Dodaj do ulubionych

błędne koło z remontem

22.07.10, 11:40
w "salonie" mam wielki regał, jeszcze z poprzedniej epoki. marzy mi się
większa przestrzeń w tym pokoju. Proste regały na książki, stół z krzesłami,
kanapa, jakieś niskie meble. tylko, gdy wywalę regał nie będę mieć miejsca na
rzeczy. Aby je pomieścić muszę: zrobić w sypialni szafę na ubrania itp rzeczy.
zrobić w kuchni zabudowę aby racjonalnie wykorzystać każdy kąt i aby zmieścić
tam zastawę, szkło itp. Czyli de facto całe mieszkanie jest do zrobienia.
Czy lepiej robić stopniowo (po jednym pomieszczeniu rocznie, bo tak finanse by
pozwoliły) i od czego zacząć, czy wstrzymać się, odłożyć pieniądze i zrobić
wszystko za jakieś 3 lata. Nie chcę brać na ten cel kredytu. Mieszkanie nie
wymaga remontu natychmiast. Nie ma żadnych pilnych róbót, okna są nowe,
grzejniki w porządku, łazienka również.
W tej chwili chodzi o urządzenie się wreszcie wg własnego gustu. (mieszkanie
jest po rodzicach, którzy wyprowadzili się do domku, zostawiając umeblowanie
(w tym ten nieszczęsny segment).
Obserwuj wątek
    • krzysztofsf Re: błędne koło z remontem 22.07.10, 14:29
      Lepeij zrobic jednorazowo remont calosci, nawet wyprowadzajac sie na ten okres z domu. Mieszkanie w ciaglym remoncie jest uciazliwe a dodatkowo grozi przypadkowymi zniszczeniami juz wyremontowanych pomieszczen

      Zasada remontowa - zawsze potrzeba o 1/3 wiecej funduszy niz sie przewidzialo na ten cel.
      • skarpetka82 Re: błędne koło z remontem 23.07.10, 09:04
        Z tymi funduszami się zgodzę, zawsze trzeba mieć rezerwę, bo rzadko
        wychodzi tak jak zaplanowaliśmy.
        A co do remontu całości od razu, to ja nie do końca sie zgodzę, z
        jednej strony masz rację, zrobisz wszystko za jednym zamachem i masz
        spokój, ale z drugiej strony ten czas remontu w całym mieszkaniu
        będzie straszny, trzeba wybierać wszystko naraz, szukać, przebierać,
        podejmować wiele decyzjio na szybko. Ja wolę opcję remontowania
        pomaleńku, i tak robię u siebie. Zależy co kto woli, jaki kto ma
        styl zycia i zasobność portfela.
        • krzysztofsf Re: błędne koło z remontem 23.07.10, 10:03
          jesli "remonty" maja troche wiekszy zakres, to mozna szalu dostac - "Co chwile" wilgotne sciery na podlodze, zeby wycierac odnoza przy kontakcie z remontowanymi pomieszczeniami, nie roznosic z nich pylu rysujacego podlogi (a przynakmniej brudzacego).
          W lacience, toalecie czesto laduja rozne materiialy rozrabiane, myte, namaczane itp.
          taki permanentny remont w miare jak wykonczone sa kolejne pomieszczenia coraz bardziej wywoluje dyskonfort i obawy o zniszczenie juz wyremontowanych pomieszczen czy powierzchni.
    • korniz Re: błędne koło z remontem 23.07.10, 10:09
      jak stopniowo to bym zaczeła od ostatniego pomieszczenia w
      mieszkaniu przesuwając się ku drzwiom wyjsciowym.Masz podobną
      sytuacje do naszej tylko że mi został przedpokój w tym roku mam
      zamiar odnowić i kiedyś salon i też mam taki wielki segment nie
      jest brzydki bo ma 10 lat ale jest za duży i też chcę wymienić go
      ale to za dwa lata gdzieś.I jak remontowałam to po jednym dwa pokoje
      od A do Z.Wszystko dobrze przemyślalam.Nie wybierałam drogich
      materiałów bo już mam nauczkę kiedyś nas sąsiedzi zalali i podłogi
      ściany do wymiany.Niby ubezpieczone mieszkanie ale kwota nie pokryla
      strat.Jeśli boisz się ze się nie pomieścisz ,może przypatrz sie
      rzeczom i powywalaj.Ja tak robię dwa razy w roku.
      • swie-tlik Re: błędne koło z remontem 23.07.10, 13:22
        możesz też spróbować zaoszczędzić na robociźnie czyli kupić kuchnię do
        samodzielnego skręcenia (BRW lub markety budowlane)
        a wymarzony regał narysować najpierw na kartce, potem policzyć ile potrzebujesz
        kawałków płyty meblowej i w jakich wymiarach, następnie pójść do sklepu
        stolarskiego gdzie na zamówienie potną ci płytę - w domu skręcicie sami
        dużo frajdy i oszczędności smile
    • ginalina Re: błędne koło z remontem 23.07.10, 20:45
      Proponuję po kawałku w każdym roku. Poodkładasz sobie kasę w ciągu roku, a potem w lecie myk jedno lub dwa pomieszczenia. Przez rok możesz zaplanować sobie każde z pomieszczeń, wybrać kolor, materiał, meble. Poszukać okazji i rabatów. Podliczyć budżet na dane roboty.
      Nie wiem, czy łazienkę też planujesz, ale ją chyba najlepiej na końcu. A zacząć chyba od tej szafy w sypialni. Potem przenosisz do niej zawartość segmentu i możesz robić pokój, potem kuchnia. W ten sposób nie masz na głowie generalki, która może trwać kilka miesięcy

      W ten sposób wyremontowałam swoje. Zmieniłam tylko kolejność kuchni i łazienki (do łazienki wchodzi się przez kuchnię), ale to z powodu wymiany pionu w kuchni. Boję się teraz, co może się uszkodzić w niej podczas remontu łazienki.
      • anula36 Re: błędne koło z remontem 25.07.10, 11:05
        ja robila takie rzeczy na raty i nigdy wiecej - tylko jednorazowo.
        Meble wyszukac/zamowiec wczsniej zeby wjechaly zaraz po odswiezeniu.
        Poza tym prawda jest taka ze po generalnym remoncie bardziej ten remont "widac" niz takie dziubanie po kawalku.
        • gwiazdeczka-z-nieba Re: błędne koło z remontem 25.07.10, 16:57
          dziękuję Wam za rady. Chyba jednak wybiorę opcję: wszystko za jednym razem. Tym
          bardziej, że tak jak wspomniałam - nie ma nic pilnego. Mieszkanie było niedawno
          malowane, okna są nowe, podłogi też są w porządku (chociaż marzy mi się podłoga
          z prawdziwych desek w pokojach. Ale na razie mieszkać można spokojnie (te
          wszystkie moje plany i pomysły to chęć urządzenia się po swojemu).
    • quri3 Re: błędne koło z remontem 25.07.10, 22:48
      Duży remont robi się jednorazowo. 80% czasu to planowanie, 20% wykonanie.
      Powinno zadziałać. Nie spiesz się. Założę się, że czekałaś parę lat, więc 3-4
      tygodnie Cię nie zbawią. Dobry plan to podstawa. Dobrze zaplanuj remont,
      zabezpiecz się finansowo, mniej rezerwę gotówki, i do dzieła smile
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: błędne koło z remontem 26.07.10, 10:33
        tak, "sama" mieszkam w tym mieszkaniu od 2008 roku. tylko, że jeśli wszystko
        naraz to nie 3 czy 4 tygodnie, a lata czekania. Zakładając takie dochody jak
        teraz. (Ale mam nadzieję, jako, że rozkręcam własną firmę, że uda się szybciej).
        mogłabym szybciej, ale kosztem wakacji itp. a tego nie chcę, bo jednak
        zwiedzenie jakiegoś fajnego miejsca, odpoczynek są dla mnie ważniejsze, niż nowe
        szafki w kuchni. co innego gdyby "sufit groziła zawaleniem", na ścianach był
        grzyb, a okien nie można było otwierać, z obawy, że się rozlecą, wtedy remont
        byłby priorytetem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka