neronka
27.07.04, 21:40
(cyt. Gość: MC 04.07.2004 21:17)
W czerwcu byłam wraz z rodziną na wczasach w hotelu Dedalos Beach na Krecie.
Po przyjeździe na miejsce spotkało mnie rozczarowanie. Okazało się, że wraz
z innymi Polakami zostałam zakwaterowana w innym hotelu, który na nasz
przyjazd został przechszczony z "Sofia" na "Dedalos II".Był on oddalony
od "Dedalosa" ok. 100 m., dwa hotele i tawernę. Jak się okazało
standard "Sofii" odbiegał znacząco od hotelu, za który zapłaciliśmy nie małe
pieniądze. Nie posiadał stołówki i basenu. Na posiłki trzeba było przejść
do "Dedalosa". Nasze zmęczenie tego dnia nie pozwoliło na podjecie walki.
Rano bliżej poznaliśmy naszą rezydentkę - Małgorzatę Ż. Jak sie okazało
w "Dedalosie" był już komplet gości - głównie Niemców. Wówczas usłyszeliśmy
tłumaczenia Pani Małgosi o sprawiedliwości, że każdy z Polaków będzie tydzień
w "Sofii" i "Dedalosie" i to jest wszystko co ona może zrobić. Po naszych
protestach Pani Małgosia wzięła swoje rzeczy i stwierdziła, że straciła z
nami godzinę swego cennego czasu , a przecież nie sprzedała jeszcze
wycieczek. Po walce z grecką właścicielką otrzymaliśmy obietnicę
przekwaterowania w piątek o godzinie 12. Tak więc dzień ten upłynął nam na
warowaniu przy recepcji. Mięliśmy dużo szczęścia, gdyż wyjeżdżała duża grupa
Niemców. Otrzymaliśmy pokój przy basenie z widokiem na morze. Polacy z
poprzedniego turnusu nie mięli tyle szczęścia i mieszkali dwa tygodnie
w "Sofii". Od tego momentu nie mieliśmy zastrzeżeń do wykupionej oferty.
Pokoje były nowocześnie urządzone. Codziennie były sprzątane, co dwa dni
wymieniano ręczniki i pościel. Obsługa hotelowa była bardzo miła (poza
recepcją).Wyżywienie - śniadanie i obiadokolacja były zróżnicowane. Sniadanie
było standardowe- bez szaleństw. Drugi posiłek powinien nazywać się
objadokolacja- od objadania sie. Był bardzo urozmaicony- dania ciepłe i na
zimno łączyły kuchnie tradycyjną z greckimi smakołykami. Minusem była
konieczność dokupienia napoju.
Hotel położony jest na końcu świata.Prawdą jest,że do Rethymno jest 10km,
ale poza tym nie ma bliżej nawet najmniejszej miejscowości. Dojazd do
Rethymno autobusem graniczy z cudem. Jedyna szansą zobaczenia Krety jest
wynajem samochodu - np. u Neronki, jeśli masz za dużo pieniędzy.Cena benzyny
nie odbiega od cen polskich- 0.81E za litr. Problemem jest jazda Greków-
trąbienie, jazda pod prąd, stawanie na awaryjnych światłach nawet pod zakazem
zatrzymywania się .Wrażenia po zwiedzeniu Krety są niezapomniane-
romantyczne zachody słońca, zapierające dech w piersiach widoki podczas jazdy
po górskich serpentynach, spacery po wąskich uliczkach Rethymno, Chanii,
Agios Nikolaos, gratka historyczna- minojski pałac w Knossos i Fejstos oraz
turkusowe wody Elafonisi i niespotykane plaże w Matalii i Moni Prevelii.
Dla porównania proponuję zobaczyć ofertę "Dedalosa" w katalogu "ScanHoliday"
i stronę "Sofii" - www.sofiahotel.gr Życząc udanych wakacji proponuję nie
sugerować się wielkością i prestiżem biura podroży podczas wybierania ofert
wczasowych, gdyż jak widać nawet ScanHoliday nie gwarantuje wypoczynku bez
przykrych niespodzianek. W porzednich latach podróżowaliśmy z "EL Grecco"
w "Almiros River" na Krecie i "Big Blue" w "Marathon" na Rodos i wczasy
uważamy za bardzo udane.