Dodaj do ulubionych

Chcesz przeżyć?

23.04.08, 03:17
No coz... Sam pasy zapinam wylacznie jak wiem, ze bedzie jazda w predkosciami
wiekszymi niz 70km/h. Jakos nie widze powodow, aby miec pasy w korkach.
Pewnie, ze narazam sie. Podobnie, jak narazam sie przez sam fakt stania w
korku (ryzyko raka etc). Mowie tu o jezdzie w samochodzie, rola kierowcy czy
pasazera bez znaczenia.
Obserwuj wątek
    • marlin80 Zapiąłem pasy - przeżyłem. 23.04.08, 08:07
      Brałem udział w wypadku, jako pasażer na przednim siedzeniu. Zdarzenie w
      mieście, prędkość 50-60 km/h, uderzenie czołowo w drugi, stojący pojazd.
      Zapiąłem pasy, skończyło się na zawrotach głowy i stłuczonych żebrach. Bez
      pasów... cóż, nie wiem czy bym to dziś pisał.
      • trypel Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 23.04.08, 12:30
        marlin80 napisał:

        > Brałem udział w wypadku, jako pasażer na przednim siedzeniu. Zdarzenie w
        > mieście, prędkość 50-60 km/h, uderzenie czołowo w drugi, stojący pojazd.
        > Zapiąłem pasy, skończyło się na zawrotach głowy i stłuczonych żebrach. Bez
        > pasów... cóż, nie wiem czy bym to dziś pisał.

        Brałem udział jako kierowca w czołowym zderzeniu w miescie z pijanym kierowcą
        R19, predkosci - ja koło 40, on pewnie wiecej, pasy niezapiete, efekt - samochód
        do kasacji a mnie bolały ramiona przez 3 dni..
        dalej podobnie jak autor zapinam wyłącznie poza miastem jak jadę szybciej, w
        miastach odkąd podpieprzyli mi torbę z przedniego siedzenia a pasy skutecznie
        powstrzymały mnie żeby gosciowi łapy urwać nie zapinam i zapinać nie będę.
        Pasażerowie zapinają zawsze bo muszą bo jestem za nich odpowiedzialny :)
        • 01boryna Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 23.04.08, 21:32
          A pomyslales o tym zeby drzwi zaryglowac od wewnatrz i nie przejmowac sie
          kradziezami? A moze lepiej pomyslec o wlasnym bezpieczenstwie?
          Sam przezylem jako kierowca wypadek czolowy ( nie z mojej winy) i jak sadze
          dzieki pasom nie mialem nawet zadrapania.
          • trypel Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 24.04.08, 07:36
            drzwi były zaryglowane, szybe k*tas wybił. A mi zabrakło 10 cm żeby go złapac...
            • arspen Ja również 24.04.08, 12:05
              Skrzyżowanie z kiepską widocznością, ford transit wymusza
              pierszeństwo, uderzam w jego bok z prędkością ok. 60-70 km/h
              praktycznie bez hamowania. Dzięki pasom i poduszkom kompletnie nic
              mi się nie stało! Wolę nie myśleć, co by było gdybym nie miał
              zapiętych pasów. Przez szybę bym nie wyleciał, bo raczej za mała
              prędkość. Wpadłyb na deskę rozdzielczą i szybę, o ile wcześniej nie
              zabiłaby mnie wybuchająca poduszka.
          • norman_bates Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 24.04.08, 07:37
            Zientarski przeżył bo NIE miał pasów zapiętych.

            Każdy powinien mieć możliwość decydowania o tym czy woli zginąć w pożarze (mieć
            zapięte pasy) czy wylecieć przez okno (nie mieć zapiętych.
            • drogownik Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 24.04.08, 07:50
              norman_bates napisał:

              > Zientarski przeżył bo NIE miał pasów zapiętych.
              >
              > Każdy powinien mieć możliwość decydowania o tym czy woli zginąć w
              pożarze (mieć
              > zapięte pasy) czy wylecieć przez okno (nie mieć zapiętych.

              A Kubica przeżył bo MIAŁ zapięte pasy.
            • anka761 Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 24.04.08, 09:21
              Przeżył MIMO niezapiętych pasów, a nie DZIĘKI nim.
              • wymiatator1 Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 24.04.08, 10:49
                Debilowi nie wytłumaczysz.
            • k_r_m Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 24.04.08, 09:23
              Księżna Dina nie przeżyła bo nie miała pasów zapiętych, a jej ochroniarz miał i
              przeżył
            • zimnokrwisty Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 24.04.08, 09:42
              > Zientarski przeżył bo NIE miał pasów zapiętych.
              A jego pasażer też NIE miał zapiętych i nie przeżył
              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4971056.html
              "Pasażer Jarosław Zabiega, zginął na miejscu. Jego ciało znaleziono
              spalone obok samochodu."
              No chyba, że wg Ciebie spalony trup sam sie wypiął z pasów i położył
              na trawie obok resztek auta.


            • perotin Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 24.04.08, 15:18
              norman_bates napisał:

              > Zientarski przeżył bo NIE miał pasów zapiętych.

              Po pierwsze, tego nie wiemy, po drugie, nawet jeśli tak było, to rzadki przypadek nie zmienia reguły. Czy jeśli miałbyś do wyboru: kupić kamizelkę kuloodporną lub pancerze na uda, wybrałbyś pancerze, bo przecież mogą Cię trafić w tętnicę udową? To takie myślenie.
        • pissglowki bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 10:32
          twój wpis sugeruje że utrzymałeś się rękami przy zderzeniu przy
          prędkości łącznej około 100km/h. przy takiej predkości ręce łamią
          się jak zapałki.
          więc nie pisz głupstw, że ramiona cię bolały.
          połamałbyś ręce przy zderzeniu z predkością 40-50km - zakładając
          oczywiście że byłoby to zderzenie czołowe i rękami próbowałbyś
          powstrzymać ciało przed zderzeniem z kierownicą.
          po prostu miałeś fuksa że siły zderzenia się inaczej rozłożyły, albo
          znacznie prędkość została zredukowana hamowaniem przed zderzeniem.

          jeżdżenie bez pasów to debilizm i brak wyobraźni. tyle, aż tyle i
          kropka. nie ma żadnych ale.
          • buj_w_chucie Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 10:45
            Na szczescie debilizm i polgowizm nie sa karalne jezeli ich skutki
            dotycza tylko rzeczonego debila i polglowka. Tak samo jak karalne
            nie jest dawanie sobie w zyle, wachanie kleju czy palenie fajek.
            Dlaczego pasy mialyby byc wyjatkiem?

            Jestem za zniesieniem obowiazku jazdy w pasach i prywatnym
            ubezpieczeniem zdrowotnym, w ktorym ubezpieczyciel moze uzaleznic
            wyplate ubezpieczenia od zapietych pasow. Wtedy bedzie OK. Obecnie
            obowiazek ten jest przejawem objawem dryfu panstwa (i UE) ku
            totalitaryzmowi.
            • ulkaz Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 10:58
              Tak sie składa ze akurat niezapięcie pasów jest karalne: możesz dostać mandat. I
              słusznie. Bo potem się płaci za Twoją głupotę. Bo zamiast lekkich otarć masz na
              przykład połamane ręce i uszkodzenia kręgosłupa. Jak się leczysz za własne
              pieniądze to no problem, ale noś w takim razie przy sobie kartkę w portfelu: Nie
              zapinam pasów, w razie wypadku wezwij karetkę prywatną za którą zapłacę. Zrobisz
              tak?
              • ulkaz Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 11:10
                To założenie działa tylko wtedy jeśli ty prowadzisz i jedziesz ze swoimi
                pasażerami. Jak jadę samochodem to zmuszam pasażerów do zapięcia pasów i sama
                też zawsze zapinam(bez nich mi niewygodnie nawet).
                Moim zdaniem policja za delikatnie traktuje "niezapinaczy",szczególnie tych
                którzy uczą tego swoje dzieci, lub nie zapinają ich w fotelikach.
                • buj_w_chucie Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 11:25
                  A jakbys sie czul jakbys dostal mandat za chodzenie zima bez butow z
                  protektorem?
                  • ulkaz Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 11:33
                    Tylko tak się składa, że jazda z zapiętymi pasami jest obowiązkowa w tym kraju,
                    jak ci się to nie podoba to możesz nie jeździć samochodem, albo znaleźć kraj w
                    którym nie ma obowiązku jeżdżenia w pasach(ew. zasiądź w ławach sejmowych i
                    zmień ten przepis). Znajdź kraj w którym nakazują chodzenie w butach z protektorem.
                    • buj_w_chucie Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 11:38
                      Skoro nie rozumiesz slowa pisanego, to zapytam tak:

                      Jaka widzisz roznice pomiedzy obowiazkiem jazdy w pasach a
                      (hipotetycznym) obowiazkiem zakladania zima butow z protektorem?
                      Pytam o roznice jakosciowa a nie ilosciowa.
                      • pasqda1 Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 12:14
                        A choćby taką różnicę widzę, że chodząc bez butów z protektorem, nie połamię
                        kręgosłupa INNYM, jak się przewrócę, a jadąc bez pasów na tylnym siedzeniu,
                        złamię kręgosłup osobie siedzącej przede mną. Trzeba patrzeć dalej, niż na
                        koniec własnego nosa, mądralo bez wyobraźni.
                        • emplo Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 13:38
                          W takim razie po co nakaz zapinania pasow przez kierowce i pasazera obok?
                          • banzai123 Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 15:22
                            Bo ludzie nie są wcale aż tacy mądrzy. Gdyby byli, obowiązek nie byłby potrzebny - wszyscy by zapinali i bez tego. Ale niestety zamiast tego mamy kult mądrali, do których suche fakty nie przemawiają , bo "stryjek nie miał pasów, a przeżył, a pasy są takie nie coool".

                            A nakazy działają. To, że na motocyklach jeździ się w zasadzie tylko w kaskach, to zasługa przepisów właśnie. Gdyby nie przepisy, wokół byłoby mnóstwo easy riderów, co lubią powiewać czupryną na wietrze albo nawet nie chciało im się wydawać pieniędzy na kask.
                            • trypel Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 16:39
                              w Kaliforni nie ma obowiązku jazdy w kasku, czy ktoś już udowodnił że tam ginie
                              więcej motocyklistów?

                              sam nad morzem w Bułgarii, Turcji, Grecji jezdzę motocyklem BEZ kasku
                              • jwojnar Mnie trypel przekonał 24.04.08, 16:49
                                Niech sobie jeździ bez pasów, bez kasku itp. To się nazywa selekcja
                                naturalna. Ale za wożenie dzieci bez pasów zabierałbym prawo jazdy.
                                • trypel Re: Mnie trypel przekonał 24.04.08, 17:38
                                  Nie zrozumiałes.
                                  Ja zapinam pasy, zakładam kask ale nie toleruje zmuszania mnie do tego :)
                                  a dziecko zawsze w pasach bo ja za nie odpowiadam!
                              • tymon99 Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 23:32
                                david l. hough, 'motocyklista doskonały' - spróbuj przeczytać.. tam znajdziesz
                                statystyki, dotyczące wypadkowości i śmiertelności motocyklistów w kaskach i bez.
                                • trypel Re: bzdury, trypel pleciesz. 25.04.08, 08:11
                                  Nie zrozumiałes. WIEM ze w kasku mam większą szansę przezycia niż bez.
                                  interesuje mnie czy w Kaliforni jako miejscu gdzie kask nie jest OBOWIĄZKOWY (to
                                  nie znaczy że sie w nim nie jezdzi!) ginie na 1000 motocyklistów wiecej czy
                                  mniej niż w innych stanach w ciągu roku na przykład.
                                  Chodzi o fakt zmuszania do czegoś o czym człowiek sam wie.
                                  BTW jazda bez kasku jest możliwa do powiedzmy 50 km na godzine bo potem jest po
                                  prostu nieprzyjemnie - nie mówie o muchach czy innych latajacych świństwach ale
                                  wietrze.
                                  A 50 km na godz moge bez zbytnich problemów osiągnąć na rowerze który nota bene
                                  jest dużo bardziej wtedy niebezpieczny dla uzytkownika.
                                  • tymon99 Re: bzdury, trypel pleciesz. 25.04.08, 18:27
                                    czego nie zrozumiałem?
                                    w kasku masz nie tylko większe szanse przeżycia wypadku: statystyka powiada, że
                                    jeżdżacym bez wypadki zdarzają się częściej..
                                    jeździłem (nie po drodze publicznej!) hondą deauville bez kasku - za szybą
                                    cisza, spokój..
                                    • trypel Re: bzdury, trypel pleciesz. 26.04.08, 19:09
                                      Nie zrozumialeś że pytanie dotyczyło czegos innego.
                                      Więc jeszcze raz. Interesuje mnie czy w Kaliforni gdzie nie ma obowiązku
                                      jezdzenia w kasku ginie więcej motocyklistów ststystycznie (czyli np na 1000
                                      motocyklistów rocznie)
                                      W celu wyjasnienia jakbys dalej nie rozumiał - brak obowiazku jezdzenia w kasku
                                      nie jest równoznaczny z zabranianiem jezdzenia w kasku. Czyli juz zupełnie jak
                                      krowie na rowie - każdy SAM decyduje czy chce sobie łeb rozwalić czy nie.
                                      Czyli podejrzewam że poza tymi co sie lansują wzdłuż deptaków cała reszta jezdzi
                                      w kasku mimo że nie ma takiego obowiązku
                                      Uff juz jasniej nie umiem
                      • 1_jestemsoba Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 12:21
                        Odpowiedz jest banalna. I skoro nie widzisz roznicy to moze nie jezdzij autem, bo stwarzasz ogromne zagrozenie. A dlaczego? Nawet w artykule jest napisane, co sie dzieje, kiedy ktos nie ma zapietych pasow i siedzi z tylu. Ludzie na przednich siedzeniach w razie czolowego zderzenia po prostu nie maja szans przezyc! Policz sobie jaka energie ma czlowiek wazacy 80 kg i lecacy do przodu z predkoscia 70 km/h. Twoje porownanie jest wiec po prostu beznadziejne.
                        • buj_w_chucie Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 12:25
                          OK, zgoda, ale co z tymi co siedza z przodu? Czyli (patrzac na oko)
                          80% podrozujacych samochodem? Komu zagrazaja ich lecace ciala?
                          • kontik_71 Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 12:29
                            Np osobie siedzacej w aucie z ktorym miales wypadek.. masz spore
                            szanse wyladowac na miejscu pasazera auta z ktorym miales kolizje..
                            • trypel Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 12:36
                              w tym momencie to Ty przeginasz Kontik :) o ilu takich wypadkach słyszałeś? zeby
                              ten wylatujący z auta zabił kogoś...
                              • ulkaz Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 12:42
                                Poza tym jak ktoś tu już słusznie zauważył są nie tylko czołowe zderzenia, przy
                                bocznym masz szanse przelecieć przez swojego pasażera z boku. Poza tym ile razy
                                słyszałeś o tym żeby wzywali karetkę reanimacyjną do wypadku kogoś kto
                                przewrócił się na ulicy(nie dlatego, że zasłabł tylko dlatego, że się pośliznął).
                                • buj_w_chucie Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 12:52
                                  >Poza tym ile razy
                                  > słyszałeś o tym żeby wzywali karetkę reanimacyjną do wypadku kogoś
                                  kto
                                  > przewrócił się na ulicy

                                  Aaaa, ale to jest roznica ilosciowa a nie jakosciowa :). Aby Ci to
                                  przyblizyc: W wypadku pasow panstwo zabrania mi sie zabic. W wypadku
                                  podeszwy zabrania(loby) mi sie polamac. Istota rzeczy jest ta sama -
                                  przez swoja nieostroznosc narazam siebie na klopoty. Tylko ze w
                                  jednym wypadku wolno mi sie narazac, a w drugim dostaje za to
                                  mandat. Dlaczego?
                                  • rojberek Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 18:52
                                    Tak samo państwo zabrania ci popełnić samobójstwo poprzez eutanazję, a
                                    ubezpieczyciel ukara twoje samobójstwo odbierając prawo do odszkodowania z
                                    ubezpieczenia.
                                    W sumie też jestem za wolnością aby każdy mógł decydować w pełni o swoim losie,
                                    dzięki temu po pierwsze mniej by już było między nami ludzi nieprzystosowanych
                                    do życia (selekcja naturalna), ale pod jednym warunkiem, że koszta takiego
                                    postępowania ponosi osoba decydująca się na niedostosowanie się do pewnych reguł.
                                    Byłoby nieźle, gdyby nie było przepisu na podstawie którego karano by nie
                                    zapinanie pasów bezpieczeństwa, ale byłyby zalecenia i gdyby osoba która miała
                                    wypadek i nie stosowała się do takiego np. zalecenia jazdy w pasach ponosiłaby
                                    wszystkie koszty związane z jej ratoawniem i leczeniem.
                              • kontik_71 Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 12:55
                                Nie przesadzilem, tylko uzylem takiego samego stylu rozmowy jaki
                                widze u niektorych "niezapinaczy". Prosze traktuj mnie tak samo jak
                                inny i nie odbieraj mi prawa do takiego stylu odpowiedzi i
                                argumentacji. Skoro moj styl nie przedziera sie przez zaslone
                                niecheci to przynajmniej moge sie postarac uzyc stylu adwersarza
                                • trypel Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 13:15
                                  to ja tez podobny argument:

                                  a dlaczego sprzedaje sie legalnie alkohol skoro to trucizna? przeciez picie
                                  alkoholu naraża na koszty społeczeństwo czyli mnie i ja sobie nie życzę tego.

                                  I jakoś tego, jestem pewny, nikt nie posłucha. Ale zmuszania do tego zebym sobie
                                  nie zrobił krzywdy to juz tak.
                                  • rojberek Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 18:55
                                    Twoja wiedza jest niekompletna, ponieważ alkohol w odpowiednio dostosowanych
                                    dawkach jest nawet lekarstwem! Powiem więcej, nadużywanie witaminy C albo
                                    apsiryny też cię może zabić.
                              • rojberek wejdź sobie na fishki.net 24.04.08, 18:47
                                tam znajdziesz przykłady takich wypadków - zobaczysz sobie "ładne" z nich fotki.
                          • 1_jestemsoba Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 12:42
                            Nie wszystkie wypadki sa zderzeniami czolowymi. W razie na przyklad dachowania, czy jakiegokolwiek uderzenia bocznego, rzuca Cie po calym samochodzie. Lamiesz fotele i wszystko co napotkasz na swojej drodze. Kiedys widzialem taki filmik, jak znajde to go tu wrzuce.
                        • a_weasley Re: bzdury, trypel pleciesz. 09.05.08, 22:35
                          1_jestemsoba napisał:

                          > Nawet w artykule jest napisane, co
                          > sie dzieje, kiedy ktos nie ma zapietych pasow
                          > i siedzi z tylu. Ludzie na przednich siedzeniach
                          > w razie czolowego zderzenia po prostu nie maja
                          > szans przezyc!

                          W artykule jest to, co się komu wydaje.
                          Widziałem setki akt i nie znam przypadku, żeby ktoś przy uderzeniu przodem
                          doznał obrażeń z tyłu. A nikt mi nie powie, że nigdy nie było z tyłu
                          nieprzypiętych pasażerów.
                          Natomiast znam też przypadek, gdzie po najechaniu od tyłu na pług pięcioskibowy
                          zginęły dwie osoby, obie w pasach, a przeżyły trzy z tyłu, wszystkie bez pasów.
                          Pług wyszedł tylną szybą, przejechawszy uprzednio tam, gdzie ułamek sekundy
                          wcześniej były ich głowy. Oraz zabiwszy kierowcę i pasażera z przodu.
                      • lllukas Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 14:12
                        Różnica w kosztach leczenia. Za leczenie gałganków bez pasów, którym udało się
                        przeżyć wypadek, płacimy znacznie więcej niż za leczenie gałganków, którzy
                        złapali katar bo chodzili boso.

                        Taki po prostu mamy "totalitarny" system ubezpieczeń. Również moim zdaniem - nie
                        jest on idealny. No bo faktycznie można by założyć, że wszystko powinny
                        załatwiać warunki ubezpieczenia (albo płacisz wyższą składkę i masz leczenie po
                        wypadku bez pasów, albo sam jesteś sobie winien).

                        Tylko oczywiście diabeł tkwi w szczegółach. No bo np. jeśli Ty (odpukać)
                        spowodujesz wypadek i trafisz na delikwenta bez pasów - chciałbyś zapłacić
                        wyższe odszkodowanie? Bo wtedy odszkodowanie idzie z Twojego ubezpieczenia -
                        niezależnie czy zapinasz pasy, czy nie.

                        Albo jeszcze ważniejsza sprawa - co z ludźmi bez wyobraźni, którzy wezmą tańsze
                        ubezpieczenie i nie będą zapinać pasów? Mają się wykrwawiać na trawnikach? Bo na
                        zapłacenie wyższych kosztów leczenia pewnie ich nie będzie stać (brak wyobraźni
                        zazwyczaj nie idzie w parze z nadmiarem gotówki). I tak w sumie zapłacą ci,
                        którzy wyobraźnię mają.

                        Itp. itd.

                        Ale można postawić też inne pytanie - skoro badania dowodzą, że warto zapinać
                        pasy, czemu tego nie robić? Innym słowem - co zyskujesz nie zapinając pasów?
                        Moim zdaniem łamanie akurat tego przepisu jest kompletnie bez sensu ;-)
                        • brov_arek Zakazać jazdy na nartach!!! 24.04.08, 15:49
                          lllukas napisał:

                          > Różnica w kosztach leczenia. Za leczenie gałganków bez pasów,
                          którym udało się
                          > przeżyć wypadek, płacimy znacznie więcej niż za leczenie
                          gałganków, którzy
                          > złapali katar bo chodzili boso.

                          A co z kosztami leczenia ludzi, którzy połamali się jeżdżąc na
                          nartach.
                          <www.narty.z-ne.pl/s,doc,pol,narty,1744,0,30777,1,1744,padl_rekord_polamancow.html
                          >

                          "Padł rekord połamańców
                          Ratownicy TOPR nie mieli łatwego sezonu. Narciarskich kontuzji było
                          co niemiara (FOT. TOMASZ SKOWROŃSKI)
                          Najwięcej wypadków było w Białce. To efekt dużej liczby szusujących
                          narciarzy.
                          Do końca sezonu narciarskiego zostało jeszcze parę tygodni a już
                          liczba wypadków narciarskich jest rekordowa. Takiej ilości kontuzji
                          i poważniejszych wypadków pod Tatrami jeszcze nigdy nie było.
                          Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe od początku sezonu
                          narciarskiego zanotowało już ponad 1650 tego typu zdarzeń. Każdego
                          dnia statystyka zwiększa się o kolejne. (...)"

                          Ci, którzy tak chętnie pozwalają Państwu na ograniczanie wolności
                          obywatelskich poprzez nakaz jazdy w pasch, tłumacząc to kosztami
                          leczenia, itp., powinni zaapelować do Sejmu o jak najszybsze
                          uchwalenie bezwzględnego zakazu jazdy na nartach. Możnaby przy
                          okazji powołać specjalny urząd CBAn (Centralne Biuro
                          Antynarciarskie), którego funkcjonariusze ścigaliby narciarzy,
                          kontrolowaliby sklepy ze sprzętem sportowym oraz stosowaliby
                          prowokację w celu rozpracowania i likwidacji grup narciarzy
                          działających konspiracyjnie.
                          Powodzenia:-)
                          • trypel Re: Zakazać jazdy na nartach!!! 24.04.08, 16:37
                            Brawo.

                            Potem przyjdzie kolej na rolkarzy...
                            a mysle że za parę lat wprowadzą godzinę policyjną o 20.00 bo przeciez po zmroku
                            jest bardzo niebezpoiecznie
                            • ulkaz Re: Zakazać jazdy na nartach!!! 24.04.08, 21:35
                              Fajnie, że mówicie o wprowadzaniu nowych przepisów, ale kłócicie się jakby nakaz
                              zapinania pasów miał być dopiero wprowadzony. A przypominam, że ten nakaz już
                              istnieje i to od ładnych kilku lat. I nie ma za bardzo co się z nim spierać(no
                              chyba, że ktoś jest kolekcjonerem punktów i ma nadmiar gotówki).Poza tym zgadzam
                              się z lllukasem, że obchodzenie tego przepisu jest bez sensu. To trochę tak
                              jakby się na złość mamie odmrażało uszy.
                            • lllukas Re: Zakazać jazdy na nartach!!! 25.04.08, 19:30
                              Trochę nie widzę związku. Nie rozmawiamy przecież o ZAKAZIE jazdy samochodem. A
                              obowiązkowa jazda na nartach w kasku? Czemu nie. Nie lubię płacić za gałganków ;0

                              Nie znam danych - z wypowiedzi przedmówców wnoszę, że koszty leczenia i koszty
                              społeczne związane z urazami na nartach i deskorolkach są porównywalne z
                              kosztami wypadków samochodowych. To straszne, żyłem w nieświadomości - oznacza
                              to rocznie tysiące zabitych narciarzy, dziesiątki tysięcy ciężko rannych. Renty,
                              odszkodowania, dzieci bez rodziców.

                              Czasami trzeba się zastanowić nad miarą zjawisk.

                              No i cienia odpowiedzi, czemu się sprzeciwiać akurat temu przepisowi. Nie lepiej
                              narzekać na głupie ograniczenia prędkości, bezsensowne zakazy wjazdu, kretyńskie
                              lewoskręty itp?

                              Bo w czym komuś przeszkadza obowiązek zapinania pasów - tego zupełnie nie rozumiem.

                      • achjej Re: bzdury, trypel pleciesz. 24.04.08, 14:41
                        jakościowo? to podobnie by było z posiadaniem pozwolenia na broń palną i
                        pistoletu na kulki.
          • a_weasley Re: bzdury, trypel pleciesz. 09.05.08, 22:18
            Pissglowki w obliczu faktów sprzecznych z teorią zaatakował fakty:

            > prędkości łącznej około 100km/h.

            Znam przypadek, gdzie przy 90 km/h w drzewo facet się utrzymał. Owszem, jemu
            akurat stało się więcej, miał niedowład ręki, ale faktem jest, że niekoniecznie

            > przy takiej predkości ręce łamią się jak zapałki.

            - to nie tylko kwestia przyspieszenia, ale i czasu, przez jaki owo
            przyspieszenie działa.
        • tymon99 Re: Zapiąłem pasy - przeżyłem. 25.04.08, 18:22
          a kto przy zdrowych zmysłach trzyma torbę na przednim siedzeniu? bagażnika nie masz?
      • lilian101 Zapinam i juz 28.04.08, 18:06
        Pasy zaczelam zapiac zaraz po tymjak przez to, ze ich nie zapielam,
        oblalam egzamin na prawko. Moj maz nie zawsze zapina, a raczej
        rzadko. Sam przyznae, ze dzieki bogu, przy czolowce ze starem,
        zapial. I zyje. Wiem, ze czasem lepiej iec niezapiete. Tak dla
        przykladu, moj kuzyn, ostatnio dachowal w rowei, gdyby mial
        zapiete ... utopilby sie. to, ze byl pijany to inna sprawa, bez
        komentarza to zpozstawie, bo szkoda slow. jednakze, chyba
        podsumowujac, bardziej oplaca sie je miec zapiete. Do tego naprawde
        mozna sie przyzwyczaic!
        • pan666 Re: Zapinam i juz 28.04.08, 18:18
          Autor: lilian101 28.04.08, 18:06Dodaj do ulubionych Skasujcie
          Odpowiedz

          Pasy zaczelam zapiac zaraz po tymjak przez to, ze ich nie zapielam,
          oblalam egzamin na prawko. Moj maz nie zawsze zapina, a raczej
          rzadko. Sam przyznae, ze dzieki bogu, przy czolowce ze starem,
          zapial. I zyje. Wiem, ze czasem lepiej iec niezapiete. Tak dla
          przykladu, moj kuzyn, ostatnio dachowal w rowei, gdyby mial
          zapiete ... utopilby sie. to, ze byl pijany to inna sprawa, bez
          komentarza to zpozstawie, bo szkoda slow. jednakze, chyba
          podsumowujac, bardziej oplaca sie je miec zapiete. Do tego naprawde
          mozna sie przyzwyczaic!

          .. no i niezapomnij o trojkacie
          dluzsza spudniczka tez niezaszkodzi
          • lilian101 Re: Zapinam i juz 05.05.08, 17:52
            Spodniczka pisze sie przez "o z kreska", a nie u. Naucz sie najpierw
            ortografi, potem polecam pomyslec o jezdzie autem!
            Nie trafiles niestety, pudlo IDIOTO!
    • apodemus Re: Chcesz przeżyć? 23.04.08, 08:38
      Nie wiem dlaczego, ale bardzo często ludzie reagują ogromnym
      zdziwieniem, kiedy proszę o zapięcie pasów z tyłu. Mam w związku z
      tym opinię "upierdliwca", ponieważ moje propozycje zapięcia pasów są
      propozycjami "nie do odrzucenia". Raz (na szczęście tylko raz)
      zdarzyło mi się jednak rzucić do wyjątkowo opornej osoby "zapinasz
      albo wysiadasz". Zastanawiacie się jaka była reakcja? Tak, miałem o
      jednego pasażera mniej :)
      • thebigzumzum Re: Chcesz przeżyć? 23.04.08, 13:07
        I prawidlowo. Jak bys mial niedajboze wypadek rodzina pasazera mialaby pretensje
        do ciebie ze za szybko jechales niz do niego ze nie zapial pasow.
      • viking03 Re: Chcesz przeżyć? 23.04.08, 17:31
        U mnie w samochodzie tak samo - "zapinasz, albo wysiadasz" również
        na tylnych siedzeniach, tyle że ode mnie jeszcze nikt nie wysiadł

        ;-))
        • pissglowki u mnie identycznie. zapinasz albo wyp.... 24.04.08, 10:35
    • tiges_wiz Re: Chcesz przeżyć? 23.04.08, 09:08
      ja widzialem wibita szybe glowa przy uderzeniu w betonowy kloc (drogowcy
      zostawili) z predkoscia 40 km/h (auto nie bylo mocno zniszczone). Efekt?
      Stluczone zebra (to od poduszki, ktora wypalila jednak, to byl nissan jakis z
      rocznikow 95-98), uszkodzone kregi szyjne, poltora miesiaca w szpitalu i
      rehabilitacja potem. Blizny na czole gosc ma do dzis ...

      ale ty wiesz lepiej .. ty zawsze wszystko zauwazysz :)
    • wojtek33 Re: Chcesz przeżyć? 23.04.08, 09:14
      W mojej maszynie na niezapinanie można pozwolić sobie do 30 km/h,
      potem włącza się upierdliwy gong. Inna sprawa, że zapięcie pasów
      jest takim samym elementem jak zamknięcie drzwi, musiałbym
      specjalnie pamiętać, by ich niezapinać.
      • apodemus Re: Chcesz przeżyć? 23.04.08, 09:25
        wojtek33 napisał:
        > Inna sprawa, że zapięcie pasów
        > jest takim samym elementem jak zamknięcie drzwi, musiałbym
        > specjalnie pamiętać, by ich niezapinać.

        Mam to samo. Odruch jakiś. Na tyle mocny, że już kilka razy złapałem
        się na tym, że zapiąłem pas wyjeżdżając z garażu i musiałem go
        odpiąć żeby wysiąść i zamknąć bramę.
        Wolę jednak zapiąć kilka razy za dużo niż o raz za mało...
        • kazikoseki0 Re: Chcesz przeżyć? 23.04.08, 12:02
          Czasem, przy ładnej pogodzie przesiadam się na rower. I z reguły przed ruszeniem
          automatycznie sięgam ręką nad lewy bark szukając pasa.
        • d82 Re: Chcesz przeżyć? 27.04.08, 12:19
          :) dobre!
          Ja mam to samo. To chyba taka choroba pasozapinaczy. Ale nakaz jazdy
          w pasach uważam za kretyński. Każdy kierowca sam powinien decydować
          o tym czy zapina czy nie i czy zapinają pasażerowie.
    • robert888 wszyscy wiedzą że zapinanie pasów jest niemęskie h 23.04.08, 09:27
      e he.
      Jeden taki matoł jak mu kazałem zapiąć pasy to postawił sprawę na
      ostrzu noza i wysiadł z auta na trasie, 200km od domu:) Na zaparcie
      i głupote rady nie ma.
    • wielki_czarownik Zapięcie pasów to mój wybór 23.04.08, 11:50
      Ja zapinam, ale rozumiem tych co nie zapinają. Każdy ma prawo decydować sam o sobie. Nie chcesz pasów? Nie zapinaj. To Twoje życie.
      • tiges_wiz Re: Zapięcie pasów to mój wybór 23.04.08, 11:54
        alez ja sie zgadzam ... niech nie zapina, tylko niech wtedy sam sie leczy ..
        dlaczego ja mam placic za glupote innych?
        • buj_w_chucie Re: Zapięcie pasów to mój wybór 23.04.08, 16:36
          >>tylko niech wtedy sam sie leczy

          Aby byc konsekwentnym nalezaloby wprowadzic obowiazek jazdy w
          kaskach, zakaz przewozenia bagazu ponad 10 kg (przy dzwonie lamie
          fotele), zakaz uzywania ostrych nozy bo mozna sie skaleczyc, zakaz
          jazdy na nartach bo mozna sie polamac, nakaz chodzenia zima na
          podeszwie z protektorem bo mozna sie poslignac no i oczywiscie zakaz
          sprzedazy sznurka aby utrudnic samobojstwa.

          Obowiazek jazdy w pasach to jeden z przykladow nadmiernej ingerencji
          panstwa w zycie obywatela.
          • pm7303 Re: Zapięcie pasów to mój wybór 23.04.08, 16:52
            Bardzo trafny post ale malo radykalny ;)

            Wystarczyloby zakazac wogole jazdy samochodem (ewentualnie wprowadzic
            ograniczenie bezwzgledne do 20 km/h i rozstrzeliwac jadacych szybciej) a koszty
            leczenia dopiero by dramatycznie spadly!

            Ze nie wspomne o zakazie produkcji i konsumpcji cukrow i tluszczy! Przeciez z
            powodu otylosci, sluzba zdrowia ponosi jeszcze wieksze koszty niz z powodu tych
            asocjalnych pasoniezapinaczy!

            ...
            • tiges_wiz Re: Zapięcie pasów to mój wybór 23.04.08, 19:50
              nie ... nie rozumiecie .. póki panstwo lozy z naszych pieniedzy na leczenie
              (podobno), to wymaga.

              ja jestem za tym aby obowiazek ten przejely prywatne firmy (one nie dadza sobie
              w kasze dmuchac). wtedy sie nauczycie jeden z drugim i zapinac pasy i miec opone
              adekwatne do warunkow, jak sie okaze ze nie bedzie wyplacone ubezpiecznie,
              poniewaz ubezpieczony nie dbal nalezycie o bezpieczenstwo i zlamal ounty umowy.
              • zimnokrwisty Re: Zapięcie pasów to mój wybór 24.04.08, 09:50
                > ja jestem za tym aby obowiazek ten przejely prywatne firmy (one
                > nie dadza sobie w kasze dmuchac). wtedy sie nauczycie jeden z
                > drugim i zapinac pasy i miec opone adekwatne do warunkow
                W Stanach, gdzie większość ludzi jest ubezpieczona właśnie w
                prywatnych firmach tez jest obowiazek jazdy w pasach i też policja
                tego pilnuje. I tez zdarzaja się ludzie co jeżdżą bez pasów. Więc to
                nic nie zmieni.
                P.S. Widziałem kilka amerykańskich umów ubezpieczeniowych z tymi ich
                planami HMO, PPO ale w żadnym nie było mowy, że zapłata za leczenie
                jest uzależniona od rodzaju opon.
        • derduch Re: Zapięcie pasów to mój wybór 24.04.08, 08:02
          tiges_wiz napisał:

          > alez ja sie zgadzam ... niech nie zapina, tylko niech wtedy sam sie leczy ..
          > dlaczego ja mam placic za glupote innych?

          To tak samo z tymi w małych samochodach, z palaczami, z pijącymi alkohol, ze źle
          się odżywiającymi, z grubasami, itp. itd.
          Dlaczego ja mam płacić za głupotę innych?

          Sam oczywiście zapinam pasy ale nie jestem do końca o nich przekonany, w 1999
          roku Mazdą MX6 jako pasażer mieliśmy czołówkę, oczywiście bez pasów, poza
          drobnymi urazami kolan i nóg nic mi się nie stało. Pasy kolana by mi uchroniły?
          Zabawne.
          • ulkaz Re: Zapięcie pasów to mój wybór 24.04.08, 11:11
            Prawdopodobnie unieruchomiłyby cię w taki sposób, że kolana nie poleciałyby ci
            do przodu i nie uderzyły w kierownicę, pasażerowi w deskę rozdzielczą.
      • wojtek33 Re: Zapięcie pasów to mój wybór 23.04.08, 11:55
        wielki_czarownik napisał:

        > Ja zapinam, ale rozumiem tych co nie zapinają. Każdy ma prawo
        decydować sam o s
        > obie. Nie chcesz pasów? Nie zapinaj. To Twoje życie.

        Siedzących za Tobą też tak traktujesz?
        • wielki_czarownik Odpowiadam 23.04.08, 18:50
          Siedzący za mną może mnie zranić a więc każę mu zapiąć pas. Siedzący obok mnie robi co chce.
          • pissglowki radzę wyslić trochę wyobraźnię. nie tylko 24.04.08, 10:41
            czołowe i centralne wypadki się zdarzają...

            nie zapięty pasażer obok Ciebie równie dobrze może Cię zabić, jak
            ten siedzący za Tobą.
            • wielki_czarownik Mój problem. /nt 24.04.08, 20:07


      • limeryk_pasiasty Re: Zapięcie pasów to mój wybór 23.04.08, 13:08
        > Ja zapinam, ale rozumiem tych co nie zapinają.
        > Każdy ma prawo decydować sam o sobie.

        no to uświadomię Cię, że w momencie gdy taki pasażer siedzi na tylnej kanapie,
        nieprzypięty, to nawet to, że Ty zapiąłeś pasy - niewiele Ci już pomoże. Taki
        pasażer działa jak pocisk i potrafi zmieść wszystko, przebijając się przez Twój
        fotel czy szybę.
      • viking03 Re: Zapięcie pasów to mój wybór 23.04.08, 17:38
        wielki_czarownik napisał:

        > Ja zapinam, ale rozumiem tych co nie zapinają. Każdy ma prawo
        decydować sam o s
        > obie. Nie chcesz pasów? Nie zapinaj. To Twoje życie.

        Nie zgadzam się !! Pomyśl - wieziesz na tylnym siedzeniu
        dwóch "miśków" ważących po 80-90kg, jadą bez pasów , walisz w
        cokolwiek i oba miśki ładują się siłą rozpędu na przód auta,
        miażdżąc ci jako kierowcy kręgosłup i robiąc masakrę w całym
        aucie ... Gdyby nie te dwa miśki, wszyscy mogliby przeżyć wypadek,
        jadąc w pasach ...

        To samo dotyczy wożenia parasolek i apteczek samochodowych na półce
        tylnej szyby - ku..wa, możesz przeżyć stłuczkę, a NIE PRZEŻYĆ
        uderzenia rozpędzoną apteczką, albo dźgnięcia szpikulcem dużej
        parasolki , uuuuuuuaaaaaaaaaa ......
        • buj_w_chucie Obowiazek zapinania pasow dla parasolek! 23.04.08, 17:49
          Wprowadzic natychmiast! I do tego powolac Panstwowa Sluzbe Kontroli
          Jakosci Drabin aby nikt juz wiecej nie spadl przez jakis szczebel
          bez unijnej homologacji!
          • viking03 Re: Obowiazek zapinania pasow dla parasolek! 23.04.08, 17:58
            buj_w_chucie napisała:

            > Wprowadzic natychmiast! I do tego powolac Panstwowa Sluzbe
            Kontroli
            > Jakosci Drabin aby nikt juz wiecej nie spadl przez jakis szczebel
            > bez unijnej homologacji!

            Nie, po prostu wystarczy MYŚLEĆ, to nie boli !!
            A parasolkę i apteczkę zawsze schować do bagażnika ...
            • emplo Re: Obowiazek zapinania pasow dla parasolek! 24.04.08, 13:59
              > Nie, po prostu wystarczy MYŚLEĆ, to nie boli !!

              Przeciez wlasnie o to chodzi przeciwnikom nakazu zapinania pasow. Pozwolcie
              ludziom myslec i decydowac o sobie! A nie ciagle nakazy, zakazy, zezwolenia,
              koncesje...

              Homo sovieticus pelna geba.
              • banzai123 Re: Obowiazek zapinania pasow dla parasolek! 24.04.08, 15:31
                Widzisz problem z pasami jest taki, że są "nie cool". Zapinasz pasy? I to
                jeszcze na tylnym siedzeniu?! Jesteś dziwny! I dlatego obawiam się, że nakaz
                jest potrzebny.
        • wielki_czarownik To mój prooblem a nie Twój. 23.04.08, 18:51
          Nie wtrącaj się w cudze życie. W moim aucie ja rządzę.
        • woltico Re: Zapięcie pasów to mój wybór 24.04.08, 07:18
          NO to już nadaje się do Jamesa Bonda... ;)
    • stefanopulos Chcesz przeżyć? 23.04.08, 12:57
      Mialem kilka dyskuji z pasazerami z tylu twierdzacymi ze zapinanie
      pasow jest bez sensu. Za kazdym razem trafialo do nich "twoje zycie
      twoja sprawa, ale zapnij pasy bo zmywanie krwi z deski rozdzielczej
      jest dosyc drogie" - zlosliwe ale skuteczne
    • thebigzumzum zapinam pasy ZAWSZE 23.04.08, 12:59
      Jak wsiadam do auta automatycznie zapinam pasy. Jak do kogos do tylu takze.
      Niezapinam jedynie gdy wogole nie ma pasow w miejscu w ktorym siedze. Bez pasow
      jakos tak dziwnie sie czuje, niepewnie. I nie jedzie mi sie komfortowo bo ciagle
      meczy mnie mysl ze jakby nie jade calkowicie przygotowany. To tak jakby jechac z
      niedmknietymi drzwiami. Mozna ale jest dziwne uczucie ze nie powinienem jechac
      bo nie ukonczylem wszystkich czynnosci.
    • regent206 Re: Chcesz przeżyć? 23.04.08, 15:15
      Zadziwiająco typowo polskie podejście - dyskusja z przepisami,
      jakieś śmieszne własne zasady pow.70 zapinam poniżej nie ?!?
      Zwykły brak wyobraźni... Nic dziwnego że sporo rzezcy w tym kraju
      jest na opak
    • 01boryna kodem_pl.... 23.04.08, 20:57
      czytalem wiele Twoich tekstow. Zawsze uwazalem Ciebie za powaznego czlowieka.
      Znawce motoryzacji, jej fanatyka. Chyba musze jednak zmienic swoje zdanie...
      • kodem_pl Re: kodem_pl.... 24.04.08, 14:44
        Dzieki za cieple slowa na poczatku. Ale po jednej tylko mojej wypowiedzi
        zmieniasz zdanie?;-)

        W praktyce moje zapinanie pasow wyglada tak, ze nie pamietam kiedy jechalem
        wiecej niz 4km bez pasow. Jestem po prostu przeciwnikiem obowiazku zapinania
        pasow, zwolennikiem kampani informujacej o skutkach ich niezapinania. Dlaczego
        najczesciej je zapinam? Bo pisalem tez o przyblizonej granicy predkosci...
    • prof_uj Chcesz przeżyć? 24.04.08, 07:16
      Faktem jest, ze w wiekszosci sytuacji wypadkowych pasy ratuja zycie lub zdrowie, ale przebieg zderzenia jest tak nieprzewidywalny, ze sa sytuacje kiedy zapiete pasy daja pewnosc smierci. Maciej Zientarski (rozbicie Ferrari) to drugi przypadek jaki znam, kiedy facet walacy prostopadle w przeszkode przezywa DZIEKI temu, ze NIE MIAL zapietych pasow (wczesniejszy, to znajomy jadacy 100+ walnal w murek na moscie i tez wylecial przez przednia szybe)
    • fraps jesli sie nie myle 24.04.08, 07:37
      To dziennikarz ktory jechal pechowym ferrari przezyl, gdyz NIE byl zapiety
    • drogownik Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 07:49
      Z tym nie mogę się zgodzić. Jadąc w mieście może dojść do stłuczek z
      małymi prędkościami. Mając zapięte pasy uruchomi się napinacz i
      przytrzyma ciało a zarazem główkę przed efektownym walnięciem w
      kierownicę czy też poduszkę jak jest.
      Uważam, że zwłaszcza przy małych prędkościach pasy to konieczność!
      • trypel Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 08:19
        a po co walić głową w kierownicę przy małej prędkosci? tak dla przyjemnosci??
    • naprawdetrzezwy Autor jest idiotą? 24.04.08, 08:20
      "Niezapinanie pasów bezpieczeństwa staje się coraz większym problemem. Dlaczego?
      Nie wiem, osobiście uważam to za głupotę."

      A nieosobiście pochwala ten zwyczaj?
      ;>>>
    • takuna Chcesz przeżyć? 24.04.08, 08:52
      oni tez nie zapieli pasow /ku przestrodze/
      www.break.com/index/drifting_car_sends_two_guys_flying.html
      • trypel Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 08:58
        faktycznie - wyraźnie widać że jakby zapięli to nic by im sie nie stało.. no
        luzik normalnie :)
    • kontik_71 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 09:40
      Przypomnij sobie z jaka predkoscia robi sie testy zderzeniowe i co
      sie dzieje z manekinami w czasie tychze testow.. No ale faktycznie,
      jesli chcesze sie zabic twoj problem.. no chyba, ze masz zone,
      dzieci itp.. wtedy to bedzie tez ich problem
      • a_weasley Życie jest bardziej skomplikowane niż crashtest 24.04.08, 10:00
        kontik_71 napisał:

        > Przypomnij sobie z jaka predkoscia robi sie
        > testy zderzeniowe

        Z małą. Przy czołówce z ciężarówką czy przywaleniu 100 km/h w przeszkodę
        nieruchomą nieodkształcalną żadne pasy nie pomogą.

        > i co sie dzieje z manekinami w czasie tychze testow.

        To, że pasy pomagają (w ograniczonym zakresie) przy uderzeniu prostoliniowym
        przodem, jest oczywiste. Nikt nie wrzuca samochodów do rzeki (proszę bardzo, Wał
        Zawadowski, jechało czterech, utonęło trzech, wypłynął jedyny nie przypięty;
        Świder, utonęło dziecko zapięte w foteliku, reszta ekipy wypłynęła) ani nie pali.
        Jeden zginął, bo wyleciał przez przednią szybę. Inny żyje, bo wyleciał przez
        przednią szybę. Jeszcze inny, też nieprzypięty, wyleciał w bok, a za chwilę na
        jego wóz najechał następny i skrócił go do półtora metra (autentyk). Robi ktoś
        takie testy?
        Są sytuacje, kiedy pasy zabijają. Są takie, kiedy ratują życie. Są takie, kiedy
        ich zapięcie lub niezapięcie nic lub niewiele zmienia.
        • kontik_71 Re: Życie jest bardziej skomplikowane niż crashte 24.04.08, 10:04
          To jeszcze powiedz ile jest sytuacji gdy ratuja a ile gdy zabijaja..
          i potem porownaj te dwie liczby
          • a_weasley Tak i nie 24.04.08, 10:34

            kontik_71 napisał:

            > To jeszcze powiedz ile jest sytuacji gdy ratuja a
            > ile gdy zabijaja...

            Dobre pytanie. Ja też wcale nie twierdzę, że częściej zabijają niż ratują.
            Protestuję jednak przy bagatelizowaniu pierwszej z tych możliwości.

            > i potem porownaj te dwie liczby

            Masz rację. To jest dobry pomysł.
            Tyle, że porównanie jest o wiele trudniejsze. Trzeba by dla każdego wypadku
            bardziej skomplikowanego niż pojedyncze uderzenie w przeszkodę nieruchomą
            nieodkształcalną zrobić rekonstrukcję - wziąć zbliżony samochód / zbliżone
            samochody i odtworzyć zderzenie.
            Albo przynajmniej trzeba by sine ira et studio analizować pod tym kątem
            wszystkie wypadki i próbować dojść, co by było, gdyby ten, co miał zapięte pasy,
            ich nie miał i odwrotnie. Tak, jak jest, przyjmuje się milczące założenie, że
            jeżeli ktoś zginął nie mając pasów, to przez brak pasów, a jeżeli ktoś zginął w
            pasach, to mimo zapięcia pasów.
            I mamy tym sposobem zafałszowany wynik. Tak samo jak z innymi genialnymi
            wynalazkami typu 50 w miastach albo światła całą dobę (pamiętasz, jak to miało
            radykalnie poprawić bezpieczeństwo? Też się odwoływano do statystyk...).
            Tak samo jak mamy zafałszowany wynik, jeśli chodzi o znaczenie jazdy z nadmierną
            prędkością - bo policjant na dzień dobry diagnozuje nadmierną prędkość i to
            trafia do statystyki, a nie ostateczny wynik ekspertyzy.
            Crashtesty upraszczają. Nikt nie robi crashtestów, w których ranny manekin
            musiałby wyjść z płonącego, tonącego itp. samochodu i nie zdenerwować się. Nikt
            nie sprawdza, ile czasu człowiekowi w sytuacji realnego zagrożenia zajmie
            dodatkowo wypięcie się z pasów. Nikt nie uwzględnia w crashtestach perspektywy
            najechania przez kolejny samochód.
            Podobnie nikt nie każe manekinowi opanować samochodu po dostaniu w twarz airbagiem.
            • kontik_71 Re: Tak i nie 24.04.08, 10:37
              To wcale nie jest takie skomplikowane.. W habdlu sa specjalne noze
              do pasow.. aby zmniejszyc ryzyko wynikajace z zapinania pasow, mam
              dwa takienoze w aucie, tak umiejscowione i zaczepione aby mozliwie
              zwiekszyc mozliwosc uzycia ich w razie wypadku... Oczywiscie nie
              daje to 100% pewnosci, ale przyczynia sie do zmniejszenia ryzyka...
        • arspen Sorry, ale śmieszą mnie takie tekściki 24.04.08, 12:06
          Skrzyżowanie z kiepską widocznością, ford transit wymusza
          pierszeństwo, uderzam w jego bok z prędkością ok. 60-70 km/h
          praktycznie bez hamowania. Dzięki pasom i poduszkom kompletnie nic
          mi się nie stało! Wolę nie myśleć, co by było gdybym nie miał
          zapiętych pasów. Przez szybę bym nie wyleciał, bo raczej za mała
          prędkość. Wpadłbym na kokpit i szybę, o ile wcześniej nie zabiłaby
          mnie poduszka.
    • mobilnydoradca Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 09:42
      tylko że jak wejdziesz w mieście na czołówke z prędkością 60km/h i
      wylądujesz w szpitalu wraz z 4 pasażerów to nie z własnej kieszeni
      będziesz płacić za leczenie tylko z NFZtu, czyli my wszyscy za twoją
      tępote zapłacimy. a jak komuś jeszcze coś strzeli w kręgosłupie i na
      wózek trafi to kto będzie rente sponsorował? ty?

      zresztą takie bzdury piszą ci którzy wypadku nigdy nie mieli ale
      spokojnie, doczekasz się.
      • trypel Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 09:53
        A jak dostaniesz zawał i okaże sie że wynikał z niewłasciwej diety i zbyt
        wysokiego poziomu cholesterolu to jak? Ty bedziesz płacić sam za leczenie czy my
        wszyscy za twoją tępotę zapłacimy?
        • kontik_71 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 09:55
          Trypel, doskonale wiesz, ze to co piszesz jest demagodia.. W sunmie
          jest to dowod na to, ze nia masz konstruktywnych argumentow
          potwierdzajacych Twoje nastawienie i jedynie demagogia Ci zostala :(
          • trypel Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 09:56
            Nie zgadzam sie z argumentem - kto bedzie płacił za leczenie. I nie zgadzam sie
            z obowiazkiem zapinania pasów tak samo jak z zakazem palenie w knajpach (w
            Włoszech np) albo z zakazem picia na ulicy. Zakazy naruszające wolność osobistą
            mnie drażnią
            • kontik_71 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 09:58
              Zyjesz w spoleczenstwie i Twoja wolnosc osobista jest ograniczona
              wolnoscia osobista innych czlonkow spoleczenstwa.. chcesz miec
              absolutna wolnosci, wyprowadz sie na bezludna wyspe.. tylko, ze
              wtedy Twoja wolnosci bedzie ograniczona przez prawa natury i pare
              innych postawowych praw
              • trypel Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 10:07
                Tak. I dopóki nie naruszam wolnosci innych to mogę robić co zechcę. A zapinanie
                pasów dotyczy akurat zapinającego a nie reszty społeczeństwa
                • kontik_71 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 10:13
                  Naruszasz wolnosc narazajac spoleczenstwo na koszty. Dodatkowo
                  narazasz ewentualne inne osoby na zranienie Twoim lecacym cialem...
                  • trypel Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 10:21
                    No wiec z tymi kosztami to masz niedokładne informacje :)
                    Badania w Holandii wykazały że np palący i pijacy osobnik jest mniej kosztowny
                    dla społeczeństwa niż zdrowo odzywiajacy sie :) paradoks? wcale nie - ten zdrowy
                    żyje dłużej i potem wymaga opieki non stop, a ten pierwszy umiera w sile wieku :)
                    Więc tak naprawde czy jesteś jezdzącym na rowerze weganem czy palącym kierowcą
                    bez pasów to narażasz społeczeństwo na koszty. I to jest fakt.
                    A gdzie są te koszty wieksze bądź mniejsze to pewnie kiedyś ktoś policzy...
                    Swoją drogą mimo że sam nie palę to w zyciu nie byłbym tak bezczelny żeby
                    zarzucić palaczowi że naraża społeczeństwo na koszty :)
                    Może dlatego że jestem przeciwnikiem publicznej służby zdrowia i wolę
                    amerykański system ubezpieczeń
                    • kontik_71 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 10:39
                      MOj drogi.. tu nie trzeba wiele medrkowac.. mieszasz w Polsce wiec
                      pewnie poczulem wprowadzenie platnosci za leczenie powypadkowe,
                      ktore musi byc finansowane przez ubezpieczycieli.. Moim zdaniem bylo
                      to swietne wyjscie bo kazdy kierowca bedzie mogl bezposrednio oczuc
                      ile kosztuja wypadki :)
            • peryklejtos Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 13:50
              Chcesz się truć fajkami? Ok, ale truj się sam. Ja nie mam ochoty
              wdychać dymu w knajpie, bo ktoś "musi" zapalić. Po pobycie w
              knajpie, gdzie palą całe ubranie śmierdzi.

              Co do pasów, to jest oczywiste, że zwiększają szanse przeżycia.
              Wystrzelona poduszka przednia urywa głowę człowiekowi, który nie ma
              zapiętych pasów.

              Tutaj chodzi o pewien nawyk. Jeśli nigdy nie zapinasz pasów jadąc
              sam - to nie zapniesz również mając pasażerów i nie dopilnujesz, by
              mieli zapięte. W przypadku dachowania robi się z was krwawa miazga.
            • nopassword Re: Chcesz przeżyć? 10.05.08, 11:10
              A mnie drażni płacenie podatków ;-P
      • kontik_71 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 09:53
        Takie bzdury wypisuja "najmadrzejsi na swiecie", ktorym sie wydaje,
        ze wszytko wiedza i sa w stanie przewidziec kazda sytuacje. Druga
        drupa to tacy, ktory graja bohaterow na forach i w ten
        sposob "podnosza" wlasna wartosc.
    • paraplu nawet smierc Diany nie nauczyla zapinac pasy 24.04.08, 09:52
      ksiezna Diana i kierowca zgineli bo pasy byly nie zapiete. przezyl
      tylko ochroniarz bo mial zapiete pasy. czyz nawet to nie jest
      wystarczajacym dowodem ze jednak pasy musimy zapinac siedzac z
      przodu i z tylu.
      • trypel Re: nawet smierc Diany nie nauczyla zapinac pasy 24.04.08, 09:55
        Dla jednego wzorem jest Diana a dla drugiego JPII który w papamobile pasów nie
        zapinał tylko co z tego wynika?
        • kontik_71 Re: nawet smierc Diany nie nauczyla zapinac pasy 24.04.08, 09:57
          I jezdzil tym mobilem po pustej drodze z predkoscia pieszego...
          Prosze Cie, jestes zbyt inteligentny na to aby pisac takie straszne
          bzdury
          • trypel Re: nawet smierc Diany nie nauczyla zapinac pasy 24.04.08, 10:06
            a Diana zapierdzielała...
            i dalej uważam że to czy zapnę czy nie to moja decyzja i tylko moja.
            Mało że tak uważam to tak robie. Jak jadę szybko to zapinam a jak wolno to nie.
            Wypadki miałem i to różne.
      • jstaszak Re: nawet smierc Diany nie nauczyla zapinac pasy 24.04.08, 10:08
        Uwaga nr 1.
        - w normalnym kraju, każdy człowiek SAM decyduje o swoim bezpieczeństwie i nikt
        mu nie musi czegoś nakazywać. Skoro coś ma same zalety i jest w 100%
        udowodnione, to ludzie to z pewnością wybiorą.

        Uwaga nr 2.
        Przy kolizjach z niskimi prędkościami do około 80 km/h pasy rzeczywiście mogą
        pomóc plus poduszki powietrzne. Ale też nie można przyjąć twierdzenia "Przy
        zderzeniu przy prędkości 80 km/h pasy uratują Ci życie ZAWSZE" za aksjomat.

        Uwaga nr 3
        Przy zderzeniach z prędkościami wyższymi niż 80 Km/h pasy mogą zaszkodzić. A to
        m.in dlatego, że nagle ciało zatrzymuje się dużej prędkości aż do zera, bo jest
        trzymane przez pasy. Ale wątroba nerki i inne narządy wewnętrzne nie są. I
        zgodnie z najprostszymi zasadami fizyki na te nie "zapięte w pasy"narządy działa
        olbrzymi siła bezwładności, która może przyczynić się do ich przemieszczenia a
        co za tym idzie obrażeń wewnętrznych.


        Ja osobiście nie spotkałem żadnych rzetelnych badań, które by tezę skuteczności
        pasów lub ich braku obalały. Prawdą jest stwierdzenie, że pasy mogą pomóc. Ale
        daleki byłbym od przymuszania kogokolwiek do zapinania pasów.

        P.S. Ja sam pasy zapinam z przodu a z tyłu raczej nie.
        • pedror Re: nawet smierc Diany nie nauczyla zapinac pasy 24.04.08, 11:15
          > P.S. Ja sam pasy zapinam z przodu a z tyłu raczej nie.
          No to, jak siedzisz z tyłu, ten przed tobą może mieć w razie wypadku kiepsko. Albo ten obok ciebie przy uderzeniu bocznym.
          W ogóle ludzie, którzy piszą "sam(a) decyduję o swoim bezpieczeństwie", zapominają, że nie zapinając pasów decydują też o bezpieczeństwie współpasażerów. No chyba, że jeżdżą wyłącznie sami w samochodzie.
          • kontik_71 Re: nawet smierc Diany nie nauczyla zapinac pasy 24.04.08, 12:23
            Nawet jadac samotnie mozna zagrazac innym.. Cialo wylatujace z auta
            i trafiajace innego czlowieka, moze tez narobic szkod
    • yulek_cezar Chcesz przeżyć? 24.04.08, 09:53
      Coż wam poradzę, chwalicie się, że nie zapinacie pasów - i co z tego się pytam?
      Świat jest od tego lepszy? Dzieci zdrowsze a wasze samochody mniej palą? Fajnie
      jest przytaczać sytuacje w której temu czy tamtemu niezapięte pasy uratowały
      życie (ja takiej sytuacji nie znam), każdy może powiedzieć nie zapiąłem pasy i
      przeżyłem. Ci co nie zapieli i nie przeżyli się jak zwykle nie odzywają - kij z
      nimi.
      Kochane społeczeństwo - nie zapinajcie pasów, na przednich i tylnich
      siedzeniach, wyjeżdżając z garażu i stojąc w korku. Popieram was! Takie jest
      wasze prawo (pomimo że niezgodne z prawem).
      Ja się codziennie modlę, o ciężarówkę z zepsutymi hamulcami, o pijanego
      uciekającego osiedlem przed policją, o śmieciarkę za zakrętem - codziennie,
      coraz żarliwiej. Nie będę za wami płakał, nikt nie będzie - po co? Wasza śmierć
      nic nie wniesie, nic nie zmieni, nikogo niczego nie nauczy.
      Tylko będzie jednego złamasa mniej, a wasz dzieciak wyleci przez przednią szybę?
      Super - głupota nie będzie się mnożyć i rozprzestrzeniać. Proch na was i wasze
      dzieci.
      • a_weasley Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 10:06
        yulek_cezar napisał:

        > Fajnie jest przytaczać sytuacje w której temu
        > czy tamtemu niezapięte pasy uratowały życie
        > (ja takiej sytuacji nie znam),

        Przeczytaj moją notkę o crashtestach, to już będziesz znał trzy.
        Niezawodnie słysałeś takich historii sporo, tylkoś nie zwrócił uwagi, bo jak
        fakty nie pasują do słusznej teorii, to tym gorzej dla faktów.

        > każdy może powiedzieć nie zapiąłem pasy i przeżyłem.

        Podobnie jak każdy może powiedzieć "zapiąłem i nie przeżyłem, a gdybym nie
        zapiął, tobym nie przeżył", choć na ogół ma mgliste pojęcie o rekonstrukcji
        wypadków samochodowych.

        > Ci co nie zapieli i nie przeżyli się jak zwykle
        > nie odzywają

        Podobnie jak ci, co zapięli i nie przeżyli. W ogóle ci, co nie przeżyli, na ogół
        rzadko się odzywają, a nawet jak się odezwą, to żywi nie słuchają, tylko
        uciekają z krzykiem.
        • yulek_cezar Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 11:36
          Tak, wszystko cacy. Tylko jedno pytanie pozostaje bez odpowiedzi: co to komu
          przeszkadza? Czemu wszyscy się buntują w złym kierunku, czemu ten niby bunt jest
          taki strasznie stadny? Bądź inny, zbuntuj się przeciw tłumowi. Czy zapięte pasy
          zwiększają zużycie paliwa? Jeśli jedziesz sam - spoko, róbta co chceta, w razie
          czego będzie jednego debila mniej. Wieziesz gó..arza i pozwalasz mu stać między
          siedzeniami - cudownie, do końca życia będziesz widział jego mózg spływający po
          desce rozdzielczej (w końcu to było tylko ostre hamowanie). Jeśli cię tak
          denerwują pasy, namów swoją kobietę żeby woziła niemowle na rękach na przednim
          siedzeniu - a co, jak bunt to bunt, kto ci zabroni - w razie czego będziesz
          miał dwa garby mniej.
    • emplo Chcesz przeżyć? 24.04.08, 10:37
      Zapinanie pasow to kolejna forma zniewolenia czlowieka przez panstwo.

      Co komu do tego czy zapinam pasy czy nie?

      Ale niestety, poki mamy "darmowa" sluzbe zdrowia, zwolennicy zapinania pasow
      podnosza argument "a kto bedzie placil za twoje leczenie?"
      Dlatego po sprywatyzowaniu sluzby zdrowia (mam nadzieje, ze juz niebawem) ten
      jedyny argument "za" przestanie miec racje bytu.

      I zeby byla jasnosc. Zawsze zapinam pasy.
      • kontik_71 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 10:42
        Jestes calkowicie pewny tego co wlasnie napisales? Wiec wiedz, ze w
        krajach gdzie sluzba zdrowia jest finanowana poprzez PRYWATNE
        ubezpieczalnie, takze jest OBOWIAZEK zapinania pasow... a za
        niezapiete pasy i skutki tego podczas wypadku, mozesz dostac odmowe
        sfinansowania leczenia...
        • jstaszak Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 10:55
          Ale mam wybór ubezpieczalni. I mogę iść do takiej, która nie wymaga zapinania
          pasów. Albo płacić składkę wyższą. Albo się wcale nie ubezpieczać. Bo przymus
          ubezpieczeń jest złodziejstwem w biały dzień i taką samą formą zniewolenia jak
          obowiązek pasów.
          • kontik_71 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 11:01
            Nie ma takiej ubezpieczalni i nie ma opcji "lamie przepisy ale za to
            place wyzsza stawke". I ubezpieczenia w wiekszosci panstw sa
            obowiazkowe...
            A tak w ogole to kompromitujesz sie ta wypowiedzia..
            • buj_w_chucie Koncz wasc... 24.04.08, 11:33
              .. w kilkunastu postach made by kontik_71 nie znalazlem zadnego
              argumentu za administracyjnym obowiazkiem zapinania pasow, ani
              zadnego argumentu podwazajacego wywody przeciwnikow zapinania.

              Ciekawe czy bedziesz tak samo entuzjastyczny, gdy wprowadza
              obowiazek zakladania w aucie kasku. NICZYM nie bedzie sie to roznilo
              od obowiazku zapinania pasow.
              • kontik_71 Re: Koncz wasc... 24.04.08, 12:22
                Jak sie nie chce czegos widziec ot sie tego nie zobaczy... I jesli
                zostanie wprowadzony nakaz jazdy w kasku to oczywiscie bede sie do
                niego stosowal, tak jak sie stoduje do nakazu jazdy w kasku na
                rowerze.
                • trypel Re: Koncz wasc... 24.04.08, 13:11
                  rany a od kiedy jest obowiązek jazdy w kasku na rowerze?????????
                  • kontik_71 Re: Koncz wasc... 24.04.08, 13:51
                    Pamietaj, ze ja mieszkam w jednym z tych tak zwanych "normalnych"
                    panstw...
                    • trypel Re: Koncz wasc... 24.04.08, 13:58
                      no to tak zupełnie poważnie byłby to bardzo poważny argument żeby w takim kraju
                      nie mieszkać niezależnie od plusów jakie by oferował.
                      Dla mnie takie wtracanie sie w prywatność to przegiecie.
                      Nota bene znajomy Niemiec wyprowadził sie z ojczyzny do Bułgarii (!!!) bo jak
                      mówi wreszcie mieszka w miejscu gdzie zapalenie grilla na własnym podwórku jest
                      jego prywatną sprawą i jak chce to dymi do upadłego bo to JEGO ziemia i JEGO
                      sprawa. O rany jak ja go rozumiem :)
                      • kontik_71 Re: Koncz wasc... 24.04.08, 14:12
                        JEgo sprawa jest jak dlugo nie przeszkadza sasiadowi... nawet w
                        Bulgarii..
                        • trypel Re: Koncz wasc... 24.04.08, 14:30
                          nie zgadzam sie :)
                          tam jest na szczescie jeszcze taki etap - nie podoba Ci sie moje sąsiedztwo to
                          sie wyprowadź gdzie indziej.
                          Nota bene jak jest z nartami w Twoim kraju? bo np mnie straszyli że w Austrii
                          trzeba jezdzic w kasku ale sie na szczescie nie potwierdziło... wiec tam nie
                          trzeba a u Ciebie?
                          • kontik_71 Re: Koncz wasc... 24.04.08, 14:41
                            A Twoj sasiad moze strwierdzic, ze skoro nie potrafisz sie
                            dostosowac do ogolnie uznanych zasad to on Ci pokaze jak to jest.. w
                            ten sposob dochodzi do wojen.

                            A co do nart to nie mam pojecia bo nie jezdze na nartach. Wole gory
                            w ciszy i spokoju a nie w kolejce do wyciagow
                            • trypel Re: Koncz wasc... 24.04.08, 14:46
                              Wojny są niewątpliwie motorem postepu i rozwoju gospodarczego :)

                              a wolę dogadać sie sam z sąsiadem co komu wolno niż miałoby to odgórnie robić
                              państwo
                              Jak Cie Kontik lubie i szanuje to w tym temacie sie nie dogadamy :)

                              Wolę sam decydować o sobie swoim bezpieczeństwie i swoim życiu niż być zmuszanym
                              do respektowania miliona mniej lub bardziej durnych przepisów
        • emplo Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 11:14
          Wtedy zawsze zostaje ci jeszcze jedna opcja - NIE UBEZPIECZENIE SIE.

          Chodzi mi tylko o wolnosc wyboru. Zapialem pasy, ubezpieczylem sie to mnie beda
          leczyc. Jesli nie to zdechne pod plotem.

          Drastyczne, ale tak to powinno wygladac.

          Co do prywatnych ubezpieczalni to nie dziwie sie, ze wprowadzaja taki nakaz. Jak
          juz powiedzialem, zapinam pasy bo uwazam to za bezpieczne. Ubezpieczyciele tez.
    • deela kodem_pl dzieki za wapaniale słowa!!! 24.04.08, 11:56
      naprawde jestem wzruszona i szczesliwa ze to powiedziales :))))
      dzieki temu przy pierwszej okazji wyeliminujesz swoje niezbyt bystre geny z puli
      ludzkosci
      pozostajac w szczerej nadziei ze juz sie nie rozmnozyles
      serdecznie pozdrawiam
    • pizza987 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 11:58
      Ja zapinam zawsze (nawet wyjeżdżając tylko z garażu). I stosuję zasadę że jak ktoś jedzie ze mną to musi zapiąć pasy. Jak nie to nie jedzie. Za to co taki delikwent robi w swoim samochodzie to jego sprawa. Nie chce zapinać to niech nie zapina. Ale staram się nie jeździć samochodami z ludźmi którzy nie zapinają pasów (ich samochodami). Bo nie chcę się niepotrzebnie narażać na poturbowanie niezapiętym kierowcą.
      • babaqba Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 13:55
        Tak sobie poczytuję z nudów i dostrzegam pewien schemat. Schemat,
        który bardzo cieszy kastę władców: jaki przepis by nie wprowadzili,
        znajdzie się duża grupa posłusznych, którzy sami sterroryzują resztę
        krzycząc o "mordercach". Tak było w przypadku ewidentnego idiotyzmu ze
        światłami, tak jest w tym wątku.

        Gdzieś już pisałem, że za kilka lat, kiedy przymusowe staną się kaski
        i pasy pięciopunktowe, gogle i niepalna bielizna, to gość wsiadający
        do samochodu w barchanowych gaciach zostanie podobnie zakrzyczany.

        Niniejszym oficjalnie to wieszczę, google zapamięta tego posta i
        zaczynamy czekanie. Bo, że to nastąpi, to jestem pewien. Władza bardzo
        lubi argument o "bezpieczeństwie" i pod jego płaszczykiem co rusz
        ujmuje nam jedno ogniwko z łańcucha. Cytat na koniec: kto zgadza się
        na ograniczenie wolności w imię bezieczeństwa, nie jest godzien obu.
        Za mnie władcy nie muszą myśleć, sam dbam o siebie.
        • szalonyprofesor Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 14:17
          Zgodzilbym sie, gdybys zagrazal tylko i wylacznie sobie. Ale jesli
          przeczytales artykul, to wiesz, ze czesto niezapiety zadaja
          obrazenia wspolpasazerom. Jesli zgodzimy sie, ze kazdy moze
          ryzykowac swoje zycie, a przy okazji i innych, to moze od razu
          zliwkwidujemy zakaz wnoszenia bomby do samolotu, przeciez
          bezpieczenistwo to prywatna sprawa kazdego terrorysty i panswo nie
          powinno sie mieszac.
          • nikodem_73 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 18:18
            Może się mylę, ale mogą z taką osobą po prostu NIE JECHAĆ.

            I jak już lecimy w absurdy to pewnie - terrorysta mógłby wnieść bombę na pokład.
            Czemu nie - tyle tylko, że aby zachować analogię to musiałby:
            - być właścicielem samolotu
            - pokazać każdemu pasażerowi, że ją wnosi.

            Wtedy i piloci i inni pasażerowie mogliby zadecydować, czy chcą podjąć ryzyko
            lotu z takim delikwentem. I wtedy (i tylko wtedy) sytuacja byłaby analogiczna.
    • hella_79 Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 13:09
      kodem_pl napisał:

      > No coz... Sam pasy zapinam wylacznie jak wiem, ze bedzie jazda w predkosciami
      > wiekszymi niz 70km/h. Jakos nie widze powodow, aby miec pasy w korkach.

      może jakbyś zobaczył jak wygladała jedna z moich koleżanek, która tak myślała jak Ty to byś zmienił zdanie. zawsze moze znaleźć sie ktoś, kto nie wyhamuje i wjedzie Ci w tyłek tak, ze polecisz do przodu jak wystrzelony z procy. i zęby, i nos i ogólnia cała twarz do naprawy :P no, ale to Twój wybór :P
      • jstaszak Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 13:31
        Jak dostaniesz w tyłek, to raczej Cię wciśnie w fotel. Pasy w tym przypadku nie
        bardzo będę pomocne. Raczej dobry zagłówek.
        • szalonyprofesor Re: Chcesz przeżyć? 24.04.08, 13:49
          jstaszak napisał:

          > Jak dostaniesz w tyłek, to raczej Cię wciśnie w fotel. Pasy w tym
          przypadku nie
          > bardzo będę pomocne. Raczej dobry zagłówek.

          W pierwszej fazie bedzie tak, jak piszesz, ale potem nastapi reakcja
          przeciwna (energia potencjalna wygietego fotela i zgniecionych blach
          zostanie zwrocona w postaci pracy w przeciwna strone). Fotel
          zadziala jak sprezyna--najpierw cie w niego wcisnie, a potem
          cie "wypluje" do przodu, choc zapewne juz z mniejsza sila.
    • 23_anna Re: do kodem_pl 24.04.08, 18:07
      kodem_pl napisał:

      > No coz... Sam pasy zapinam wylacznie jak wiem, ze bedzie jazda w
      predkosciami wiekszymi niz 70km/h.


      Kodem-pl, a nie masz stracha, że kiedy Ty tak będziesz jechał sobie
      wolniutko 60km/h po mieście, na skrzyzowaniu z jakąś miejską
      przelotówką wjedzie w Ciebie na czerwonym jakiś debil pędzący 120?
      Albo ktoś sie zagapi i wjedzie Ci w tył? I wtedy, choc nie
      planowałeś rozwijąć duzych prędkości, w najlepszym wypadku walniesz
      w deskę i wybijesz sobie wszystkie zeby albo wysadzisz glowę przez
      przednią szybę?
      Bo ja tak mam i dlatego, jak dziecko, nawet jadąc do sklepu za
      rogiem zapinam pasy ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka