Dodaj do ulubionych

Sens modlitwy

08.09.16, 16:45
Sens modlitwy ujawnia się wyraźnie w obliczu Ostateczności. Zwracamy się wtedy w kierunku Niepojętego w nadziei, ze uda nam się uzyskać choć częściową odpowiedź na pytania, na które próżno szukać odpowiedzi pośród opływającego nas nieustannie przepływu bytów materialnych. Jednostkowość naszej egzystencji oraz jej istotna przypadkowość umyka racjonalności i zdaje się, że nigdy nie będzie inaczej. Tylko takie nie-realne akty pozwalają nam nieco oswoić nielogiczną realność, w sumie więc można rzecz, że są spoiwem realności..
Obserwuj wątek
    • mu_ndek Re: Sens modlitwy 11.09.16, 13:42
      Modlitwa ujawnia tylko nasze wewnętrzne, nieświadome potrzeby. Brak wiedzy o tych instynktownych potrzebach nie jest przyczynkiem do bardziej spójnego postrzegania ,,rzeczywistości,, (,,realności,, ?) świata.
      Zdanie sobie sprawy że istnieje tylko droga a nie ,,Sens,, nie jest ewolucyjnym celem rozwoju układu nerwowego. Jego celem jest oszustwo ,pozwalające przetrwać. (Bo dość trudno jest przetrwać w imię hasła ,, życie jest do dupy a potem jest śmierć,, )
      Przekonanie że ewolucja układu nerwowego zmierzała w kierunku faworyzowania układów wytwarzających ,,najwierniejszy,, ogląd świata jest zupełnie błędna.
      My chcemy oszukiwać! Także innych ale co ważniejsze/ciekawsze , głównie siebie (szczególnie w chwilach bezradności wobec ostatecznych nieuniknionych rozstrzygnięć)
      Czy ta skłonność układu nerwowego pozwala zachować ,,spójność,, to już zależy od podmiotowych indywidualnych ,,skłonności,, tego lub innego układu.
      Osobiście usiłuję raczej opierać się stadnej (instynktownej) wizji świata opartej na oszustwie własnego układu nerwowego (uważając tę wizję za wyjątkowo jałową poznawczo)

      Ps. Brak wiedzy na temat skłonności własnego układu nerwowego bywa zastępowany jego najprostszymi schematami i tu chyba nie ma innej drogi jak powolna ewolucja podpierana ,,szybkimi,, (gwałtownymi) reakcjami epigenetycznymi. To dość słabo wróży gatunkowi bo reagujemy ze ,,skutkiem epigenetycznym,, na zdarzenia tylko wyjątkowe/ekstremalne a co to znaczy w historii człowiekowatych już parę razy się przekonaliśmy. (tu modlitwa ,,pomoże,, w stopniu porównywalnym do politycznych usiłowań)
      Módlmy się o zrozumienie ... jak zwykle do siebie.

      • scand Re: Sens modlitwy 12.09.16, 15:12
        >Przekonanie że ewolucja układu nerwowego zmierzała w kierunku faworyzowania układów wytwarzających ,,najwierniejszy,, ogląd świata jest zupełnie błędna.
        My chcemy oszukiwać! Także innych ale co ważniejsze/ciekawsze , głównie siebie (szczególnie w chwilach bezradności wobec ostatecznych nieuniknionych rozstrzygnięć)..

        - Oczywiście. Bez zdolności do tworzenia iluzji byśmy nie przetrwali...
    • krytyk2 Re: Sens modlitwy 08.01.17, 23:18
      dla mnie sensem modlitwy jest połączenie -w jakikolwiek sposób- z Bogiem.To jest relacja dziecka i matki-chce sie przytulić do matki,rozpuścic w jej cielsnosci,rozpłynąc w poczuciu bezpieczeństwa.
    • zbigniew31 Re: Sens modlitwy 20.02.17, 21:57
      ostatnio na spacerze zrobiłem taką fotografię : fotoforum.gazeta.pl/photo/1/xd/vi/lnrw/HKZ5BKTbTIWLQ6vCqX.jpg
      dopiero po powrocie do domu zauważyłem ten niepowtarzalny kształt słońca i pomyślałem
      - a co jeśli Bóg jednak ma poczucie humoru ?
      • scand Re: Sens modlitwy 23.02.17, 18:09
        Fotografie bez ludzi są bardziej niepowtarzalne.
        • zbigniew31 Re: Sens modlitwy 24.02.17, 20:06
          scand napisał:

          > Fotografie bez ludzi są bardziej niepowtarzalne.

          bo magia rozgrywa się poza ludzką obecnością , a jeśli nawet w obecności , to poza percepcją . całkiem jak to ma miejsce w przypadku kota Schrödingera ... modląc się , abo wróżąc sobie można być bliżej prawdy o jego stanie .
          • mu_ndek Re: Sens modlitwy 25.02.17, 00:08

            Kwantowa modlitwa? o uzgodnienie stanu? To musi być jakaś mikromodlitwa.
            Ale do kogo?
            Do obiektów matematycznych (opisujących prawdopodobieństwo)? Do Bo… hr’a?
            Jeśli do kota/kotki - to rozumiem.

            Magia rozgrywa się w umyśle ale niewątpliwie poza jakąkolwiek obecnością.
            • zbigniew31 Re: Sens modlitwy 25.02.17, 11:15
              mozesz się modlić np do makaka , w twoim wypadku to nic mi do tego.
              miałem na myśli modlitwę jako akt wiary , króry w przeciwieństwie do badania np stanu kwantowego , niczego nie determinuje - w tym sensie jest blirzej prawdy, nieoznaczoności -magii .
              • mu_ndek Re: Sens modlitwy 27.02.17, 01:59
                zbigniew31 napisał:

                > mozesz się modlić np do makaka , w twoim wypadku to nic mi do tego.
                > miałem na myśli modlitwę jako akt wiary , króry w przeciwieństwie do badania np
                > stanu kwantowego , niczego nie determinuje - w tym sensie jest blirzej prawdy,
                > nieoznaczoności -magii .


                Modlitwa? zabobon? przybliża (no jurz nie wiem czy dobże napisałem) do tzw. Prawdy?
                ,,Nieoznaczoność kwantowa,, jest magiczna dla magików. Jaki adresat tej modlitwy, to nie napisałeś ( modlitwa bez adresata to medytacja czyli skierowana do siebie – moim zdaniem to ,,normalne,,)
                Co do aktów wiary to w pierwszym akcie tego wodewilu - wiesza się na ścianie krzyż a w ostatnim akcie ten krzyż wypala fundamentalizmem i to jest dopiero ideowy determinizm.
                PS. Sooory bym się nie odzywał ale dopiero po makakch Cię rozpoznałem jako ,,trzydziestego pierwszego Zbigniewa,, ( bym się nie odzywał, nie chcąc się narazić na jakieś ponowne swatanie z innymi gatunkami człowiekowatych)
                • zbigniew31 Re: Sens modlitwy 27.02.17, 08:41


                  że czego nie rozumiesz to akurat mi zwisa , bo jak już sobie objaśnieniami , w twoim wypadku to przypadek jest beznadziejny



                  mu_ndek napisał:
        • mu_ndek Re: Sens modlitwy 25.02.17, 00:05
          Pustka jest łatwiejsza bo bardziej fotogeniczna. Obojętna. Niemniej jednak w każdej fotografii jest ciało które naciska spust - mimo że samo się widzi.
          • suender Re: Sens modlitwy 26.02.17, 14:12
            mu_ndek 25.02.17, 00:05

            > Niemniej jednak w każdej fotografii jest ciało które naciska spust - .....

            Najczęściej rzeczywiście ciało naciska na spust, - ale nie zawsze.

            Na yotube są filmy (zdjęcia) powstałe przez ślepy los.. Były przypadki, że kamera spadła z półki i uruchomiła się sama.
            U korespondentów wojennych bywały przypadki, że został trafiony pociskiem i padł na aparat fotograficzny przygotowany do zdjęcia i spust wyzwolił się od uderzania o np. kamień.
            Nie można generalizować, bo coś co rzadkie też istnieje!

            Pozdr.
            • kalllka Re: Sens modlitwy 26.02.17, 18:09
              O,no proszę, oto naukowy dowód.,tytubauncertain

              Już pierwsza Camera /Obscura/ miała
              zdalny, opóźniony- spust 'migawki' suenderze.
              Dawno temu widziałam model, w muzeum w Rzymie.. a niedawno w londyńskiej Tateuncertain
              • mu_ndek Re: Sens modlitwy 27.02.17, 01:51
                I oto następny dowód O Nieodgadniona! – samo się pisze, samo się maluje, i nawet, samo się foto gra (za przeproszeniem ) fuje.
                (o tej grze fotoontologicznej jest w wątku ,,ontologia doświadczalna,, …ale może nie, bo tam się wkurzałaś a ja upiłem)
                Co tam że dowód z tytuba ale za to nie na temat – bo dość mało antropologiczny a właśnie o to antro bardziej chodzi – że się samo- mimo naciskania ciałem – poza nami robi, tak jak się samo widzi. (rzecz fotografii raczej nie dotyczy ale już antropo obróbki czasami tak – bo się jest nierzadko zaskoczony wynikiem – bez wątpienia różne fotoszopy maczają w tym łapki - ale jednak)
                Ale się przecież nie generalizuje – bo to co rzadkie, lepiej się miesza niż gęste i dla mnie bardziej istnieje, będąc ciekawszym.
                • suender Re: Sens modlitwy 27.02.17, 09:32
                  mu_ndek 27.02.17, 01:51

                  > bo to co rzadkie, lepiej się miesza niż gęste i dla mnie bardziej istnieje,

                  Zatem KF jest dobrze czytywać, bo tu są głoszone bardzo interesujące hipotezy np.:

                  Że coś bardziej, a coś mniej istnieje. Czyż to nie odkrywcze ?!

                  Pozdr.
                  • kalllka Re: Sens modlitwy 27.02.17, 11:49
                    Cos ' bardziej istnieje' ., dla podmiotu [mundek]
                    tym bardziej., istnieje, mimo zem dla niego nieodgadnioną, np.

                    ale rozumiem, ze dla suender, ja- kalka jestem niczym, tedy mnie ignoruje, mimo, ze wołem /wolaczem/ stoję.
                    • suender Re: Sens modlitwy 30.05.17, 16:32
                      kalllka 27.02.17, 11:49

                      > ale rozumiem, ze dla suender, ja- kalka jestem niczym, tedy mnie ignoruje, mimo, ze wołem /wolaczem/ stoję.

                      Absolutnie nie ignoruję, tylko już zapomniałem po kilku dniach żem coś na tym forum napisał.

                      > O,no proszę, oto naukowy dowód.,tytubauncertain

                      Ale ja pisałem o żadnym dowodzie naukowym. Chyba zostałem źle zrozumiany.

                      Pozdr.
                  • mu_ndek Re: Sens modlitwy 28.02.17, 03:04
                    suender napisał:
                    >Nie można generalizować, bo coś co rzadkie też istnieje!
                    i
                    > Zatem KF jest dobrze czytywać, bo tu są głoszone bardzo interesujące hipotezy n
                    > p.: Że coś bardziej, a coś mniej istnieje. Czyż to nie odkrywcze ?!


                    Ale mieliśmy nie generalizować a Ty nie dość, że z mojej indywidualnej uwagi (bo napisałem – o istnieniu ,,dla mnie,,) –uogólniasz / wysnuwasz jakieś generalne ,,istnienie,, (,,istnienie,, jako proces w ogóle? ) dodatkowo generalizujesz wszelkie treści KF.

                    To ja, tak generalnie spytam : O co Ci chodzi?
            • scand Re: Sens modlitwy 13.06.17, 18:30
              Przypadek jest nieusuwalny z życia..
    • krytyk2 Re: Sens modlitwy 12.01.22, 18:33
      Dziś jeszcze raz spróbuję zdefiniować sens modlitwy.
      Chcę zwrócić uwagę na ten aspekt oddania się Bogu,w którym nieważne sa słowa , nasze potrzeby i nasze dezyderaty.Założenie jest takie ,że nic nie znaczą nasze mysli ,nasza wola i nasze wybory,bo w ostatecznym efekcie Bóg i tak zdecyduje o naszym życiu.Więc istotą modlitwy powinno byc poddanie się woli Boga,całkowita ufnośc,otwarcie na jego nieznane dziś wybory.Modlitwa w tym sensie jest postawą a nie czynem,nastawieniem -a nie słowną ekspresją,.Modlitwa do Boga jest więc pokornym Milczeniem,nasłuchującym i gotowym przyjąć wszystko co nadejdzie.
      • krytyk2 Re: Sens modlitwy 12.01.22, 18:42
        Największym sukcesem modlitwy jest sam kontakt z Bogiem,dotarcie do niego .To jest największy sukces,bo praktycznie nieosiągalny dla przeciętnego wierzącego.Bóg nie przemawia do nas dosłownie ,on wysyła nam zdarzenia ,które zmieniają nasze życie,stając się symbolem,który mamy odczytać.
        Więc werbalne zwracanie się do Boga przypomina zachowanie pewnej siebie przekupki,która ładuje się w ubłoconych butach do pięknego salonu,rozsiada się na najpiekniejszym rzeźbionym fotelu i pyta Boga jak leci i czy nie mógłby się postarać lepiej załatwiać jej interesy...
        • scand Re: Sens modlitwy 12.01.22, 19:03
          Niektórzy twierdzą, że kontakt z Bogiem to tak naprawdę kontakt z podświadomością. To, że jest to kontakt osobowy ułatwia dotarcie do podświadomości, bo jednak podświadomość jest czymś w rodzaju nieznanej dla nas osoby ( i bardzo potężnej). Poznanie tej osoby ( zawsze bardzo ograniczone) z reguły zwiększa nasze siły intelektualne, ale nie dla każdego dotarcie do Boga jest pożyteczne. Może prowadzić do pychy, a ta jak wiadomo, ma często zgubne skutki w relacjach społecznych.
          • krytyk2 Re: Sens modlitwy 12.01.22, 19:11
            Może tak być jak piszesz.Ja mam inny sposób na kontakt z własną podświadomością -są to sny ,które przydarzaja nam się codziennie.Mój problem jest taki ,ze świetnie interpretuję sny -jak je pamiętam ,ale niestety pamiętam jeden na tysiąc wink
            W tym co napisałem o modlitwie chciałem zwrócić uwagę na to nasłuchiwanie,ktorego nie jesteśmy nauczeni.Bywamy najczęściej racjonalni,tj analizujemy swoje potrzeby,dobieramy srodki ich realizacji ,planujemy jak to zrobić.Jesteśmy wychyleni stale do przodu z głową pelną myśli o przyszłosci ,ktorej nie ma a która chcemy wykreować.Modlitwa jest wycofaniem i próba zrozumienia tego co się dzieje nie tylko we mnie ale również poza mną.
            • scand Re: Sens modlitwy 12.01.22, 19:17
              Tak, to próba zrozumienia tego co jest poza horyzontem świadomości.

              Co do snów zapewne przydałby się mi jakiś kurs w ich objaśnianiu. Wiele snów pamiętam, ale inaczej ich nie potrafię zinterpretować jak tylko czyste asocjacje. Zakładam że jednak jest to pewnego rodzaju - przypadkowość, a przypadkowość ciężko objaśnić: przypadki po prostu się zdarzają.
              • krytyk2 Re: Sens modlitwy 12.01.22, 19:42
                Interpretacja snów jest bardzo prosta.Trzeba po prostu opowiedzieć je sobie/komuś/ tak jak one wyglądają.Istotne w interpretacji snu jest wyłuskanie słów symboli o największym cięzarze gatunkowym.Jeżeli np w marzeniu sennym pojawia sie piwnica ,to dla mnie jest prosty przekaz podświadomości ,że osoba śniąca majakis problem ,który chce lub musi spychać-do podswiadomości albo też jest to jej sekret ,z którym kryje się przed innymi.Piwnica może też być symbolem uciemiezenia przez kogoś
                Nie da się zinterpretowac snów ,bez werbalnego ich wyrazenia,polegajac jedynie na obrazach ,ktore one niosą nie da się zrozumiec nic.Powiem Ci ,że nikt mnie nie uczył interpretacji snów ,polegam jedynie na swojej konpetencji językowej ,wyobraźni i interpetacji
                • krytyk2 Re: Sens modlitwy 12.01.22, 19:44
                  Nasza podświadomośc jest bardzo mądra ,mądrzejsza od nas,Podsuwa nam zgrabne opowiesci zmysłowe ,które daja się odczytać wlasciwie tylko w przełożeniu werbalnym.Jest to niesamowite!!
                  • scand Re: Sens modlitwy 12.01.22, 21:03
                    Zakładasz więc symboliczne znaczenie snów. Na mnie robią bardziej wrażenie przekształconych wspomnień, czasem tych najświeższych, czasem starszych, dziwnie łączonych.
                    Ale dlaczego te czy inne są wybierane do snów? Najczęściej nie wiem.
                    • krytyk2 Re: Sens modlitwy 12.01.22, 22:22
                      odpowiedz znowu jest prosta:w życiu na jawie kierujemy się rozumem (tak przynajmniej się nam zdaje),ale nasz rozum najczęsciej w ogóle nie uwzględnia wszystkich naszych najważniejszych potrzeb,one sa wyparte ,one sa często wstydliwe.Podświadomość ,w ktorej te wszystkie wyparte pragnienia i potrzeby się gromadzą,próbuje je "ratować" -dla nas.Ona ma powołanie nas na nowo integrować.Napisałem ,że potrzeby sa często wstydliwe.Ich wstydliwośc nie polega na ich wstydliwej treści.One są wstydliwe ponieważ kiedyś -w dzieciństwie czy wczesnej młodości dorośli zasugerowali nam ,że powinniśmy się ich wstydzić.Ta wstydliwość ma więc u żródła funkcjonalny charakter-dorosłym przeszkadzało w ich codzienności,że dziecko dopominało sie co rusz przytulenia czy zapewnienia miłości.Zganione uznawało ,że jest to coś , z czym nie warto sie ujawniać.
                      Nasza racjonalnośc ma więc w pewnym sensie kaleki i niedoskonały wymiar.Nie potrafi w pełni i właściwie zadbać o nasze interesy.Podświadomość pełni więc nie tylko funkcję "zbiornika" niedozwolonych i wstydliwych treści ,ale spoczywa na niej też "obowiązek" integracji tych treści w całość docelowo spójnej osobowosci.
                      Wydaje mi się ,że pomiedzy podświadomością a świadomoscią (ego) nie ma istotnego konfliktu interesów - tak jak to sugerował Freud.U niego to była wprost wrogość ,bo zakladał ,że treści ,którymi "opiekowała" się podświadomość były faktycznie aspołeczne i niecenzuralne( jak np kompleks Edypa czyli kompleks wyparcia pożądania wlasnej matki przez syna)
                      • krytyk2 Re: Sens modlitwy 12.01.22, 22:34
                        Ze względu na swoje społeczne funkcjonowanie dla człowieka,który nadal jest zwierzeciem i posiada zwierzece odruchy,posiadanie podświadomości jest wybawieniem i koniecznością.Niepotrzebne w wielu sytuacjach społecznych odruchy moga być łątwo wypchniete tam gdzie zostaja przyjete bez zastrzezeń.Istnieje przedziwna więż pomiedzy świadomością i podświadomością.Jeżeli brak jest harmonii pomiedzy nimi, oznacza to zarazem brak ogólnego zrównowazenia w zyciu jednostki.Zbytnie wyparcie wielu potrzeb czyni człowieka nieszczęśliwym ,ale też naraża na niekontrolowane eksplozje tych potrzeb w najmniej oczekiwanych momentach.Z kolei "podprogowe"funkcjonowanie bulgocącej podswiadomości sprawia ,że jednostka taka wydana jest na pastwę własnych zachcianek,sprzecznych emocji i działań prowadzacych na manowce społęczne
                        • scand Re: Sens modlitwy 12.01.22, 23:02
                          > Ona ma powołanie nas na nowo integrować...

                          Przekonująca analiza. Spójność jest zapewne najważniejsza. Ale rzeczywistość sama w sobie nie jest spójna, jak to zazwyczaj chcemy przedstawić. Chcemy być mimo wszystko spójni naprzeciw niespójnego świata.
                          • krytyk2 Re: Sens modlitwy 12.01.22, 23:16
                            tak Scandzie ,masz rację -rzeczywistośc nie jest spójna ,ale cała praca ludzkiego umysłu polega na tym ,azeby obraz tej rzeczywistości uzyskal na koncu analizy racjonalne ,całosciowo spojne parametry.Zdarzenia naokolo moga być chaotyczne ,ale istota funkcjonowania organizmów polega na integracji i spojności i odbiór tych zdarzeń musi miec charakter porzadkujący i systemowy.Mówiąc wprost -człowiek to taka istota ,ktora nawet w chaosie musi znaleźc sens i ten sens przenieść do wlasnego wnętrza
                            • scand Re: Sens modlitwy 13.01.22, 11:52
                              Otóż to, bez spójności nie ma sensu. Wszędzie szukamy owej wartości naddanej, sensu dla w dużej mierze chaotycznego świata.
                              Stąd nawet chaotyczne rozrzucenie gwiazd na niebie postrzegamy w postaci gwiazdozbiorów o ludzkich i zwierzęcych postaciach.
                      • krytyk2 Re: Sens modlitwy 12.01.22, 23:09
                        Problemem jest dlaczego podświadomość mówi nam wszystko w tak niejasny sposób?
                        Najprostsza odpowiedź jest też zarazem najbardziej banalna:gdyby podswiadomość mówiła jasno nie byłaby tym czym jest i moglibysmy smiało nazwać ją świadomością.
                        Myślę ,że konstrukty świadomości są często fałszywie posklejane.Wydobycie z nich prawdziwego przesłania wymaga destrukcji tych konstruktów.Dlatego owe przesłania pojawiaja się w snach w zupełnie innych ,nieznanych z jawy kontekstach.
                        Niesamowita atmosfera snu intensyfikuje emocjonalny kontekst ,w którym zanurzone są wyparte treści i tym mocniej próbują one "zaatakować" nasze sumienie,tj centralny punkt naszej osobowosci,w którym nasze najistotniejsze potrzeby muszą znależć swoją "mównicę"
                        WSpomnainy wczesniej symbolizm mowy podświadomości to nie jest tylko zapośredniczony sposób komunkacji wypartych potrzeb ale przede wszystkim "broń atomowa" w sensie intensyfikacji przekazu.Przejmujący obraz ,złowieszcza atmosfera to najlepsza adaptacja treści ,które chce podswiadomość przekazać świadomości.A zatem ta pozorna niespójność ,chaos i przypadkowosc -jak to okresliles - budują nastrój hekatomby.To nierealizowanie jakiejś istotnej potrzeby jest tak ważne ,ze od tego zalezy BYĆ albo NIE BYĆ naszego zycia.Symbolizm treści i nierealizm scenografii potegują odbiór i to jest najtrafniejszy wybór środków przekazu jaki mozna w ogle osiągnąć -nie licząc podobnych metod jakie stosuje sztuka np w filmach ,obrazach czy lteraturze.Lecz i tutaj mozna z powodzeniem powiedzieć ,ze pierwotne jest srodowisko podswiadomości i to sztuka czerpie z niej anie -odwrotnie
                        • scand Re: Sens modlitwy 12.01.22, 23:17
                          Sen można by określić zatem jako czystą myśl, bez zapośredniczenia w materii, którą jesteśmy otoczeni na jawie. Ten czysto myślowy charakter snu być może powoduje że czasami sny wywierają na nas bardzo silne wrażenie ( nie zawsze jednak, stąd może powstać dalsze pytanie dlaczego?)
                          • krytyk2 Re: Sens modlitwy 12.01.22, 23:29
                            myślę,że olbrzymi wpływ ,jaki mają na nas nasze sny,kryje się w "instrumentarium" obrazów ,jakim podświadomośc się posługuje ,chcąc do nas jak najmocniej dotrzeć.Te obrazy musza spełniać jednoczesnie dwa warunki :być mocne w sensie zmysłowym i jednoczesnie jednoznacznie symboliczne w sensie skierowania naszej uwagi na problem ,z którym podswiadomośc chce do nas trafić.
                            • scand Re: Sens modlitwy 13.01.22, 11:47
                              Czy podświadomość ma intencje ? Tu mam wątpliwości. Te przebicia z podświadomości traktowałbym raczej jako pewien skutek uboczny procesów podświadomych, a nie rezultat celowego działania podświadomości.

                              Mogą one udostępniać dodatkową prawdę o umyśle danego człowieka, ale nie wiem czy to jest ich celem. Ich siła wynika raczej z wyciszenia innych pobudzeń. W ciszy każdy dźwięk wydaje się mocniejszy niż w szumie dnia codziennego. Generalnie otoczenie światem materialnym na jawie ma efekt stabilizujący procesy myślowe, w śnie natomiast są bardziej swobodne stąd może mogą pokazywać pewne nowe aspekty.
                              • krytyk2 Re: Sens modlitwy 13.01.22, 12:52
                                Wydaje mi się,że jednak podświadomość (na zasadzie -"po owocach ich poznasz") działa racjonalnie.Razem ze świadomością stanowią duet,który dba o interesy jednostki.Zastosowanie przez podświadomość wielu trafnych symboli,powtarzanie stałych przekazów marzeń sennych w przypadku,gdy jednostka nie "stosuje się"do zaleceń-wszystko to świadczy o pewnej podmiotowości podświadomości.
                                • scand Re: Sens modlitwy 13.01.22, 13:25
                                  Jest to z pewnością hipoteza ( racjonalność podświadomości) którą warto rozważyć - dokładniej tezę - "podświadomość (na zasadzie -"po owocach ich poznasz") działa racjonalnie".
                                  Ale argumenty za nią mnie akurat nie przekonują.
                                  Może ja po prostu tej racjonalności nie rozpoznaję u siebie ?? ( czyli nie dostrzegam owych owoców).
                                  Co do tego natomiast że istnieją procesy myślowe poza świadomością jestem przekonany, tyle że myślę że ich uporządkowanie jest znacznie słabsze niż procesów świadomych.
                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 13.01.22, 14:16
                                    no właśnie -ja doświadczyłem racjonalnosci podswiadomosci i dla mnie ona istnieje,Ty nie doświadczyłes -więc dla Ciebie jej nie ma.Wystarczyłoby jednak zanalizowac choc jeden sen - i sprawa byłaby roztrzygnieta.
                                    • scand Re: Sens modlitwy 13.01.22, 16:29
                                      Tu zatem wiele zależy od osobistego doświadczenia..
                                    • scand Re: Sens modlitwy 16.01.22, 17:02
                                      Sen i religia ma pewne podobieństwo: jest nim odrealnienie. ( w pozytywnym znaczeniu słowa) W śnie i religii wyzbywamy się swych zwykłych więzów. Jeśli jest prawdą to co mówisz o symbolizmie snów, właśnie symbolizm również łączy religię i sen. Modlitwa zatem to tworzenie transcendencji o znaczeniu symbolicznym.
                                      • krytyk2 Re: Sens modlitwy 17.01.22, 14:41
                                        Wbrew temu co czasem sami myślimy o swoich potrzebach czy marzeniach-że są one jedyne i niepowtarzalne ,są one jednostkowym odzwierciedleniem potrzeb gatunkowych.Struktury językowe,które tez mają charakter gatunkowy,splatają sie w marzeniu sennym w czytelną dla interpretacji mapę.Z tego powodu moj sen może być dobrze zinterpretowany przez inną osobę.Nawet najbardziej indywidualne i niepowtarzalne sytuacje mogą znaleźć swoje odzwierciedlenie w intersubiektywnie komunikowalnej sferze języka i symboli.
                                        Religia jest odpowiedzią na ważną potrzebę egzystencjalną-potrzebę sacrum,natomiast każdy z nas ma znacznie wiekszą pulę potrzeb egzystencjalnych.Deprywacja jakiejś z nich ,czy też wielu,prowadzi do swoistego "buntu" podświadomości,która uporczywie przypomina o nich każdemu,kto takiej deprywacji potrzeb egzystencjanych doznaje- w snach.
                                        • kalllka Re: Sens modlitwy 23.01.22, 13:28
                                          .. a ja mam podejście, które pozwala mi wspolne i od wieków znane rzeczy- indywidualizowac.
                                          Lekki fis, na punkcie recyklingu. Takze mentalnego który stał sie powodem, moim zdaniem, oczywiście-powstania i rozwoju networku- internetu. W związku z tym, po wielu latach prób urzeczywistniania Sie, przestrzegam przykazania, które wchłonęłam i przyswoiłam z ” Maga”:
                                          nie zadawaj nikomu/ niczemu/ niepotrzebnie bólu.
                                          Takie super przykazanie pozwala rozwijać empatię w sympatie i swobodnie, a nawet more flexible, dzialac przetwarzając intelek w rzeczywistość.
                                          • krytyk2 Re: Sens modlitwy 25.01.22, 14:12
                                            To co napisałem, jest banalna prawdą z punktu widzenia sposobu w jaki poznajemy,ba ! -w ogóle możemy poznać, rzeczywistość.Poznajemy ją bowiem przez użycie powszechnikow,tj pojęć o charakterze uniwersalnym.Kazde zdanie , które wypowiadamy, nie zawiera ani jednego określenia indywidualizujacego.Wezmy zdanie:""Jan jest indywidualista i lubi grać w piłkę nożną"Słowo "Jan" jest co prawda nazwa własna,ale nie zawiera żadnych treści indywidualizujacych tego konkretnego Jana,dzięki którym w żadnym wypadku nie pomylilibysmy go z innymi Janami.Nawet treść zdania opisująca Jana też nie indywidualizuje Go,bo z pewnością pasowałaby do tysięcy Janów na świecie.Takze następne określenie - "indywidualista" jest zwykłym powszechnikiem ,tj jego treść ma charakter ogólny.Gdy myślisz o sobie,musisz używać-zeby siebie zrozumieć-pojec uniwersalnych
                                            • krytyk2 Re: Sens modlitwy 25.01.22, 14:23
                                              Nawet gdy wymyślimy dla kogoś najbardziej nieprawdopodobna i niepowtarzalna nazwę,to będzie ona miała charakter definicji dejktycznej,tzn desygnat tej nazwy ujawni się nie dzięki bogactwu tresciowemu nazwy(bo będzie ona pusto spełniona) ,lecz tylko dzięki wskazaniu palcem ,że nazwie tej np Dfhc26grea odpowiada ten oto żywy osobnik.Pozostaja jeszcze dwa problemy, które rysują się w operowaniu powszechnikami:jeden to rozziew pomiędzy bogactwem naszych przeżyć wewnętrznych a tym jak dalece udaje się nam to bogactwo -przy pomocy powszechnikow a jakże!-opisac.Drugi to wariant pierwszego tzn jak dalece potrafimy w opisie innej osoby,wyrażonym powszechnikami,oddać jej niepowtarzalność,jedyność w swiecie
                                              • krytyk2 Re: Sens modlitwy 25.01.22, 14:35
                                                I teraz o nawiązaniu do snów: podświadomość operuje w takim samym stopniu poj ogólnymi,bo tylko one umożliwiają jakąkolwiek komunikację i zrozumienie.
                                                Mam taki pomysł,który mi przyszedł teraz do głowy: możliwość oddania czyjejś indywidualności,porównać można do przecięcia się w jednym punkcie nieskończonej liczby prostych,które symbolizowałyby poj ogólne.Im więcej tych linii prostych(tj powszechników),tym bardziej indywidualność danej osoby mogłaby być oddana.Mądrosć podświadomości polega na tym, że syntetyzuje wielość pojęc ogólnych w jeden symbol,wybiera najbardziej oszczędnie jak tylko mozna potrzebę,którą w swojej świadomościowej głupocie zaniedbujemy i całość "reżyserii" marzenia sennego ustawia pod kątem rozwiązań zaspokajających tę potrzebę.
                                                • kalllka Re: Sens modlitwy 26.01.22, 14:51
                                                  … przyznaje racje Buddzie; zrozumienie to indywidualny odbiór ogólnych” prawd”/spraw =słów/
                                                  Buddyści wypraktykowali, ze prawdę łatwiej sie rozumie gdy jej przekaz- wibracja przepływa bezpośrednio; z ust prowadzącego do uszu odbiorcy i na kilku poziomach dostrojania do.. Rozchodząca sie wewnątrz” modlącego”fala dzwiekowa, cieplna = dostosowane do niej pasmo widma słonecznego to nic innego jak mantrowanie dostrajanie medytacyjne.
                                                  Cichnący brzęk definicji dejktycznych desygnatów, teści, powszednikow… wytworów lgnacego do czegokolwiek by sie uwiarygodnić ego. Stan w mantrowaniu / modlitwie np podczas nowenny/ to trochę jak zrzucenie ciężaru.
                                                  Się przestaje byc zwrotne. Wisi poza. Sie nie myśli tylko czuje ( w pierwszej fazie np. ze ma osobne ciało.. w kolejnych, że nie musi tez czuć żeby byc)
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 26.01.22, 23:00
                                                    Poczucie lekkości,doznanie przyjemności mają takie same prawa być prawdziwymi i istotnymi "składnikami" naszej wewnętrznej percepcji,ale nie dokładają nic w sensie dosłownym do prawdy wyrażanej pojęciowo.Byc może stanowią niewidzialny warunek niezbędny tej prawdy,być może stwarzają ramy wszelkiego możliwego zrozumienia ,ale same są niewyrażalne.Czesto też w różnych sytuacjach mówi się o zrozumieniu czegoś,o intuicji i mowa jest wtedy o tzw poznaniu bezpośrednim.Ono jest bezpośrednie ,bo nie da się w żaden sposób przełożyć na opis językowy: obraz/dźwięk/dotyk trafia bezpośrednio do mnie,odbieram je czując ale nie jestem w stanie wyrazić słowami tego co czuję.
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 26.01.22, 23:14
                                                    Wydaje się,że można porównać egzystencjalną "siłę" różnych rodzajów porozumienia między ludźmi ,w tym porozumienie językowe i porozumienie emocjonalne.Znalezienie wspólnoty w sensie zgody na określone prawdy wyrażanej językowo jest z pewnością niczym w porównaniu z poczuciem wspólnoty emocjonalnej ,kiedy odczuwamy dreszcz emocji związany z połączeniem emocjonalnym z innym człowiekiem.Poczucie takiej jedności nie da się z niczym porównać.Mimo że ani jedno pojęcie ani ich pęczek nie odda prawdy o takiej wspólnocie.
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 27.01.22, 14:29
                                                    To bardzo ciekawe rozróżnienie: wspólnota językowa a wspólnota emocjonalna.
                                                    Czy jedna może prowadzić do drugiej?
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 28.01.22, 08:38
                                                    Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć.Moge oprzeć się jedynie na własnym doświadczeniu.I ono mi mówi,że taki dreszcz poczucia jedności emocjonalnej czasem przeżywałem zupełnie niezależnie od tego ile słów w poprzedzajacej go rozmowie padło.To jest jak iskra ,od której nagle wybucha płomień i trudno w jakikolwiek sensowny sposób wyjasnic to najbardziej skomplikowanymi analizami intepretacyjnymi
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 28.01.22, 09:45
                                                    Możliwe jest zatem, że jest coś w emocjach, co wymyka się słowom, ale wiemy że łatwo można słowami rozbudzić emocje, szczególnie te negatywne i wokół tego rozwinąć pewien rodzaj wspólnoty emocjonalnej. Społeczeństwo Niemiec z czasów sprzed II WS jest dobrym tego przykładem. Prawdopodobnie nigdy w historii Niemcy nie byli tak zjednoczeni właśnie w sensie emocjonalnym. Tego typu wspólnotę można by dodatkowo określić mianem toksycznej.
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 28.01.22, 11:09
                                                    prawdę mówiac ,gdy pisałem o jednosci emocjonalnej miałem przed oczami te w wariancie pozytywnym.Twoja propozycja troche mnie zaskoczyła i teraz dopiero zastanowiłem sie jak by to miało wyglądać.I wyszło mi ,że co prawda jednia w emocjach negatywnych tez jest mozliwa,ale jej atrakcyjność dla mnie jest dużo niższa.Wydaje mi się,że poczucie jedności pozytywnej jest bardzo ekstatyczne,tj wynosi relację na najwyższy możliwy poziom stosunków miedzyludzkich,mówiąc wprost -uszlachetnia taka relację i sprawia ,że więzi miedzy ludźmi w tym wydaniu to prawdziwy powód do dumy.
                                                  • kalllka Re: Sens modlitwy 28.01.22, 14:54
                                                    Mam wrażenie, ze Niemcy tworząc swoją wspólnotę powojenna- wspolnote ukaranych traktatem wersalskim, byli „emocjonalnie pozytywni”.
                                                    nie emocje wiec / a na pewno nie negatywne/ pozytywne, bo takich po prostu nie ma/
                                                    tworza wspólnoty ludzkie; oddziaływujące na siebie -przyciągające fale elektronow;
                                                    dźwięków tworzą sylaby- slowa - mysli
                                                    wzorce- schematy i wreszcie narzędzia podporządkowania.



                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 28.01.22, 15:20
                                                    Po pierwsze mówiłem o emocjach zwiazanych z poczuciem jedności z innym człowiekiem na poziomie moim,jednostkowym.Akurat tutaj nie masz nic do powiedzenia ,bo to mniej wiecej by oznaczało ,że wiesz lepiej co ja czuję.A to jest ewidentna bzdura i przemocowe wykroczenie.
                                                    Po drugie,nie zgodzę się absolutnie na próbę zamazywania istnienia wektora emocji.Wektor ten u swoich podstaw bazuje na uczuciu przyjemności /nieprzyjemności.A istnienie tych jest niezaprzeczalne.
                                                    Po trzecie,czynników tworzących duże wspólnoty a juz państwa w ogóle,jest znacznie wiecej niż dałoby sie tu po prostu wymienić.I na pewno te czynniki nie dadzą się sprowadzić do kwestii emocjonalno-psychologicznych-jak próbujesz tu błednie imputować.Błąd ,który tu popełniasz jest w metodologii nauk humanistycznych określany jako wulgarny,naturalistyczny redukcjonizm.Odkrył to już 150 lat temu niemiecki filozof kultury Dilthey i nawet nie ma o czym dyskutować.
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 28.01.22, 15:22
                                                    Powyzej to odpowiedz na tekst kalllki
                                                  • kalllka Re: Sens modlitwy 28.01.22, 18:59
                                                    … a ja odpowiedziałam na post o wspolnych emocjach Niemców, które to [ negatywne(?) emocje] jakoby stworzyły narodowa wspólnotę Niemiecka.
                                                    O tym bylo, a nie o twoich indywidualnych odczuciach, krytyku.
                                                    Nie rozumiem wiec o co ci chodzi
                                                    gdy tak szarzujesz na mnie, miotając wulgarnymi, naturalistycznymi regulującymi mnie do poziomu debila, przymiotnikami.
                                                    Mamze wierzyć iż za tymi negatywizmami, stoi pozytywnie nastawiona jednostka, ktora jeszcze w poprzednim poście, egzaltuje sie „ poczuciem jedności z innym człowiekiem…na poziomie”… a jakze(!) tyle ze nie ze mną.

                                                    No i właśnie tylko tyle wynika
                                                    z twoich wpisow, w sprawie emocji, krytyku.
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 28.01.22, 19:36
                                                    Myślę że sama nie wiesz co piszesz.Zreszta nt jasności twojego pisania mówiłem już kiedyś.Nie wiem czy ty wystawiasz czytelnika na próbę (jaką ???) Inteligencji czy też po prostu nie potrafisz pisać przejrzyście.Zreszta mnie wystarczy to co z tego twojego belkociku da się zrozumieć i na pewno nie jest to dla mnie nic ani twórczego ani pozytywnego.Masz jakieś niezdrowe aspiracje inżyniera elektryka,żeby wypowiadać się na tematy,których nie jesteś w stanie udźwignąć.Tak jak to już kiedyś napisałem -,jesteś w tym bardzo pretensjonalna
                                                  • kalllka Re: Sens modlitwy 28.01.22, 20:31
                                                    Mam dokładnie to samo wrażenie,… ze pleciesz farmazony: pierdyliardy próżnych, nadętych słów, definicji, za którymi sie chowasz.
                                                  • kalllka Re: Sens modlitwy 28.01.22, 20:34
                                                    Miało byc: pierdyliardy cudzych , dętych słów, definicji, za którymi sie chowasz.
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 28.01.22, 11:38
                                                    Jedność odczuwana w kontaktach miedzyludzkich jest chyba największym marzeniem i tęsknotą jakie kieruja ludżmi.Ta jednośc w sensie dosłownym towarzyszyła nam w zyciu płodowym i była to biologiczna ,najwspanialsza prajednia,jakiej zaznalismy juz na starcie życia.Kto wie ,czy tesknota ta nie jest motorem połaczenia się fizycznego w akcie miłosnym kochanków.
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 28.01.22, 16:55
                                                    Możliwe, że właśnie modlitwa jest również próbą stworzenia jedności emocjonalnej z bytem, który nas przekracza. Tym razem bytem wyobrażonym. z bytem spoza świadomości ( mającym źródło w podświadomości ?). Znaleźć oparcie w strumieniu zmienności i przypadkowości zdarzeń materialnych. Ufać, że coś silniejszego od nas podtrzymuje nasze istnienie.
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 28.01.22, 17:12
                                                    Możliwe, że właśnie modlitwa jest również próbą stworzenia jedności emocjonalne
                                                    Myśle,że intencjonalnie biorąc tak właśnie jest jak piszesz.Do takiego poczucia jedności nie potrzeba fizycznej obecności ani tez werbalnego potwierdzenia,wystarczy projekcja istnienia i emocji
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 30.01.22, 10:23
                                                    > wystarczy projekcja istnienia i emocji

                                                    Ciekawe połączenie. Emocje rzeczywiście z natury swojej ulegają projekcji, choć niekiedy te projekcje, wyświetlone na ścianie świata materialnego, nie przypominają źródła.

                                                    A czym jest projekcja istnienia?

                                                    Odwzorowaniem poczucia bycia pośród świata zewnętrznego? Na początku źródłowo tylko Jestem, a dopiero potem, po bardziej wnikliwym przyjrzeniu się, jestem wśród rzeczy i ... co ważniejsze, innych ludzi.

                                                    To co unikalne i jednostkowe próbujemy połączyć z domniemanym uniwersum wszystkich ludzi.
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 30.01.22, 20:56
                                                    Miałem na myśli projekcję istnienia drugiego podmiotu,o którym zakładamy,że on też odczuwa to samo co my,czyli ma poczucie jedności z nami.

                                                    Ciekawe połączenie. Emocje rzeczywiście z natury swojej ulegają projekcji, choć niekiedy te projekcje, wyświetlone na ścianie świata materialnego, nie przypominają źródła.
                                                    Oczywiście,przeżywając miłość do kogoś,jestem skłonny założyć ,że ta osoba kocha też mnie ,ale w sumie mogę sobie też wyobrazić ,że poruszam się wyłacznie w obrębie własnych doznań ,we własnym wewnętrznym świecie.Takie postawienie sprawy wymusza realizm ,który podpowiada ,że istnieją uczucia nieodwzajemnione.
                                                    Ciekawa jest Tw,oja uwaga ,że "emocje wywietlone na ścianie(...) nie przypominają żródła"Dokładnie taka jest wg mnie natura emocji,że ujete w słowa zwykle traca na jakości,bo słowo nie jest dobrym środowiskiem dla nich.Oczywiście ,można przyjąc ,że jakoś da się o nich mówić ,czy je "wyrażać" i nawet mówi się ,ze ktoś pieknie je wyraził ,stworzyc nawet konkurs na najpiekniejsze słowa,ale jest to wyraz bezradności w tym obszarze.
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 03.06.22, 17:54
                                                    >Miałem na myśli projekcję istnienia drugiego podmiotu,o którym zakładamy,że on też odczuwa to samo co my, czyli ma poczucie jedności z nami.

                                                    W świecie taka sytuacja jest rzadka, raczej dominujące jest poczucie odrębności.

                                                    Projekcja jedności nie zawsze jest pozytywna. np. rosyjskie odczucie że Ukraińcy to także Rosjanie doprowadziło do obecnych smutnych wydarzeń.
                                                    Obecnie wydaje się, że lepsza jest jednak świadomość odrębności i nie powinniśmy zakładać, że roztopimy się w innym bycie, ani inny byt roztopi się w nas.

                                                    Pytanie: czy w modlitwie również nie powinniśmy zakładać tej nieprzekraczalnej odrębności?
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 04.06.22, 20:35
                                                    Świadomość Rosjan jest ideologią, czyli świadomością fałszywą.Gdybyz było tak jak piszesz-że Rosjanie uważali Ukraińców za Rosjan!Ale nawet tak nie było i nie jest.Putler narzucił taką narrację,że Ukraina nie istnieje jako odrębny kraj i naród i że jest czymś gorszym ,na podobieństwo Żydów czy Romów w Niemczech.Takie ustawienie kogoś pozwala go potem bezkarnie obrażać czy mordować.
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 06.06.22, 16:00
                                                    Tak, oprawca lepiej się czuje jeśli uważa swoją ofiarę za coś gorszego. Czasami nawet mówi, że to ta "gorszość" go sprowokowała..
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 04.06.22, 20:40
                                                    Scandzie,religia jest po to żeby nieść ratunek tam gdzie już nie ma żadnej ostatniej deski ratunku i nadzieję w sytuacji beznadziejnej.Dlatego Twoje rozważania nie tyczą się tych ekstremalnych sytuacji.Ppyrzeba istnienia Boga otwiera się w tej chwili albo w sytuacji podziemiu Azowa bombardowanych 35 j na dobę albo w umysłach ludzi z olbrzymią wyobraźnią,którzy widzą prawdziwa sytuację egzystencjalna czlowieka-ktora jest tak naprawdę beznadziejna
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 06.06.22, 16:02
                                                    Tak, zgadzam się. Ta gdzie zawodzi racjonalność, pojawia się religia - co bynajmniej nie oznacza, że jest niepotrzebna. Projekt istoty ludzkiej jako całkowicie racjonalnej jest z gruntu skazany na niepowodzenia i prędzej będzie wiódł do nowych form zniewolenia niż wyzwolenia.
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 06.06.22, 22:54
                                                    Ciekawym by było postawic problem teoretycznie :co jest absolutnie pierwotnym żródłem postepowania człowieka?Z jednej strony racjonalnośc mylona często z racjonalizacją.Z drugiej strony emocje związane z potrzebami i relacjami z innymi ludżmi.
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 07.06.22, 09:05
                                                    Życie człowieka ( jako niemowlęcia) zaczyna się od emocji. Do racjonalności jesteśmy wychowywani w długim i często bolesnym procesie. Ale emocje i tak zawsze są w tle. Są bardziej fundamentalne choć mogą być przesłonięte przez społeczne konwencje, których tysiące sobie przyswajamy latami, aby wydać się w społeczeństwie istotą racjonalną.
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 04.06.22, 21:02
                                                    Pytanie: czy w modlitwie również nie powinniśmy zakładać tej nieprzekraczalnej odrębności?
                                                    Kiedyś dyskutowałem z kimś nt czym jest modlitwa.I doszedłem wtedy do wniosku, że ustawienie siebie w relacji do Boga jako bytu odrębnego podkreśla egoizm i interesowność kogoś,kto chce coś u Boga "ugrać".Tak jak napisałem kilka mcy temu-wlasciwym sensem modlitwy jest Milczenie i oczekiwanie.Projekcja podmiotu też nie ma charakteru konkretnego,bo każda wizualizacja Boga jest jego pomniejszaniem.W rzeczywistości czujemy jedynie jego nieskończona moc,ale nie potrafimy nawet w przybliżeniu jej skategoryzować.
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 06.06.22, 16:07
                                                    Cóż, nieskończona moc a nasza moc jest skończona, a więc tak czy inaczej Bóg jest jednak bytem zupełnie innym od człowieka mimo iż mówi się, że człowiek został stworzony na podobieństwo Boga - jedna znów z wielu metafor, w które tak wielu uwierzyło - wszystko oczywiście zależy też od tego, co oznacza tu "podobieństwo".
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 07.06.22, 11:39
                                                    oczywiście,teologie rzucaja się w potężne sprzeczności - po to tylko,żeby uratować szansę jakiejś formy bliskości człowieka i Boga.Więc z jednej strony przedstawiają nieskonczona moc boską,jej doskonałośc,itd.Z drugiej zaś konbinują jakby tu pozostawić choc jedną niteczkę powiązania z bytem absolutnym.Najłatwiejszym,dosyc plebejskim rozwiązaniem, jest uformować golema z cech czysto ludzkich,łącznie z twarzą starca,emocjami litości i miłosierdzia.Te wątłe ,fałszywe niteczki pozwalają potem skutecznie dzierżawić władzę KK ( czy też innej religii)nad owieczkami
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 07.06.22, 11:54
                                                    wiesz co jest największym przekrętem takiego postawienia sprawy ?To że byt doskonały ,który nie potrzebuje Niczego do swego istnienia, nagle zaczyna bawić sie w eksperymenty biologiczno -duchowe i stwarza człowieka,inne istoty żywe i bawi się tym eksperymentem.Takie właśnie wyjaśnienie powstania/stworzenia zycia podaje biblia chrześcijańska.Zresztą nie jest to tylko element występujący w wierzeniach chrześcijańskich.Podobnie jest w buddyzmie,hinduizmie.Pomyślałbyś ?Z całego wszechświata,nieskończonego,Bóg nagle wybiera sobie biedną małą Ziemię i tam skupia swoją energię i uwagę.Czy poj uwagi tez nie jest antropomorfizmem?!?
                                                    Nieskończona wiedza i mądrość Boga powinny przecież wykluczać pojęcie eksperymentu - po co robić eksperymenty,których wynik Bóg jest w stanie przewidzieć w ułamku sekundy(czy też wie już z góry jaki jest wynik?)?
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 07.06.22, 12:05
                                                    Istnienie boga-czy to jako energii,czy to jako materii,czy też jako ducha jest dla mnie pewne ,ale rozwiązania religijne wyjasnienia tego problemu są raczej wytrychami o charakterze ideologiczno-politycznym
                                                  • mu_ndek_on Re: Sens modlitwy 07.06.22, 19:06
                                                    krytyk2 napisał:

                                                    > Istnienie boga-czy to jako energii,czy to jako materii,czy też jako ducha jest
                                                    > dla mnie pewne ,ale rozwiązania religijne wyjasnienia tego problemu są raczej w
                                                    > ytrychami o charakterze ideologiczno-politycznym

                                                    Ale bardziej stawiasz na energię? czy materię? - duch się chyba nie sprawdził.
                                                    Niewiadomo co? Niewiadomo jak? Ale jest pewne! To właśnie jest ideologia.

                                                    Łapy opadają - dodatkowo każdy z populistycznych ideologów czy to dżizus czy buda - dokładnie tak myśleli - niewiadomo co, ale - napewno nie tak jak teraz - więc trzeba znaleźć coś innego. (Bo też baranków ci u nas dostatek. Idealny target - a jakiś niezagospodarowany)

                                                    Tak kiedyś powstawały religijne ideologie - teraz powstają sekty. Wysil się - wymyśl jakąś następną sektę - bo bycie prorokiem to fajna robota jest.

                                                    I w tej intencji - pomódlmy się.
                                                  • krytyk2 Re: Sens modlitwy 07.06.22, 19:24
                                                    Czy musiałbym napisać -jak Spinoza -drugą Etykę,żeby zadowolić mu_ndka?Daruj sobie kolego!Akt wiary jest zgodnie z definicją aktem wiary.Nic nie musze nikomu udowadniać.Zwłaszcza ,ze takiemu ezopowemu filozofowi jak ty ciągle jest mało słów(czyżby byłby to ekwiwalent brakującego sensu w twoich wypowiedziach?)
                                                    Może wytłumacz,mądralo ,naczym polega osobliwość Wielkiego Wybuchu,może nawet wiesz co było przed a i z pewnością dlaczego taki cud się wydarzył?Skromności wiecej czlowieku!
                                                  • mu_ndek_on Re: Sens modlitwy 07.06.22, 23:18
                                                    krytyk2 napisał:

                                                    > Czy musiałbym napisać -jak Spinoza -drugą Etykę,żeby zadowolić mu_ndka?Daruj so
                                                    > bie kolego!Akt wiary jest zgodnie z definicją aktem wiary.Nic nie musze nikomu
                                                    > udowadniać.Zwłaszcza ,ze takiemu ezopowemu filozofowi jak ty ciągle jest mało s
                                                    > łów(czyżby byłby to ekwiwalent brakującego sensu w twoich wypowiedziach?)
                                                    > Może wytłumacz,mądralo ,naczym polega osobliwość Wielkiego Wybuchu,może nawet w
                                                    > iesz co było przed a i z pewnością dlaczego taki cud się wydarzył?Skromności wi
                                                    > ecej czlowieku!

                                                    Joj - rzecz jasna możemy porozmawiać o czarnych dziurach - ale czuję tu helleryzm ( ksiądz profesor?) a na końcu boska matryca i cuda z piany spinowej?
                                                    (Wydaje się, że nie jesteś na bieżąco. W grawitacji kwantowej - nieskończoności znikają , a tym samym osobliwości. Istnieje dolna granica podzielności przestrzeni i nic nie może być mniejsze niż skala Plancka. Tak więc - tam gdzie w rozwiązaniach równań ogólnej teorii względności czasami pojawiały się nieskończoności (osobliwości) w grawitacji kwantowej ich niema. Co do reszty mamy tylko teorie i tu nie jestem pewny… i tym się od ciebie różnię - bo ty masz już odpowiedz - pan bucek jest odpowiedzią. Na wszystko?)

                                                    (Spinoza? Wolę jeszcze starszych - poczytaj Lukrecjusza - nie, nie żartowałem - rozumiem, że nie zauważyłeś rozwoju nauki i trochę się zaplątałeś we własną niewyjaśnioną biologię.)

                                                    Wybacz - ale to jednak prostactwo - jeśli nie wiesz co ? - to pewnie musi być boska interwencja? - tak to rozwiązujesz? Argument z własnej wiary?
                                                    (o ile pamiętam jeden z papieży używał argumentu z własnej mądrości - „to jest prawda - bo ja jestem mądry i zawsze mówię prawdę”)

                                                    Dzieciom dla ułatwienia i wyjaśniania rzeczywistości - czyta się bajeczki - czyżbyś został na tym poziomie?

                                                    Bywałem kiedyś dość często na wsi i muszę powiedzieć - że tam wiara (u starszych tubylców) w interwencję boską ciągle była żywa - a kiedy nadciągała burza z piorunami - owa wiara ,sięgała zenitu (tak naprawdę sięgała podłogi pod łóżkiem bo tam się chronili szepcząc pacierze oraz pospiesznie się spowiadali) Oni też nie wiedzieli nic o wyładowaniach elektrostatycznych i stawiali na … chyba na Zeusa? - nie jestem pewien - ale oni byli pewni - podobnie jak ty.

                                                    Ale nie o naiwność chodzi - raczej o wciskanie we wszelkie luki - zamiast wiedzy - łatwych ideologicznych wyjaśnień a potem - walka, krew , fanatycy ,fanatyczne państwa i cała trzódka owieczek rzuca się na siebie bo oni bardziej wierzą we własną wiarę - niż tamci - co wierzą w inne bożki.
                                                    I tak się to toczy i toczy a homosapiens (jako młody gatunek) ciągle daje się nabierać religijnym ideologom, którzy nie muszą nic nikomu udowadniać bo wierzą we własną wiarę i już. Jakie to łatwe. Amen.

                                                    Ps. Obiecałem sobie kiedyś ,że nie będę już rozmawiał z „oświeconymi wiarą” - nawet gdyby nie krzywdzili nikogo poza własnym mózgiem a jedynie odczuwali owo wielkie wewnętrzne przekonanie o istnieniu wielkiego mzimu (nie mając nic poza wiarą do zaoferowania). Takie dyskusje nie mają sensu. To silniejsze od nich - taka konstrukcja neuronalna - podtrzymywana przez usłużną świadomość wspomagającą homeostazę organizmu. Ale czemu na forum filozoficznym?
                                                    Pozdrawiam i chyba będę się trzymał tej obietnicy.
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 08.06.22, 10:45
                                                    >cryingnie mając nic poza wiarą do zaoferowania).

                                                    W moim odczuciu to jednak dużo.

                                                    > Takie dyskusje nie mają sensu.

                                                    To znowuż zależy od osoby. Dla kogoś kto nigdy nie słyszał np. o liczbach zespolonych dyskusja o nich nie ma sensu. W sumie w życiu codziennym wystarczają w zupełności liczby rzeczywiste.

                                                    Dla kogoś kto zna liczby zespolone dyskusja o nich ma sens.
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 07.06.22, 19:58
                                                    > bycie prorokiem to fajna robota jest.

                                                    W pewnym sensie masz rację Mundku, że aby prawdziwie uwierzyć należy stworzyć własną religię. Prawdziwa wiara rośnie od wewnątrz, w świecie zewnętrznym jej nie znajdziemy.
                                                  • scand Re: Sens modlitwy 07.06.22, 20:01
                                                    Każdy na swój sposób szuka drogi. W "konkretnych artykułach" wiary można się odnajdywać bądź nie. W istocie każdy prawdziwie wierzący jest nieco heretykiem bo jego wiara jest na tyle osobista, że nieprzekładalna na odczucia innych ludzi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka