Dodaj do ulubionych

Platny, strzezony parking

18.06.09, 21:41
Postawilem auto na pol godziny, wjechalem pomiedzy innych
parkujacych. Parking niewielki w malym miescie. Odleglosci pomiedzy
autami byly normalne lub nawet wieksze, wysiedlismy swobodnie bez
opierania drzwi o sasiadow.
Po przyjsciu okazalo sie ze mam podrapany lakier. Auto parkujace od
uszkodzenia juz odjechalo. Parkingowy stwierdzil ze moze juz to
mialem przed parkowaniem.
Poniewaz w takim wypadku jestesmy na straconej pozycji, od dzisiaj:
przy kazdym parkowaniu bede wolal parkingowego aby sprawdzil ew.
uszkodzenia lakieru, a przy wyjezdzie bede wolal raz jeszcze do
ogladu. Moze to zmusi lenia do pracy i pinowania aut.
Zdaje sobie sprawe ze jestem wq-wiony.

Macie moze jakies sugestie?
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Platny, strzezony parking 18.06.09, 22:07
      ee a tak w sumie to co parkingowy moze za to, ze jakis dupek porysowal
      Ci auto? Moim zdaniem jego zadaniem jest zadbanie o to abys mial co
      odebrac z parkingu. Watpie aby Cie to pocieszylo, ale gdy ostatnio
      bylem we Wloszech to na monitorowanym parkingu ktos chcel mi sie wlamac
      do auta. Wylamal zamek i porysowal dzwi.. i co na to parking? NIC
    • galtom ZLUZUJ bo Ci zylka peknie :-) 18.06.09, 22:52
      Auto rzecz nabyta - ma jezdzic i kropka. Jak sie tak bedziesz trzasl
      nad kazda rysa to dostaniesz zawalu zanim sie gwarancja na ta fure
      skonczy :-) Ma to sens? Jak sie tak trzesiesz o to swoje auto to kupi
      inne, tansze i moze Ci przejdzie. Im dalej w las (czyt. im bedzie
      starsze) tym wiecej takich rzeczy bedzie sie pojawiac, tu cie ktos
      przytrze, tam dostaniesz kamieniem - trudno - takie zycie i nie warto
      tracic zdrowia z powodu duperel. Nawet jak bedziesz to auto trzymal w
      garazu i polerowal szmatka kolejene 10 lat (i z oszczednosci zrobisz
      10 ts. km calkowitego przebiegu) i tak bedzie g..no warte.

      A jesli to naprawde preleka typu Aston (pzynajmniej u nas perelka) to
      nie jezdzij nia na codzien.

      TO TYLKO SAMOCHOD!
      • kontik_71 Re: ZLUZUJ bo Ci zylka peknie :-) 18.06.09, 22:59
        Swieta racja.. no chyba, ze w domysle nie auto zostalo przytarte
        tylko... ptak :)
      • zwn51 Re: ZLUZUJ bo Ci zylka peknie :-) 20.06.09, 20:11
        Moze nie wynika to z tekstu ale wnerwil mnie komentarz parkingowego.
        Stalo tam ze 20 aut. Facio siedzi na podwyzszeniu i wszystko
        doskonale widzi. Jestem przekonany ze widzial jak to uszkodzenie
        powstalo a on wciska mi kit.
        • kontik_71 Re: ZLUZUJ bo Ci zylka peknie :-) 20.06.09, 20:15
          Twoje przekonanie to tylko subiektywna ocena i niekoniecznie musi miec
          cos wspolnego z rzeczywistoscia.
          • zwn51 Re: ZLUZUJ bo Ci zylka peknie :-) 21.06.09, 19:51
            Sa takie sytuacje podczas rozmowy bezposredniej ze wiesz kiedy ktos cie
            roluje (klamie, mija sie z prawda, itp, itd..). Chyba przeszedles cos takiego
            choc raz w zyciu wiec bedziesz wiedzial o czym mowie.
            To byla wlasnie taka sytuacja.
            • kontik_71 Re: ZLUZUJ bo Ci zylka peknie :-) 21.06.09, 20:45
              Tak, wiem jak to jest i w tej sytuacji calkowicie popieram Twoje
              odczucia. Jednak nadal uwazam, ze Twoje postanowienie jest malo
              praktyczne i wrecz niewykonalne... Ja bym sobie dla wlasnego spokoju to
              darowal..
          • zwn51 Re: ZLUZUJ bo Ci zylka peknie :-) 21.06.09, 19:57
            p.s. Zylka mi nie pekla i juz nerwy mi przeszly ale postanowienia nie zmienie
            (jesli chodzi o tren wlasnie parking).
            Pozatym parkingowych rys mam na aucie duzo i wiem ze to jest czesc zycia
            zmotoryzowanego czlowieka. Nie potrafie jednak lekcewazyc sytuacji gdy ktos mnie
            robi w konia w zywe oczy. To kwestia szacunku do siebie i innych ludzi.
            • billy.the.kid Re: ZLUZUJ bo Ci zylka peknie :-) 21.06.09, 20:20
              a parkingowy wyjdzie z budy, zrobi protokól oględzin, dokumentację
              fotograficzną, protokół przyjęcia na parking.
              jest też mozliwośc ze powie ci PI...OL SIĘ.
              • rickky Re: ZLUZUJ bo Ci zylka peknie :-) 21.06.09, 22:07
                billy.the.kid napisał:

                > a parkingowy wyjdzie z budy, zrobi protokól oględzin, dokumentację
                > fotograficzną, protokół przyjęcia na parking.
                > jest też mozliwośc ze powie ci PI...OL SIĘ.

                Albo pobierze dodatkową opłatę :)
    • jozef.brzostowicki Re: Platny, strzezony parking 21.06.09, 20:49
      Przeczytałem wszystkie odpowiedzi na ten post ale nie znalazłem jednej: otóż
      nadal jestem ciekaw jaka jest odpowiedzialność właściciela strzeżonego płatnego
      parkingu za ewentualne szkody na mieniu. Czy ktoś z Was zna się na tym?

      Pozdrawiam,
      J.B.
      • galtom Re: Platny, strzezony parking 21.06.09, 22:24
        jozef.brzostowicki napisał:

        > Przeczytałem wszystkie odpowiedzi na ten post ale nie znalazłem
        jednej: otóż
        > nadal jestem ciekaw jaka jest odpowiedzialność właściciela
        strzeżonego płatnego
        > parkingu za ewentualne szkody na mieniu. Czy ktoś z Was zna się na
        tym?
        >
        > Pozdrawiam,
        > J.B.

        2 mozliwosci. (jesli jest i tak pisze w regulaminie parkingu)
        To parking moze pilnowac tylko zaby ci auta nie ukradli lub okradli
        lub (mysle ze w wiekszosci wypadkow) parking "pilnuje" tez zeby auta
        nikt nie uszkodzil.

        ALE

        Parking jest ubezpieczony i jesli uwazasz, ze ktos na parkingu
        uszkodzil Ci auto to oczywiscie zglaszasz to na parkingu, ten daje ci
        namiary na firme ubezpieczeniowa w ktorej ma polise i baw sie dobrze.

        Jesli dasz rade udowodnic firmie, ze rysa powstala na parkingu i
        nalezy Ci sie za to 1zl to jestes wielki. Na tym polega problem, ze
        sie czlowiek kloci nie z parkingiem na miejscu tylko potem z firma
        ubezpieczeniowa.
    • rickky Re: Platny, strzezony parking 21.06.09, 22:10
      Ja w takich przypadkach kiedy jest ciasno na parkingu, na wszelki wypadek staram
      się zapamiętać numery rejestracyjne, kolor i markę sąsiadujących samochodów. Tak
      na wszelki wypadek, gdybym uznał że doznałem poważniejszej szkody w lakierze.
      Jak na razie jednak nie zostałem poważnie uszkodzony co do lakieru, a o jakieś
      drobne uszkodzenia nie będę się przecież kłócił ...
    • tpiat Re: Platny, strzezony parking 21.06.09, 22:19
      Masz komórkę? Zaparkuj, zrób zdjęcie swojego samochodu i łotrów po lewicy i
      prawicy, najlepiej tak, żeby było widać burty twojego samochodu - niezarysowane
      - i rejestracje sąsiadów. Fotografujesz dane dostępne publicznie (bo rejestracja
      jest po to, żeby ją było widać), więc ewentualne protesty możesz skwitować
      prośbą o pocałowanie tam, gdzie pan może pana majstra...

      Do tego pytanie - parking strzeżony nie miał monitoringu?
      • zwn51 Re: Platny, strzezony parking 22.06.09, 20:28
        > Do tego pytanie - parking strzeżony nie miał monitoringu?

        Niestety nie.

        W sumie szkoda (od ktorej zaczal sie ten post) jako taka nie warta
        spedzania czasu i ew. nerwow. Chodzi tylko o cwaniackie podejscie
        parkingowego.

        Jeszcze jedna kwestja z ktorejs z powyzszych wypowiedzi: Parkingowy
        to wynajety pracownik (tak mysle) i takie potraktowanie klienta -
        sp..dalaj - pewnie by spowodowalo reakcje co w koncu by wciagnelo w
        dyskusje wlasciciela. Ciekawe jak by zareagowal?

        Calkowicie innym zagadnieniem jest odepowiedzialnosc wlasciciela
        parkingu.

        Nie wiem czy to co mi sie kiedys zdarzylo moze byc przykladem w tym
        poscie ale przedstawie sprawe:

        Myjnia automatyczna. Auto ma antenke w dachu (fabryczna). Pracownik
        nakazyje wjechac na ciag myjni i nie kaze zdjac anteny (poprzednie
        auto przejechalo z podobna antenka). Po wyjezdzie z myjni zauwazam
        brak anteny. Cale szczescie: bo szczotka pozioma wyrwala ja z gwintu
        i porysowala dach i tyl, a moja reakcja uratowala nastepne auta od
        podobnych zarysowan. Zglaszam to myjkowemu. On podaje mi numer
        polisy i nazwe TU. jade tam robia zdjecia i ostrzegaja ze naprawa ma
        byc w uznanym warsztacie. Jade na lakierowanie (dachu i tylu) do
        autoeryzowaniej stacji BMW. Wszystko bezgotowkowo. jeszcze mi
        zwrocili za antenke. Niestetu pol roku pozniej to TU (Feniks)
        przestalo istniec.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka