Gość: ttt
IP: 81.15.182.*
08.09.03, 07:49
Wkurzył mnie ostatnio jeden koleś stwierdzeniem, że w moim samochodzie jest
śmietnik. Faktem jest, że poniewierają się po nim jakieś papierki, puste
butelki, i inny szajs, ale jak się jeździ z dzieckiem to czasami tak jest.
Natomiast ów koleś ma lśniącą z zewnątrz i od wewnątrz furę, ale parę razy z
nim jechałem i wiem,że wypieprzyć przez okno kipa, albo ogryzek to dla niego
żaden problem (czego nie robi na przykład w swoim domu). Kolejny przykład to
powrót z wakacji - gostek na śląskich blachach w połowie drogi między morzem
a śląskiem zatrzymuje sięna poboczu, wysiada, dopija jakąś kolę i sru
butelkę do rowu. A samochód błyszczy jak psu jaja. I jeszcze jeden przykład -
byłem ostatnio w znajomym lesie, a tam przy drodze syf jak na wysypisku,
puste butelki, puszki, folie i inne badziewie się poniewiera.
A teraz do meritum:
BRUDNE PÓŁGŁÓWKI W CZYSTYCH SAMOCHODACH - SŁUCHAJCIE:
jeżeli dla mnie nie jest ujmą wrzucić papierek, czy pustą butelkę do
samochodu to dlka was też nie będzie. Nie pokalają się te wasze bryki od
pustego kubka, który po dojechaniu do domu możecie wziąć i wyrzucić do
śmietnika (naprawdę to nie tak dużo zachodu).
Bo te biedne dzieci mają akcję sprzątania świata tylko raz w roku, a patrząc
po stanie poboczy to wy BRUDASY W CZYSTYCH SAMOCHODACH zdołacie w ciągu tego
roku zaśmiecić więcej niż one posprzątać.
I oczywiście tego posta nie kieruję do tych porządnych w czystych
samochodach, ale w moich oczach każdy użytkownik lśniącego wózka jest
podejżany o bycie wyłącznie pozornym czyściochem.
poprawcie się (dalej możecie mieć czyste samochody, bywa, że ja też mam, ale
od dziś postanówcie sobie, że pusty kubek zabierzecie do śmietnika).
pozdrowienia
ttt