Dodaj do ulubionych

Sens zycia?

05.04.26, 11:42
Witajcie, ostatnio pogadalem sobie z KI (künstliche Intelligenz) i uswiadomilem sobie ze faktycznie tak jest : vzym wiecej wiem tym bardziej iswiadamiam sobie ze nic nie wiem. A nasz jezyk nauki -mazematyka ta skladanka ktora w miare rozwoju i glebszego wnikania w przyrode (Wszechswiat) napotykajaca na coraz to wiecej paradoksow jest Po prostu przez nowe aksjomaty wiec uproszczenia dopadowywany . Wiem ze to jest intuicyjnie Ale daje wrazenie ze jestesmy jednak jeszcze zbyt Malo rozgarnieci. I zu moja refleksja ludziki ktorzy poza swoim ja i teraz nie wiedza nic uyja szczesliwiej.
Obserwuj wątek
    • likossmb Re: Sens zycia? 05.04.26, 11:53
      Pewnie uyja szczesliwiej No noezastanawiaja sie nad sensem tego jestestwa. Byle Portfel byl pelny. W dzisiejszych czasach tacy mentalnie uposledzeni ludzie sa na szczytach.... Wiec mysle wiec jestem czy jestem wiec mysle ze mysle.
      • zbigniew31 Re: Sens zycia? 07.04.26, 08:08
        przemyslenia pozwalaja zrozumiec , ze z badania naszej rzeczywistosci nie da sie nijak wniskowac np. w kwestii : jak to Bog uczynil , ze ten swiat w ogole jest mozliwy ... a to jest juz bardzo duzo
        • scand Re: Sens zycia? 08.04.26, 11:26
          zawsze jest coś, co można nazwać transcedencją czyli przekroczeniem bezpośrednio danego.
          • zbigniew31 Re: Sens zycia? 08.04.26, 13:07
            uzywajac instrumentow do badania struktury swiata zmierzamy do skali zerowej , ale nicosc sama w sobie nie moze ufundowac nam rzeczywistosci .
            • mu_ndek_on Re: Sens takich wątków? 08.04.26, 19:01
              zbigniew31 napisał:

              > uzywajac instrumentow do badania struktury swiata zmierzamy do skali zerowej ,
              > ale nicosc sama w sobie nie moze ufundowac nam rzeczywistosci .


              „Nicość” - NIEistnieje w rzeczywistości.
              (poza - poezją, słabą filozofią i umysłami pozbawionymi wiedzy i/lub umysłami ciągle zapatrzonymi w bóstwa i mity)


              Ps. Wątek „Sens zycia” ? - pisany szyfrem? Faktem jest, że forum umiera ale bez przesady
              • scand Re: Sens takich wątków? 10.04.26, 09:23
                Umiera? Ostatnio pojawiły się iskierki, które znów rozpalają ogień... wszystko zależy od ludzi ( także od Ciebie Mundku).
                • scand Re: Sens takich wątków? 10.04.26, 09:26
                  >„Nicość” - NIEistnieje w rzeczywistości.

                  A jednak jest realna. Oddziałuje. Wprowadzenie zera do obliczeń było przełomem w arytmetyce. Ciekawe, że przed tym próbowano nawet przez pewien czas administracyjnie w Europie zabraniać używania zera, powołując się właśnie na to, że ... nie istniejesmile
                  • mu_ndek_on Re: Sens takich wątków? 11.04.26, 11:43
                    scand napisał:

                    > >„Nicość” - NIEistnieje w rzeczywistości.
                    >
                    > A jednak jest realna. Oddziałuje. Wprowadzenie zera do obliczeń było przełomem
                    > w arytmetyce. Ciekawe, że przed tym próbowano nawet przez pewien czas administ
                    > racyjnie w Europie zabraniać używania zera, powołując się właśnie na to, że ...
                    > nie istniejesmile


                    Zdaje się - że mylisz abstrakcyjno-symboliczny język (matematyka) - pomocny w wyjaśnianiu „rzeczywistości” - z samą rzeczywistością.

                    Zero = „nic” a nie „nicość”.
                    • scand Re: Sens takich wątków? 11.04.26, 12:46
                      Nie sądzę aby różnica była aż taka duża. Nic a nicość to pojęcia pokrewne oznaczające "brak". Różnią się tylko zasięgiem.
            • scand Re: Sens zycia? 10.04.26, 09:27
              Sama w sobie nie, ale 0 i 1 da nam cały system liczbowy.
              • zbigniew31 Re: Sens zycia? 11.04.26, 11:33
                scand napisał:

                > Sama w sobie nie, ale 0 i 1 da nam cały system liczbowy.

                matematyka nie jest językiem „samego bytu” tylko językiem ustabilizowanego bytu po pierwszym akcie samoograniczenia (kiedy pojawia sie jakas logika) . nie da sie ograniczyc w nicosci , zatem nicosc nie moze ufunndowac nam rzeczywistosci . badanie nicosci wykracza poza nasze kompetencje poznawcze .
                • scand Re: Sens zycia? 11.04.26, 12:48
                  Nicości rozumianej globalnie może nie potrafimy badać, ale lokalne braki - jednostkowe przejawy nicości jak najbardziej.
                  • zbigniew31 Re: Sens zycia? 11.04.26, 13:12
                    scand napisał:

                    > Nicości rozumianej globalnie może nie potrafimy badać, ale lokalne
                    > ] braki - jednostkowe przejawy nicości jak najbardziej.

                    Tak , ale one istnieją wyłącznie jako przeciwstawienie wobec tego co jest .
                    • scand Re: Sens zycia? 11.04.26, 14:11
                      Weźmy najprostszy przykład : liczbę binarną np. 101. Zero na drugiej pozycji informuje nas że brak w rozkładzie potęgowym potęgi 2^1. Mamy bowiem 5= 2^2+2^0. Czy 0 na drugiej pozycji jest mniej ważne niż gdyby była tam jedynka czyli mielibyśmy 111? Oczywiście nie, to po prostu inna liczba a mianowicie 7, a trudno mówić czy 7 jest ważniejsze niż np. właśnie 5.
                  • mu_ndek_on Re: Sens zyci? 11.04.26, 15:52
                    scand napisał:

                    >Nie sądzę aby różnica była aż taka duża. Nic a nicość to pojęcia pokrewne oznaczające "brak". Różnią się tylko >zasięgiem.

                    >Nicości rozumianej globalnie może nie potrafimy badać, ale lokalne braki - jednostkowe przejawy nicości jak >najbardziej



                    Jeśli dla ciebie różnica między określeniem poetycko-metaforycznym - „nicość” -( nie odnoszącym się do żadnej rzeczywistości - no może jedynie do osobistej/wewnętrznej/emocjonalnej) - nie bardzo różni się od naszego codziennego „nic” - to ja nic na to nie poradzę.
                    To nawet nie jest tak - że bardziej „nabzdyczone” „nic” staje się „nicością”.

                    To określenia - nie tylko o innym zakresie ale z innych „rzeczywistości” - „nicość”: „rzeczywistość” osobisto/metaforyczna - „nic” : nasza przaśna codzienna rzeczywistość.

                    Z „badań” nicości wyszło, że jej niema - więc jej badanie nie ma sensu.
                    Bezsensowność tego określenia (niebytu/nicości) zauważył już Parmenides.

                    „Lokalne braki” - to jakieś lokalne nicości ? Czyli co - brak wody w kranie nazywasz - nicością wody?
                    • scand Re: Sens zyci? 11.04.26, 16:39
                      >Czyli co - brak wody w kranie nazywasz - nicością wody?

                      Tak, określając ilość wody w kranie można czasem przypisać tej ilości liczbę zero czyli jest to lokalna nicość. Zauważmy że nie mamy jako ludzie doświadczenia globalnej nicości (zawsze coś tam dla nas istnieje) a jedynie cząstkowe jej doświadczenia.
                      • mu_ndek_on Re: Sens zyci? 11.04.26, 19:43
                        scand napisał:


                        >Czyli co - brak wody w kranie nazywasz - nicością wody?


                        >Tak, określając ilość wody w kranie można czasem przypisać tej ilości >liczbę zero czyli jest to lokalna nicość.

                        Zero to nie „nicość” ale to już pisałem. Jeśli nicość - to nicość - nawet zero się nie uchowa

                        Lokalna „nicość” to coś jak „lokalna wieczność” ? Czy może jeszcze jakieś bardziej absurdalne określenie?
                        Najwyraźniej nie rozumiesz pojęcia „lokalny” albo pojęcie „nicości” traktujesz mniej poważnie - nawet ode mnie. (Nicość lokalna - jako grube przybliżenie może funkcjonować w astronomii ale tylko dla ułatwienia i rozróżnienia gęstości wszechświata - bo nicość w rzeczywistym Wszechświecie nieistnieje)

                        No dobra. Odkręcasz kran, a tam -„nicość wody” - o kurcze - wołasz do żony - znowu nicość wody!
                        - żona odpowiada - Spokojnie - tylko zawór z zimnym bytem się zaciął - już dzwoniłam - przyjdzie pan hydraulik Grzesio Hegel i zaraz stanie się byt wody z jej nicości. Czy tak? ( a biedne dzieci słuchają)

                        >Zauważmy że nie mamy jako ludzie doświadczenia globalnej nicości >cryingzawsze coś tam dla nas istnieje) a jedynie cząstkowe jej doświadczenia.

                        Może nie mamy doświadczenia z „globalną nicością” - bo ona nieistnieje nawet w pustym kranie? (Tylko w naszych wyobrażeniach - szczególnie na starość - majaczy coś na kształt poetyckiej nicości ostatecznej)


                        Rozbijanie „nicości” na „nicość pieniędzy” czy „nicość piwa w lodówce” - tak - to może być śmieszne. Eeee… nie - raczej nie?
                        • scand Re: Sens zyci? 12.04.26, 15:31
                          > Może nie mamy doświadczenia z „globalną nicością” - bo ona nie istnieje nawet w pustym kranie?

                          Powtarzam Mundku, że w kranie może istnieć co najwyżej "nicość" lokalna, obraz nicości globalnej bierze się z ekstrapolacji tych lokalnych braków, ale rzecz jasna nikt nie miał doświadczenia z brakiem wszystkiego. Dlaczego odrzucasz zróżnicowanie lokalne/globalne? Jest to bardzo naturalna dychotomia, my jako ludzie mamy doświadczenia w światach lokalnych - przekonanie że coś istnieje bezwarunkowo globalnie, jest już wiarą.
                          • mu_ndek_on Re: Sens zyci? 26.04.26, 14:38
                            scand napisał:

                            >
                            > Powtarzam Mundku, że w kranie może istnieć co najwyżej "nicość" lokalna,
                            > obraz nicości globalnej bierze się z ekstrapolacji tych lokalnych braków, ale
                            > rzecz jasna nikt nie miał doświadczenia z brakiem wszystkiego. Dlaczego odrzuca
                            > sz zróżnicowanie lokalne/globalne? Jest to bardzo naturalna dychotomia, my jako
                            > ludzie mamy doświadczenia w światach lokalnych - przekonanie że coś istnieje b
                            > ezwarunkowo globalnie, jest już wiarą.

                            Nadawanie nowych znaczeń „ugruntowanym pojęciom filozoficznym” i zasadnicza /mylna - zmiana ich zakresu - mimo ich historii - sięgającej czasów przedsokratycznych - wynika zazwyczaj z braku podstawowej wiedzy i staje się - najwyżej - "lokalną anomalią" w zakresie rozumienia podstawowych zagadnień.

                            A „chwilowa wieczność” też jest właściwym rozumieniem „pojęć” ( w filozofii - a nie w poezji )?

                            To - że mieszkamy na peryferiach galaktyki nie przeszkadza nam np. owocnie rozwijać wiedzy o wielkoskalowej strukturze Wszechświata (w którym Nicość (przypominam ) nieistnieje.

                            Takie mam przekonanie ,że całość filozofii powinna się przeciwstawiać wszelkim mitom i taki jest jej zasadniczy kierunek - ten który mnie najbardziej interesował .
                            Nie jest wiarą - wiedza, że we wszechświecie nie ma pustki (nicości) - to po prostu wynika z fizyki / nauki. Reszta jest brakiem wiedzy albo poezją (chociaż dla poetów „lokalna nicość” podobnie jak „chwilowa wieczność”może być inspirująca )
                            Proponuję nie rozpatrywać - „nicości w kranie” - a poprosić hydraulika Grzesia Hegla o systematyczne przeglądy instalacji oraz podciągnąć się z fizyki.

                            Ps. przysypywanie bzdurnymi wątkami - rzeczywistych / niewygodnych zagadnień które słabo ci odpowiadają nie pomaga - i zwracaj większą uwagę na tytuły wątków
      • scand Re: Sens zycia? 07.04.26, 12:33
        Sporo literówek kolego popełniasz, zastanawiam się z czego to wynika..??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka