Dodaj do ulubionych

"Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa

11.12.03, 10:38
Dobre :)
twojemiasto.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,1819590.html
Obserwuj wątek
    • Gość: ron Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 11:07
      troche to wnerwiające gdy kupujesz woz za grube pieniądze a on sie psuje jak
      jakis tani chłam.
      moj znajomy mial podobny problem z mondeo chyba z pol roku go naprawiali i nie
      potrafili a on tylko odbieral woz i go zawozil spowrotem.
      w tym czasie on kupil sobie jakiegos grata bo nie mial samochodu (bo u dealów
      zastepczymi jezdzą tylko pracownicy:)
      i tym gratem(golf I) przejezdzil 20000 kilometrow i nic !!:))))
      to musi byc deprymujące
      pzdr
      • remo29 Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa 11.12.03, 11:17
        U mnie w firmie jest podobnie z laguną. Kosztowała wprawdzie nie 300 a 120tys.,
        ale zawsze jest to niemało. I stoi co jakiś czas w serwisie, a jej rolę
        przejmuje prawie 10-letnia toyota z nabitymi 300kkm :)
    • mejson.e5 Klasa 11.12.03, 11:21
      Do sprzedaży samochodów z klasą, potrzebna też jest klasa całego systemu -
      sprzedaży, serwisowania i pomocy.
      To żenujące, w jakim stylu w wielu serwisach traktuje się klientów. Nic
      dziwnego, że podobno klient toyoty pozostaje wierny tej marce - tam (podobno)
      klienta traktuje się wzorowo.

      Słyszałem, wcale nie anegdotę, na temat awarii Bentleya, gdzieś w szczerym polu
      w Anglii. Po telfonie, w ciągu pół godziny nadleciał śmigłowiec z serwisem,
      naprawiono w ciągu pół godziny i odleciano.
      Kiedy długo nie nadchodził rachunek za naprawę, klient wykonal telefon do
      serwisu.
      Przedstawiciel Bentleya zaprzeczył, że taka usługa miała miejsce.
      "To niemożliwe!. Nasze samochody się nie psują!"

      Ale do tego trzeba mieć klasę.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      • Gość: Kierowiec Braki klasy (tej z S) IP: 212.6.124.* 11.12.03, 12:48
        mejson.e5 napisał:

        > Słyszałem, wcale nie anegdotę, na temat awarii Bentleya, gdzieś w szczerym
        > polu w Anglii.

        Masz racje. To nie jest anegdota. To tzw. wspolczesny mit. Podsycany umiejetnie
        przez odpowiednie dzialy marketingu.

        W pierwotnej wersji byl to Rolls Royce, ktoremu urwala sie poloska w Alpach (w
        innej wersji na Saharze).

        No i odpowiedz pozniej brzmiala "W Rolls Royce poloski sie nie urywaja".

        Do podobnych naleza mity o 100 % recznej robocie w zakladach Rolls Royce, czy o
        wycinaniu resorow piorowych z litego bloku stali (zamiast giecia plaskownikow).

        A jak dalece dane marki sie nie psuja widac moze najlepiej na kontrascie miedzy
        pietnasto..dwudziestoletnia S-Klasse, a podobnym R-R.

        Wycieki wszystkich posiadanych cieczy eksploatacyjnych z wszystkich fizycznie
        mozliwych miejsc, padajace regularnie regulatory luzow zaworowych (po 300 kilka
        EUR ZA SZTUKE plus robocizna (a potrzebujesz takich 16 albo 24 na silnik)),
        PEKNIECIA ZMECZENIOWE (!) karoserii (!!) etc etc.

        Nie to, ze Mercedes, ale kazda srednia ciezarowka jest o niebo
        dlugowieczniejsza i niezawodniejsza od cudow z Crewe. I ma po dwudziestu latach
        znacznie mniejsza strate wartosci ;-)

        POzdr.

        K.
        • Gość: Mejson R-R sCrewe-ił IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.03, 22:52
          Mit?
          Ale jaki skuteczny!

          Pewnie dlatego tak działa, bo dotyczy garstki użytkowników takich, którzy
          często nie wiedzą ile wydają na utrzymanie auta, bo od tego mają szoferów i
          administratorów.
          A sami nie logują się na fora, takie jak to, by podzielić się uwagami o
          użytkowaniu samochodu.

          Dzięki za tak niezwykłe dane, Kierowiec. Po dłuższym namyśle nie zostanę
          klientem firmy z Crewe(?).

          Pozdrawiam,
          Mejson
      • Gość: M Re: Klasa IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.03, 22:54
        Witam,
        miałem jedną przygodę z serwisem Mercedesa w Brzozie pod Bydgoszczą.
        Przestał działać alarm fabryczny. Wpierw wmawiano mi, że działa i że tak
        powinno być, a ja się czepiam, że jakaś tam lampka się nie świeci.
        Jak nie dałem zrobić z siebie idioty, to mówili, żebym poszedł do tego, co
        założył zabezpieczenia dodatkowe, bo coś popsuł.
        Potem grzebali w samochodzie przez godzinę, po czym powiedzieli, że dodatkowy
        alarm nie działa (a działał). Nawet robili niby test, by mi udowodnić, że ten
        dodatkowy nie działa.
        Na koniec powiedzieli, że nic nie mogą zrobić, bo to nie wina alarmu
        fabrycznego tylko dodatkowego.
        Oczywiście alarm dodatkowy był cały czas sprawny.
        Okazało się, że nie mogli znaleźć... przepalonego bezpiecznika.

        Natomiast gdy pojechałem z tym problemem do Precyzja Motors w Bydgoszczy na ul.
        Nowotoruńskiej, to wpierw zanim cokolwiek zrobili, kazali zapłacić 100 zł za
        podłączenie komputera do zdiagnozowania tego, co jest popsute. Odjechałem
        zaniepokojony jakością serwisów podobno autoryzowanych.

        Mi jakoś nie płacą za naprawianie samochodów, a sam wpadłem na pomysł ze
        sprawdzeniem bezpiecznika...

        Oprócz tego nic wiecej się w moim wozie nie psuło.

        Nie dajcie sobie wciskać kitu w serwisach!!!

        Pozdrawiam.
    • greenblack Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa 11.12.03, 22:12
      W życiu nie wywaliłbym 300 tysięcy na 170-konnego klekota. Żenujące.
      • qrenblack Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa 11.12.03, 22:57
        greenblack napisał:

        > W życiu nie wywaliłbym 300 tysięcy na 170-konnego klekota. Żenujące

        Tak,lepiej jezdzic starom pandom,hehe
      • Gość: johndoe Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.03, 08:56
        greenblack napisał:

        > W życiu nie wywaliłbym 300 tysięcy na 170-konnego klekota. Żenujące.

        no widzisz, a niektorych stac. denerwujace?
        • greenblack Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa 12.12.03, 12:17
          Mnie to nie denerwuje, lecz zadziwia. Za to mnie stać, by nie słuchać 5-
          cylindrowego klekota.
      • remo29 Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa 12.12.03, 09:53
        greenblack napisał:

        > W życiu nie wywaliłbym 300 tysięcy na 170-konnego klekota. Żenujące.

        Facet chciał wywalić 3 duże bańki, to wywalił. Jego biznes.
        Sednem jest to w jaki sposób postępuje się w PL z klientem: zapłać i spier...j.
        A jak będziesz marudził to pan Staszek wsadzi cię na gablotę.
        • hehe.he Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa 12.12.03, 10:05
          a ja jestem z serwisu mercedesa bardzo zadowolony (zabrze). zawsze uprzejmie i
          skutecznie. tylko te rachunki:(
          • remo29 Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa 12.12.03, 10:47
            hehe.he napisał:

            > a ja jestem z serwisu mercedesa bardzo zadowolony (zabrze). zawsze uprzejmie
            i skutecznie. tylko te rachunki:(

            Hehe, jakieś trzy lata temu mój dobry znajomy sprzedawał mercedesa 500(?).
            Przyjechali zainteresowani kupnem goście aż spod Warszawy. Przez cały dzień
            jeździli po Śląsku, żeby sprawdzić dokładnie auto. A to nie mogą sprawdzić
            tego, bo nie mają w warsztacie czegoś tam, a to nie mogą sprawdzić tamtego, bo
            coś tam i tak się bujali przez kilka godzin. Byli tez w Zabrzu, gdzie jakiś pan
            Henio pukając młotkiem po felgach (to nie żart!) stwierdził niepoprawne
            działanie układu kierowniczego! Na pytanie mojego kolegi czy ta metoda ma swoje
            korzenie w PKP, mechanik się obruszył i stał się niemiły. Przyjezdni oczy
            przecierali ze zdumienia, że coś takiego jest możliwe w firmie spod znaku
            gwiazdy.
            Asekurancko dodam, że minęło od tamtej pory sporo czasu i może coś się zmieniło.

            PS
            Na wyraźne życzenie zainteresowanych mogę się dowiedzieć dokładnie gdzie byli z
            tym mercem i co było sprawdzane.
        • Gość: etam Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 11:51
          remo29 napisał

          > Sednem jest to w jaki sposób postępuje się w PL z klientem: zapłać i
          > spier...j.

          Raczej w serwisie Mercedesa a nie w "PL?"
    • Gość: grzek Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: 213.77.31.* 12.12.03, 11:02
      Takie coś może zdarzyć sie każdemu kupującemu samochód bez wzgledu na markę i
      cenę. To że coś droższe to nie znaczy, że musi zawsze poprawnie funkcjonować,
      chociaż intuicyjnie tak do tego się podchodzi. A że w ASO nie mają pojęcia o
      nowych samochodach to chyba wszyscy wiedzą, zatrzymali się na FSO i 126p. Z
      drugiej strony gdzie się mają tego nauczyć jeżeli samochód jest np od roku w
      sprzedaży a jego usterkowość niska i dopiero jak coś padnie to zaczyna sie
      problem. najczęściej słyszy się, że "ten typ tak ma", albo "wszystko jest w
      porządku".
      • Gość: Niknejm Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: 5.5R1D* / *.pg.com 12.12.03, 11:40
        Każdemu producentowi może zdarzyć się wpadka. Z drugiej strony serwis jest od
        tego, by eliminować usterki. Więc najwięcej winy jest tutaj po stronie serwisu
        i tyle.
        Z drugiej strony, jak ktoś chce mieć małą szansę, że auto będzie miało usterki,
        niech kupi sobie japończyka stojącego wysoko w statystykach bezawaryjności
        (najlepiej made in Japan). W klasie aut z wyższej półki też jest co wybrać, np.
        Leksusy, czy Acury. No chyba, że ktos chce auto klasy Maybacha, czy RR, wtedy
        rzeczywiście konkurentów made in Japan brak :-))

        Pzdr
        Niknejm
        • Gość: Michal Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: *.telia.com 12.12.03, 12:15
          Dlaczego Toyota niema takich problemow?
          Najpierw wychowala sobie kadry.Pozniej dopiero rozpuscila po firmach.Rekrutacja
          jest nie tylko pod wzgledem umiejetnosci technicznych ale i etycznych tez.
          To jest sukcesem Toyoty na calym swiecie.
          Pzdr.Michal
          • Gość: A.Komanowski Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 12:36
            jak słyszę te mity o Toyocie (chyba już większe od mitów RR) to mnie krew
            zalewa. Ja mam Toyote Avensis i to coś się ciągle psuje, a w serwisie potrafią
            co najwyżej się miło uśmiechać i parzyć kawę.
            Następnym samochodem na pewno nie będzie japoński bo mam ich serdecznie dosyć.
            To forum żywi się jakąś szaloną mitologią japońskich marek. To jest mitologia.
            Psują się jak każde inne, a to że w serwisie się ładnie kłaniają po japońsku
            nic mnie nie obchodzi, mogą mi nie mówić dzień dobry byle by mi naprawili
            samochod. A sloganów typu "wie pan to w toyocie nigdy się nie psuje pierwsze
            widzę" naprawde mam powyzej uszu.
            • Gość: Kris Kelvin Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: 80.48.103.* 12.12.03, 12:54
              Gość portalu: A.Komanowski napisał(a):
              > jak słyszę te mity o Toyocie (chyba już większe od mitów RR) to mnie krew
              > zalewa. Ja mam Toyote Avensis i to coś się ciągle psuje a w serwisie potrafią
              > co najwyżej się miło uśmiechać i parzyć kawę.
              > Następnym samochodem na pewno nie będzie japoński bo mam ich serdecznie dosyć.
              > To forum żywi się jakąś szaloną mitologią japońskich marek To jest mitologia.
              > Psują się jak każde inne, a to że w serwisie się ładnie kłaniają po japońsku
              > nic mnie nie obchodzi, mogą mi nie mówić dzień dobry byle by mi naprawili
              > samochod. A sloganów typu "wie pan to w toyocie nigdy się nie psuje pierwsze
              > widzę" naprawde mam powyzej uszu.


              ciesz sie ze nie masz niemieckiego auta bo to co sie psuje w twojej Toyocie to
              nic w porownaniu z tym co mogloby cie spotkac w VW. Poza tym jak sam mowisz w
              serwisie nawet kawe podaja.
              • remo29 Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa 12.12.03, 13:26
                [...]
                > > nic mnie nie obchodzi, mogą mi nie mówić dzień dobry byle by mi naprawili
                > > samochod.

                Zawsze możesz trafić do salonu, gdzie ani nie powiedzą "dzień dobry", ani nic
                nie naprawią, za to policzą sobie z sufitu ;)
              • Gość: kuzyn Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: 81.208.60.* 13.12.03, 11:56
                Gość portalu: Kris Kelvin napisał(a):

                > ciesz sie ze nie masz niemieckiego auta bo to co sie psuje w twojej Toyocie
                to
                > nic w porownaniu z tym co mogloby cie spotkac w VW. Poza tym jak sam mowisz w
                > serwisie nawet kawe podaja.
                _________________
                ...Ty tu jeszcze syfie pierdolisz glupoty o VW?.......
                Najpierw kup golcu a pozniej pisz o wadach......
                • Gość: kuzyn_kuzyna Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: *.piasta.pl 13.12.03, 12:23
                  Sieg heil!!!
                • Gość: wredny Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 12:52
                  Gość portalu: kuzyn napisał(a):

                  > ...Ty tu jeszcze syfie pierdolisz glupoty o VW?.......
                  > Najpierw kup golcu a pozniej pisz o wadach......

                  Jednak prawda boli !!


            • Gość: maly Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 13:20
              no to troszeczke sie zmartwilem, bo wlasnie dzis odbieram swoja Avensis-ke.
              ale zobaczymy, moze moja bedzie ok
    • greenblack A może... 13.12.03, 11:22
      A może facet poszedł w ślady wielu innych sprytnych dieslowcó, którym podobno
      nie zależy na dużej mocy silnika i zamontował sobie czipa? Spryciarz rozwalił
      silnik i turbinę, pośpiesznie zdjął czipa i teraz szuka naiwnych?
      • karburatorek Re: A może... 13.12.03, 11:37
        Tak robią! Auto przyjeżdża na lawecie, później zjawia się właściciel, "coś chce
        tylko zabrać z auta" wypina chipa z wtyczek i nie ma śladu, szukaj wiatru w
        polu!
        • greenblack Re: A może... 13.12.03, 11:43
          Ja wiem, że tak robią. Zwłaszcza w przypadku mercedesowskiego 2.7 CDI. Chyba
          nie ma w Polsce ML270 i Grand Cherokee 2.7 CDI bez czipa.

          A tu kolejny mądry:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=9635574&a=9646438

          Pozdrawiam
    • Gość: 130rapid Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.03, 18:25
      Właśnie z powodu takich historii nie marzy mi się ŻADEN nowy samochód.

      Nie mam ochoty użerać się z panami w serwisie, żądając np. regulacji zaworów bo
      jestem przekonany, że luzy są za duże, ale panowie twierdzą, że wszystko jest
      OK, że "ten typ tak ma". Użerać się z nimi tylko dlatego, żeby zachować
      gwarancję np. 3 lata lub 100 tysięcy kilometrów, która w razie poważnych napraw
      pewnie okaże g**** warta. (Choć mógłbym wyregulować te zawory samemu, kto wie
      czy nie lepiej niż oni. No, ale jest "niefachowcem").

      Moim marzeniem jest stary Mercedes (najlepiej W123, ideał: Coupe), Volvo
      (Amazon, 144), Saab (99, 900 z lat 1979-93), BMW (seria 5 sprzed 1988 r.),
      odrobiony do stanu fabrycznego.
      Klasyk. Może nie tak cichy, nie tak szybki, nie tak bezpieczny w razie wypadku
      i nie prowadzący się tak pewnie jak współczesne wozidełka, ale w porównaniu do
      nich zaprojektowany na 30 lat eksploatacji lub pół miliona kilometrów. W
      porównaniu do nowych prościutki do bólu w konstrukcji i obsłudze.

      Z przyjemnością ponaprawiam go sobie sam (albo ze wsparciem znanego od lat
      mechanika), bo tak naprawdę nikt nie zadba o samochód tak starannie jak jego
      (świadomy) właściciel.
      • Gość: darood POTWIERDZAM IP: *.inetia.pl 13.12.03, 20:51
        W mercedesie musieli sie skapować,że robią za dobre samochody i teraz wpychają
        trochę tandety.Stare mercedesy typ W123,W201,W124 i oczywiście W126 to ostatnie
        prowdziwe mercedesy,teraz to tylko znaczek mercedesa i kupa elektroniki.Ciekawe
        czy nowe wytrzymają tyle co leciwe W123 które zadymi zaklepie i pojedzie;stary
        disel jak odpali to pojedzie nawet jak nie bedzie działala elektronika a nowy
        stanie i tylko laweta.(to z autopsji).
        To samo może być z japończykami robionymi naprzykład w Anglii.Kiedyś składali w
        japonii i te auta faktycznie ciągle jeżdżą-ciekawe gdzie zmontowali tego nowego
        avensisa???????
      • mojahistori Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa 13.12.03, 20:51
        W mojej rodzinie byly tylko 2 marki samochodow VW i Mercedes (od ponad 30 lat)
        nigdy nie bylo z nimi problemow (czytaj wiekszych awarii) . Moze tankowal olej
        opalowy zamiast napedowego. Jest to wszystko podejrzane, ale jako corka
        wlasciciela ASO DB widze jaka klientela jezdzi takimi autami. To przedziwne,
        ale 13% rachunkow w naszej firmie jest z odroczona platnoscia - czytaj nigdy
        nie dostaniemy zaplaty od byczkow,biznesmenow i cyganow - a moze po prostu ten
        czlowiek robi antyreklame jakiemus salonowi ??? Wbrew pozorom 300K to wcale nie
        tak duzo zeby zniszczyc komus renome...

        MojaHistoria.republika.pl - historia mojego życia ubarwiona fotografiami
        i kilkoma filmikami. Możesz ze mną porozmawiać...jak tylko masz ochotę...
    • Gość: Polonus Re: "Lekko" za ta kase mozna miec HAMMERA IP: *.dyn.optonline.net 16.12.03, 02:26
      Za 300 000zl(78 600$) taki merc?hahaha toz Hammer 2 jest reklamowany w
      telewizji i dobrze wyposazony kosztuje ~55 000$.Ciezko zrozumiec sile tego
      znaczka.
    • Gość: xxx Re: "Lekko" znerwiony posiadacz mercedesa IP: *.novartis.com 16.12.03, 08:23
      Ten szef serwisu ma racje przynajmniej w kwestii przełaczania sie silnika na
      tryb awaryjny. Miałem takie same przejscia z moim dieslem, co wiecej
      podejrzewam, ze wiem na stacjach jakich co najmniej 2 koncernów ( o tych wiem,
      bo do tej pory sam na nich tankowałem, tyle ze benzyne i było ok) ten znerwiony
      posiadacz mercedesa tankował- nie wiem czego dolewaja do swojego ON ale to cos
      potrafi zamulić samochód w ciagu srednio 5 tys km (raz zdarzyło mi zobaczyc
      kontrolke silnika zaraz po wyjeżdzie ze stacji)- wtedy przy kazdej próbie
      dodania gazu np przy wyprzedzaniu silnik przestawiał sie na tryb awaryjny.
      samemu cudem udało mi sie uniknąć śmierci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka