Dodaj do ulubionych

autokomisy - dlaczego sa takie straszne?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 12:47
Zawsze przy jupinie uzywanego samochodu znajomi mi radze trzymac sie z delake
od autokomisow. A mnie to kusi, bo sie wydaje takie proste: ogladam zdjecie w
internecie, potem na zywo auto na placu, pogadam z gosciem z komisu i
ewentualnie kupuje. Jeszcze mnie nikt w komisie nie nacial. Czy wiecie na
jakiej podstawie autokomisy nie maja najlepszej opinii? Stzrezonego pan Bog
strzyze, sory, strzeze.
Obserwuj wątek
    • greenblack Re: autokomisy - dlaczego sa takie straszne? 25.09.03, 12:51
      Gość portalu: Toco napisał(a):

      >Jeszcze mnie nikt w komisie nie nacial.

      :)

      Czy wiecie na
      > jakiej podstawie autokomisy nie maja najlepszej opinii?

      Na 100% cofano licznik. Możliwe transplantacje i takie tam. Chociaż trzeba
      przyznać, że ryzyko kupna kradzionego jest małe.


      Pozdrawiam
      • Gość: Toco Re: autokomisy - dlaczego sa takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 12:58
        > Na 100% cofano licznik. Możliwe transplantacje i takie tam. Chociaż trzeba
        > przyznać, że ryzyko kupna kradzionego jest małe.

        Kurcze, tego sie obawiam. Nie jestem taki ekspert, zeby sie poznac na cofce.
        A jak myslisz w tym programie Pewne Auto Toyoty tez mozna sie spodziewac
        roznosci? Bo sie tam wlasnie przymierzam do autokomisu.
        • greenblack Re: autokomisy - dlaczego sa takie straszne? 25.09.03, 13:03
          Gość portalu: Toco napisał(a):

          > A jak myslisz w tym programie Pewne Auto Toyoty tez mozna sie spodziewac
          > roznosci?

          Jeśli ktoś może zarobić kilka, kilkanaście tysięcy, dokonując kilku niedrogich
          i prostych "modyfikacji", to możesz mieć pewność, że nic go nie powstrzyma.
          Komisy dilerskie niczego tu nie zmieniają.


          Pozdrawiam
          • Gość: Toco Re: autokomisy - dlaczego sa takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 13:09
            Jeśli ktoś może zarobić kilka, kilkanaście tysięcy, dokonując kilku niedrogich
            > i prostych "modyfikacji", to możesz mieć pewność, że nic go nie powstrzyma.
            > Komisy dilerskie niczego tu nie zmieniają.

            Kurcze :-(
        • remo29 Re: autokomisy - dlaczego sa takie straszne? 25.09.03, 13:15
          Stary, nigdy nie masz pewności. Przebieg możesz "wywróżyć" ze stopnia zużycia
          podzespołów. Ale jeśli nie masz do tego oka, to beret. Kręceniem licznika w
          ogóle się nie przejmuj. W kraju, gdzie kręcenie jest tak normalną czynnością
          przedsprzedażna jak mycie karoserii, wszelkie wskazania liczników można
          pominąć. Jak to mówił S.Anioł w "Alternatywy 4" - Miećka, myśmy w Pułtusku nie
          takie numery robili..." Ważny jest stan techniczny. A najważniejsze papiery -
          na wszystko: od wymiany oleju w prima aprilis w Pierdzichowie, aż po badanie
          emisji spalin. Jeśli sprzedający ma dokumenty z przeglądów, napraw itd, to są
          na nich przebiegi i sprawę masz jasną - czytasz to jak dziennik pokładowy. I
          wiesz co ew. cię czeka w najbliższej przysżłości. Jak gościu twierdzi, że
          papierów nie ma bo cośtam, to szczęść Boże na drogę. Znaczy, że Bóg wie ile to
          auto przeszło, albo facet ostatni raz olej zmieniał przed wojną w Wietnamie.
      • krakus.mp Re: autokomisy - dlaczego sa takie straszne? 26.09.03, 08:38
        greenblack napisał:

        > Gość portalu: Toco napisał(a):
        >
        > >Jeszcze mnie nikt w komisie nie nacial.
        >
        > :)
        >
        > Czy wiecie na
        > > jakiej podstawie autokomisy nie maja najlepszej opinii?
        >
        > Na 100% cofano licznik. Możliwe transplantacje i takie tam. Chociaż trzeba
        > przyznać, że ryzyko kupna kradzionego jest małe.
        >
        >
        > Pozdrawiam
        Cześć.
        Mam kumpla który jest właścicielem kilku autokomisów w Krakowie.
        Z tym ryzykiem kupna auta kradzionego to jest różnie.
        Kumpel mi opowiadał ,jak sprzedał samochód kolesiowi (merol okularnik)który w/g
        zapewnień Policji był czysty jak łza.Gość zarejestrował samochód i cieszył się
        nim przez ...dwie doby!Przyszedł do kumpla z pretensjami,podejrzewając jakiś
        przekręt ze strony kolegi (dorobione kluczyki itd.).Ponieważ kumpel prowadzi
        interes od ponad 10 lat,więc jest w tej branży uczciwy,odesłał gościa na
        Policję.
        Po ok pół roku ,ten sam mercedes został przywieziony do komisu kumpla z
        numerami opolskimi.Kolega rozpoznał samochód po ...rozdartym oparciu tylnej
        kanapy i po wgnieceniach od koguta "taxi".
        Samochodu od klienta nie zabrał,ale z ciekawości zadzwonił na policję z
        pytaniem czy nie szukaja takiego auta.Odpowieź była ,że takie auto nie figuruje
        w spisie aut poszukiwanych!!!
        Dlatego do sprawy aut z niepewnym pochodzeniem należy podchodzić ostrożnie.
        Co do cofania liczników,to przebieg auta można rozpoznać po innych detalach
        (wytarta kierownica i gałka biegów,zdarte nakładki pedałów,zniszczona tapicerka,
        matowy lakier,łyse opony itd.).Cofając licznik,trzeba zakamuflować inne
        elementy auta.To się nazywa "picowaniem"
        Szacunek.
    • Gość: brrr Re: autokomisy - dlaczego sa takie straszne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.03, 20:22
      Reno29 ma dużo racji,ale mam radę, jaśli idziesz do komisu, zapytaj się czy to
      jest ich samochód czy wstawiony w komis,bo takie tez się trafiają a przy nich
      zazwyczaj nic nie jest ruszane.Oczywiście mogą skłamać, ale to da się wyczuć. W
      komisach naprawdę jest dużo dobrego towaru.
      pzdr
      • Gość: Adam Re: autokomisy - dlaczego sa takie straszne? IP: *.acn.waw.pl 25.09.03, 21:36
        Gość portalu: brrr napisał(a):

        W
        >
        > komisach naprawdę jest dużo dobrego towaru.
        > pzdr

        Aaaaaaaaaa gówno!!!!! jak mawiał prezes Dyzma:)Nie wiem w jakich stronach
        mieszkasz, ale Warszawskie komisy to dno i sto metrów mułu!!!!

        Powypadkowe padaczki po taksówkach trzymające się na szpachli, z
        poprzekręconymi licznikami, pozbawione wszystkiego co da się ukraść typu radio,
        zamieniony akumulator, opony zimowe itd.
        Wymieniać można godzinami. Omijajcie z daleka komisy. Samochody z drugiej ręki
        należy kupować jedynie od rodziny i znajomych. Ogłoszenia w ostateczności, ale
        giełda i autokomis to patologia i kryminał!!!!!!!!
        • Gość: brrr Re: autokomisy - dlaczego sa takie straszne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.03, 23:40
          Chłopie nie masz pojęcia co jest w komisach, właśnie przez takich wąsko
          myślących ludzi jak Ty,przekazujących dalej opinie gdzieś usłyszane,komisy mają
          taką renomę.

          Warszawskie komisy znam aż za dobrze i jest dużo dobrego towaru, niejeden
          samochód tam kupiłem i byłem zadowolony. Jeśli twoim zdaniem są
          same "powypadkowe padaczki........" dlaczego to wszystko funkcjonuje? z tego co
          wiem każdym samochodem można pojechać na przegląd do jakiejś autoryzownej
          stacji lub swojego zaprzyjażnionego warsztatu i tam już naprawdę dobrzy
          fachowcy to oceniają. ale jak się jest gamoniem który kupuje auto bez
          sprawdzenia to właśnie chodzą dalej takie opinie.
          nie twierdzę że nie ma tam też różnego rodzaju "dziadostwa" ale nie jest aż tak
          tragicznie jak to przedstawiasz!!! ludzie są sami sobie winni.jesli się nie
          znają to niech korzystają z rad różnego rodzaju warsztatów, po to one są.

          p.s. komisy to kryminał :))))))))) nie wiem czy wiesz,ale właśnie na nich
          spoczywa odpowiedzialność prawna.

          pozdrowienia
          • Gość: Mar czasem zdarza się coś fajnego IP: *.skorosze.2a.pl 25.09.03, 23:45
            Ja np. oddałem dziś do komisu swój samochód. NIe wiem, co komisiaz z nim zrobi,
            ale samochodzik jest na prawdę zadbany i sprawny i ma wszystkie dokumenty. Więc
            chyba nie bedzie go specjalnie psuł?
            • Gość: brrr Re: czasem zdarza się coś fajnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.03, 23:52
              Też tak myślę. Ja niejeden samochód tak sprzedałem i byłem zadowolony.

              • Gość: Adam Re: czasem zdarza się coś fajnego IP: *.acn.waw.pl 26.09.03, 08:18
                Gość portalu: brrr napisał(a):

                > Też tak myślę. Ja niejeden samochód tak sprzedałem i byłem zadowolony.
                >

                To nie sztuka sprzedać handlarzowi fajny samochód tylko taki kupić.
                Ten "uczciwy przedsiębiorca" po tzw.picerce i cofnięciu licznika weźmie za ten
                samochód parę tysięcy więcej i w dodatku sprzeda go bez radia, pokrowców, opony
                na zapasie, alufelg i kilku droższych podzespołów, które zostaną podmienione.

                Ten samochód, który oddałeś handlarzowi,a ten który od niego potem ktoś kupuje
                to dwa różne światy.
                • Gość: Mar Re: czasem zdarza się coś fajnego IP: *.skorosze.2a.pl 26.09.03, 08:43
                  samochód oddałem bez radia i pokrowców (których nigdy nie miałem), na zwykłych
                  stalowych felgach. Licznik cofnać trudno, bo jest elektroniczny (chociaż pewnie
                  są sposoby), a samochód miał 3 latka, więc nie ma specjalnie co cofać, bo
                  przebieg był raptem 50 tys. km.
                  • Gość: Adam Re: czasem zdarza się coś fajnego IP: *.acn.waw.pl 26.09.03, 09:20
                    Gość portalu: Mar napisał(a):

                    > samochód oddałem bez radia i pokrowców (których nigdy nie miałem), na
                    zwykłych
                    > stalowych felgach. Licznik cofnać trudno, bo jest elektroniczny (chociaż
                    pewnie
                    >
                    > są sposoby), a samochód miał 3 latka, więc nie ma specjalnie co cofać, bo
                    > przebieg był raptem 50 tys. km.

                    Pochwal się proszę co to było za autko i ile Ci za niego dali handlarze?
                    • Gość: Mar Re: czasem zdarza się coś fajnego IP: *.skorosze.2a.pl 26.09.03, 09:39
                      było to punto II SX z 2000 r., ale ceny i innych szczegółów nie podam, bo może
                      sobie handlarz nie zyczy... nie wiem za ile bedą to chcieli sprzedać, a nie
                      chcę im "psuć rynku":-). Dali w kazdym razie znacznie lepszą cenę niż komis
                      przydealerski. Oddałęm wszystkie faktury z serwisów od poczatku uzytkownia
                      auta, ksiażke serwisową itd... Ciekawe czy też wywalą do śmieci? Moim zdaniem
                      byłby to bezsens, bo w tym przypadku (młody samochód, z małym przebiegiem)
                      wszelka dokumentacja jest raczej na korzyść ceny, zwłaszcza że nie ma w niej
                      nic... kompromitującego.
            • remo29 Re: czasem zdarza się coś fajnego 26.09.03, 09:30
              Gość portalu: Mar napisał(a):

              > Ja np. oddałem dziś do komisu swój samochód. NIe wiem, co komisiaz z nim
              zrobi,

              W moim cofnął licznik na dzień dobry ze 120 do 85tys., chociaż auto było w
              ofercie na trader.pl z przebiegiem 120kkm (ze zdjęciami i opisem). Komisiarz
              był na tyle bezczelny, że wiedział o ofercie w necie i mimo to zadzwonił do
              mnie żebym "jakby co" mówił, ze pomyliłem sie we wpisywaniu oferty, bo przebieg
              jest 85kkm.
              Miałem cały stos papierów dokumentujących konserwację, serwisy + oryginalną
              książkę serwisową z ASO. Ten debil wolał wywalić to do śmieci, żeby zyskać parę
              groszy...
              • sowizdrza Re: czasem zdarza się coś fajnego 26.09.03, 09:47
                to debil!!!!!!!!1

                Panowie w ramach umowy komisu wystepuje: komisant ( nie komisiarz:DDD! ) i
                komitent!!!!!

                Nie wiem dlaczego ale zawsze jak ide do komisu: komisant
                prezentując dany samochód z reguły móiw, że był mało jeżdżony
                bo jeździła nim kobieta;
                też się z tym spotkaliście
                • barkas Uważajcie!! 26.09.03, 19:35
                  Prawda jest taka:

                  1) 99.9 samochodów sprzedawanych w komisach to powypadkowe lub pokolizyjne
                  padaczki, nieudolnie naprawione u pana Zenka w szopie.Lub za szopą.

                  2) komisant musi zarobić, więc szuka okazji ( "powypadkowe kupię", "całe,
                  spalone kupię", "wszystkie kupię", etc)

                  3) jeśli trafia się frajer i wstawia wypieszczony zadbany samochód do komisu
                  (kpl. dokumentów, auto nie walone, niewielki przebieg, dobry model), to jeśli
                  nawet takie auto stoi na placu (a widać od razu ze jest równe, nie wymęczone i
                  nie "kombinowane"), to idę o zakład że nie będzie w ogóle miało tabliczki z
                  ofertą, względnie będzie odsprzedane "kolegom" i "pociotkom", lub wśród
                  rodzinki komisanta.

                  4) czasami przejadę się popatrzeć co za cuda w komisach stoją, i wcale się nie
                  dziwię ze te biznesy funkcjonują, bo jak wytłumaczyć zachwyt jednego
                  małżeństwa nad pewnym Peugeot 406 2.0 z 1999 roku za okazyjną cene w
                  atrakcyjnym "metalicu", które musiało chyba mieć wyrwane przednie prawe
                  koło "z mięsem", soro widac było okiem że jedno z kółek było schowane
                  wyraźniej w nadkole niż drugie. "Popatrz Tadeuszku, jaka zadbana tapicerka,
                  bierzemy go, ja nie chcę nowego Punto..."

                  5)Najpeniejsze zakupy to oczywiście salon, ale z oczywistych względów polecam
                  rozejrzenie się wśród znaomych i sąsiadów, dobre są też ogłoszenia prasowe
                  (pod warunkiem że sprzedaje sam właściciel, a nie handlarz)

                  6) w KAŻDYM przypadku bezwzględna wizyta na pożądnej stacji diagnostycznej, z
                  mierzeniem powłoki lakieru włącnie, w życiu "u pana Cześka". ( no chyba ze
                  siękupuje padlinę za 1000 zł.)


                  Powodzenia, Wasz BARKAS 1.8T L&K.
                  • greenblack Re: Uważajcie!! 26.09.03, 19:43
                    barkas napisał:

                    > 2) komisant musi zarobić, więc szuka okazji ( "powypadkowe kupię", "całe,
                    > spalone kupię", "wszystkie kupię", etc)

                    To akurat nie komisy skupują TAKIE "samochody". Tutaj chodzi o co innego.

                    > 4) czasami przejadę się popatrzeć co za cuda w komisach stoją, i wcale się
                    nie
                    > dziwię ze te biznesy funkcjonują, bo jak wytłumaczyć zachwyt jednego
                    > małżeństwa nad pewnym Peugeot 406 2.0 z 1999 roku za okazyjną cene w
                    > atrakcyjnym "metalicu", które musiało chyba mieć wyrwane przednie prawe
                    > koło "z mięsem", soro widac było okiem że jedno z kółek było schowane
                    > wyraźniej w nadkole niż drugie. "Popatrz Tadeuszku, jaka zadbana tapicerka,
                    > bierzemy go, ja nie chcę nowego Punto..."

                    Tu masz rację. Ludzie kupują oczami, także w salonach. A jak dojdzie co do
                    czego, to wszyscy "znają się na samochodach".


                    Pozdrawiam
                    • barkas Re: Uważajcie!! 26.09.03, 20:52
                      greenblack napisał:

                      > barkas napisał:
                      >
                      > > 2) komisant musi zarobić, więc szuka okazji ( "powypadkowe kupię", "całe,
                      > > spalone kupię", "wszystkie kupię", etc)
                      >
                      > To akurat nie komisy skupują TAKIE "samochody". Tutaj chodzi o co innego.


                      Masz oczywiście rację greenblacku, widomo że tego typu ogłoszenia zamieszczają
                      kombinatorzy od "lewych" sprowadzanych trupów, których nie mozna u nas
                      zarejestrować, ale nie tylko. Wiem na pewno że duza część tego typu pgłoszeń,
                      to inicjatywa "kumisantów".


                      >
                      > > 4) czasami przejadę się popatrzeć co za cuda w komisach stoją, i wcale się
                      >
                      > nie
                      > > dziwię ze te biznesy funkcjonują, bo jak wytłumaczyć zachwyt jednego
                      > > małżeństwa nad pewnym Peugeot 406 2.0 z 1999 roku za okazyjną cene w
                      > > atrakcyjnym "metalicu", które musiało chyba mieć wyrwane przednie prawe
                      > > koło "z mięsem", soro widac było okiem że jedno z kółek było schowane
                      > > wyraźniej w nadkole niż drugie. "Popatrz Tadeuszku, jaka zadbana tapicerka
                      > ,
                      > > bierzemy go, ja nie chcę nowego Punto..."
                      >
                      > Tu masz rację. Ludzie kupują oczami, także w salonach. A jak dojdzie co do
                      > czego, to wszyscy "znają się na samochodach".

                      100% racji, jak czasem patrzę co ludzie potrafią kupić, to się serce kraja.
                      "a bo taki ładny i duży, i w ogóle, ten rocznik to stoi 35 tysięcy, a ja go
                      kupiłem za 28"...
                      >
                      >
                      > Pozdrawiam


                      Pozdrawiam, BARKAS 1.8 T L&K.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka