IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 13:14
Witam,tyle opowiadacie o tej urokliwej wyspie,że będąc na Kos muszę ją
odwiedzić.Doradźcie czy decydować się na wycieczkę z biura podróży z którym
będę czy raczej na własną rękę.Jak wygląda taka wyprawa i przybliżona cena.W
moim biurze to około 50 EURO od osoby.Dziękuje za wszystkie rady.
Obserwuj wątek
    • Gość: yv Re: Nissiros IP: *.187.230.98.ip.airbites.pl 18.03.09, 13:51
      Witam
      My w zeszłym roku, we wrześniu, kupując wycieczkę w lokalnym biurze płaciliśmy
      18 euro od osoby dorosłej (wypłynięcie z portu Kos, bo są jeszcze rejsy z
      Kardameny, z tego co pamiętam były w podobnych cenach). Czteroletnie dziecko
      było gratis. Cala wycieczka wygląda tak. O 8 albo 8.30 wsiadasz na statek w
      porcie i po około 1,5 h jesteś na Nissiros. Tam już czekają autokary, które
      dowożą do wulkanu (bilet przeważnie jest w cenie imprezy, choć niektóre biura
      sprzedają je osobno). Następnie spacerek do wnętrza wulkanu(niesamowite klimaty
      - buchająca para, bulgoczące błoto, zapach siarki). Po około 1,5h powrót do
      portu i jest czas na zwiedzanie miasteczka (bardzo urokliwe, tu widać klimaty
      greckie, których trochę brakuje na Kos). O 15.30 była zbiórka na statku i
      odpłynięcie do portu KOS. Na miejscu jesteś koło 17 - 17.30. Co do wycieczek u
      rezydenta, to z tego co pamiętam wycieczka jest popołudniowa( mam na myśli
      Neckermana, nie wiem jak z innymi biurami). Znaczy się prawie całodniowa, bo
      autobus jeździ po hotelach i zbiera ludzi co trwa dość długo, zawożąc ich do
      portu w Kardamenie. I wypływa się z Kardameny i tam się powraca. A sam przebieg
      wycieczki wygląda podobnie. W hotelu (okolice miasta KOS) wg rezydentki jest się
      około 22. Więc wniosek chyba jest prosty... Jak nie widać różnicy... ;)
      • Gość: jack_06 Re: Nissiros IP: *.kalisz.mm.pl 18.03.09, 16:54
        My korzystaliśmy z lokalnego biura Tigaki Express (mają biuro w
        Tigaki i Marmamri). Było dużo taniej niż u rezydenta. Niestety, nie
        pamiętam dokładnie cen (byliśmy w 2005r.) Wypływaliśmy z Kardameny.
        Wycieczka warta polecenia...
        JD
      • Gość: ala Re: Nissiros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 18:22
        Dzięki za wszystkie rady i niebagatelny opis wycieczki. Decyzja już podjęta choć
        będzie wymagała większej organizacji.Odpoczywamy koło Mastichari więc jakoś
        będziemy sami musieli dostać się do Kardameny lub Kos.Ale pewnie jest to do
        zrobienia.
        • dwinkiel Re: Nissiros 20.03.09, 09:25
          autobus jeździ do miasta Kos. Z Mastichari to niedaleko
        • Gość: yv Re: Nissiros IP: *.187.230.98.ip.airbites.pl 20.03.09, 10:35
          Z Mastichari będziesz miała trochę problemu by samodzielnie wybrać się na Nissiros. Dojechać do miasta KOS na tak wczesną porę może być problem (statek z portu wypływa koło 8). Co prawda są połączenia autobusowe ale z komunikacją publiczną w Grecji różnie bywa. A do Kardameny nie wiem czy jest z Mastichari bezpośrednie połączenie. Jednak być może kupując wycieczkę z lokalnego biura, zapewnieją oni dowóz (często tak bywa).
          Za to z portu w Mastichari jest bezpośrednie połączenie promowe na Kalymnos. Prom kosztuje kilka euro i pływa kilka razy dziennie. Na pewno warto pomyśleć czy nie wybrać się samodzielnie również na taką wycieczkę.
          • Gość: ala Re: Nissiros IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.09, 13:30
            A co warto a nawet trzeba zobaczyć na Kalymnos? Czy to ta słynna wyspa gąbek?
            Czy pomyliłam ją z Symi?
    • bebiak Re: Nissiros 19.03.09, 00:26
      Cześć,
      podczas dwutygodniowych wakacji na Kos w bodajże 2003 roku miałam w planach
      Nissiros, ale bardzo chciałam tam popłynąć na dwa dni normalnym promem. Kos mnie
      rozczarowała pod tym względem dostępności połączeń z miasta Kos: o ile na Leros
      i Kalymnos udało mi się to bez problemów o tyle żeby zobaczyć Nissiros -musiałam
      nabyć taką zorganizowaną wycieczkę (a co do zasady nie kocham -przyznaję, ale
      nie potępiam, bo de gustibus...wiadomo). Acha: z Kardameny rano
      odpływały kaiki ale ja z kolei nie miałam czym tak z miasta Kos dojechać tak
      wcześnie:(
      Założyłam zatem, że potraktuję to jako rekonesans i z takim nastawieniem
      popłynęłam - w mieście Kos problemów z wycieczką nie było żadnych i ofert
      mnóstwo. Wszystko to zorganizowane jak już wyżej napisano: w porcie na wysepce
      jedna grupa w autokary i do wulkanu, druga do centrum Mandraki (port, ale i
      stolica, którą ja nazywam Chorą), w tym głównie do monastyru, po 2-3 bodajże
      godzinach: zmiana - i tyle wycieczki.
      Zachłysnęłam się Nissiros - zwyczajnie była to miłość od pierwszego wejrzenia
      mimo niekorzystnych warunków: tłumy ludzi co mnie po prostu przeraża, jakieś
      krzyki, nawoływania...
      OK, o wyspie: zauroczyła mnie i odpływając wiedziałam, że muszę na nią wrócić.
      Wróciłam w 2007 roku spędzając na Nissiros tygodniowe wakacje. Zajrzałam chyba w
      każdy kącik wyspy, na która... muszę mimo wszystko jeszcze kiedyś wrócić. To
      takie miejsce, którym zakochałam się tym razem już na stałe.
      To taka wyspa, która się staje małym cudem, takim nie do zapomnienia, ale
      dopiero wtedy kiedy... kiedy odpłyną statki z jednodniowymi turystami.
      Turystów jako takich nawet w sierpniu na Nissiros nie tak wielu, choć problemy z
      noclegami a i owszem ale i niewielka ilość tam hotelików. Tam Chora, tak piękna
      i za dnia i nocą, że zwyczajnie trudno się wysypiać, bo chce się wciąż szwędać
      po tych zakamarkach i w każdą noc odkrywać coś nowego. To tam takie ilości
      suszącego się prania na sznurach przewieszonych nad wąskimi chodniczkami, że nie
      do spotkania to na żadnej innej wysepce, to tam taka ilość powystawianych na
      zewnątrz chatek krzesełek różnej maści zapełniabych pod wieczór, że nieczęsto
      takie obrazki się ogląda, to tam taka ilość pięknych kapliczek i kościółków, że
      odpływając ma się wrażenie, iż na pewno zostało ich jeszcze poukrywanych przed
      naszymi oczami całe mnóstwo. To tam kilka pięknych monastyrów, to tam
      klimatyczna Nikia z przepiękną mozaiką, którą wszyscy znają ze zdjęć w
      przewodnikach ale jak dobrze ujrzeć ją na własne
      oczy, to tam wreszcie niesamowita wioska Emporio i jej kastro, w którym więcej
      kóz niż mieszkańców - wioska, do której choćby zaglądać ze dwa razy za dnia i ze
      dwa razy wieczorem (świetne tawerny!!!) to i tak na wspomnienie do dziś robi
      się tak jakoś tęskno zwyczajnie. To wreszcie tamtejsze wulkany - nie tylko ten
      jeden, największy, Stefanos, który w programach wycieczek, ale też kolejne
      bodajże cztery po przeciwnej stronie, to spacer tamtędy wśród niewiarygodnych
      kolorów ziemi: barwy zielone, pistacjowe, różowe, żółte, brązowe... przedziwne -
      i pasące się tutaj całe stada krów... tak, właśnie krów. Wyspa Nissiros
      wreszcie to kilka monastyrów do obejrzenia, to wreszcie wcale nie taka maleńka
      wulkaniczna plaża Chochlaki, którą tworzą jedynie czarne jak smoła
      kamienie wielkości powiedzmy pomarańczy, a morze wrzynając się ze sporą siłą
      pomiędzy nie powoduje ich wzajemne się obijanie o siebie i taki nie do
      zapomnienia dźwięk... I to jeszcze koniecznie maleńkie Avlaki - jedno z
      piękniejszych miejsc z tych, które widziałam w Helladzie, a widziałam już wcale
      nie tak mało...
      To takie miejsce, o którym na swojej stronce (takiej prywatnej, o szwędaniu się
      po Grecji) napisałam tak:

      Któregoś dnia jadę na samo południe wyspy, do miejsca, które nazywa się Avlaki a
      miejsce to zupełnie magiczne. Już droga w dół na odcinku od Nikii przyprawia o
      zawrót głowy: często się zatrzymuję, aby na to popatrzeć, porobić zdjęcia choć
      wiem, że nie oddadzą tego co widzę. Ta droga to kolejna jedna z
      najpiękniejszych, które widziałam w Helladzie, z bardzo przyzwoitym asfaltem,
      prawie bez prostych odcinków, z mnóstwem ostrych zakrętów, wciąż w dół i w
      dół... Po tej drodze u schyłku dnia, kiedy trochę chłodniej, będzie przechadzać
      się wcale nie małe stado krów odpornych na dźwięki klaksonu. Pod koniec tej
      drogi zostawię auto przy niewielkim samotnym kościółku Agios Panteleimon, do
      którego wejdę, aby zapalić swoją kolejną świeczkę. Dalej już pójdę pieszo
      pokonując kilkanaście może schodków i stanę zaskoczona tym co wyłoni się za
      zakrętem: tafla wody, czarne skały, maleńki porcik i dwie białe, leniwie
      kołyszące się łódki (strzałka z napisem „limanaki” wcześniej na skałce), po
      lewej stronie kilka zrujnowanych sporych budynków (śliczne resztki balkonów) i
      na wprost jeden, jedyny nowy, właśnie wznoszony, z balkonem wychodzącym na
      morze, z dużym sercem ułożonym z kwiatów chyba (albo kamieni) na płaskim dachu.
      Patrzę na to wszystko - tak pięknie tutaj! Schodzę na sam dół: jedna para
      (kobieta coś szkicuje), kilku młodych rybaków, którzy zakładają specjalne
      kombinezony i rzucają się w morze wracając po niedługim czasie z siatkami
      pełnymi ryb. Z zachwytem patrzę jak faluje transparentna woda zmieniając w moich
      oczach kształty kamieni, których stosy leżą na dnie, czasem mrużę oczy, bo
      słońce odbijając się od wody nadal oślepia pozostawiając setki małych mieniących
      się gwiazdek na powierzchni...
      Avlaki - już wiem, że szczególne to miejsce na wyspie, drugie po Chorze, gdzie z
      wrażenia stanęłam jak wryta, magiczne...

      To właśnie wysepka Nissiros, wysepka, na którą, mimo, że byłam dwukrotnie, nadal
      chcę jeszcze wrócić. To moja wysepka nr 2:-))

      Napisałam Wam o mojej Nissiros bo może popatrzycie tam na to wszystko inaczej:
      właśnie tak jak ja próbowałam za pierwszym razem: może nie tak na pół dnia i
      biegiem, w tłumie, ale jakoś na dwa czy choćby trzy dni z tej Kos jeśli byłyby
      ku temu możliwości.
      Życzę Wam tego bardzo, bardzo:-)
      I pozdrówcie kirię Irini koniecznie!!! :-)
      Jeśli ktoś ma ochotę poczytać jeszcze to cała moja Nissiros tutaj:
      betaki.freehost.pl
      Niestety, nie zrobiłam jeszcze galerii, ale zdjęcia (dużo zdjęć) wrzuciłam na
      nasze greckie Fotoforum - tutaj:

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,882,68576147,69764577,0.html?v=2
      Najpierw jest Tilos, bo na niej najpierw spędzałam tamte wakacje a potem
      przemieściłam się na Nissiros właśnie.

      Pozdrawiam serdecznie. B.
      • m.c.r o/t 19.03.09, 09:29
        Uwielbiam czytać Twoje opowieści :) Więcej w nich emocji, niż na niejednym meczu
        piłkarskim.
        To brzmi nie jak zwyczajny opis, tylko opis fascynata :)) Tak trzymać!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka