andrzejmat
31.03.09, 08:22
Witam
Odgrzebałem ten stary wątek, bo miałem ostatnio takie oto zabawne
przeżycie.
Na trasie Olsztyn - Pasym - Szczytno (kto zna, to wie że to bardzo
mazurska droga) podróżowałem na tylnym siedzeniu banalnego ale
markowego samochodu, na prawym fotelu świetnie te trasę znająca
olsztynianka - ale za kierownicą siedział rajdowy 'mistrz' X o
znanym chyba nam wszystkim nazwisku. PROWADZIŁ ostrożnie, płynnie,
pani cała droge z powodzeniem mogła posługiwać sie laptopem, bo czas
naglił.
Droga powrotna po 2 godzinach, tym razem X już nie ma, ale ten sam
samochód, ta sama pani, juz bez laptopa - no ale za kierownicą -ja.
Po dojechaniu do Olsztyna powiedziała ta pani coś w tym rodzaju;
'no, że X tak jechał, to nawet się nie dziwię. Ale z paaanem
tak saaaamo, to ci dooopiero (tu dodam, że ani moje nazwisko ani
wiek podeszły nie mogły nic pozytywnego sugerować.) 'Ja tu z mężem
od lat jeżdże, on taaaki ostrożny, wy jechaliście dwa razy szybciej
i nic sie nie bałam, nawet przez sekundę, a po jeździe z nim to
jestem zawsze spocona ze strachu'
Coś chrzanisz babo, chcesz sie posrednio przymilkic temu X,
pomyślałem.
No i dzień potem - pech, znowu ta trasa, tym razem ja tylko z tym
mężem za kólkiem. Jechał niby ostroznie, że dwa razy wolniej to
oczywiście przesada, ale wlókł sie, fakt. Ale on KIEROWAŁ w stylu i
sposobie tu przez niektórych opiewanym. Tez sie, cholera, jak ta
jejmośc spociłam.
Dodam dla jasności, że ani 'X' ani ja nie popisywalismy się,
nie 'cielismy' na potegę zakretów chcąc zabijac niewinnych, my
zwyczajnie PROWADZILISMY, a nie 'kierowalismy' "bezpiecznie" zgodnie
z urojonymi zasadami wymyslonymi przez zapalonych 'ekologów'
drogowych. A ten 'bezpieczny' na niedługiej wszak trasie
doprowadził do dwóch autentycznie groźnych w mojej ocenie sytuacji,
nie licząc nawet tego, że gdyby tam był rejestrator przyspieszeń, to
z cała pewnościa ich sredniokwadratowa wartość (szczegółnie
przyspieszeń poprzecznych) byłaby znacząco większa przy tej
jego 'bezpiecznej' jeździe.
To by było na tyle.
Pzdr.
A