Dodaj do ulubionych

Ile na "czarną godzinę"?

05.01.09, 22:02
Sorbek zainspirował mnie do zadania tego pytania. No, bo ile? Jaka kwota na
koncie spowoduje, że poczujecie się w miarę bezpiecznie? 5 tys., 10 tys., 20
tys.? Ja bym powiedziała, że już 10 tys. to nieźle.
I co to właściwie ma być ta "czarna godzina"? OK. Starczy na kupno nowej
pralki, ale jeśli chodzi o zdrowie to chyba trzeba by mieć w tym kraju 100
tys. uncertain
Obserwuj wątek
    • ppaszko Re: Ile na "czarną godzinę"? 05.01.09, 22:10
      Gdzieś przeczytałem że tzw. poduszka finansowa ma pozwolić tobie i twoim
      najbliższym spokojnie przeżyć przynajmniej 3 miesiące w przypadku utraty źródła
      dochodu (dla każdego to pewnie będzie inna kwota). Można powiedzieć, że właśnie
      w takim przypadku wybija czarna godzina.
      O kosztach leczenia faktycznie lepiej tutaj nie wspominać smile
      • sorbek Re: Ile na "czarną godzinę"? 05.01.09, 22:26
        ppaszko napisał:

        > Gdzieś przeczytałem że tzw. poduszka finansowa ma pozwolić tobie i twoim
        > najbliższym spokojnie przeżyć przynajmniej 3 miesiące w przypadku utraty źródła
        > dochodu (dla każdego to pewnie będzie inna kwota). Można powiedzieć, że właśnie
        > w takim przypadku wybija czarna godzina.
        > O kosztach leczenia faktycznie lepiej tutaj nie wspominać smile


        Tak 3 miesiące t chyba najrozsądniejszy okres na wiecej pewnie sie nie uda a te
        3 miechy dadza jakies poczucie bezpieczeństwa
    • sorbek Re: Ile na "czarną godzinę"? 05.01.09, 22:24
      NO ja ciągle się zastanawiam ile i na co ale myślę ze własnie na jakies leki czy
      np zepsute autko ewentualnie na jakis miesiac czy dwa w razie utraty pracy sad
      Alino powiem ci ze też własnie myślałam o 10 tyś ale tak skrycie marze sobie o
      20 tysiącach to by mi dało takie poczucie bezpieczeństwa a wiem że jak na
      głupoty przestaniemy wydawać to moze uda na sie niezbyt duzym kosztem to odłozy
      c za jakis czas
      • hugo43 Re: Ile na "czarną godzinę"? 06.01.09, 08:12
        ja mam ok 5tys w szufladzie,reszta na koncie.tylko te kontowe raz
        sa,raz ich nie ma.po prostu jak sie jest na swoim i rozszerza
        dzialalnosc to jak na kolejce gorskiej.tyle,ze po jakims czasie
        mozna sie przyzwyczaic do takiej jazdy.ale wczoraj uroczyscie
        zaplacilam ostatnia rate kredytu jaka mialam,za pralkesmileteraz tylko
        czynsz,rachunki i jedzonkosmilepierwszy raz od kilku lat nie mamy
        kredytu ani grosika!!!
    • ula27121 Re: Ile na "czarną godzinę"? 06.01.09, 08:37

      Jak przyjdzie naprawdę "czarna godzina" to się będę wyprzedawać...podejrzewam,
      że nie dam rady się przed taką zabezpieczyć. Dla mnie to byłaby
      choroba....ciężka choroba w rodzinie.
    • kasiaaaa24 Re: Ile na "czarną godzinę"? 06.01.09, 09:39
      Nie chciałabym pisać, jaka kwota na koncie dla mnie jest
      zabezpieczeniem, żeby nie wywołać wojny. Ale, czarna chwila dla
      mnie, to np. kalectwo moje lub mojego męża – że któreś z nas nie
      mogło by już pracować. Szwagierka jest na rencie (ma 28 lat) i nawet
      na czynsz naszego mieszkania (własnościowego !) by nam to nie
      starczyło. Stad to zabezpieczenie (w moim mniemaniu) musi miec wiele
      zer...
      • hugo43 Re: Ile na "czarną godzinę"? 06.01.09, 17:53
        to sie musisz z moja mama zakolegowac!!!ona ma z milion na
        lokatach!!!ale ogolnie to jak ja zapytac,to kasy brak,kryzys i do
        lidla biega itd.
      • aure11 Re: Ile na "czarną godzinę"? 06.01.09, 21:19
        kasiaaaa24 napisała:

