Dodaj do ulubionych

co mam robic?...:(((

11.04.10, 18:14
Migdy nie czulam sie tak bezradna...i nie wiem czy :drugie"zwiazki maja taki
sam problem...i nie wiem jak to rozwiazac...Chodzi o finanse...Obydwoje
weszlismy do zwiazku z pewnym bagazem...on 2 doroslych dzieci alimenty na
zone alkoholike w polsce...ja z dwojka nastolatkow nez mozliwosci
wyegzekwowania alimentow od bylego...tez alkoholika.Zanim dostalam rozwod juz
bylismy razem...kupilismy dom-moja siostra trzymala pozyczke bo ja sie balam
ze byly mi wsiadze na dom a obecny nie mial jeszcze zielonej karty. Obydwoje
dalismy zaliczke.Zarabialam dobrze,dom sie splacal w wiekszosci z
rentow...Obecny wyremontowal nasza czesc jak bombonierke,ja kupilam czesc
mebli,cala posciel,garnki szklanki firany zaslony ...pewnie jeszcze cos
wiecej ale cieszylam sie z kazdego zakupu i ze stac mnie na to...Po dwoch
latach dostalam rozwod,pobralismy sie Obecny otrzymal zielona karte...a ja w
miedzyczasie urodzilam Misie...I mialam wypadek w ciazy w ktorym co tu mowic
zostalam niepelnosprawna...Jeszcze bylo jako tako...wrocilam na lekkie
obowiazki do pracy mialam nawet nadgodziny kiedy Work Comp odmowil mi
dalszych swiadczen zaklad pracy przestal czuc sie zobowiazany...i przestalam
byc wygodna ...zwolniono mnie...zostalam na samej 'OBAMOWCE" a tu trzeba na
studia dzieciom do Polski wyslac i na bilety...No i zaczely sie schody...On
nie bedzie cale zycie pracowal na polske bo niby ja juz wyslalam caly
majatek...prawda jest taka ze wysylam 500 dol na miesiac...Obamowki i WC
mialam razem 2000, jeszcze pare dolcow dorobilam i dzieci dostawaly kredyty z
rozliczen przez ostanie dwa lata i jesli policzyc to tak naprawde US moje
dzieci sa utrzymywane przez rzad USA w tej polsce i jeszcze troche
zostalo...Co wydal na saune...
Probowalam naswietlic sytuacje powiedziec ze przeciez ani do mojego ani do
moich dzieci utrzymania nie dolozyl-na dobra sprawe nawet do Misi(ale tego
nie powiedzialam nie chcac ranic jego dumy i po draznic goscia)...no i co
mialam wiecej to wlozylam we wspolne gospodarstwo zostajazc z niczym a teraz
potrzebuje pomocy Pytanie brzmi:Czy mam racje o te pomoc u niego sie
dopominac?Czuje sie z tym zle bo jedyny facet jaki mi w zyciu pomagal placac
za moje utrzymanie do 20 roku to byl moj Tato...Zawsze dobrze zarabialam ...i
to zawsze ja rzadzilam finansami i ja utrzymywalam dzieci bo moj byly
wszystko co zarobil to przehulal...Poradzcie cos bo zwariuje...
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: 13.04.10, 14:30
      A jakiej to pomocy oczekujesz od obcych osob na forum?
      Takie rzeczy ustala sie z partnerem....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka