznie wina kierowcy.Przepisy
      jednoznacznie określają jak zachować się w tej sytuacji,nie mówiąc o
      niestrzeżonych przejazdach, ale o tych strzeżonych- przecież -
      wyrażnie jest napisane nie mogę wjechać na tory jak nie mam
      pewności,że nie jedzie pociąg.I co? ile już było tragedii?/inna
      sprawa to przejeżdzamy przez tory,gdzie można urwać zawieszenie.Czy
      tak w Polsce musi być?
      Kolejny grzech to niewiedza i nieprzestrzeganie zasad jazdy z
      znakiem"strefa zamieszkania" gdzie dozwolona prędkośc to
      20km/h,zatrzymanie tylko w miejscach wyznaczonych, piesi mają
      pierwszeństwo,naprawianie samochodów i wprowadzanie silników na
      wysokie obroty-hałąsowanie.
      Kolejny ważny grzech to błędy popełniane przez kierowców TIR-ow:-nie
      zachowywanie odstępu miedzy pojazdami/że nie można wyprzedzić i
      ewentualnie się schować/ - nadmierne prędkości na trasie poza
      dozwoloną,-postoje poza wyznaczonymi miejscami i w mieście i na
      trasie.
      Kolejny grzech ,ale już drogowców- w wielu miejscach jest
      niewłasćiwe oznakowanie poziome i pionowe, a usterki czy braki nie
      są szybko usuwane /widac nikt nad tym nie czuwa dopiero aż będzie
      zgłoszenie albo coś sie wydarzy/
      W porównaniu z innymi kierowcami Europy- żle jeżdzimy-popełniamy
      grzechy nagminnie.Żle się zachowujemy na drodze,kultura jazdy jest
      niska.Niemcy,Włosi czy Francuzi...zawsze zachowują dystans jak widzą
      samochód z polską rejestracją.Czy tak powinno być? Mamy dobre
      przepisy ale żle szkolimy- egzaminujemy,a przede wszystkim nie
      przestrzegamy.
    • agata781 Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 12:33
      Mieszkam w takiej pipidówie w zach.wielkopolsce,jest to jednakże dość spore
      miasto a ja mieszkam akurat przy parkingu(wjazd na posesję przez parking)Pas
      wjazdowy jest wyznaczony na asfalcie jest tabliczka na bramie"zakaz
      parkowania"ja już nie wiem co mam robić?Rzucać kamieniem w szybe każdego pojazdu
      który zastawia mi wjazd i wyjazd z posesji?Kiedy dzwonię na policję to już nikt
      nie pyta o danie i adres tylko potwierdza swoje przypuszczenia"To pani M.?Zaraz
      przyjedziemy"
      Jestem nagminnie obrzucana inwektywami albo kierowca który mi zastawia wjazd
      twierdzi że on tu parkuje stale i on wie lepiej że z tego wjazdu nikt nie
      korzysta.Co najmniej dziwne że ktoś to wie lepiej ode mnie beż zajrzenia za bramę.
      Czy ktos z was ma pomysł na ofermy które nie widza tabliczki na
      bramie?Gwoździe?(sama jeszcze na nie najadę...)
    • slaww.kobenhavn Poprawcie drogi w Polsce!!! 31.03.08, 12:37
      Na szczescie rzadko jezdze po polskich drogach. Ale kiedy juz musze,
      jezdze lewym pasem, jak tylko moge. Nie dlatego, ze nie mam nawyku.
      Bledne myslenie. Robie to ze wzgledu na katastrofalny stan drog w
      Polsce. Otoz prawy pas ma zwykle najgorsze koleiny. I tylko w trosce
      o swoje auto unikam staram sie wybierac pas bardziej zblizony do
      plaskiego. Prawy pas na polskich drogach polecam milosnikom jazdy
      terenowej :)
    • tersta A co z kierunkowskazem uzytym już PO wykonaniu... 31.03.08, 12:41
      manewru skrętu? A co z tymi, którzy przejechaliby 5 razy, gdyby
      tylko majacy zamiar skrecic zasygnalizował duzo wczesniej? A tak,
      wszyscy stoją i czekają, bo po co komu ułatwiac życie. Wiadomo:
      Polak-katolik zawsze wszystko robi tak, zeby TYLKO JEMU było dobrze
      i wygodnie.
      • babcia_zdzisia ostatnie zdanie - co autorka miała na myśli? 31.03.08, 20:43
        Zastanawiam się co kieruje tobą, że do tematu o samochodach musiałaś wepchnąć
        religię. zresztą myślę, że temat nie miał tu większego znaczenia. Jakby napisali
        o smażeniu ziemniaków to też byś coś wykombinowała... Ważne żeby napisać
        Polak-katolik, wreszcie się odgryźć i mieć z tego wielką satysfakcję... :]
        Pozdr
    • apache5 Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 12:45
      1. Zbyt wczesne zmiany świateł drogowych na mijania , zmusza drugiego do zmiany,
      a faktycznie jeszcze nikt nie jest oślepiany a jadą 2km w ograniczonym
      oświetleniu drogi przed pojazdem. 2. Jazda TIR-ów w grupach jeden za drugim ,
      osobowy nie ma szansy na bezpieczne wyprzedzenie 3-4 TIR-ów w jednym manewrze.
      3. Jednak alkohol i narkotyki.
      Wniosek dodatkowy: odmowa wypłaty odszkodowania za jazdę
      bez zapiętych pasów, jak za alkohol!!!
      • mdzj Światła drogowe vs. mijania 31.03.08, 13:52
        > 1. Zbyt wczesne zmiany świateł drogowych na mijania , zmusza
        > drugiego do zmiany> a faktycznie jeszcze nikt nie jest oślepiany
        > a jadą 2km w ograniczonym oświetleniu drogi przed pojazdem.

        Nie rozumiem tego "zbyt wczesne". Jeżeli ktoś z przeciwka redukuje
        światła drogowe do mijania to znaczy, iż daje Tobie do zrozumienia,
        że JUŻ GO OŚLEPIASZ.

        Dodałbym inny grzech związany ze zmianą świateł. A mianowicie zbyt
        wczesny powrót do drogowych przed zakończeniem mijania. Delikwent z
        przeciwka, na ułamek sekundy, dostaje po oczach światłami drogowymi
        oglądanymi w skali 1:1. Kto doświadczył ten wie jaka to
        przyjemność ;-(
    • jarolug Siedem grzechów głównych polskich kierowców - 31.03.08, 12:46
      PRZYŚPIESZANIE SAMOCHODU WYPRZEDZANEGO.

      O co chodzi. Tłumaczę. Jedziemy za samochodem poruszającym się
      powoli 20 - 30 km. Mamy mozliwość wyprzedzenia go. Rozpoczynamy
      manewr. Wtedy okazuje się, że samochód ,który wyprzedzamy też
      przyspiesza. Rozpoczyna się jazda rónoległa. Pojedynek. Kto kogo.
      Wynik pojedynku zalezy od mocy silników.
    • rzep3 Siódmy grzech główny polskich kierowców 31.03.08, 12:55
      Prędkość - nadmierna, lekceważąca przepisy, warunki drogowe i
      atmosferyczne oraz potrzeby innych kierowców - przejaw arogancji,
      braku kultury i wyobraźni (cechy ogólnenarodsowe) a także wymuszania
      na innych łamania zasad.
    • bylar Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 12:57
      Ja bym dodał jeszcze coś co nie ma może dużo wspólnego z samym
      ruchem drogowym ale wpływem na jego bezpieczeńswto. Mam na myśli
      wszelkiego rodzaju przeróbki świateł na ksenonowe bez należytych
      wymagań (tj. samopoziomujące oraz bez spryskiwaczy). W zasadzie
      jazda naprzeciw takiego pojazdu jest prawie niemożliwa bo strasznie
      oślepiająca. Mam nadzieję, że policja oraz stacje kontroli pojazdów
      coś z tym zrobią (tylko jak takie pojazdy przechodzą kontrolę
      techniczną? czyżby mała wódeczka?). Nie wspomnę o jeździe na
      światłach przeciwmgielnych w warukach do tego nie uprawnaijących.
      Tyle moja opinia. Pozdrawiam kierowców.
    • m.binek Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 13:05
      Podczas włączania się do ruchu kierowcy nie korzystają z pasa
      rozbiegowego.Zdecydowana większość kierowców nie waiadomo w jakim
      celu zatrzymuje się na początku i patrzy.Tymczasem pas jest długości
      np. 200 m i na całej długości pusty.Drugi błąd to wjeżdzanie na
      główną drogę z takiego pasa ze zbyt małą predkością co stwarza
      niebezpieczeństwo dla pojazdów,które się już nią poruszają.
    • kiddy Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 13:09
      wiecie, co to jest nanosekunda? Czas między zapaleniem się zielonego
      światła a dźwiękiem klaksonu z samochodu stojącego za tobą... I to
      świetnie podsumowuje sposób jeżdżenia w Polsce.
      • rav107 Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 13:40
        kiddy napisała:
        > wiecie, co to jest nanosekunda? Czas między zapaleniem się
        > zielonego światła a dźwiękiem klaksonu z samochodu stojącego za
        > tobą... I to świetnie podsumowuje sposób jeżdżenia w Polsce.

        Ja bym powiedział że to raczej "fajtłaposekunda". Żałośni sa
        kierowcy którzy jak wskakuje zielone to dopiero zaczynają szukać
        sprzęgła i dźwigni zmiany biegów żeby wrzucić jedynkę i tamują ruch.
        A stojący za nimi często nie lepsi, zaczynają wrzucać bieg kiedy ten
        przed nimi ruszył... efekt: na zmianieświateł przejeżdża 5
        samochodów zamist 15...
      • ready4freddy Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 17:13
        oj, ptysiu, pojezdzilbys troche we Wloszech..:) tak przy okazji: czy w Polsce
        rowniez zachodzi nastepujace zjawisko: pierwszy w kolejce na czerwonym zaczyna
        sie posuwac po centymetrze do przodu. kawaleczek. jeszcze kawaleczek, i jeszcze
        troszke, tak sie juz nie moze doczekac zielonego.. kiedy zapala sie zielone...
        stoi w miejscu jak slup, bo.. po prostu go nie juz widzi, stoi za daleko :) i
        wtedy zaczyna sie trabienie :)
    • caffeinated Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 13:15
      Wszystko zaczyna się od jednego: przeciętny kierowca uważa że na drodze jest sam
      a jeśli już nawet nie jest sam to inni się nie liczą...
      Czyli totalne lekceważenie innych uczestników ruchu. I z tego "grzechu
      pierworodnego" wynikają pozostałe:
      1. "Kierunkowskaz to obciach". Z reguły kierunkowskaz włączany jest gdy wszyscy
      dookoła i tak już widzą że delikwent skręca. Tylko że wtedy to już psu na budę.
      Ile razy stoi się w podporządkowanej próbując wjechać na drogę z pierwszeństwem
      gdy tymczasem kierowca którego musimy puścić nagle tuż przed nami skręca?
      Z tego wynika moja druga obserwacja: sam staram się maksymalnie wcześnie
      sygnalizować takie manerwy ale średnio co drugi wyjeżdzajacy z podporzadkowanej
      rusza w momencie gdy ja jestem juz w polowie skretu. Nie wierzy ze ktos jednak
      uzywa kierunkowskazu zgodnie z przeznaczeniem?
      2. "Najpierw wjadę na to skrzyżowanie a potem się będe martwił co dalej". Jak
      dwóch takich się znajdzie to nie ma przebacz, całe skrzyżowanie stoi bo nikt nie
      wjedzie a i zjechać niełatwo.
      3. "Te śmieszne białe kreski na parkingu to jakaś głupota" Żeby nie było ich
      widać najadę na nie. Dwa miejsca parkingowe zajęte przez jeden samochód. I nie
      mówię tu o ponadnormatywnym Hummerze. Kiedyś widziałem takiego szerokiego malucha.
      4. "Piesi i rowerzyści nie zasługują by żyć. Ci w samochodach mniejszych niż mój
      zresztą też"
      5. "Mam czas. Wszyscy mają dużo czasu. A pośpiech jest niezdrowy". Zielone.
      Rusza pierwszy. Czas płynie. Pierwszy w połowie skrzyżowania już. Rusza drugi.
      Tempus dalej, a jakże, fugit. Rusza trzeci. Czwarty by ruszył ale trzeba znaleźć
      bieg. Znajduje, wrzuca i rusza. Piąty. Szósty śmiga już na żółtym. Jak siódmy
      desperat - to wjedzie na "wczesnym czerwonym" jak to ktoś wcześniej ładnie nazwał.
      6. "Panoramę to mam w domu. Telewizor taki. W samochodzie to patrzę na metr
      przed zderzak". Po co patrzeć przed siebie i na podstawie tego co widzę
      odpowiednio wcześnie reagować?
      7. "Światła awaryjne pozwalają na wszystko". Więc zatrzymam się na środku jezdni
      i skoczę do kiosku po fajki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka