Dodaj do ulubionych

Jak policja węgierska reaguje na kradzież auta

IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 14:23
Zdarzyła mis się taka przygoda dwa tygodnie temu, w samym środku Budapesztu,
pod wzgórzem Budy przy wejściu do labiryntu z wystawą o wierzeniach
Madziarów z czasów zanim przyjęli chrześcijaństwo.

Zaparkowałem samochód, opłaciłem w parkomacie i poszedłem spojrzeć na miasto
ze wzgórza zamkowego. Wróciłem po 20 minutach, po samochodzie ani śladu.

Taksówka podrzuciła mnie na najbliższy posterunek policji.
Do policjantki dyżurnej odezwałem się po angielsku, nic nie zrozumiała, potem
po niemiecku, też nic.
Na szczęście usłyszał mnie jakiś oficer, który trochę rozumiał po angielsku,
na tyle, aby mu wyjasnić, że jestem z Polski i skradziono mi auto. Dał znak
ręką, że mam czekać na korytarzu.
Za chwilę inny oficer zawołał mnie i wręczył słuchawkę. Z drugiej strony
odezwała się Polka. Dzięki niej mogłem wyjaśnić oficerowi dyżurnemu, co się
stało, podać markę i numery samochodu. Myślałem, że natychmiast zawiadomią
patrole na mieście, ale nic z tych rzeczy. Uprzejma Polka wyjaśniła mi, że
trzeba spisać protokół, ale ona nie może przyjść na policję, że muszą
poszukać innego tłumacza. Zdążyłem jej powiedzieć, że może być z niemieckiego
albo angielskiego.
Za chwilę ponownie zawołali mnie do telefonu - po drugiej stronie była
tłumaczka z niemieckiego. Ponownie wyjasniłem jej co się stało. Przyszła za
około 20 minut i rozpoczęło sie spisywanie protokołu. Conajmniej godzinę.
Kiedy poprosiłem zdenerwowany oficera o szklankę wody, pokazał mi na toaletę
i powiedział łamanym niemieckim, że tam jest woda.
Po spisaniu protokołu, zapytałem tłumaczki, kiedy dadzą informację patrolom
na mieście. Oburzona odpowiedziała, abym ich nie pouczał, co mają robić, że
oni znają swoje procedury, że najpierw trzeba było spisać protokół. A
ponadto, jeśli do 5 minut nie złapią złodziei, to nie ma juz czego szukać, bo
auto jest już gdzieś schowane i rozbierane na części.

Wróciłem do hotelu przybity.
TDo domu trzeba było wracać pociągiem. Ale aby kupic bilet, musiałem wymienić
Euro na forinty.
Kiedy poprzedniego dnia chodziłem po centrum miasta, kantory oferowały około
252 forinty za Euro. W hotelu w recepckji dawali 230 forintów. Pomyślałem
więc, że zmienię na dworcu Keleti. Ale ... tutaj kolejna gorzkla piguła,
wszystkie kantory na Keleti dawały za 1 Euro 202 forinty.
Kiedy ma się dop odjazdu 20 minut, to się juz nie ma wyboru.

No cóż, bratankowie nie zawsze nas po bratersku traktują.

Jerzy


Obserwuj wątek
    • bawarczyk.pl Re: Jak policja węgierska reaguje na kradzież aut 05.11.03, 14:26
      Miales klasycznego pecha. Nikomu nie zycze takich wrazen. Teraz tylko trzymam
      kciuki za szybkie (i pelne) odszkodowanie. Pozdrawiam!
      • Gość: Jerzy Re: Jak policja węgierska reaguje na kradzież aut IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 14:36
        Dzięki za ciepłe słowa, ale niestety nie miałem autocasco, zatem zero
        odszkodowania. I tu jestem mądry, ale po szkodzie.
        Jeździłem tak, aby nikogo nie uszkodzić, parkowałem zawsze raczej w
        bezpiecznych miejscach i nie spodziewałem się, że na Węgrzech rąbną mi auto.
        Byłem nim, a wcześniej innym samochodem, kilkanaście razy na Ukrainie i zawsze
        wracałem bez zadrapania.

        Jerzy
        • stadox Re: Jak policja węgierska reaguje na kradzież aut 05.11.03, 15:17
          Współczuję...
          Jaki to był samochód (marka, model)? Na polskich numerach?

          pozdr.
          • Gość: Jerzy Re: Jak policja węgierska reaguje na kradzież aut IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 15:22
            stadox napisał:

            > Współczuję...
            > Jaki to był samochód (marka, model)? Na polskich numerach?
            >
            > pozdr.
            >

            VW Golf kombi 1,9 TD, dziewięciolatek na polskich numerach
            • stadox Re: Jak policja węgierska reaguje na kradzież aut 05.11.03, 16:28
              ....Miałem takie samo autko, rocznik 1995, z limitowanej wersji "Europe", 75
              KM.

              Widząc tytuł tego wątku spodziewałem sie raczej zachwytów nad skutecznością
              madziarskiej policji na tle nieudolności naszych stróżów prawa... A tutaj takie
              swojskie klimaty.
              Co do braku AC to może doda ci otuchy świadomość, że nie opłacając
              ubezpieczenia oszczędzałeś rocznie pewna sumę, która przez kilka lat stanowiła
              pewnie znaczną część wartosci rynkowej auta. :))

              pozdrawiam,
              • Gość: felek Re: Jak policja węgierska reaguje na kradzież aut IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 16:36
                a czy odpowiedzialność ubezpieczyciela autocasco obowiązuje za granicą, myślę
                że nie.
                • sandwich1 Re: Jak policja węgierska reaguje na kradzież aut 05.11.03, 16:48
                  Obowiązuje, ale nie wszędzie i nie od wszystkiego.
                • Gość: TRUSKAVA Re: Jak policja węgierska reaguje na kradzież aut IP: *.optimus.waw.pl 06.11.03, 08:14
                  Gość portalu: felek napisał(a):

                  > a czy odpowiedzialność ubezpieczyciela autocasco obowiązuje za granicą,
                  myślę
                  > że nie.

                  W złodziejskiej Hestii wykupując AC można wybrać opcję:
                  1. Ważne tylko na terenie Polski;
                  2. Ważne na terenie Europy (prawdopodobnie z wyłączeniem
                  kilku państw, np. Albanii) - opcja trochę droższa oczywiście.
                  Myślę, że w innych ubezpieczalniach moze byc podobnie.

                  Pozdr@wiam

                  TRUSKAVA
              • Gość: Jerzy A ile kosztuje auto casco w UE? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.03, 08:39
                stadox napisał:

                > ....Miałem takie samo autko, rocznik 1995, z limitowanej wersji "Europe", 75
                > KM.
                >
                > Widząc tytuł tego wątku spodziewałem sie raczej zachwytów nad skutecznością
                > madziarskiej policji na tle nieudolności naszych stróżów prawa... A tutaj
                takie
                > swojskie klimaty.

                Nie wiem jak reaguje nasza policja, ale ta w Budapeszcie zachowywała się tak,
                jak by chciała dać złodziejom czas na schowanie auta.


                > Co do braku AC to może doda ci otuchy świadomość, że nie opłacając
                > ubezpieczenia oszczędzałeś rocznie pewna sumę, która przez kilka lat
                stanowiła pewnie znaczną część wartosci rynkowej auta. :))
                >

                Fakt, jeździłem nim trzy lata, ale musiałbym jeździć jeszcze sporo lat, aby
                wartość autocasco się zwróciła.

                Drogie te nasze ubezpieczenia. Z tego powodu wielu ludzi jeździ bez autocasco
                (większość moich znajomych)
                Starają sięjeździć ostrożnie, aby nikogo nie uszkodzić, ale jeśli im auto
                ukradną, tracą wszystko.

                A ile wynosi autocasco np w Niemczech czyw Stanach.
                Czy po wejściu do Uni będzie można ubezpieczyć samochód np ubezpieczyciela
                niemieckiego?
                • Gość: Ryszard Re: A ile kosztuje auto casco w UE? IP: *.w81-53.abo.wanadoo.fr 06.11.03, 09:43
                  Ubezpieczenie z autocasco Ford focus tddi, 2001 rok we Francji: 433,15 Euro z
                  franszyza za udostepnienie samochodu kierowcy majacemu prawo jazdy krocej niz
                  2 lata. Pewna franszyza stosowana jest w stosunku do napraw : nie jest
                  zwracana suma do 20% wartosci rachunku (w przedziale od 100 do 300 Euro) Mozna
                  wykupic ubezpieczenie bez tych ograniczen, bedzie troche drozsze. pozdr.
                  Ryszard
                  • Gość: Jerzy Re: A ile kosztuje auto casco w UE? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.03, 11:42
                    Gość portalu: Ryszard napisał(a):

                    > Ubezpieczenie z autocasco Ford focus tddi, 2001 rok we Francji: 433,15 Euro z
                    > franszyza za udostepnienie samochodu kierowcy majacemu prawo jazdy krocej niz
                    > 2 lata. Pewna franszyza stosowana jest w stosunku do napraw : nie jest
                    > zwracana suma do 20% wartosci rachunku (w przedziale od 100 do 300 Euro)
                    Mozna
                    > wykupic ubezpieczenie bez tych ograniczen, bedzie troche drozsze. pozdr.
                    > Ryszard

                    Dzięki Ryszardzie,
                    Ciekaw jestem, jak to wygląda w innych krajach UE i czy my będziemy mogli się
                    tam ubezpieczać.
                    Może ktoś cos na ten temat wie?

                    Pozdrawiam
                    • Gość: GOSC do TRUSKAVY IP: *.um.katowice.pl 06.11.03, 12:18
                      czemu Hestia to dla CIebie zlodzieje? miales z nimi jakies klopoty? pytam, bo
                      zaslyszalem (nie tylko na tym forum) raczej pochlebne opinie...
                      • Gość: TRUSKAVA Re: do TRUSKAVY IP: *.optimus.waw.pl 06.11.03, 13:01
                        Gość portalu: GOSC napisał(a):

                        > czemu Hestia to dla CIebie zlodzieje? miales z nimi jakies klopoty? pytam,
                        bo
                        > zaslyszalem (nie tylko na tym forum) raczej pochlebne opinie...


                        Prywatnie nie miałem z nimi do czynienia. Służbowo zdarzyło mi się.
                        W poprzedniej firmie zajmowełem się tzw. "flotą".
                        Samochody mieliśmy ubezpieczone w PZU, a później w Hestii (za pośrednictwem
                        firmy brokerskiej).
                        W Hestii mocno opóźniali likwidację szkody (w przypadku szkody całkowitej),
                        zaniżali kosmicznie wartość samochodu w chwili wystąpienia szkody (Avensis
                        ubezpieczenona na 44 000 zł, po 40 dniach miała "dzwona" i wg Hestii w chwili
                        wystapienia szkody jej wartość to tylko 38 000). Dla odmiany w Hestii zawyżali
                        wartość "pozostałości" do nierealnych kwot.
                        Pozatym w warsztatach nasłuchałem się, że Hestia to najgorsza firma do
                        likwidowania szkód - może nie spotkali się jeszcze z Link4.
                        Prywatnie też kilku znajomych miało do czynienia z Hestią i w większości
                        narzekają na nią (w porównaniu z doswiadczeniami z innymi ubezpieczycielami).
                        No i to pokrótce tyle...

                        Pozdr@wiam

                        TRUSKAVA
                        • remo29 Re: do TRUSKAVY 06.11.03, 13:10
                          [...]
                          > zaniżali kosmicznie wartość samochodu [...]

                          Dziwisz się? Kupujesz auto za korzystne pieniądze, dajmy na to 40 tys., a w tym
                          czasie info-ekxpert i tego typu kosmiczne instytucje drukują katalog w którym
                          twoje 40-tysięczne auto warte jest 34... I potem takim gównianym katalogiem
                          macha ci przed nosem ubezpieczyciel czy urząd skarbowy i jesteś brany za
                          dupę...
                        • Gość: guest_of_honour Re: do TRUSKAVY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.03, 22:00
                          (w przypadku szkody całkowitej),
                          > zaniżali kosmicznie wartość samochodu w chwili
                          wystąpienia szkody (Avensis
                          > ubezpieczenona na 44 000 zł, po 40 dniach miała
                          "dzwona" i wg Hestii w chwili
                          > wystapienia szkody jej wartość to tylko 38 000). Dla
                          odmiany w Hestii zawyżali
                          > wartość "pozostałości" do nierealnych kwot.

                          Wszystkie firmy ubezpieczeniowe korzystają z tych samych
                          programów do wylicznia wart. rynkowej (Info-Ekspert) i do
                          wyliczania wart. naprawy (kosztorysowe-Audatex) odobnie
                          jak instytucje państwowe typu Skarbówka. Pamiętaj, że
                          samochód wyjeżdżając za bramę dilera traci juz na
                          wartości 10%, reszta zależy od czynników
                          eksploatacyjnych, np. od przebiegu. Z Twojej wypowiedzi
                          wynika że dotyczy to auta służbowego, który pewnie miał
                          sporo nastukane, to nie dziw się że jego wartość ostro
                          spadła.
                          • Gość: TRUSKAVA Re: do TRUSKAVY IP: *.optimus.waw.pl 07.11.03, 10:02
                            Gość portalu: guest_of_honour napisał(a):

                            > Wszystkie firmy ubezpieczeniowe korzystają z tych samych
                            > programów do wylicznia wart. rynkowej (Info-Ekspert) i do
                            > wyliczania wart. naprawy (kosztorysowe-Audatex) odobnie
                            > jak instytucje państwowe typu Skarbówka. Pamiętaj, że
                            > samochód wyjeżdżając za bramę dilera traci juz na
                            > wartości 10%, reszta zależy od czynników
                            > eksploatacyjnych, np. od przebiegu. Z Twojej wypowiedzi
                            > wynika że dotyczy to auta służbowego, który pewnie miał
                            > sporo nastukane, to nie dziw się że jego wartość ostro
                            > spadła.

                            Wszystko sie zgadza, ale:

                            1.
                            Faktycznie auta były służbowe, ale nie miały "duzo nastukane"
                            (jeździli nimi dyrektorzy itp., był to typowy dodatek do pensji)

                            2.
                            W chwili ubezpieczania, Hestia wiedziała, ze sa to auta słuzbowe, a jednak
                            nie przeszkadzało jej to w zainkasowaniu składki, jak za auto prywatne.
                            Dopiero przy wyliczaniu odszkodowania przypomnieli sobie, że to auto
                            służbowe.
                            Wszystko sprowadza się do różnicy dwóch wycen tego samego samochodu:
                            w chwili ubezpieczenia autka i w chwili wystąpienia szkody.
                            Między jedna a drugą wyceną minęło 1,5 miesiąca i autko przejechało
                            w tym czasie ok. 1 000 km. , a różnica w wartości wyniosła ok. 6 000 zł.

                            3.
                            Rozumiem, ze wszystkie firmy ubezpieczeniowe kombinują, jak orżnąć klienta,
                            ale w moim pojęciu Hestia "odrobinę" przegięła.
                            Dla przykładu w PZU (rok wcześniej), przy likwidacji szkody całkowitej
                            auto wartości ok. 48 000 w chwili ubezpieczenia zostało wycenione na 45 600
                            w chwili zaistnienia szkody (po 7 miesiącach i ok. 12 000 km).
                            Tylko, że faktycznie w PZU składki były wyższe.

                            Pozdr@wiam

                            TRUSKAVA
        • Gość: Jerzy Kara za bezpieczną jazdę? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.03, 14:06
          Nie mając auto casco,
          jeździłem szczególnie ostrożnie, aby nikogo nie uszkodzić.
          Przypuszczam, że większość kierowców, którzy nie mają autocasco stosują tę samą
          taktykę.
          Kiedy jednak auto zostaje skradzione, to tracimy za to, że chcemy bezpiecznie
          jeździć. Zero odszkodowania.

          Czy są jakieś statystyki, które mowiłyby o tym, czy kierowcy bez autocasco
          rzeczywiście jeżdżą bezpieczniej?

          Jerzy
          • Gość: sandwich Re: Kara za bezpieczną jazdę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 09:05
            To kup AC tylko od kradzieży i jeździj dalej bezpiecznie. Nie będziesz miał
            poczucia, że ktoś karze Cię za taką jazde.

            PZDRW
            • Gość: Jerzy Re: Kara za bezpieczną jazdę? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.03, 17:21
              Thanks a lot,
    • Gość: Jerzy Czy komuś skradziono samochód na Węgrzech IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.03, 11:44
      Rozmawiałem ze znajomym agentem ubezpieczeniowym na temat skradzionego auta.
      Powiedział, że miał klienta, któremu też skardziono auto. Nie tylko jemu.
      Pojechały cztery rodziny z Polski latem na Węgry. Nocowali gdzies na kampingu.
      Rano było tylko jedno auto. Trzy zostały skradzione. Do czwartego się włamali,
      ale nie uruchomili. Miał sekretne zabezpieczenie zapłonu.

      Inny znajomy opowiedział o koledze z pracy, któremu latem skradziono samochód
      na Węgrzech. Razem z żoną poszli na basen, rozebrani w stroje kąpielowe,
      rzeczy zostawili w samochodzie ... Gdy wrócili na parking, pozostało im ytlko
      to, co mieli na sobie.
      Żadne auto nie zostało odnalezione.
      Czy komuś jeszcze skradziono samochód na Węgrzech? Czy policja węgierska szuka
      skradzionych aut, czytylko spisuje protokoły o kradzieży a po dwóch miesiącach
      przesyła postanowienie i zaniechaniu poszukiwań?

      Jerzy
    • Gość: Jerzy Czy policja ma dane o samochodach skradzionych IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.04, 14:04
      Minęło już trzy miesiące od kradzieży mojego samochodu na Węgrzech. Policja
      węgierka prawdopodobnie jeszcze szuka mego auta bo na razie nie przesłali mi
      informacji o zakończeniu postępowania.

      Kilka dni temu przekraczałem granicę z Czechami i zapytałem polskie służby
      graniczne, czy maja w bazie danych informacje o samochodach skradzionych za
      granicą. Nie mieli. Czyli ktoś moim samochodem mógł spokojnie wjechać do Polski
      i być może zdążył je sprzedać na giełdzie, zanim policja węgierska
      poinformowała ich o kradzieży, jeśli w ogóle to zrobiła.

      Czy policja polska posiada w bazie danych informacje o samochodach skradzionych
      za granicą obywatelom polski?



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka