Dodaj do ulubionych

Stalowe nerwy za kierownicą

IP: *.rsk.pl 05.01.02, 17:37
Chciałbym je mieć.Nie mówie tutaj o sytuacjach ekstremalnych , gdy np ktos
właczając lewy kierunkowskaz skreca w prawo itp, ale o rzeczach, które
wynikają , no właśnie z czego?Do szału mnie doprowadza, gdy widze holowany
pojazd na światłach awaryjnych (holujący również, sic!)lub gdy ktoś ostro
hamuje ,poczym włącza kieunkowskaz:"uwaga, skrcam".
Mocne nerwy przydadzą sie, by nie reagować na chamstwo, chociaż sam nie wiem
czy brak reakcji jest tu najlepszym wyjściem.Przykład:JKilka dni temu,
ośniezona autostradą na słowacji, jade 90km/h skrajnie prawym pasem, który jako
jedyny jest czarny,zarówno lewy pas jak i dość szerokie pobocze są białe.Widze
w lusterku(słyszę również-wydech o średnicy 10cm) zbliżającą się beemke,
pieknie zrasowana, bez komentarza.I dalej, co nastepuje:gość mruga mi długimi,
a ja przecież jade jak Pan Bóg przykazał lewym pasem, potem zaczyna trabić, ja
w dalszym ciagu nie mam zamiaru zjeżdżać na pobocze, bo JAśnie Pan mógł mnie
spokojnie wyprzedzić.W końcu zbiera sie na odwage, wjeżdza na lewy pas, ostro
przyspiesza, wpada oczywiscie w poslizg, ect ect.PO paru chwilach znowu mnie
dogonił, jadą za mną na długich swiatłach i z włączonym klaksonem przez
kilkanascie kilometrów.Wreszcie udaje musię mnie wyprzedzić, widze tylko
zakazaną morde bluzgajacą wyzwiskami w moją stronę.Rodacy.
Czy zachowałem sie jak zawalidroga, kapelusznik?Czy kierowca zrasowanej beemi z
ksenon-efektem zachował sie jak cham.Ja nie mam zadnych wątpliwości.
ps.Drogi Mirku:kapusty również nie wiozłem:(
Obserwuj wątek
    • Gość: Duk Re: Stalowe nerwy za kierownicą IP: *.rsk.pl 05.01.02, 17:42
      Gość portalu: Duk napisał(a):


      > a ja przecież jade jak Pan Bóg przykazał lewym pasem,
      przepraszam, wkradł mi sie błąd, jechałem oczywiscie prawym pasem,
      inaczej nie byłoby tego postu.
      Pozdrawiam wszystkich i zyczę mocnych nerwów
      • Gość: Michal Re: Stalowe nerwy za kierownicą IP: *.telia.com 05.01.02, 17:50
        Widzisz ,widac prawo jazdy mial kupione.Teraz jest silny i on prawo na drodze
        ustanawia.
      • Gość: fc Re: Stalowe nerwy za kierownicą IP: *.hor.net.pl 06.01.02, 17:39
        a czy stalo by sie cos strasznego jakbys troche zwolnil, zjechal troche na
        prawo i przepuscil palanta ? On by sie nie denerwowal i Ty bys sie nie
        zdenerwowal.
        Ten czlowiek chcial jechac troche szybciej niz Ty ale nie mogl.
        Jak Ty bys sie czul na jego miescu, gdyby jakis zawalidroga jadacy np. 70km/h
        uniemozliwial ci jazde 90km/h rozumiem ze bys grzecznie zwolnil i jechal tak
        przez kilkanascie kilometrow ?

        Ja wiem ze Ty miales racje i ze czasem ciezko kogos przepuscic ale moze tak
        byloby lepiej ? Napisz co o tym sadzisz.

        jesli chodzi o nerwy to musze przyznac ze pare razy mi puscily na drodze nad
        czym ubolewam. Chodzi o sytuacje gdy ktos wpycha sie przedemnie na sile gdy
        stoje w korku. Coz mam nadzieje ze nastepnym razem w pore nad soba zapanuje !

        pozdr,
        fc
        • Gość: Szyszkow Re: Stalowe nerwy za kierownicą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.01.02, 18:07
          Gość portalu: fc napisał(a):
          > a czy stalo by sie cos strasznego jakbys troche zwolnil, zjechal troche na
          > prawo i przepuscil palanta ?

          Hm, przedmowca jechal skrajnie prawym pasem...na pobocze, chocby nie wiem co, ja
          bym nie zjezdzal :))
          • Gość: Boryna Duk- miales racje! IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.02, 19:54
            Duk, powiem krotko: zachowales sie absolutnie
            poprawnie. Jechales skrajnie prawym pasem i wjezdzajac
            na pobocze aby przepuscic tego dupka w BMW, z punktu
            widzenia przepisow, dokonalbys przekroczenia ( nie
            mowiac juz o tym ze jak frajer narazilbys sie na jazde
            po nieosniezonym pasie ruchu). Wszedzie na swiecie jest
            tak ze ten kto chce jechac szybciej musi wyprzedzic
            wolniejszego. A jesli podrasowionemu dupkowi nie w smak
            byla jazda po nieodsniezonym pasie to ..... . To sa
            wlasnie momenty kiedy poziom adrenaliny podnosi mi sie
            na tyle ze w sumie jestem zadowolony ze kalacha nie
            mozna kupic w kazdy sklepie.
        • Gość: Duk Re: Stalowe nerwy za kierownicą IP: *.rsk.pl 08.01.02, 10:30
          Gość portalu: fc napisał(a):

          > a czy stalo by sie cos strasznego jakbys troche zwolnil, zjechal troche na
          > prawo i przepuscil palanta ? On by sie nie denerwowal i Ty bys sie nie
          > zdenerwowal.
          > Ten czlowiek chcial jechac troche szybciej niz Ty ale nie mogl.
          > Jak Ty bys sie czul na jego miescu, gdyby jakis zawalidroga jadacy np. 70km/h
          > uniemozliwial ci jazde 90km/h rozumiem ze bys grzecznie zwolnil i jechal tak
          > przez kilkanascie kilometrow ?
          >
          > Ja wiem ze Ty miales racje i ze czasem ciezko kogos przepuscic ale moze tak
          > byloby lepiej ? Napisz co o tym sadzisz.
          >
          > jesli chodzi o nerwy to musze przyznac ze pare razy mi puscily na drodze nad
          > czym ubolewam. Chodzi o sytuacje gdy ktos wpycha sie przedemnie na sile gdy
          > stoje w korku. Coz mam nadzieje ze nastepnym razem w pore nad soba zapanuje !
          >
          > pozdr,
          > fc

          Mam nadzieje Drogi Fc, ze kilka wcześniejszych postów dokładnie nakresliło całą
          sytuację, za co szcze rze dziekuje.
          Ale dla jasności:wpuszczanie kogos w korku, to zupełnie inna sprawa, podobnie jak
          wpuszczanie zabłakanej owieczki na obcych numerach i cwaniaka , któremu
          sie "nalezy"
          Co do mojej sytuacji:do wyprzedzania słuzy lewy pas, który absolutnie był
          wolny.Ja jechałem prawym, który jako jedyny był biały.Chcąc ustapić koledze za
          mną, miałem dwa wyjścia:zjechać na lewy pas (bzdura, bez komentarza)lub zjechać
          na dosyć szerokie pobocze, co zapewne byłoby znaczną uprzejmościa z mojej strony,
          ale..no właśnie byłby to dość niebezpieczny manewr, więc najnormalniej w swiecie
          wyszedłem z załozenia, ze dupek za mną nie jest tego wart.Wart tego, czyli
          zwolnienia do ok 40 km/h i bezproblemowego zjechania na pobocze-byłoby to w
          pełniu bezpieczne tylko przy prędkości takiego rzędu,ale, i tutaj rzecz
          najwazniejsza, gdyby on zrobił to samo, czyli zwolnił, a nastepnie wjechał na
          lewy pas, nie byłoby zadnego problemu.W oweych warynkach wjechanie z odśniezonego
          na zasniezony pas bylo bezpieczne tylko przy predkosciach rzedu 40-50 km/h wiec,
          obydwaj mielismy takie opcje.
          Mam nadzieje ze wiekszosc forumowiczow przyzna mi racje.
          Pozdrawiam serdecznie
          • Gość: adyn Re: Stalowe nerwy za kierownicą IP: *.dialup.supermedia.pl 08.01.02, 15:09
            Po prostu trafiłeś na idiote i to się zdarza. Zresztą w podobnym czasie także
            poruszałem się tamtymi drogami i musze stwierdzic ze jazda tym lewym
            zaśnieżonym pasem nie sprawiala najmniejszych problemów, łącznie z wjechaniem i
            zjechaniem z niego na prawy troche odśnieżony.

            Takich czy innych sytuacji jest mnóstwo, spotykam się tym nawet na w pełni
            odśnieżonej ulicy Puławskiej w Warszawie - jade sobie spokojnie prawym
            (przewaznie są 3 pasy) a tu nagle mi ktoś z tyłu podjezdza i ewidentnie chce
            abym jechał szybciej. Jeśli było by to na lewym pasie to moim zdaniem mógłby
            mieć rację ale nie na prawym. To wszystko świadczy o umiejętnośćiach a także o
            kulturze danego kierowcy ale na to nie mamy niestety wpływu.

            Nie przejmuj się, bo miałeś rację a koleś był po prostu idiotą.

            Pozdrawiam
            Adyn
            • Gość: Duk Re: Stalowe nerwy za kierownicą IP: *.rsk.pl 08.01.02, 16:46
              Gość portalu: adyn napisał(a):

              .. i musze stwierdzic ze jazda tym lewym
              > zaśnieżonym pasem nie sprawiala najmniejszych problemów, łącznie z wjechaniem i
              >
              > zjechaniem z niego na prawy troche odśnieżony.
              BYć moze masz racje>ale wolałem nie ryzykować z kilku powodów.Otóż widziałem co
              sie stało z bmw, najnormalniej wpadł w poslizg gdy wjechał na ok5 cm warstwe
              śniegu i lodu.Po drugie, gdybym jechał innycm autem (innym to przede wszystkim
              własnym; z dobrymi amortyzatorami i oponami, bez bagarznika na dachu, który
              podczas nawet słabego wiatru i prędkości 90km/h słuzy niemala jako zagiel:)
              odwazyłbym sie na taki manewr.
              Tak czy inaczej,szkoda sobie szarpać nerwów, no i moze lapiej bym sie poczuł
              gdyby to nie byli nasi rodacy.
              Pozdrawiam wszystkich.
            • Gość: bObO Re: Stalowe nerwy za kierownicą IP: *.chello.pl 08.01.02, 22:54
              Gość portalu: adyn napisał(a):

              > Pozdrawiam
              > Adyn

              To ten Adyn co ja myślę czy jakiś inny?
    • Gość: Mirek Nie popuszczać! IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 06.01.02, 19:49
      Pojawił się w tym wątku mimowolnie bardzo ważny problem, dotychczas nie
      poruszany. Czy należy (dla świętego spokoju, dla chrześcijańskiej zasady, ze
      strachu itd.) ustępować na drodze chamom i cwaniakom:
      - wciska się w kolumnę pokornie czekających w korku
      - blokując pas zatrzymuje się na awaryjnych żeby pogadać z kolesiem
      - oślepia długimi albo przeciwmgielnymi
      - staje na parkingu zajmując dwa miejsca
      - blokuje lewy pas
      itd.
      W przeciwieństwie do większości forumowiczów, uważam że ZDECYDOWANIE nie należy
      ustępować. Dlaczego?
      Ponieważ gdy np. trzy, trzynaście a następnie trzysta razy uda mu się w korek
      wcisnąć, to gdy za trzysta pierwszym razem akurat wy nie wpuścicie go (bo przed
      chwilą już kogoś wpuściliście, bo go nie zauważyliście, bo nie macie ochoty)
      przyładuje wam - zderzakiem albo kijem bejsbolowym. A za jakiś czas wciskać się
      już będą wszyscy. Ci którzy nie będą chcieli lub potrafili rozpychać się
      zderzakami będą musieli po prostu zostać w domu.
      Natomiast jak chamisko trzy, conajwyżej trzynaście razy nie wciśnie się w korek
      bo NIKT mu nie ustąpi - odpuści i za czternastym razem nie będzie już próbował.
      Oczywiście dotyczy to nie tylko sytacji na drogach, ale tutaj mamy z
      cwaniaczkowatymi postawami najczęściej do czynienia i najłatwiej z nimi walczyć.
      Dlatego apeluję - jak stoimy w kilometrowym korku pilnujmy, aby nie powstała w
      nim jakakolwiek luka, żadnego cwaniaka nie wpuszczajmy. Ale wszyscy, bo
      wystarczy, że co dwudziesty się ugnie i pozostałych dziewiętnastu w tym
      momencie też przegrało.
      • Gość: human Re: Nie popuszczać! IP: 10.120.22.* 07.01.02, 09:09
        Gość portalu: Mirek napisał(a):

        > Dlatego apeluję - jak stoimy w kilometrowym korku pilnujmy, aby nie powstała w
        > nim jakakolwiek luka, żadnego cwaniaka nie wpuszczajmy. Ale wszyscy, bo
        > wystarczy, że co dwudziesty się ugnie i pozostałych dziewiętnastu w tym
        > momencie też przegrało.

        No pięknie, pięknie! Nikogo nie przepuszczać. A co z kierowcami zabłąkanymi w
        mieście, z innego województwa przecież oni nie znają miasta i nie jeżdżą po nim
        na pamięć jak miejscowi? Co z autobusami wożącymi ludzi do pracy i szkół? Też
        maja czekać aż łaskawy pan Mirek raczy wspaniałomyslnie ustąpić im miejsca bo oni
        siedzą sobie wygodnie w lexusie, palą sobie marlboro i jadą za miasto na majówkę?
        Trochę tolerancji i uprzejmości nigdy nie zawadzi, bo nastepnym razem to ty
        możesz czekać kilkanście minut na włączenie się do ruchu.
        • Gość: okęciak Re: Nie popuszczać! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 19:26
          Gość portalu: human napisał(a):

          > Gość portalu: Mirek napisał(a):
          >
          > > Dlatego apeluję - jak stoimy w kilometrowym korku pilnujmy, aby nie powsta
          > ła w
          > > nim jakakolwiek luka, żadnego cwaniaka nie wpuszczajmy. Ale wszyscy, bo
          > > wystarczy, że co dwudziesty się ugnie i pozostałych dziewiętnastu w tym
          > > momencie też przegrało.
          >
          > No pięknie, pięknie! Nikogo nie przepuszczać. A co z kierowcami zabłąkanymi w
          > mieście, z innego województwa przecież oni nie znają miasta i nie jeżdżą po nim
          >
          > na pamięć jak miejscowi? Co z autobusami wożącymi ludzi do pracy i szkół? Też
          > maja czekać aż łaskawy pan Mirek raczy wspaniałomyslnie ustąpić im miejsca bo o
          > ni
          > siedzą sobie wygodnie w lexusie, palą sobie marlboro i jadą za miasto na majówk
          > ę?
          > Trochę tolerancji i uprzejmości nigdy nie zawadzi, bo nastepnym razem to ty
          > możesz czekać kilkanście minut na włączenie się do ruchu.

          Przeciez na kilometr widac kto sie chce wlaczyc do ruchu a kto cwaniakuje.Ten co
          sie chce wlaczyc i tak bedzie stal bo nie potrafi tego zrobic a cwaniak napewno
          wymusi.Co do autobusow to jest psi obowiazek kazdego kierowcy.Zastanawiam sie
          tylko dlaczego w Polsce nie obowiazuje zasada zamka blyskawicznego.Ile latwiej i
          bezpieczniej by sie jezdzilo i nie powstawalyby sytuacje typu :skrecamy z dwoch
          pasow w lewo rowniez na dwa pasy z tym ze prawy konczy sie po 70 metrach(taka
          sytacja ma miejsce w Warszawie na skrecie ze Zwirki i Wigury w lewo w
          Raclawicka).Normalnie by bylo gdyby pojazdy na koncu prawego pasa wlaczaly sie na
          lewy naprzemiennie z pojazdami z pasa lewego,ale gdzie tam?Trzeba wlaczyc sie na
          lewy juz podczas zakretu blokujac tym samym mozliwosc zjechania pojazdow jadacych
          za delikwentem.I tak kolejka pojazdow do skretu rosnie bo idiota nie potrafi
          wlaczyc sie normalnie do ruchu.
    • Gość: Ed Re: I tak i nie ... IP: *.mw.mil.pl 06.01.02, 20:33
      Tego delikwenta na słowackiej autostradzie to bym przepuścił, pod warunkiem, że
      przede mną byłoby pusto i rzeczywiście mógłby rwać chociaż trochę do przodu.
      Natomiast podczas ruchu w korku staram się trzymać takie odległosci, aby nie
      dawać ewentualnym cwaniakom pretekstu do wciskania się - szczególnie jak korek
      jest zawczasu widoczny i jest możliwość ustawienia się w kolejce (chociaż w
      stosunku do desperatów nie jestem zbyt zawzięty).
      Pzdr. Ed
      • Gość: pewal Re: I tak i nie ... IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 07:22
        Co do ustępowania z drogi to racja, nie będę narażał siebie i moich pasażerów
        na niebezpieczeństwo bo komuś się spieszy (chyba, że są dobre warunki to czemu
        nie - zjadę na pobocze). Natomiast odnośnie wciskania się w korki, to nie każdy
        jest cwaniakiem chcącym wykorzystać naiwność innych. Nie raz i nie dwa stałem
        na prawym pasie w obcym mieście i chciałem skręcić w lewo (najczęściej Łódź) i
        nie mogłem bo nikt mnie nie chciał wpuścić. A przecież jak korek zaczyna się
        dwa km przed skrzyżowaniem a pas rozdziela się 200 m przed to ja wróżką nie
        jestem. Czasem warto spojrzeć na rejestrację i wpuścić nieszczęśnika z obcym
        numerem. On na pewno się kiedyś odwdzięczy. Ja tak robię. Pozdr.
    • Gość: X Re: Stalowe nerwy za kierownicą IP: *.vancouver33.dialup.canada.psi.net 07.01.02, 07:50
      Co kraj to obyczaj. Np w Kaliforni jest przepis, ktory nakazuje zjechanie na pobocze i przepuszczenie
      jadacych z tylu pieciu lub wiecej samochodow. Musi sie to zrobic bez wzgledu na to jakie sa wrunki
      drogowe, jakim samochodem sie jedzie i kto jest z tylu.
      Z drugiej strony jazda samochodem to nie tylko przepisy ale i kultura, czyli uszanowanie innego
      kierowcy , rowerzysty, rolnika na kombajnie czy pieszego.
      Proponuje wiec, aby wszyscy kierowcy podjeli w Nowym Roku zobowiazanie wiekrzej kultury na
      jezdni w stosunku do innych, nawet tych w kaszlakach..
      Wszystkiego najlepszego z Nowym Rokiem
      • Gość: ryjek Re: Stalowe nerwy za kierownicą IP: 213.134.142.* 07.01.02, 13:32
        Zgodnie z Kodeksem drogowym jesteś absolutnie w porządku. Natomiast praktyka
        środkowoeuropejskich dróg jest taka, że przepuszcza się takich twardzieli -
        przy czym jest to twoja tylko i wyłącznie uprzejmość, za która przepuszczony
        powinien ci podziękowac awaryjnymi. Mnie też denerwuje, jak wlokę sie za
        maluchem trzymającym sie środka jezdni, ale do głowy mi nie przyjdzie zatrąbić
        czy coś w tym rodzaju. Jestem przekonany, że gdybyś zjechał odpowiednio
        wcześnie, to koleś w BMW by ci pomrugał, a tak to awantura... Więc nie
        krytykując apeluję - przepuszczajmy się na drogach, będzie przyjemniej!
    • Gość: szatan Panowie chyba nie dokładnie czytaliście post Duk-a IP: *.pl 07.01.02, 20:06
      otóż dokładnie napisał że były dwa pasy i pobocze czyli ładna autostrada....
      i trzeba w tym momencie zauważyć że:
      -cham z BMW jeśli chce jechać szybciej musi wyprzedzić białym pasem nikt mu nie
      broni..chce, nie ch jedzie
      -Duk chcąc ustąpić musiałby zjechać na pas białego pobocza

      więc kto miał interes w szybszej jeździe? wiadomo że kierowca BMW ..a że nie
      umiał wyprzedzić wjeżdżając na lewy pas to już jego problem

      mógł się rozpędzić i wcześjniej wjechać na nieośnieżony pas

      ahia no i jeszcze zależy ile tego śniegu zalegało
      -jeśli około 10cm to trudno wyprzedzić
      -jeśli nie więcej niż 5cm to o czym my mówimy...koleś był chamem ale dupą i
      nieudacznikiem za kierownicą więc niech spada na drzewo

      apropos korków to jestem za zachowaniem zasady zamka błyskawicznego...np. przy
      zwężeniu na dwupasmówce....

      pozdrawiam i życzę mniej zacietrzewienia kierowcom z Łodzi
      • Gość: Mirek Do szatana i [...] IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 21:34
        Aleś się uczepił [i ktoś jeszcze wyżej] - wyraźnie napisałem żeby bezwzględnie
        nieustępować cwaniakom a nie np. kierowcom z innego miasta. Z reguły łatwo
        odróżnić. Też jestem zwolennikiem "zamka", bo trudno nie być.
        Kierowcom z piekła rodem życzę lepszej uwagi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka