Dodaj do ulubionych

Przydupnik - jak zwalczać?

IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 18:40
Przyczepił mi się dzisiaj po zmierzchu jak rzep. Jechał za mną 20 kilometrów.
Przy 100-110 km/h trzymając odstęp 15-20 metrów. Sympatycznie, nie?

Nie wyprzedzał, chociaż mógł bez obaw. Ruch niewielki, jezdnia szeroka na 7
metrów, zakręty co 1,5-2 km. Mrugałem prawym kierunkowskazem, nie pomagało.
Zwalniałem, zwalniał. Trzymałem lekko wciśnięty hamulec przez 200-300 metrów.
Zwiększał dystans o 10-15 metrów i za chwilę znów lepił mi się do bagażnika.
Nie włączałem tylnego przeciwmgielnego, bo i tak by nie zrozumiał.
Ucieczka odpadała. Jeżdżąc Potworem pozbywam się przydupników dodając gazu.
Po 2 km z szybkością 130-140 km/h zwykle mam spokój. Dziś jechałem
Maleństwem. 53 konie, więc zgubić przydupnika byłoby trudno i bardziej
niebezpiecznie.
Jeszcze parę kilometrów, a zrobiłbym „numer ostateczny” – symulację ominięcia
wyimaginowanej przeszkody dostrzeżonej w ostatniej chwili.
Nie potrafię jechać spokojnie mając przydupnika za sobą. Wieczór, las, nisko
przelatujące sarenki. Wyobraźnia za bardzo mi pracuje. Ciekawe, co by
przydupnik zrobił, gdybym musiał awaryjnie hamować? Nacisnąłby guzik „Eject”?

Czy to Księżyc w pełni ma na ludzi dziwny wpływ?
A może jakiś po prostu jakiś psychol pobawił się moim kosztem?

Macie jakieś własne sposoby na przydupników?

P.S. Przydupnik nie wyglądał mi raczej na nieoznakowany radiowóz z
wideoradarem. Po kształcie świateł wyglądało to na Peugeota 206. Ale widując
wideoradarowców w akcji mam czasem wrażenie, że można byłoby im w 80 %
przypadków zarzucić, że zachowują się jak przydupnicy prowokując ludzi do
ostrzejszej jazdy. Jeśli ktoś chciałby się zabawić w sądzie, mając znajomego
dobrego adwokata, to mógłby być całkiem niezły argument przeciwko mandatowi.

Obserwuj wątek
    • Gość: Michal Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.telia.com 10.11.03, 18:57
      Mogl to byc facet po nieprzespanej nocy za kierownica,jest tak spiacy ze nie
      potrafi samodzielnie jechac tylko wlasnie na "przydupnika".Pzdr.Michal
      P.S Przydupnicy reaguja z opoznieniem okolo 1sekundy.Dlatego madrze postaspiles
      nie wykonuja awaryjnych hamowan.
      • Gość: verte Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.03, 19:04
        Gość portalu: Michal napisał(a):

        > Mogl to byc facet po nieprzespanej nocy za kierownica,jest tak spiacy ze nie
        > potrafi samodzielnie jechac tylko wlasnie na "przydupnika".Pzdr.Michal
        >


        Niestety raczej nie było tak jak piszesz.W Polsce tacy to plaga.Skąd się biorą
        i jakie mają motywację?Do odpowiedzi przydałaby się pomoc socjologa i
        psychiatry.

      • polam5 Re: Przydupnik - jak zwalczać? 10.11.03, 19:04
        Przy wiekszych predkosciach dobrze pracuje wlaczenie spryskiwaczy - woda leci
        ponad dachem na przednia szybe faceta, on probuje wlaczyc wycieraczki i szyba
        mu sie pieknie zamazuje. Nie ma wyboru musi zwolnic.
    • greenblack Lubisz filmy Lyncha? 10.11.03, 19:35
      "Lost Highway". Jeden z moich ulubionych filmów. Tam pokazano, jak rozprawiać
      się z siedzącymi na ogonie.

      Tutaj jest tylko wiele mówiący skrypt.

      EXT. MULHOLLAND DRIVE - DAY

      Mr. Eddy takes the big Pullman along the scenic Mulholland
      Drive - cruising smoothly. A silver-gray Infiniti is moving
      up fast behind the Mercedes.


      INT. MR. EDDY'S 600 PULLMAN - DAY

      Mr. Eddy looks into his rearview mirror.

      MR. EDDY
      Oh, shit... Is that what I think it is?

      Pete turns and looks back. A car is TAILGATING them, the
      silver-gray Infiniti. The two assistants in the backseat
      turn nonchalantly to take a look - then they return their
      look to Mr. Eddy.

      Mr. Eddy starts to take a slow burn - keeps looking at the
      Infiniti in the rearview mirror.

      The assistants look to one another take a deep breath.

      Mr. Eddy slows slightly and then keeps the Pullman steady at
      32 m.p.h. The Infiniti moves up ten feet behind the Pullman,
      and blows its horn.

      Mr. Eddy rolls down his window.

      The assistants are paying close attention - they buckle their
      seatbelts.

      Pete notices a tension in the car. He watches Mr. Eddy's
      face.

      Mr. Eddy pulls slightly to the right of the road, pastes a
      polite, courteous smile on his face, puts his left arm out
      the window and waves the Infiniti by.

      The Infiniti jets forward and swerves around the Pullman.
      When the cars are side by side, the irate DRIVER in the
      Infiniti gives Mr. Eddy "the bird" and flies past.

      CLOSE ON MR. EDDY'S RIGHT FOOT as it slams down on the gas
      pedal.

      The Pullman catapults forward toward the Infiniti.

      Pete is thrown back - he grabs on to the door handle and the
      seat for support.

      The Pullman gains on the Infiniti in a flash. The Infiniti
      tries to go faster, but Mr. Eddy's Pullman has much more
      power.

      MR. EDDY
      (clenched teeth)
      This is where power and mechanical
      excellence pays off.

      Mr. Eddy jams the Pullman into the back of the Infiniti and
      pushes it faster and faster along Mulholland. The Driver of
      the Infiniti tries to brake and blue-gray smoke streams out
      from beneath the Infiniti with a scream of burning rubber.

      At a turn, Mr. Eddy steers his massive Mercedes and the
      Infiniti ahead on a gut-wrenching path off the road, up a
      mountain and into a little glade of trees. Dust and brush
      fly everywhere.

      Mr. Eddy and his assistants leap from the Pullman and make
      for the Driver's side of the Infiniti.

      Mr. Eddy throws open the Infiniti's door and pulls the
      trembling and screaming Driver out like a rag doll.

      Mr. Eddy pulls out his .44 Ruger Blackhawk and pistol whips
      the Driver to the ground. He smashes the butt of his gun
      across the man's face, tearing a gash which starts to gush
      with blood.

      Mr. Eddy's assistants each draw .45's and point them at the
      Driver.

      Mr. Eddy, red-faced with anger, leans close to the man.

      MR. EDDY
      DON'T YOU EVER FUCKIN' TAILGATE.

      Mr. Eddy hits the Driver in the side of the head with his
      gun.

      MR. EDDY (CON'T)
      WHAT DID YOU SAY?

      DRIVER
      (scared shitless)
      I... I didn't say anything...

      ASSISTANT #1
      Tell him you won't tailgate.

      MR. EDDY
      EVER!!!!

      DRIVER
      I won't ever tailgate.

      MR. EDDY
      DO YOU KNOW HOW MANY FUCKIN' CAR LENGTHS
      IT TAKES TO STOP A CAR AT 35 M.P.H.?

      DRIVER
      No.

      MR. EDDY
      SIX FUCKIN' CAR LENGTHS... THAT'S ABOUT A
      HUNDRED AND SIX FUCKIN' FEET, MISTER!
      YOU WERE FOLLOWING TEN FEET BEHIND ME...
      IF I'D HAD TO STOP SUDDENLY, YOU WOULD
      HAVE HIT ME. I WANT YOU TO GET A
      DRIVER'S MANUAL, AND I WANT YOU TO STUDY
      THAT MOTHERFUCKER... AND I WANT YOU TO
      OBEY THE GOD DAMN RULES. FIFTY FUCKIN'
      THOUSAND PEOPLE WERE KILLED ON THE ROAD
      LAST YEAR.
      (hitting the driver once again
      - hard)
      CAUSE OF FUCKIN' ASSHOLES LIKE YOU.
      TELL ME YOU'RE GONNA GET A MANUAL.

      DRIVER
      I'll get a manual.
      (almost a whisper)
      and study it.

      MR. EDDY
      (kicking the man)
      FUCKIN' "A".

      Mr. Eddy and his assistants return to the Pullman - get in
      and slam their doors.

      Mr. Eddy throws the Pullman into reverse and pulls back off
      the hill onto Mulholland Drive. He eases the car into
      "drive" and leaves the crying and beaten tailgater behind.


      INT. MR. EDDY'S 600 PULLMAN - DAY

      Mr. Eddy rotates his neck - shaking out some adrenaline
      remnants. Pete is visibly shaken by what he has seen.

      MR. EDDY
      Sorry about that, Pete, but tailgating is
      one thing I can't tolerate.

      PETE
      I can see that.

      MR. EDDY
      I'll bet you know how many car lengths it
      takes to stop at... say 45 m.p.h.

      PETE
      Eight, nine car lengths. A hundred and
      sixty-two feet.

      MR. EDDY
      At sixty?

      PETE
      Fifteen car lengths. About two hundred
      and seventy feet.

      MR. EDDY
      (to his companions in the
      reariew)
      What'd I tell ya.

      Mr. Eddy smiles and they continue along their way.


      Pozdrawiam
    • Gość: TO JA Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.honeywell.com 10.11.03, 20:02
      Musisz wozic ze soba butle z acetylenem. W odpowiedniej chwili puszczasz
      acetylenowego "baka" i jak on w to wjedzie to mu sie pogna korbowody. Tak
      slyszalem ale w to nie wierze. Pozdrawiam
      P.S. zawsze mozesz w niego rzucic ta butla.
      • letalin Re: Przydupnik - jak zwalczać? 10.11.03, 20:30
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Musisz wozic ze soba butle z acetylenem. W odpowiedniej chwili puszczasz
        > acetylenowego "baka" i jak on w to wjedzie to mu sie pogna korbowody. Tak
        > slyszalem ale w to nie wierze. Pozdrawiam
        > P.S. zawsze mozesz w niego rzucic ta butla.

        Na jednym z pierwszych Bondów 007 był taki wynalazek do wytwarzania dymu
        wysuwający sie zza tablicy rejestracyjnej. Trochę dymu przed zakrętem, a potem
        on prosto, a ty już swobodny...Poza tym mozna poćwiczyć: Kto kogo. Jedziesz
        swoje i myślisz jak sie ten pajac wkurza , że nie ruszasz szybciej. W sumie
        kiedy jedziesz zgodnie z ograniczeniami to dlaczego miałby cię wyprzedzać? Ja
        próbuje spędzać natrętów włączając p/mgielne-mam je symetrycznie i dobrze
        działa, bo wyglądają jak światła hamulca.
        • Gość: TO JA Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.honeywell.com 10.11.03, 20:36
          A moze zamiast dymu mgielka olejowa? Kiedys jechalem za ciezarowka za ktora sie
          nie dalo jechac bo mial gdzies wyciek oleju i opaskudzal tych za nim taka
          mgielka na szybie. Pozdrowienia
    • asztet Re: Przydupnik - jak zwalczać? 10.11.03, 20:58
      A taki? Gówniarz jechał mi na zderzaku z jakąś blond-bździungwą kupioną za pół
      piwa. Jezdnia bez poboczy, z przeciwka jedzie tir. Ja mam kolesia w d... i
      koncentruje sie na wyminęciu z tirem. Ale kątem oka w lusterko, bo ten śmieć mi
      trąbi i zjeżdza na lewy pas cholera wie co on kombinuje - nawet jakby chciał
      wyprzedzać mnie, to i tak by wylądował pod tirem. Koleś potrąbił i wyprzedził
      jak już tir był z tyłu.

      Musiał być naćpany i pewnie mu się wydawało, że samolotem jakimś leci. W kazdym
      razie za takie numery powinna być natychmiastowa konfiskata pojazdu, a dupek
      powinien od tego momentu drałować na piechotę do PKS-u.
    • Gość: Radek Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: 209.176.38.* 10.11.03, 21:10
      > Nie włączałem tylnego przeciwmgielnego, bo i tak by nie zrozumiał.

      I to byl blad, ja zawsze wlaczam na chwile tylne przeciwmgielne w takim
      przypadku, ktore bardzo latwo pomylic ze swiatlami stopu (w wiekszosci aut) jak
      to nie pomaga to zostawiam wlaczone na dluzej, tylne przeciwmgielne daja dosyc
      mocno po oczach i wiekszosc ludzi albo odpuszca albo wyprzedza. Przy czym zeby
      bylo jasne, 20m przy 100-110 to akurat dla mnie nie jest siedzenie na dupie, i
      takie cos mi nie przeszkadza, ale czasem sie trafi klient ktory wisi 2-3metry
      za toba przy takiej i wiekszej predkosci i na takich stosuje tylne
      przeciwmgielne.
      • Gość: maxnie Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.03, 23:53
        Gość portalu: Radek napisał(a):

        > Przy czym zeby bylo jasne, 20m przy 100-110 to akurat dla mnie nie jest
        siedzenie na dupie, i
        > takie cos mi nie przeszkadza,

        chocby mial najepszy refleks to Ci wladuje w kufer jak ostrzej bedziesz musial
        przyhamowac przy 20 m odstepu i 100 km/h

        • Gość: Radek Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.tu.ok.cox.net 11.11.03, 15:22
          Przesadzasz, 20m to polowa dystansu jaki pokonuje samochod przy hamowaniu ze
          100km do 0, bez problemu jest tam rezerwa bezpieczenstwa.
          • Gość: maxnie Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 01:25
            Gość portalu: Radek napisał(a):

            > Przy czym zeby bylo jasne, 20m przy 100-110 to akurat dla mnie nie jest
            siedzenie na dupie, i
            > takie cos mi nie przeszkadza,

            > Przesadzasz, 20m to polowa dystansu jaki pokonuje samochod przy hamowaniu ze
            > 100km do 0, bez problemu jest tam rezerwa bezpieczenstwa.

            Nie obraz sie ale nie masz pojecia o czym mowisz.
            Na stronie www.cuoresportivo.pl/_mm/IKAR/sicuro/index3.shtml znalazlem
            m.in. taki tekst :
            "Na drogę zatrzymania pojazdu składa się odcinek przejechany od chwili
            zauważenia przeszkody przez kierowcę do chwili jego fizycznej reakcji
            (wciśnięcia pedału hamulca) oraz właściwa droga hamowania, w której zawiera się
            także czas technicznej reakcji samochodu, mijający od chwili wciśnięcia pedału
            do chwili osiągnięcia odpowiedniego ciśnienia płynu, a co za tym idzie, tarcia
            okładzin w samych hamulcach. Statystycznie przyjęto, że czas biologicznej
            reakcji kierowcy wynosi 1 sekundę - tyle potrzeba przeciętnemu, ale nie
            rozproszonemu kierowcy na rozpoczęcie awaryjnego hamowania.

            Każdy, kto ćwiczył w ośrodku doskonalenia kierowców na "refleksometrze" (kilka
            zapalających się nieregularnie kolorowych lampek, na niektóre z nich trzeba
            zareagować wciśnięciem imitacji pedału hamulca) i uzyskiwał czasy około 0,2
            sekundy, wydaje się, że zakładanie aż 1 s., to za dużo. Powinien jednak
            pamiętać, że sprawdzając się na tym urządzeniu, był w pełni przygotowany na to,
            co nastąpi. Nikt podczas dziesiątek i setek godzin jazdy nie jest w stanie
            utrzymać takiego poziomu koncentracji. Warto zresztą powołać się na autorytet
            Sobiesława Zasady, który w Szybkości bezpiecznej napisał to samo: "Można śmiało
            przyjąć, że bardzo dobry wynik, to 1 sekunda".

            Przy prędkości początkowej 100 km/h w czasie reakcji "biologicznej" pokonuje
            się dystans 28 metrów, a w "technicznym" czasie hamowania dobry, nowoczesny
            samochód klasy średniej przejeżdża około 42 m. Droga zatrzymania wynosi wówczas
            70 m. "
            Twierdzisz ze jazda z przydupnikiem w odstepie 20 m i z szybkoscia 100 km/h Ci
            nie przeszkadza, no to policzmy(przyjmujac zalozenia jak wyzej)
            Zaczynasz gwałtownie hamowac ( np.niespodziewana przeszkoda )i zatrzymasz sie
            po 42 m
            facet za toba reaguje po 1 s - w tym czasie jego samochod (przy 100 kmh/)
            przejedzie 28 m i nastepne 42 podczas hamowania
            razem potrzebuje 70 m do zatrzymania.
            Twoj staje po 42 m
            przydupnika staje po 70 m
            ale ze miales 20 m "przewagi" to zostaje mu jeszcze 50 m
            Czyli powinien zatrzymac sie 8 m dalej niz Twoj samochod - oczywiscie zatrzyma
            sie na Twoim zderzaku.
            Szybkosc z jaka Cie najedzie to 44 km/h.

            Wiem ze trudno w to uwierzyc ale to prawda - policz to sie przekonasz.
            I jeszcze jedno - gdyby zareagował 0.5 sec pozniej (co wcale nie takie
            wyjatkowe ) to przywali w Twoj samochod z szybkoscia 77 km/h












            • Gość: maxnie Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 01:53
              Sorry pomylka
              jest :
              I jeszcze jedno - gdyby zareagował 0.5 sec pozniej (co wcale nie takie
              wyjatkowe ) to przywali w Twoj samochod z szybkoscia 77 km/h
              powinno byc :
              I jeszcze jedno - gdyby zareagował 0.5 sec pozniej (co wcale nie takie
              wyjatkowe ) to przywali w Twoj samochod z szybkoscia 72 km/h
              • bocian4 Re: Przydupnik - jak zwalczać? 13.11.03, 11:21
                Gość portalu: maxnie napisał(a):

                > Sorry pomylka
                > jest :
                > I jeszcze jedno - gdyby zareagował 0.5 sec pozniej (co wcale nie takie
                > wyjatkowe ) to przywali w Twoj samochod z szybkoscia 77 km/h
                > powinno byc :
                > I jeszcze jedno - gdyby zareagował 0.5 sec pozniej (co wcale nie takie
                > wyjatkowe ) to przywali w Twoj samochod z szybkoscia 72 km/h

                Zgodził bym sie prawie ze wszystkim poza tym iż człowiek bez ćwiczeń może mieć
                czasy ponizej 0,5 sekundy. CO daje ponizej 14 metrów na reakcję i gwałtowne
                hamnowanie - a te 14 metrów mamy.
                Nie jest też prawdą zę jadąc za kims nei jesteśmy przygotowani na jego
                hamowanie - to był by absurd. Jadąc za kimś musisz być tak samo przygotowany
                na jego hamowanie jak siedząc na maszynie testujacej czas reakcji.

                Sam przydupnikiem ejstem bardzo rzadko - po prostu na ogoł denerwuje mnei jak
                inni sie biorą do wyprzedzania, a po drugie z za przydupnika mniej widać, co
                też mnei denerwuje bo nie czuje sie super bezpiecznie.
                Natomaist nie mam nic przeciwko posiadaniu przydupników (a to sie czesto
                zdarza). Oczywisćie nie takich co jadą 3 metry za mna bo takim albo zjezdzam
                (jesli jest gdzie) albo powoli zwalniam (w koncu nie o to chodzi by mi zrobil
                z bagaznika garaż), albo w ostatecznosci tylne przeciwmgielne.
                Pzdr
                • Gość: maxnie Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 15:56
                  > Gość portalu: maxnie napisał(a):

                  > Zgodził bym sie prawie ze wszystkim poza tym iż człowiek bez ćwiczeń może
                  > mieć
                  > czasy ponizej 0,5 sekundy.

                  Tez tak uwazam-przeciez ja nie napisalem ze 0.5s(przeczytaj moj poprzedni post)
                  Chodzi o 0.5 s wiecej ( czyli 1.5 s )niz przyjety do obliczen sredni czas
                  reakcji 1 s

                  > Nie jest też prawdą zę jadąc za kims nei jesteśmy przygotowani na jego
                  > hamowanie - to był by absurd. Jadąc za kimś musisz być tak samo przygotowany
                  > na jego hamowanie jak siedząc na maszynie testujacej czas reakcji.

                  Wyniki badan wskazuja jednak na co innego

                  " Każdy, kto ćwiczył w ośrodku doskonalenia kierowców
                  na "refleksometrze" ....i uzyskiwał czasy około 0,2 sekundy, wydaje się, że
                  zakładanie aż 1 s., to za dużo. Powinien jednak pamiętać, że sprawdzając się na
                  tym urządzeniu, był w pełni przygotowany na to, co nastąpi. Nikt podczas
                  dziesiątek i setek godzin jazdy nie jest w stanie utrzymać takiego poziomu
                  koncentracji. "
                  i
                  " Warto zresztą powołać się na autorytet Sobiesława Zasady, który w
                  Szybkości bezpiecznej napisał to samo: "Można śmiało przyjąć, że bardzo dobry
                  wynik, to 1 sekunda "

                  cytaty ze strony www.cuoresportivo.pl/_mm/IKAR/sicuro/index3.shtml

                  Wole wiec nie sprawdzac na sobie czy jadacy za mna 20 m przy szybkosci 100 km/h
                  ma refleks umozliwiajacy unikniecie wypadku.
                  Zdrowy rozsadek (i wyniki badan)nakazuje cos wrecz przeciwnego.
                  Jezeli komus to nie przeszkadza to jego sprawa,mozna sie jednak obawiac,ze
                  skoro tak uwaza (jadac jako pierwszy)to moze to robic tez jako "przydupnik" a
                  to juz jest stwarzanie zagrozenia.

                  pozdrawiam
                  maxnie
                  • Gość: Radek Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: 209.176.38.* 13.11.03, 17:05
                    Chodzi o to ze oczywiscie jak nagle bez powodu wdepniesz hamulec w podloge to
                    jadac za toba 20m moge nie zdarzyc i wjechac ci w tyl, ale jesli wyskoczy na
                    droge zwierze, cos sie bedzie dzialo przed nami na drodze czy cos w tym stylu,
                    bede przygotowany i zaczne hamowac w tym samym czasie lub wczesniej.
                    • Gość: maxnie Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 18:50
                      Gość portalu: Radek napisał(a):

                      > Chodzi o to ze oczywiscie jak nagle bez powodu wdepniesz hamulec w podloge to
                      > jadac za toba 20m moge nie zdarzyc i wjechac ci w tyl, ale jesli wyskoczy na
                      > droge zwierze, cos sie bedzie dzialo przed nami na drodze czy cos w tym
                      stylu,
                      > bede przygotowany i zaczne hamowac w tym samym czasie lub wczesniej.

                      Jakie znaczenie ma czy jest czy nie powodu naglego hamowania ?
                      Ja tam wole przewidywac najgorszy wariant - nie mam przeciez pewnosci czy ten z
                      tylu nie jest po kielichu ,ma dobry refleks czy nie,ma hamulce jak zyleta czy
                      potrzebuje 80 m na wyhamowanie z 100.
                      Stara zasada kierowcow mowi : trzymaj odstep ( w metrach )taki ile szybkosc (w
                      km/h).
                      Inna sprawa jak to zrobic kiedy ktos siedzi na ogonie.

                      pozdrawiam
                      maxnie

                      • Gość: Radek Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: 209.176.38.* 13.11.03, 18:56
                        > Jakie znaczenie ma czy jest czy nie powodu naglego hamowania ?
                        > Ja tam wole przewidywac najgorszy wariant - nie mam przeciez pewnosci czy ten
                        z

                        Takie ze jak jest powod to ja ten powod tez znam na ogol zanim gosc przedemna
                        zacznie hamowac i jestem na jego manewr przygotowany.

                        > Stara zasada kierowcow mowi : trzymaj odstep ( w metrach )taki ile szybkosc
                        (w
                        > km/h).
                        > Inna sprawa jak to zrobic kiedy ktos siedzi na ogonie.

                        Jak sobie chcesz, twoja sprawa, moze i lepiej ze taki odstep utrzymujesz,
                        chociaz ja uwazam ze 100 metrow czyli 25 dlugosci przecietnego samochodu przy
                        100 km/h to przesada.
                      • gaziarz odleglosc 2sekundy 13.11.03, 19:05
                        gdzies tak zalecaja na autostradzie (w Austrii chyba). Czyli przy 130km/h
                        trzeba jakies 36 metrow, a przy 100- 28m. I tyle wg mnie zupelnie wystarczy-
                        szczegolnie, jesli masz widocznosc przed poprzedzanym samochodem.
                        A jak trzymasz 100m, to zawsze sie ktos bedzie tam wciskal :(
                        • Gość: maxnie Re: odleglosc 2sekundy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 20:19
                          gaziarz napisał:

                          > gdzies tak zalecaja na autostradzie (w Austrii chyba). Czyli przy 130km/h
                          > trzeba jakies 36 metrow, a przy 100- 28m.

                          To sa wlasnie odleglosci jakie przejedzie samochod w 1 sec przy tych
                          predkosciach - pozwalaja tylko na zniwelowanie odstepu przy gwaltownym
                          hamowaniu do zera (stana na styk).Czyli absolutne min. przy zalozeniu ze ten z
                          tylu reaguje po 1 s ( dobra srednia)ze ma nie gorsze hamulce niz poprzedzajacy
                          samochod ze sie nie zagapi itd.
                          Kierowca powinien przeciez uwzgledniac rozne okolicznosci i sytuacje na drodze
                          nie tylko te brzegowe - a wiekszosc z nich nie pozwala na unikniecie zderzenia
                          przy tych odstepach.

                          > A jak trzymasz 100m, to zawsze sie ktos bedzie tam wciskal :(

                          Fakt - wiem ze nie zawsze mozna jechc jak sie chce ale mozna przynajmniej
                          probowac minimalizowac ryzyko.

                          pozdrawiam
                          maxnie


                          • gaziarz Re: odleglosc 2sekundy 13.11.03, 23:31
                            pomylilem sie.
                            Dwie sekundy sa zalecane, czyli te odleglosci razy dwa.
                            Przy 100km/h okolo 55 metrow.
                            Tu juz chyba reakcja i inne czynniki niekorzystne sa ok...
                            • Gość: maxnie Re: odleglosc 2sekundy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 00:29
                              gaziarz napisał:

                              > pomylilem sie.
                              > Dwie sekundy sa zalecane, czyli te odleglosci razy dwa.
                              > Przy 100km/h okolo 55 metrow.
                              > Tu juz chyba reakcja i inne czynniki niekorzystne sa ok...

                              a ja powinienem zerknac na tytul Twojego postu i byloby wszystko jasne
                              ale przynajmniej wyjasnilismy sobie to szczegolowo :D

                              pozdrawiam
                              maxnie
                • meriadok Re: Przydupnik - jak zwalczać? 14.11.03, 08:45
                  bocian4 napisał:

                  > Zgodził bym sie prawie ze wszystkim poza tym iż człowiek bez ćwiczeń może
                  mieć
                  > czasy ponizej 0,5 sekundy. CO daje ponizej 14 metrów na reakcję i gwałtowne
                  > hamnowanie - a te 14 metrów mamy.
                  > Nie jest też prawdą zę jadąc za kims nei jesteśmy przygotowani na jego
                  > hamowanie - to był by absurd. Jadąc za kimś musisz być tak samo przygotowany
                  > na jego hamowanie jak siedząc na maszynie testujacej czas reakcji.
                  Chodzi o to, że spoglądając np. w lusterko wsteczne i przenosząc wzrok do przodu
                  już jesteś na straconej pozycji gdy chodzi o czas poniżej 1s.
                  pzdr.
                  • bocian4 Re: Przydupnik - jak zwalczać? 14.11.03, 10:06
                    meriadok napisał:

                    > Chodzi o to, że spoglądając np. w lusterko wsteczne i przenosząc wzrok do
                    przod
                    > u
                    > już jesteś na straconej pozycji gdy chodzi o czas poniżej 1s.
                    > pzdr.

                    Nie wiem o co chodzi - wiem ze jak jadę sam to moja czujnosć spada (szybkosc
                    constant koło 100 km/h, pusta droga). JAk jadę za kimś, to mniej napewno
                    uważam na to co moze mi wyskoczyc na droge ale znacznie bardziej właśnei na
                    to czy facet przede mna nie hamuje. Przecież w końcu po to czasem sie za kimś
                    jezdzi zeby skoncentrować się głównie na jego swiatłach a nie na 150 innych
                    rzeczach. Tak mi się zdaje.
                    Człowiek niećwiczony moze mieć od 0,4 do ciut ponad 1 sekundę reakcje na
                    testerze. JAdąc za kimś taki dystans powinniśmy trzymać - czyli dla jednych
                    20 metrów jest jeszcze ok (wszak to 4 długości sporego samochodu), a inni
                    powinni zachować ciut większy.
                    Oczywiscie dystans 100 metrów na polskich drogach nie wchodzi w rachubę - po
                    pierwsze wszyscy by musiali jechać z identyczna szybkoscia a po drugie
                    przepustowość drogi by zmalała (co prawda wypadkowosc napewno też...
                    PZdr
            • Gość: Radek Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: 209.176.38.* 13.11.03, 16:54
              > Wiem ze trudno w to uwierzyc ale to prawda - policz to sie przekonasz.
              > I jeszcze jedno - gdyby zareagował 0.5 sec pozniej (co wcale nie takie
              > wyjatkowe ) to przywali w Twoj samochod z szybkoscia 77 km/h

              Wszystko to prawda, ale po pierwsze ile razy musiales sie na normalnej drodze
              ekspresowej lub autostradzie zatrzymac do zera?
              Po drugie, jak sie jedzie za kims 5 dlugosci auta to dobrze widac co sie dzieje
              przed samochodem za ktorym jedziemy i na poboczach, wiec mozemy odpowiendio
              wczesniej zdjac noge z gazu lub zaczac hamowac, a nawet jesli kierowca przed
              nami nas zaskocyzl co nie powinno miec miejsca zawsze mozna probowac samochod
              ominac. Powiem tak, jezdze juz z 10 lat natluklem moze z 200 tys km roznymi
              pojazdami, zdazyly mi sie kolizje, nigdy w takiej sytuacji jak opisujesz.
              Zupelnie co innego jak ktos ci praktycznie siedzi na tylnym zderzaku, 1-3 metry
              mialem juz takich debili za soba przy wiekszej predkosci niz 130-150km/h.
    • Gość: Scorsese Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.lodz.dialog.net.pl 10.11.03, 21:10
      Hmm zwolnienie tak do 60 km/h na chwile chyba rozwiazaloby sprawe...
      A taka to juz u nas cwaniacka moda, wiekszosc to tchorze ktoorzy jesli jada
      szybciej niz wolno to musza jechac za kims na frajer, w razie kontroli wpada
      ten pierwszy...
    • Gość: jużniezdesperow. Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.luszowice.sdi.tpnet.pl 10.11.03, 21:36
      ja też nie cierpię jak mam kogoś przyczepionego na ogonie , jak nie udaje mi
      się go zgubić (co niestety robię najpierw) , zatrzymuję się w pięknym miejscu
      na moment (unikam w ten sposób niebezpiecznych sytuacji) i podziwiam
      krajobraz...

      szerokiej i bezpiecznej drogi , bez... przydupników



      • Gość: TO JA Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.honeywell.com 10.11.03, 21:45
        A co zrobisz jak on (oni) tez stana w tym pieknym miejscu? W USA policja zaleca
        zjechac do jakiegos ruchliwego miejsca jak stacja benzynowa, fast food albo cos
        takiego a najlepiej posterunek policji. Nigdy nie wiesz co siedzi w glowie
        idioty i lepiej stracic troche czasu niz cos wiecej. To jest rada dla autora
        tego postu. Pozdrowienia
        • Gość: jużniezdesperowana Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.luszowice.sdi.tpnet.pl 12.11.03, 00:53
          wiesz , na szczęście nie zdarzyło mi sie jeszcze , aby "przyczepnik"
          zatrzymał się "w pieknym miejscu"

          ale dzięki za przestrogę , faktycznie byłam nieostrożna...
    • Gość: Sven Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 22:06
      Jak juz nic nie pomaga to wysylam za siebie spora mgielke ze spryskiwacza, a
      sekunde potem wciskam lekko hamulec. Czlowiek pochloniety oczyszczaniem
      zamazanej szyby widzi swiatla stopu i odruchowo depcze w pedal. Zwykle skutkuje.
      Takze na natretnych Wlochow.

      Pozdrawiam
      • Gość: Michal Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.telia.com 11.11.03, 04:29
        Najprosciej ,to zatrzymac sie ale powoli tak aby mial czas miejsce na
        wyhamowanie,lub skrecic.Jezeli On zrobi tosamo no wtedy wiemy ze to nie
        przydupnik.Pzdr.Michal
    • Gość: Mariusz Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 08:48
      Sprawdzałeś, nie była to żona ani teściowa? Pozdr.
    • Gość: lupo Puszczac do przodu niech sobie jedzie ! IP: 141.39.41.* 11.11.03, 10:41
      Ja takich ludzi bez wyobrazni po prostu puszczam do przodu.

      Przy pierwszej okazji zwalniam spokojnie tak, aby
      przydupnikowi wydawalo sie , ze poddalem sie jego
      wspanialej technice jazdy, dzieki czemu dumny tuman
      wali do przodu juz sam. A ja mam swiety spokoj.
      To jedyne lekarstwo na kierowcow - tumanow.

      pzdr,
      lupo

    • Gość: marek Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.wprost.pl 11.11.03, 11:38
      A ja tam... jeżdżę na przydupnika, ale tylko nocną porą,
      na drugo, trzeciorzędnych drogach, na których w miarę
      regularnie cos nadjeżdża z naprzeciwka, nie ma
      narysowanej lini środkowej, ani bocznych..., a drogą
      lubią jeździć nieoświetleni rowerzyści itd. ponieważ:

      1. utrzymując się w odległości 30-50 metrów przy
      prędkości 90 km/h plus minus 10km/h widzę drogę do
      poprzedającego mnie auta i jeszcze kolejne 40 metrów
      przed tym autem (mozliwość dostrzeżenia rowerzysty ,
      pieszego)
      2. Ja też chcę jechać 90 km/h w tym samym kierunku, a
      wyprzedzać na takiej drodzę nie chcę bo:
      a) z przeciwka może jechać nieoświetlny pijany rowerzysta
      itp. poza tym droga jest wąska, ma pobocza wg polskiego
      standardu tzn. co kawałek wyrwa, wysokie, miękkie pobocze
      itp.
      3. A jak temu gościowi przede mną się nie podoba, że musi
      ponosić większe trudy jazdy nocą to niech się zatrzymana
      1 minutę i już... znajdę sobie innego prowadzącego, który
      będzie jechał w tym samym kierunku i nie będzie chciał
      pędzić z nadmierną prędkością...

      • Gość: lupo Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: 141.39.41.* 11.11.03, 11:57
        Marku, czy ja Cie czasem ostatnio nie puszczalem
        do przodu ?

        pzdr,
        lupo
        • Gość: Marek Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.wprost.pl 11.11.03, 12:22
          Gość portalu: lupo napisał(a):

          > Marku, czy ja Cie czasem ostatnio nie puszczalem
          > do przodu ?
          >
          > pzdr,
          > lupo

          pewno nie...
          wielu przydupników jest nimi z powodów, o których powyżej
          napisałem...
          • gaziarz Re: Przydupnik - jak zwalczać? 11.11.03, 14:16
            Jesli ucieczka nie pomaga, zwalnianie tez nie to:
            Na ruchliwej drodze czaje sie do wyprzedzania w takim momencie, zebym tylko ja
            zdazyl. Jesli koles zostanie za ciezarowka jadaca 80, to mam duze szanse na
            ucieczke.
            Druga metoda- zwalniam i maksymalnie ulatwiam manewr wypredzania. Jesli koles
            nie korzysta- zwalniam BARDZO na srodku drogi... Dalszy rozwoj wydarzen zalezy
            od sytuacji.
            Na pustej drodze jest manewr ostateczny: hamulec podloga, uwazna obserwcja w
            lusterku i jak kolesiowi jest juz bardzo goraco (po pol sekundzie)-
            odpuszczenie. Nienawidze jednak, jak ktos tak ze mna walczy, jesli zbieram sie
            do wyprzedzania (dojezdzam blisko na rozpedzie z daleka planujac manewr- czekam
            tylko na wyminiecie pojeduynczego auta z naprzeciwka). Sa tacy, co nie moga
            przezyc nawet 15sek z kims na zderzaku.

            A swoja droga, jak jeszcze mialem czarnego merca z ciemnymi szybami (nie
            workami, bo to nie byly folie- i nawet nie wiem co) mialem sytuacje, gdy
            kolesie cos tam ze mna w polonezie na swiatla walczyli. Przyhamowalem- reakcja
            byla paniczna. Wiec zaczelo mnie to na tyle bawic, ze sie wrecz zatrzymalem-
            ciemno, pusta droga, ja sam (tago nie widac) ich czterech. Chlopaki zwiewali ze
            150 metrow tylem, potem zawrocili.
            I po przydupnikach... A w ogole ciemne szyby to niezla na nich metoda, bo nie
            czuja sie bezpiecznie, jesli nie moga obserwowac drogi przed poprzedzajacym
            pojazdem
            • mejson.e5 Planowanie 12.11.03, 00:17
              " Nienawidze jednak, jak ktos tak ze mna walczy, jesli zbieram sie
              do wyprzedzania (dojezdzam blisko na rozpedzie z daleka planujac manewr- czekam
              tylko na wyminiecie pojeduynczego auta z naprzeciwka). Sa tacy, co nie moga
              przezyc nawet 15sek z kims na zderzaku. "

              Znakomita to rzecz - planować wyprzedzanie z daleka i dojeżdżać do poprzednika
              już rozpędzonym a nie rozpędzającym się.
              Skraca to manewr z kilkunastu sekund do zaledwie kilku i to nawet przy
              niedostatku mocy silnika.
              Ale..

              Za dużo ryzykujesz, gaziarz, jeśli wisisz na zderzaku poprzednika przez 15
              sekund.
              To cholernie długo!
              Przez ten czas przejedziesz 375 metrów przy 90/godz.
              A ile saren, psów, dziur i innych atrakcji można spotkać na takim odcinku drogi?
              Ja też nie wiem.

              Sztuki "planowanego" wyprzedzania nauczyłem się kilkanaście lat temu, gdy
              zmuszony byłem jeździć maluchem - tam liczył się każdy szczegół - nie tylko
              prędkość, nachylenie drogi, ale nawet, kurde, siła i kierunek wiatru.
              Dokładne obliczenie momentu wymijania samochodu z przeciwka, pozwalało zbliżyć
              się do poprzednika w tym własnie momencie, i wyskoczyć mu zza pleców w
              odlaegłości ok. 20 metrów z pewną nadwyżką prędkości.

              Tylko, że wtedy samochody nie jeździły 150 poza autostradą, a teraz nierzadko...
              Teraz maluchem chyba nie dałbym rady.

              A na słynnych Przy(c)upników najlepszą metodą jest przepisowa prędkość.
              Gwarantuję - żaden szatan tego długo nie zdzierży - popędzi szukać słabszego
              nerwowo.

              A "fałszywe" hamowanie chama tylko rozjuszy - następnym razem już nam nie
              uwierzy, że naprawdę hamujemy i nie (za)CHAMUJE!
              Jak straszyć stopem, to naprawdę zwolnić a nie uodparniać na czerwone światło.

              Wyluzujcie, bo jeśli wprowadzicie w życie parę tych cudownych pomysłów, jak
              zasłona dymna, plama oleju, to ktoś może stracić życie, a Wy - czyste sumienie.

              A metodę Mr Eddy'ego powinni wbijać na kursach nauki jazdy:
              DON'T YOU EVER FUCKIN' TAILGATE!
              (nie masz wersji rosyjskiej, greenblack?)

              Pozdrawiam i szerokiej drogi!

              Mejson


    • Gość: 130rapid Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.03, 14:29
      Metoda a la David Lynch podoba mi się najbardziej.
      Szkoda tylko, że trochę mało użyteczna...
      • Gość: Polonus Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.dyn.optonline.net 11.11.03, 17:11
        Wszystko zalezy od samochodu jaki masz i od fantazji w danym momencie.Ja mam
        duzy mocny samochod z ciemnymi szybami z tylu,wiec nie widac ile osob siedzi w
        srodku i czy nie przypadkiem po 190cm wzwyz z glowami na jezyka:).Mozna zaczac
        delikatnie 1.dajesz kierunek w prawo robisz miejsce na wyprzedzanie i lekko
        zwalniasz nie pomaga? 2. Dajesz w deche i uciekasz kilka kilometrow-rzadko
        zdaje egzamin jezli ON tez ma dobry samochod. 3. Zjezdzasz na stacje benzynowa
        na kawke :) i sie relaksujesz. OSTATECZNOSC 4. szczegolnie jak masz hak z
        tylu jak ci siedzi bardzo blisko naciskasz na pol sekundy na chamulec tak zeby
        prawie na ciebie najechal-zreguly wystraszaja sie i albo wyprzedzaja albo
        trzymaja dystans. 5 zwalniasz otwierasz okno,wyciagasz spluwe i strzelasz mu
        w chlodnice-zawsze zdaje egzamin :)
    • Gość: marcinc3 Re: Przydupnik - jak zwalczać? od marcina IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.11.03, 17:19
      ja raczej jezdze szypko i to do mnie sie przyczepiaja ale jezeli jade z czyms
      lub z kims nie tak to jade komus na ogonie jak nie mam pilota a jezeli ktos
      traktuje mnie jak przydupnika i tak traktuje tzn hamuje wlacza przeciwmglowe
      itp to nie napisze co robie z takim gosciem to karalne ale nie zycze nikomu
      mnie spotkac ma drodze i potraktowasc jak frajera
      • Gość: koles Re: Przydupnik - jak zwalczać? od marcina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.03, 18:13
        Przestan belkotac i napisz cos, co sie trzyma kupy....
        • Gość: marcinc3 Re: Przydupnik - jak zwalczać? od marcina IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.11.03, 18:17
          po co sie dusisz porzeczytaj to moze zrozumies o co mi chodzi mama ci czytala
          chyba za szybko
          • Gość: a Re: Przydupnik - jak zwalczać? od marcina IP: *.acn.waw.pl 13.11.03, 10:48
            MORDA W KUBEŁ I NIE BULGOTAĆ
    • wrona52 Re: Przydupnik - jak zwalczać? 11.11.03, 20:24
      Po prostu: trzeba dać maksymalnie do przodu i po zawodniku "na gazie". Jest
      dobre przy pełnym koncie punktowym, normalnie w zasadzie za mną nie zdążają.
    • undercover_brother Re: Przydupnik - jak zwalczać? 12.11.03, 00:46
      To ja moze tak troszke inaczej... napisze jak kiedys jechalem 'na przydupnika' za... hehe no zgadujcie :). Za Neoplanem. Tak, tak - autokar marki Neoplan. Jechal pusty. Ja jechalem do Wroclawia przez Olawe. W Olawie wlasnie na jednym skrzyzowaniu wjechal za mnie ow autokar. Moj dziadzius ma 22 latka i skrzynie 4, wiec nigdy nie mecze go bardziej niz do 100. Czasem przy wyprzedzaniu do 130, jesli trzeba. Tuz za Olawa (w zasadzie to jeszcze na terenie zabudowanym), ku mojemu zdziwieniu, autokar przeszedl kolo mnie jak kolo furmanki. A mnie sie zawsze wydawalo, ze oni nie jezdza szybciej niz 90 do 100. Postanowilem jechac za nim, zeby zobaczyc czy bedzie gonil. Okazalo sie, ze musialem dobrze podeptac swojego staruszka, zeby Neoplanowi dotrzymac tempa. Koles odstawial takie wyprzedzania, ze gdybym caly czas chcial jechac w niewielkiej odleglosci (w granicach 50m), to w polowie przypadkow wychodzilbym na czolowe. Jeszcze nie widzialem, zeby na takiej drodze (bo odcinek miedzy Olawa a Wrockiem to nie autostrada) ktos tak gonil autokarem. Normalnie nie lubie jezdzic za kims, bo mnie to denerwuje. Wiadomo - kazdy ma troche inny styl jazdy (np. koles przede mna zmusza mnie do hamowania w momentach, kiedy ja normalnie nie hamuje itp.), wiec taka jazda mnie meczy. Wtedy wyprzedzam przy pierwszej mozliwej okazji (choc z reguly to ja jestem wyprzedzany, bo jak juz wspomnialem nie przemeczam swego 'bolidu'). Tym razem jednak musialem kolesia gonic, zeby sie za nim utrzymac. Chcialem zobaczyc czy caly czas tak bedzie jechal. Tak bylo - przez caly wspomniany odcinek cisnal dobrze jak na autokar. Do tego stopnia, ze po wjechaniu do Wroclawia zwyczjnie mi uciekl. Wyprzedzil tak, ze malo nie skasowal aut jadacych z przeciwka i pogonil tak, ze juz nie chcialem sie dowiadywac jak szybko mozna jechac autokarem na terenie miasta.
      • remo29 Re: Przydupnik - jak zwalczać? 13.11.03, 13:22
        undercover_brother napisał:

        > To ja moze tak troszke inaczej... napisze jak kiedys jechalem 'na
        przydupnika'
        > za... hehe no zgadujcie :). Za Neoplanem. [...]

        Jadąc kiedyś też w dolnośląskiem (okolice Dzierżoniowa) widziałem TIRa F-1.
        Gościu jechał samym ciągnikiem (volvo, albo iveco - nie pamietam dokładnie) na
        bardzo krętych i usianych na poboczu drzewami zakrętach. Co ten koleś grzał!
        Nie mogłem go dogonić - w zakręty wchodził ponad 80 km/h, w zakręty - dodam - w
        które bałbym się wjechać 60! Oczywiście życie mi miłe - nie ścigałem się z nim,
        puściłem przodem. Jako tubylec znał pewnie każdy zakręt...
    • Gość: Z^2 Re: Przydupnik - jak zwalczać? IP: *.iung.pulawy.pl / *.iung.pulawy.pl 13.11.03, 12:41
      Niemal regułą jest, że auto wyprzedzane jedzie na światłach mijania i jak można
      bezpiecznie w takiej sytuacji wyprzedzać. Jedynym wyjściem jest jazda na rzepa.
      W tym miejscu prośba do wyprzedzanych, by raczyli oświetlać drogę nie tylko
      sobie ale i wyprzedzającemu.
      Pozdrawiam
      Z^2
    • remo29 Re: Przydupnik - jak zwalczać? 13.11.03, 13:10
      Sposób: ustawiasz prawą dyszę spryskiwacza szyb tak, że leje wyyyysooookooo
      ponad twoim dachem wprost na tego tumana z tyłu. Tylko pamiętaj - nie używaj
      tego w korku lub na światłach :)
      • Gość: lupo A skunksem go ! IP: 141.39.41.* 13.11.03, 13:43
        Proponuje zamontowac z tylu samochodu dysze
        wyrzucajaca po nacisnieciu przycisku
        WYDZIELINE SKUNKSA amerykanskiego.

        Nikt tego nie wytrzyma, nawet najzagorzalszy przydupnik.

        pzdr,
        lupo

        • Gość: TO JA Re: A skunksem go ! IP: *.honeywell.com 13.11.03, 16:33
          Moze nie dzialac na wszystkich. Sporo ludzi, m.in. ja, nie uwaza tego za az
          takie straszne. To przypomina zapach zaraz po otworzeniu piwa Heineken, tylko
          skoncentrowane tysiac razy. Bywaja gorsze zapachy jak na przyklad....
          • Gość: lupo Re: A skunksem go ! IP: 141.39.41.* 13.11.03, 17:03
            No tak, jest wielu tak "zahartowanych"
            spalinami , ze skunksa nie poczuja,
            nawet gdyby on im dal po oczach ....

            pzdr,
            lupo
    • Gość: sowa Trochę ryzykancki sposób ... IP: *.pke.pl 14.11.03, 08:53
      Osobiście także nie lubię, kiedy ktoś dosłownie "wisi" mi na tylnym zderzaku.
      Jeżeli zwykłe zwolnienie czy tez zjazd na prawo nie pomagają stosuję taką
      trochę ryzykancką metodę... Lewą nogą naciskam bardzo delikatnie! pedał
      hamulca. Tylko po to, żeby zapaliły się światła stopu. Równocześnie prawą nogą
      naciskam pedał gazu. Efekt jest niesamowity, bo dystans między samochodami
      momentalnie się zwiększa. Najczęściej powtórne wykonanie tego manewru
      skutecznie pomaga. Ostrzegam, że trzeba przy tym niezmiernie uważać i upewnić
      się przedtem, że na drodze przed nami nie ma szans na jakąś "niespodziankę".
      Działa to jednak bardzo skutecznie. Pozdrawiam
      • mejson.e5 Re: Trochę ryzykancki sposób ... 14.11.03, 10:59
        Udając hamowanie, możemy Przycupnika uodpornić na nasze światło stop i następne
        hamowanie uzna za podpuchę i może nie zareagować! Czym to grozi. to wszyscy
        wiedzą.
        Uważam, że trzeba naprawdę zahamować, z wyczuciem, by facet nie splądrował nam
        bagaznika zderzakiem, ale naprawdę zwolnić. Jeśli zwolnimy do przepisowej
        prędkości i zbliżymy się do krawędzi pasa, to facetowi się znudzi i powinien
        pojechać do przodu.
        Nie zapominajmy patrzeć na kilka samochodów do przodu, by nie być zmuszonym do
        nagłego hamowania. Na sprawne za(c)hamowanie przycupnika raczej bym nie
        liczył...

        Pozdrawiam,
        Mejson

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka