akodo78
16.05.09, 16:55
Dlaczego Common Rail na zimnym silniku tak śmiesznie grzechocze gdy mocniej
przyspieszam? Skąd w ogóle bierze się głośniejsza praca diesla gdy silnik jest
zimny?
Staram się zawsze jechać delikatniej zanim silnik się rozgrzeje do swojej
temp. pracy ale tu też mam pytanie o jakieś bardziej precyzyjne określenie co
znaczy zalecane lakoniczne "delikatniejsze przyspieszanie"?
Ja staram się nie przekraczać 2000-2200 rpm na zimnym silniku, o to chodzi?
Czy o to, aby może nie zmieniać tych obrotów gwałtownie bo może być to
szkodliwe nawet w tym niskim zakresie obrotów? Czy raczej powinno się jechać
ze stałymi obrotami?
Pytam bo mieszkam 500m od wjazdu na autostradę i często wjeżdżam tam prosto z
domu kilka minut po odpaleniu auta no i przyspieszam do tych 100-120 km/h i
tak jadę przez kilka km na 5. biegu (ok 2200rpm) a wskaźnik pokazuje już
silnik rozgrzany do właściwej temp. ale coś mi się wydaje że w tym przypadku
temp. płynu chłodzącego nie odzwierciedla właściwej już temp. silnika. A może
się mylę?
O co w ogóle chodzi? O rozgrzanie silnika czy może to turbosprężarka powinna
się stopniowo rozgrzewać?
Nie spędza mi to snu z powiek ale ciekawi mnie co precyzyjnie należało by
uznać za optymalną jazdę na zimnym silniku.
Aha, chodzi o Fordowski 1.8 TDCI 115KM