ghjk123
03.11.08, 20:53
wczoraj wracałem z Wszystkich Świętych późno, żeby uniknąc koszmaru. Wyjechałem z Trójmiasta o 21. Gdzieś za Grudziądzem doczepił się do mnie z tyłu pan w jakimś ciemnym, dużym aucie, który wiózł się na ogonie przez niemal 2 godziny.
Ja rozumiem, miałeś bracie padnięty prawy przedni reflektor, i tylko dlatego pozwoliłem Ci się wieźc za sobą. Zresztą po cmentarzu byłem w wybitnie chrześcijańskim nastroju i z samozaparciem wykonywałem ten dobry uczynek, bo około północy mgły zaczynały gęstniec. Na do widzenia, jak już dowiozłeś się do dwupasmówki, to mógłbyś jednak przynajmniej mrugnąc na "dziekuję", bo wierz mi, jazda 2 godziny z Twoimi światłami w lusterku wstecznym to średnia przyjemnośc.
pozdro.