        > Nie chciałabym pisać, jaka kwota na koncie dla mnie jest
        > zabezpieczeniem, żeby nie wywołać wojny. Ale, czarna chwila dla
        > mnie, to np. kalectwo moje lub mojego męża – że któreś z nas nie
        > mogło by już pracować. Szwagierka jest na rencie (ma 28 lat) i nawet
        > na czynsz naszego mieszkania (własnościowego !) by nam to nie
        > starczyło. Stad to zabezpieczenie (w moim mniemaniu) musi miec wiele
        > zer...

        Tylko uzbieranie tych wielu zer na czarna godzine jest nierealne dla srednio
        zarabiajacej osoby. Na takie wypadki najlepiej miec dobra polise na zycie.
        • alina.walkowiak Re: Ile na "czarną godzinę"? 06.01.09, 21:49
          Ja nie wierzę w "polisy na życie". To zwyczajne złodziejstwo jakich wiele w tym
          kraju uncertain
          • ppaszko Re: Ile na "czarną godzinę"? 06.01.09, 22:11
            Pozwolę się nie zgodzić. Faktycznie trochę kosztują, ale jak się ma bliskich na
            których nam zależy a w dodatku jest się osobą która wnosi 70%-80% przychodu dla
            rodziny, to powiedzmy, że polisa pozwala spać spokojniej smile. Różne w życiu są
            przypadki i lepiej w razie najgorszego mieć zabezpieczenie dla bliskich.
            • aure11 Re: Ile na "czarną godzinę"? 07.01.09, 21:03
              Ale polisa na zycie jest nie tylko w razie najgorszego czyli smierci
              ubezpieczonego, jesli jest rozszerzona to takze obejmuje wypadki niesmiertelne,
              ciezkie choroby, nawet utrate pracy. I jednoczesnie oszczedza sie na starosc.

              • ppaszko Re: Ile na "czarną godzinę"? 07.01.09, 23:09
                Racja, może z tym najgorszym przesadziłem smile, obecnie są bardzo różne polisy i
                każdy może znaleźć coś co go zainteresuje smile
      • niedzwiedzica_sousie Re: Ile na "czarną godzinę"? 09.01.09, 14:12
        od takich problemów to są ubezpieczenia a nie oszczędności
        • sorbek Soki niedzwiedzico aleśmieszne jest to co piszesz 09.01.09, 14:17
          taaa jasne a świstak siedzi i zawija - ja tam żadnej ubezpieczalni nie wierze
          oni robią wszystko zeby brać kasę a potem wszystko żeby jej nie wypłacać a
          oszczędności nikt mi nie zabierze poza tym po co mam płacić komuś czyt. wyrzucać
          kase w błoto moze i taką mam nadzieje czarna godzina nigdy nie nadejdzie wtedy
          wydam kase na przyjemności a z ubezpieczalni juz nie odzyskam
          • serendepity Re: Soki niedzwiedzico aleśmieszne jest to co pis 09.01.09, 14:58
            Ubezpiczenie to kupno spokoju. Ile musialabys/musialbys zebrac pieniedzy, zeby
            starczylo na utrzymanie np przez 20-30lat w przypadku jakiegos wypadku czy kalectwa?
            A tak kupujesz polise (po dokladnym przeczytaniu jej warunkow i wszystkich
            drobnych zdan dopisanych malym drukiem) i masz spokoj.
            Wszystko jest dla ludzi, ubezpieczenia tez, trzeba tylko dobrze wybrac.
            • sorbek do serendepity 09.01.09, 17:52
              niedźwiedzica nie sprecyzowała o co dokładnie jej chodzi jednak generalnie tu
              rozmawiamy o czarnej godzinie jako utracie pracy - na takie ekstremum jak
              niepełnosprawność czy kalectwo chyba nie da się przygotować w żaden sposób bo
              nawet ubezpieczenia pewnie nie są w stanie zaspokoić potrzeb osoby w takiej
              sytuacji
          • jop Re: Soki niedzwiedzico aleśmieszne jest to co pis 09.01.09, 15:48
            Ubezpieczenia są dla ludzi. Ale fakt, raczej takich umiejących
            czytać ze zrozumieniem warunki umowy i potrafiących określić, co
            jest im potrzebne (większa ochrona dla rodziny w razie zgonu czy
            wręcz przeciwnie, maksymalne inwestycje w przyszłą emeryturę itp.) i
            potem to znaleźć. Czyli gdzieś tak umiejętność czytania na poziomie
            liceum i IQ w okolicach setki. Mówisz, że to nie dla Ciebie?
            • sorbek do job 09.01.09, 17:54
              sorki na takim poziomie nie będę z tobą rozmawiać - odpowiedziałam już wyżej na
              podobne pytanie jak cię interesuje moje zdanie na poziomie liceum czy kogoś w
              okolicach setki
              • sorbek Re: do job 09.01.09, 17:56
                radze przeczytać wątek od początku - gdzie jasno i wyraźnie pisałam ze dla mnie
                czarna godzina to utrata pracy czy coś w tym stylu ( emerytura czy jakieś trwałe
                kalectwo to zupełnie cos innego nie na to składam od tego owszem są ubezpieczenia)
              • jop Re: do job 09.01.09, 18:23
                A mnie się średnio chce dyskutować z kimś, kto w nauce czytania nie doszedł
                nawet do poziomu odróżniania "p" od "b". W której klasie podstawówki tego uczą?
                • sorbek Re: do job 09.01.09, 19:59
                  Twoja odpowiedź świadczy tylko i wyłącznie o twoim poziomie - nie bede ci
                  ubliżam żegnam
                  • sorbek Re: do job 09.01.09, 20:01
                    ubliżać - no tak znowu literówka śmiało zmieszaj mnie znowu z błotem - myslę ze
                    jednak twoje posty same mówią za siebie
    • green_sofia Re: Ile na "czarną godzinę"? 06.01.09, 10:10
      Ja chciałam tylko dodać że wielu z was pisze tu o zdrowiu a to nie
      koniecznie musi być jakaś bardzo ciężka choroba.
      W zeszłym roku zerwałam na nartach więzadło krzyżowe przednie i jego
      operacyjna rekonstrukcja kosztuje 15tys. zł. Do tego należy dodać 2
      ortezy - 600zł. A koszta półrocznej rehabilitacji już sami sobie
      możecie wyobrazić prawda?
      Oczywiście mogłam czekać na termin operacji z NFZ ale wtedy miałabym
      ją zrobioną dopiero po półtora roku bo wczesniej nie było terminów.
      A te półtora roku byłabym przykuta do kul a i nie wiadomo czy po tym
      czasie nie nastąpiłaby nieodwracalna degradacja kolana z powodu
      patologicznej ruchomoścismile

    • sorbek Re: Ile na "czarną godzinę"? 06.01.09, 12:26
      Dla mnie czarna godzina to taka przysłowiowa czarna godzina wiadomo ze przede
      wszystkim sie nie zabezpieczymy ani wszystkiego człowiek nie przewidzi
      Ale np utratę pracy w jakis sposób można sobie zrekompensować np maja kilka
      groszy na czarna godzinę
    • tinga1 Re: Ile na "czarną godzinę"? 06.01.09, 21:46
      Dla mnie to by była kwota rzędu półrocznych dochodów. W razie czego, w takim
      przypadku jest czas aby się rozejrzeć ze spokojem i nie łapać byle czego, a
      jednocześnie móc w miarę sensownie funkcjonować.
      • jop Re: Ile na "czarną godzinę"? 09.01.09, 16:24
        Sześciokrotność dochodów rzeczywiście wydaje się sensownym
        kompromisem od jakichś problemów średniego kalibru (średnioterminowa
        choroba, które nie powoduje trwałej niezdolności do pracy, chwilowa
        utrata pracy).

        Pewne zabezpieczenie na wszelkie okoliczości to nie jest wariant
        realistyczny dla kogokolwiek poza osobnikami z listy 100
        najbogatszych Polaków i wygrywającymi w totka (a i to przy solidnej
        kumulacji).

        Liczyliśmy kiedyś, ile trzeba by mieć pieniędzy, żeby do końca życia
        nie pracować, przy założeniu, że się tego nie rozmnaża jakoś
        agresywnie i ryzykownie (lokaty, obligacje państwowe) i wyszło nam,
        że od 2 mln PLN. Przy czym te 2 bańki zapewniałyby dochód rzędu 7k
        miesięcznie, więc żaden szał, na Malediwy nie starczy.
    • serendepity Re: Ile na "czarną godzinę"? 07.01.09, 11:23
      Na podrecznym koncie na czarna godzine mam ok 1.75% wspolnej pensji z partnerem.
      Szczerze mowiac nie sadze, zebysmy oboje nagle stracili prace rownoczesnie.
      Jesli ja strace prace to bedziemy zyc z pensji partnera, wystarczy nam. Jesli on
      straci prace to ma wykupione ubezpieczenie na te okolicznosc i bedziemy zyc z
      mojej pensji plus wyplata z jego ubezpieczenia przez 12 miesiecy. W jego firmie
      byly redukcje pod koniec roku wiec stad decyzja o tym ubezpieczeniu. U mnie jest
      zas duzo pracy i nie martwie sie o to.

      Na wypadek choroby mam w firmie wykupione ubezpieczenie zdrowotne, taka prywatna
      renta na okres 5 latu, 75% pensji. U partnera w firmie tez jest cos takiego i
      wykupi od kwietnia. U niego jest polisa dozywotnia.
      Poza tym mamy ubezpieczenia na zycie i od wypadkow oraz chorob typu rak, zawal
      serca itp.

      Awarii samochodu nie przewiduje, bo jest za mlody. Ubezpieczenie mam pelne, wiec
      nie martwie sie. Kupno urzadzen AGD odpada, bo wszystko nalezy do wlasciciela
      mieszkania i to on bedzie musial je wymienic, to jest zreszta zaleta wynajmu,
      zadnych kosztow remontow itp.

      W razie ekstremalnej czarnej godziny mam wiele opcji w stylu sprzedaz samochodu,
      przeprowadzka do innego kraju, skorzystanie z inwestycji gieldowych i funduszy,
      sprzedaz nieruchomosci, przeprowadzka do mojej matki itp.
      • sorbek Re: Ile na "czarną godzinę"? 07.01.09, 13:25
        Daj Boże żeby nic sie nie działo ale wszystkiego nie da sie przewidzieć niestety
        - i młode autko może sie popsuć - choć życzę żeby nie smile

        Nikt nikogo nie namawia do odkładania na czarna godzinę po prostu ciekawi
        jesteśmy ile komu sie wydaje odpowiednio na taka godzinę i tyle smile

        Mnie by satysfakcjonowało 20 000 ( czyli jakies właśnie pół roku pensji, ale nie
        biorę pod uwagę naszych obu tylko jednego licze na to ze oboje na raz nie
        stracimy pracy - poza tym taka kwota daje mi jakieś tam juz poczucie ze głodem
        nie będę przymierać i w razie czego znajdę nowa prace
        • serendepity Re: Ile na "czarną godzinę"? 07.01.09, 13:31
          Auto jest na gwarancji, wiec w razie czego to producent bedzie sie martwil.
          Jakby szlag trafil opone czy cos innego co ulega zuzyciu to niewielki wydatek,
          wiec nie musze budzetowac.

          Nie spodziewalm sie tez awarii po gwarancji, w koncu to japonskie auto wink
      • serendepity Re: Ile na "czarną godzinę"? 07.01.09, 13:33
        Wlasnie: mialo byc 1.75 pensji, nie procenta pensji wink
        • sorbek Re: Ile na "czarną godzinę"? 07.01.09, 13:58
          NO TAK TEZ POMYSLAłAM smile))
      • sorbek Re: Ile na "czarną godzinę"? 07.01.09, 14:01
        a MOGłABYS MI NAPISAC COS WIECEJ O TYM UBEZPIECZENIU OD UTRATY PRACY ?? Kazdy
        mógłby to w jakimś TU i póżniej jakie są korzysci dzieki z góry
        • serendepity Re: Ile na "czarną godzinę"? 07.01.09, 16:38
          W Polsce takie ubezpieczenie sprzedawane jest tylko z kredytami hipotecznymi.
          Tu gdzie mieszkam mozna kupic indywidualnie taka polise. Kupilismy na maksymalna
          stawke oferowana, ale jest to tylko ok 43% wysokosci pensji meza. Ale z drugiej
          strony zawsze cos i nie trzeba naruszac oszczednosci.
          • sorbek Re: Ile na "czarną godzinę"? 08.01.09, 10:21
            Acha rozumiem czyli w Polsce sie nie da jak zwykle sad bo nie mam kredytu
            hipotecznego ale to moze i dobrze zatem pozostaje tylko odkładanie na czarna
            godzinę smile)
            • agnstep Re: Ile na "czarną godzinę"? 08.01.09, 15:11
              Proponuje dokładnie poczytać warunki tego ubezpieczenia. Jesteś
              pewna że dostaniecie jakąkolwiek kasę? Bo zwykle jest to tylko
              pokrywanie rat i to przez bardzo krótki okres (koszt takiego
              ubezpieczenia najczęściej przekracza ew. korzyść) no chyba że pracę
              stracisz w niedługim czasie po uruchomieniu kredytu. Kolejna
              marketingowa bzdura i tyle
              • serendepity Re: Ile na "czarną godzinę"? 09.01.09, 09:47
                Moje ubezpieczenie nie jest z kredytem tylko oddzielne i oczywiscie bardzo
                dokladnie przeczytalam jego warunki przed kupieniem polisy. Firma bedzie
                wyplacac przez 12 miesiecy ustalona kwote, ubezpieczenie ma okres karencji 90
                dni od jego wykupienia (ktore juz minely) i dziala oczywiscie tylko wtedy kiedy
                firma Cie zwolni, zwolnienie dyscyplinarne i dobrowolne nie podlegaja pod
                ubezpieczenie. Pierwsza wyplata z polisy nastepuje 30 dni po utracie pracy.

                Ale faktycznie czytalam kiedys, ze te polskie ubezpieczenia oferowane z kredytem
                nie sa najlepsze, ale nigdy nie czytalam ich warunkow umowy, bo nie interesowalo
                mnie to. Moze ktos ma takie ubezpieczenie i wypowie sie na temat warunkow umowy.
    • alba27 Re: Ile na "czarną godzinę"? 07.01.09, 11:51
      oprócz konta oszczędnościowego, gdzie zbieramy kasę na budowę domu,
      mamy osobne podkonto gdzie odkładamy na "czarną godzinę" i są to
      pieniądze, których nie wolno nam ruszyć, odkładamy po 200zł
      miesięcznie, może nie będzie trzeba ich brać i za 10-20 lat trochę
      się uzbiera. Czarna godzina dla mnie oznacza utratę pracy, brak
      pieniędzy na opłaty i rachunki, mam nadzieję, że nas to nie spotka
      ale różnie bywa. Ile? Spokojna bym była, gdyby tam się odłożyło,
      tyle żeby przeżyć pół roku w razie czego, było by to ok 15tys.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka